Emerytka: Szanujmy się wzajemnie

Nawiązując do listu Koleżanki lekarki z Warszawy („Gazeta Lekarska” 04/2015), że lekarze są obecnie źle traktowani przez Służbę Zdrowia, chciałbym podzielić się swoimi doświadczeniami w tym temacie.

Foto: freeimages.com

Jestem lekarzem dentystą, emerytem, przepracowałam w Służbie Zdrowia 35 lat. W tym czasie obowiązywała zasada przyjmowania Służby Zdrowia poza kolejnością. Lekarze, pielęgniarki, salowe, personel gospodarczy (kucharki, sprzątaczki), wszyscy pacjenci mieli napisane na kopercie z historią choroby „Służba Zdrowia”.

Na drzwiach gabinetów lekarskich było również napisane: „Kombatanci, Krwiodawcy, Ciężarne i Służba Zdrowia są przyjmowani poza kolejnością”. Jeszcze kilka lat temu tak było. Legitymacja lekarza emeryta upoważniała do dostania numerka dla „uprzywilejowanych”.

Na czyje zlecenie zlikwidowano ten przywilej? Prawo nie powinno działać wstecz. Skoro nas obowiązywała zasada przyjmowania Służby Zdrowia poza kolejnością, my na emeryturze powinniśmy doświadczyć tego samego.

Lekarzy emerytów traktuje się bez należytego szacunku. Inne zawody mają przywileje: górnicy, nauczyciele, wojskowi, policjanci, kolejarze. Skoro Służba Zdrowia miała przywilej do szczególnego traktowania, to dlaczego nam go odebrano?

Pamiętamy, że Służba Zdrowia w czasach PRL była nędznie opłacana, ale dostęp do lekarza był łatwiejszy i traktowano nas po koleżeńsku. Młodzi lekarze powinni myśleć również o tym, że też będą emerytami i przekonają się, jak to przykro być pacjentem. Jeśli nie będziemy szanować się wzajemnie, nikt nas nie uszanuje.

Zaczyna się od kartoteki. W nielicznych przychodniach Panie Kartotekarki biorą pod uwagę nasz zawód i starają się dać wcześniejszy numerek. Niestety, jeśli korzysta się z leczenia poza swoim miejscem zamieszkania, nie ma szans, aby zawód był wzięty pod uwagę.

Jeśli chodzi o wizyty u specjalistów, staram się korzystać z NFZ. Zdarza się, że muszę pójść prywatnie i tu miałam różne doświadczenia – jedni lekarze przyjmowali zapłatę w gabinecie prywatnym, inni nie chcieli przyjąć pieniędzy, co było dla mnie krępujące.

Wydaje mi się, że w tej sytuacji Izby Lekarskie powinny walczyć o nasze utracone przywileje, aby lekarz mógł korzystać poza kolejnością z porady u młodszego kolegi specjalisty. Szczególny brak specjalistów to: kardiolodzy, endokrynolodzy, okuliści, ortopedzi i urolodzy.

Osobom w starszym wieku te specjalizacje są bardzo potrzebne. Dzisiaj dowiedziałam się, że do endokrynologa są zapisy na styczeń 2017 r. Muszę przyznać, że dwugodzinne czekanie w kolejce do specjalisty jest bardzo pouczające. Pacjenci denerwują się nie na NFZ, tylko na ciężko pracujących lekarzy.

Zarzucają im, że przyjmują za wolno, to znów za szybko, że pacjent nie zdąży powiedzieć, o co mu chodzi, że terminy są zbyt odległe, sztucznie wydłużane, aby pacjenci korzystali z gabinetów prywatnych. Moim zdaniem jest za mało specjalistów w przychodniach NFZ.

Bardzo proszę w imieniu swoim oraz Koleżanek i Kolegów emerytów o zainteresowanie się tym tematem. Emerytowana lekarz dentysta

(imię i nazwisko do wiadomości redakcji)

Źródło: „Gazeta Lekarska” nr 3/2016

Powiązane aktualności

Skomentuj

Your email address will not be published. Required fields are marked *