Oddychać bez raka (ważna rola lekarza POZ)

Nowotwory złośliwe to druga po chorobach układu krążenia przyczyna zgonów w naszym kraju. Wśród nich największe żniwo zbiera rak płuca. Na świecie jest podobnie, jednak w wielu krajach współczynniki zachorowalności i umieralności z powodu tej choroby są niższe niż w Polsce.

Foto: imageworld.pl

Rak tchawicy, oskrzela i płuca odpowiadają za około 24 proc. zgonów wśród wszystkich nowotworów. Są także najczęstsze – cierpi na nie 1/5 pacjentów nowotworowych.

Epidemia XXI wieku

Na raka płuca dużo częściej chorują mężczyźni (I miejsce wśród nowotworów) niż kobiety; panie częściej zapadają na raka piersi. Jednak u obydwu płci to właśnie rak płuca powoduje najwięcej zgonów. Pocieszające jest, że powoli, z roku na rok, coraz mniej mężczyzn choruje i umiera z powodu tego nowotworu, niestety w przypadku pań dzieje się odwrotnie. Większość osób, u których wystąpił ten nowotwór, czeka śmierć: współczynnik zachorowalności to 58,9/100 tys. osób, a 50,9/100 tys. to współczynnik umieralności.

Z danych opracowanych przez Krajowy Rejestr Nowotworów wynika, że przeżycia 5-letnie wśród pacjentów z nowotworami płuca wynoszą u mężczyzn mniej niż 12 proc., a u kobiet – około 17 proc. Inaczej niż np. w przypadku raka piersi, gdzie 77 proc. chorych przeżyje kolejnych 5 lat. Rak płuca nie jest oczywiście problemem wyłącznie polskim, na świecie również stanowi olbrzymie zagrożenie i jest najczęstszą nowotworową przyczyną zgonów.

Okazuje się jednak, że w wielu krajach zarówno liczba osób chorych, jak i umieralność nie są tak wysokie jak w Polsce. Nowotwór płuca zagraża nam bardziej niż przeciętnemu mieszkańcowi Unii Europejskiej, gdzie największą zachorowalność wśród nowotworów stanowi rak piersi i jelita grubego, a udział raka płuca wynosi około 13 proc., podobnie jest na przykład w USA (u nas – około 20 proc.). Co prawda również średnio w UE rak ten jest najbardziej śmiercionośnym z nowotworów, jednak współczynniki umieralności z jego powodu są znacząco niższe niż u nas. Skąd te różnice?

Siła nałogu

Nowotwór płuca należy do grupy tytoniozależnych. Już w latach 50. XX w. udowodniono naukowo, że przyczyną zdecydowanej większości zachorowań jest palenie papierosów (90 proc. raków płuca u mężczyzn i 80 proc. u kobiet). – Jedynie 5-10 proc. zachorowań spowodowanych jest oddziaływaniem innych czynników, takich jak np. azbest, chrom, nikiel, radon, arsen, węglowodory aromatyczne – podkreśla dr Adam Płużański z Kliniki Nowotworów Płuca i Klatki Piersiowej Centrum Onkologii – Instytutu w Warszawie.

Efektywna walka z tą chorobą zależy więc w dużej mierze od profilaktyki, czyli skutecznego namówienia społeczeństwa, by po papierosy nie sięgało, a gdy ludzie palą – do rzucenia nałogu. Sposoby są różne, od realizacji kampanii edukacyjnych i tworzenia poradni antytytoniowych po rozwiązania prawne dotyczące sprzedaży papierosów czy zakazanie palenia w miejscach publicznych. Pomysłów jest wiele, a patrząc na poszczególne kraje, można stwierdzić, kto lepiej odrobił lekcje w tym temacie, a kto gorzej.

Wielka Brytania i USA rozpoczęły tę batalię jeszcze w latach 50. ubiegłego wieku, my dopiero w latach 90. Najskuteczniejsze okazują się twarde regulacje, polityka cenowa, ostrzeżenia zdrowotne na paczkach papierosów, zakaz palenia w miejscach publicznych, zakaz reklamy i promocji tego rakotwórczego produktu, zakaz dalszego „ulepszania” papierosów. Różne kroki, które powodują, że papieros staje się niepopularny i mniej smaczny – wyjaśnia prof. dr hab. n. med. Witold Zatoński, kierownik Zakładu Epidemiologii i Prewencji Nowotworów Centrum Onkologii – Instytutu w Warszawie.

