Uzależnieni lekarze w innych krajach

Tak jak w wielu dyscyplinach medycznych należymy do światowej czołówki, tak w kwestii troski o zdrowie naszych uzależnionych kolegów lekarzy i jednocześnie w ochronie pacjentów przed ich nieodpowiedzialnymi zachowaniami, nie mamy się zbytnio czym pochwalić.

Foto: imageworld.pl

O tym, że ten bardzo ważny temat jest w środowisku niedoceniany i że nie tylko ja odczuwam z tego powodu dyskomfort, świadczą listy kolegów lekarzy, które od paru miesięcy napływają zarówno do redakcji „Gazety Lekarskiej”, jak i do mnie. Wierzę, że nadszedł czas, kiedy dzięki naszym wspólnym wysiłkom, te sprawy zostaną w niedalekiej przyszłości uporządkowane.

Problem pomocy uzależnionym lekarzom oraz ochrony pacjentów przed ich zachowaniami ma na świecie dosyć długą historię.

Jeszcze w XIX w. w Stanach Zjednoczonych ukazały się artykuły opisujące uzależnienia u lekarzy [1]. Powstała w 1912 r. The Federation of State Medical Boards (FSMB), która zrzesza i reprezentuje organizacje medyczne, jeszcze w latach 50. wzywała do tworzenia specjalnych programów wspierających lekarzy.

Początek idei programów zdrowotnych dla lekarzy – PHP (Physician Health Program) dała publikacja „The Sick Physician” [2]. W artykule tym, Amerykańskie Towarzystwo Medyczne zwróciło uwagę na fakt, że jest ono odpowiedzialne wobec społeczeństwa za zapewnienie pacjentom właściwej i fachowej opieki przez lekarzy i innych pracowników służby zdrowia. Stwierdzono też, że od czasu do czasu ta odpowiedzialność jest zagrożona poprzez zachowania lekarzy, wynikające z zaburzeń psychicznych i uzależnień od substancji psychoaktywnych.

W 1974 r. opublikowano Ustawę o niepełnosprawnych lekarzach (Disabled Doctors Act) zobowiązującą do raportowania przypadków niepełnosprawności.

W 1977 r. podczas jednej z konferencji organizowanych przez AMA oficjalnie uznano, że zaburzenia psychiczne oraz uzależnienia są poważnym problemem w środowisku lekarzy. Większość PHP powstała w latach 70., a programy terapeutyczne dla lekarzy w latach 80. W latach 90. opracowano schemat postępowania z lekarzami uzależnionymi, od chwili stwierdzenia uzależnienia aż do momentu powrotu do pracy po odbytym leczeniu.

Proces monitorowania i dokumentowania działań naprawczych trwa najczęściej 5 lat i należy do najważniejszych aspektów programu zdrowotnego dla lekarzy. Polega on m.in. na: raportowaniu przez lekarza przebiegu swojego leczenia, planowanym i losowym badaniu płynów ustrojowych, wyznaczeniu w miejscu pracy osoby wspierającej/monitorującej i okresowych spotkaniach osobistych z przedstawicielem PHP. Jak widać, problem ten traktowany jest przez Amerykańskie Towarzystwo Medyczne wyjątkowo konsekwentnie oraz niezwykle poważnie.

Nic dziwnego, że skuteczność programu wynosi 70-75 proc. i nieporównywalnie przewyższa skuteczność innych programów terapii uzależnień.

O tym, jak to wygląda w Kanadzie, mówił w wywiadzie dla „Gazety Lekarskiej” (marzec 2009), dr med. Zbigniew Wańkowicz. Pozwolę sobie zacytować fragmenty tego wywiadu „… niemal natychmiast po tym, jak ktoś z personelu czy pacjentów poczułby ode mnie choćby cień alkoholu, powiadomiłby o tym mojego szefa, a ten wezwałby mnie i odsunął od pacjentów. Równie szybko zostałoby też o tym zdarzeniu poinformowane kanadyjskie zrzeszenie lekarzy, czyli Royal College of Physicians and Surgeons, a także odpowiednie organy w Ministerstwie Zdrowia. W praktyce oznacza to jedno: utratę ważnej licencji, która jest odpowiednikiem polskiego prawa wykonywania zawodu, i utratę zarobków… w kilka minut straciłbym wszystko. Tu nikt się nie bawi w perswazje, dobre rady w rodzaju weź się w garść czy czekanie, aż lekarz przestanie pijany przychodzić do pracy. Jeden telefon odcina od zawodu i pieniędzy”.

Dalej czytamy „lekarz dostaje szansę: lecz się i stosuj do ustalonych reguł, a dostaniesz szansę powrotu. Cena jest ogromna i w zasadzie to propozycja nie do odrzucenia. O ile wybiera się medycynę, a nie alkohol… wracający z leczenia lekarz musi też raz w tygodniu dzwonić do wyznaczonego laboratorium, gdzie jest badany jego mocz”.

Procedury postępowania z uzależnionymi lekarzami istnieją także we wszystkich krajach tzw. starej Europy.

W Irlandii od 1985 r. istnieje „Program dla chorych lekarzy” (Sick Doctor Scheme), a przy Radzie Lekarskiej (Medical Council) specjalna Podkomisja, której zadaniem jest wspieranie lekarzy, którzy stali się „ofiarami nadużywania substancji psychoaktywnych”. Program ten dba jednocześnie o ograniczanie zagrożenia dla pacjentów ze strony lekarzy.

