Romuald Krajewski: dbajmy o naszych lekarzy

Takie stwierdzenie w Polsce wydawałoby się bezapelacyjnie słuszne. Wiadomo, lekko nie jest, sporo lekarzy wyjeżdża, bardzo nieliczni chcą do Polski przyjechać, jest nas coraz bardziej za mało.

Foto: Mariusz Tomczak

O warunkach pracy dużo dobrego powiedzieć się nie da. Stres, pośpiech, biurokracja, coraz dziwniejsze zarządzenia utrudniające wykonywanie zawodu zgodnie z wiedzą i zasadami, stałe przekraczanie czasu pracy. Mimo to chętnych na podjęcie studiów medycznych mamy dużo – w 2014 r. było ich 15-30 na jedno miejsce.

W styczniu mówiłem o działaniach podejmowanych przez europejskich lekarzy specjalistów w zakresie kształcenia i doskonalenia zawodowego na konferencji dziekanów uniwersytetów medycznych, dyrektorów medycznych dużych szpitali i przedstawicieli instytucji nadzorujących kształcenie podyplomowe w Szwajcarii.

O tych działaniach już wiele razy pisałem na łamach „Gazety Lekarskiej”, więc teraz chcę napisać o tym, co mówili nasi szwajcarscy koledzy. Otóż oni też twierdzą, że muszą jak najszybciej zacząć dbać o swoich lekarzy. Dla wielu lekarzy z Polski i z innych krajów o podobnym statusie praca w Szwajcarii zapewne byłaby bardzo satysfakcjonująca. Ale wszystko jest względne.

W Szwajcarii 40% lekarzy specjalistów to osoby, które uzyskały dyplomy za granicą. To tyle samo co w Wielkiej Brytanii (41%). Proponuje się, podobnie jak w Polsce, aby zacząć płacić szkolącym szpitalom i opiekunom specjalizacji. Niektóre kantony szukają własnych rozwiązań ułatwiających szkolenie.

Na przykład szpital kliniczny w Genewie zorganizował programy specjalizacyjne, w których uczestniczą duże i małe szpitale oraz indywidualne praktyki. Jednak apele do etycznych obowiązków nie są skuteczne wobec coraz większego nacisku na wykonywanie jak największej liczby procedur z powodu trudności ekonomicznych.

Poprawa warunków szkolenia może trochę pomóc, ale warunki pracy to kolejna i dużo trudniejsza sprawa. Zapewne do większości krajów, w tym i bogatych, doskonale pasuje powiedzenie, które na jednej z konferencji europejskich organizacji lekarskich przytoczyła pani profesor Grant z Wielkiej Brytanii: medycyna to wspaniały zawód, ale podła praca.

To było o przyczynach niewielkiego wśród Brytyjczyków zainteresowania byciem lekarzem w Wielkiej Brytanii. To samo dotyczy Szwajcarii, Polski i wielu innych krajów, choć pewnie wszędzie w trochę inny sposób. Kolega z uniwersytetu w Monachium mówił, że Niemcy podjęli już liczne działania i udało się zahamować migrację lekarzy do krajów, w których lepiej się zarabia albo lepiej się żyje.

Jeżeli jednak znacznie bogatsze kraje mają taki problem, to w Polsce problem jest bardzo duży. Mówmy więc i powtarzajmy wszystkim naokoło, żeby dbali o naszych lekarzy i o innych pracowników medycznych i że dbałość nie polega na biurokratycznym nadzorze i pohukiwaniu, lecz na zapewnianiu dobrych warunków pracy. Że warunki pracy to nie tylko płace.

W odróżnieniu od Szwajcarii i Wielkiej Brytanii do nas prawie nikt nie przyjedzie, więc jeżeli ktoś naprawdę chce zmniejszyć kolejki i poprawić dostęp do diagnostyki i leczenia, musi zadbać o pracowników.

Romuald Krajewski
Prezydent Europejskiej Unii Lekarzy Specjalistów (UEMS)

Źródło: „Gazeta Lekarska” nr 3/2015

Powiązane aktualności

Skomentuj

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.