W Polsce papierosy wciąż pali ponad 30 proc. mężczyzn i około 18 proc. kobiet (dane: GUS). Pocieszające jest to, że jeszcze prawie piętnaście lat temu odsetek mężczyzn palących wynosił ponad 40 proc. Niestety tendencja ta nie dotyczy kobiet, u których odsetek palących spada nieznacznie. Eksperci podkreślają, że nałóg to choroba przewlekła, więc by go pokonać, potrzebna jest profesjonalna pomoc. Z tym jednak bywa różnie.

– Brakuje poradni antytytoniowych, ponieważ są bardzo nisko wyceniane przez NFZ i nie opłaca się ich prowadzić. To jest przerażające, przecież skutecznie prowadzona profilaktyka zmniejsza zachorowalność, i to nie tylko na raka płuca, ale też inne nowotwory tytoniozależne oraz POChP – alarmuje dr Małgorzata Czajkowska-Malinowska, członek zarządu Polskiego Towarzystwa Chorób Płuc.

Rak czy przeziębienie?

Wiele do zrobienia pozostaje także w kwestii zapewnienia na czas pomocy tym, którzy zachorują. Obecnie umieralność w przypadku raka płuca jest najwyższa wśród wszystkich nowotworów. Powodów jest kilka. Po pierwsze, bardzo trudno go wykryć we wczesnej fazie rozwoju.

– Nowotwór ten daje niespecyficzne objawy, co może opóźniać diagnozę. Dlatego ważne jest, żeby lekarze, którzy mają przed sobą pacjenta palacza, szczególnie po 60 r.ż., który skarży się na przewlekły kaszel, ma duszność, krwioplucie lub nawracają u niego infekcje płucne, pomyśleli o raku płuca jako możliwej przyczynie tych objawów i skierowali pacjenta na dalsze badania w tym kierunku. Ważne, aby pytać pacjenta, czy pali papierosy, a jeśli chory ma infekcję, dobrze byłoby przeleczyć go antybiotykiem, ale jeśli ona powróci, zróbmy choćby zdjęcie RTG płuc – apeluje dr hab. Dariusz Kowalski z Kliniki Nowotworów Płuca i Klatki Piersiowej Centrum Onkologii – Instytutu w Warszawie.

– Jeśli pacjent ma krwioplucie, od razu trzeba kierować go do specjalisty. Obecnie tylko 15 proc. chorych na raka płuca jest kwalifikowanych do leczenia operacyjnego, reszta przypadków jest rozpoznawana w zbyt zaawansowanym stadium, kiedy na leczenie operacyjne jest już za późno. Musimy być bardziej wyczuleni na tę chorobę, by diagnozować ją w jak najwcześniejszym stadium – dodaje dr Kowalski. Być może wczesnych wykryć raka płuca byłoby więcej, gdyby – jak w przypadku kilku innych chorób – zorganizowano badania przesiewowe.

– Taki skrining z sukcesem wprowadzono w USA. Problemem mogą być jednak koszty, gdyż badania muszą być wykonane z zastosowaniem niskodawkowej tomografii komputerowej, bo tylko ona może wykazać rzeczywiste zmiany. Sam skrining jednak nie pomoże, konieczna jest pomoc palaczom w porzuceniu nałogu. Musimy też posiadać wystarczającą liczbę specjalistów, tymczasem mamy 0,5 pulmonologa na 10 tys. mieszkańców. Rak płuca to 20 tys. zgonów rocznie w Polsce i duże wyzwanie dla całego środowiska lekarskiego i ministerstwa zdrowia. Trzeba podjąć działania, dzięki którym zaczniemy skuteczniej walczyć z tą jedną z największych plag – apeluje dr Małgorzata Czajkowska-Malinowska, członek zarządu PTChP.

Lidia Sulikowska

Dane epidemiologiczne czerpałam z:

  • B. Wojtyniak, P. Goryński, B. Moskalewicz „Sytuacja zdrowotna ludności Polski i jej uwarunkowania”, NIZP-PZH, Warszawa 2012
  • J. Didkowska, U. Wojciechowska „Zachorowania i zgony na nowotwory złośliwe w Polsce”, Krajowy Rejestr Nowotworów, Centrum Onkologii – Instytut im. Marii Skłodowskiej-Curie

Artykuł ukazał się w „Gazecie Lekarskiej” nr 11-2014

Powiązane aktualności

Skomentuj

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.