Jeżeli irlandzki lekarz nadużywa alkoholu lub używa narkotyków, to w momencie stwierdzenia tego faktu zostaje oddany pod opiekę konsultanta – lekarza psychiatry, którego wskazuje Medical Council. Od tego czasu jest poddawany testom na obecność alkoholu, leków lub narkotyków (pobiera się mocz, krew, ślinę bądź próbkę włosa). Po ukończeniu podstawowego programu terapeutycznego lekarz jest objęty nadzorem Rady Lekarskiej.

W Wielkiej Brytanii problemem uzależnionych lekarzy zajmuje się Brytyjskie Towarzystwo Medyczne (British Medical Association) oraz Główna Rada Medyczna (General Medical Council), która prowadzi podobne do amerykańskich – Programy Zdrowotne dla Lekarzy (PHP) z długoterminowym okresem monitorowania postępów. Przedmiotem zainteresownia GMC są również wszelkie zachowania, które podważają zaufanie do zawodu lekarza, jak np. prowadzenie przez lekarza samochodu bez prawa jazdy czy bez ważnego ubezpieczenia.

W Niemczech np. Izba Lekarska w Hamburgu posiada swój autorski Program Interwencyjny.

Po uzyskaniu informacji, że jakiś lekarz może mieć problem z uzależnieniem, zostaje zaproszony na rozmowę do izby. Celem rozmowy jest weryfikacja podejrzeń, a w przypadku ich potwierdzenia proponowana jest terapia. Po ukończeniu terapii, z osobą uzależnioną spisuje się umowę dotyczącą dalszego postępowania terapeutycznego. Umowa obejmuje m.in. zgodę na wyrywkowe kontrolowanie przestrzegania abstynencji oraz na okresowe spotkania z przedstawicielem izby. Czas uczestnictwa w programie zależy od postępów w terapii.

Z kolei, mój przyjaciel dr Marek Ketner, który od 30 lat mieszka i pracuje jako lekarz w Norwegii, powiedział mi, że jeżeli przełożony stwierdzi, że lekarz jest w pracy w stanie wskazującym na spożycie alkoholu, to odbiera takiemu lekarzowi możliwość kontaktu z pacjentami i najczęściej zgłasza przypadek do lekarza wojewódzkiego, a ten z kolei, jeżeli uzna, że stan jest na tyle poważny, że zagraża bezpieczeństwu pacjentów, ma obowiązek zgłoszenia sprawy do Helsetilsynet (izba kontroli zawodowej). Helsetilsynet bada przypadek i może pozbawić lekarza prawa wykonywania zawodu. Przed powrotem do zawodu lekarz musi udokumentować odbyte leczenie, jest też systematycznie sprawdzany pod kątem utrzymywania abstynencji (badania kontrolne krwi, moczu itp.).

Znamienne jest, że we wszystkich programach pomocy kładzie się szczególny nacisk na wieloletnie monitorowanie lekarzy uczestniczących w programie terapeutycznym, a ci, którzy nie podejmują leczenia, są bezpardonowo pozbawiani prawa wykonywania zawodu.

Dla specjalistów zajmujących się leczeniem uzależnień sprawa monitorowania jest oczywista, bowiem głównym i najczęściej spotykanym powodem powrotu do picia lub brania przez osobę, która rozpoczęła proces leczenia, jest przerwanie przez nią tego procesu. Niezwykle ważne dla ostatecznego sukcesu terapii jest długoterminowe utrwalanie tych początkowych efektów terapii.

Wieloletnie monitorowanie przebiegu procesu terapeutycznego i jednoczesne zagrożenie utratą prawa wykonywania zawodu w przypadku przerwania leczenia to czynniki motywujące do kontynuacji leczenia. Podczas wieloletniego uczestnictwa w procesie terapii rosną bowiem szanse na zrozumienie swojej choroby oraz na nauczenie się nowego sposobu funkcjonowania i tym samym na zatrzymanie swojej choroby. Uzależnienie to nie jest ostre zapalenie wyrostka robaczkowego, po którego wycięciu pacjent prawie natychmiast powraca do zdrowia i do swoich obowiązków.

Pamiętajmy o tym, że lekarz również może być chory i potrzebować naszego wsparcia.

Każdy z nas powinien przy tej okazji wiedzieć, że uzależnienia nazywane są chorobami zaprzeczeń, więc nic dziwnego, że lekarz, podobnie jak i jego pacjenci, bardzo długo nie zauważa swojej choroby (swojego uzależnienia od substancji psychoaktywnych). Dlatego powinniśmy zrobić wszystko, aby pomóc mu w zidentyfikowaniu swojej choroby i w podjęciu leczenia. Nie wykluczając, w stanach silnego zaprzeczania, konieczności zastosowania nawet bardzo radykalnych, ale na ogół skutecznych metod wpływu.

Nadszedł już chyba czas na to, aby również i u nas zostały wprowadzone procedury motywujące do podjęcia i kontynuacji leczenia oraz monitoring jego przebiegu, a uzależniony lekarz, żeby znalazł zrozumienie i mądre wsparcie ze strony swoich przełożonych oraz kolegów.

Bohdan Woronowicz
Doktor nauk medycznych, specjalista psychiatra, certyfikowany specjalista terapii uzależnień, certyfikowany superwizor psychoterapii uzależnień, pełnomocnik ds. zdrowia lekarzy i lekarzy dentystów przy OIL w Warszawie

[1] Mattison, J. (1883). Opium addicts among medical men. Medical Record, 23:621-623; Crothers, T.D. (1899). Morphinism among physicians. Medical Record, 55:784-786.

[2] The Sick Physician. Impairment by psychiatric disorders, including alcoholism and drug dependence. JAMA 1973; 223: 684-687.

Źródło: „Gazeta Lekarska” nr 3/2015

Powiązane aktualności

Skomentuj

Your email address will not be published. Required fields are marked *