Komisarz UE w Polsce

Unijny komisarz wytyka słabość w zwalczaniu agresywności sił rynku i chce wprowadzania kolejnych regulacji. Uzasadnia to troską o nasze zdrowie. Planuje też przyjrzeć się polityce lekowej.

Vytenis Andriukaitis
Foto: François Walschaerts / Komisja Europejska

Wśród fundamentalnych zasad strategii Unii Europejskiej w obszarze polityki zdrowotnej leży m.in. przeświadczenie o istnieniu wspólnych wartości oraz uznanie zdrowia jako największego dobra. Strategia ta ma trzy główne cele.

Po pierwsze, promowanie zdrowia wśród starzejącego się społeczeństwa (w całej UE odsetek ludności powyżej 65. roku życia wzrósł z mniej niż 10 proc. w 1960 r. do prawie 20 proc. w 2015 r., a do 2060 r. ma zwiększyć się do niemal 30 proc.).

Po drugie, ochronę przed zagrożeniami (nowe wyzwania wymagają szybkiej i skoordynowanej reakcji, dlatego ustanowiono ogólnoeuropejską sieć szybkiego reagowania). Wreszcie po trzecie, wspieranie dynamicznych systemów opieki zdrowotnej (znajdujących się obecnie pod presją z powodu wyzwań epidemiologicznych i gospodarczych) i nowych technologii (mogących przyczynić się do poprawy efektywności i stabilności systemów opieki).

Do tego wszystkiego, choć w dość ogólny sposób, nawiązywał podczas niedawnej wizyty w Warszawie Vytenis Andriukaitis, od 2014 r. pełniący funkcję Komisarza ds. Zdrowia i Bezpieczeństwa Żywności. To pierwszy lekarz w historii, który objął to stanowisko.

W swoim kraju jest bardzo znanym politykiem: zasiadał w Radzie Najwyższej Litewskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej (pod sam koniec jej istnienia), po odzyskaniu przez Litwę niepodległości kilkakrotnie sprawował mandat poselski, dwa razy bezskutecznie ubiegał się o fotel głowy państwa z ramienia Litewskiej Partii Socjaldemokratycznej. Andriukaitis mówi o sobie, że jest komisarzem odpowiedzialnym za zdrowie, a nie za choroby. – Zdrowie to bardzo istotny element naszej gospodarki. Jeśli będziemy zdrowsi, to staniemy się także bogatsi – tłumaczył.

Komisja Europejska uważa, że dobry stan zdrowia stanowi nie tylko wartość samą w sobie, ale również warunek konieczny dla zapewnienia dobrobytu gospodarczego. Efektywna alokacja środków na ochronę zdrowia może pobudzać wzrost gospodarczy, dlatego Bruksela namawia do inwestowania w ten sposób w przyszłość Starego Kontynentu (m.in. za pośrednictwem programów promujących zdrowie).

Refundacja, badania naukowe, innowacyjne leki

Dynamicznemu rozwojowi sektora opieki zdrowotnej UE sprzyja m.in. wysoki poziom innowacji, obecność wykwalifikowanej siły roboczej, a także istnienie silnego rynku produktów farmaceutycznych i wyrobów medycznych. Jak przypomniał Andriukaitis, UE przeznacza 1,9 mld euro na badania nad nowymi terapiami (m.in. z wykorzystaniem komórek macierzystych). Mówiąc o zdrowiu unijny, komisarz nie zapomina o ekonomii, a ściślej rzecz ujmując – o konieczności zapewnienia wzrostu gospodarczego.

Prężny rozwój badań naukowych jest istotny nie tylko z punktu widzenia zdrowia i życia pacjentów, ale również m.in. z uwagi na ryzyko potencjalnej ucieczki najzdolniejszych badaczy z Europy i utraty innowacyjności na rzecz Stanów Zjednoczonych. W ocenie Andriukaitisa leki, np. te stosowane w leczeniu chorób rzadkich, obecnie są bardzo drogie. – Powinniśmy tworzyć wspólne grupy zakupowe, aby uzyskać ceny na akceptowalnym poziomie – apelował komisarz.

Z jednej strony dzięki wspólnym zakupom istnieje szansa uzyskania pewnych oszczędności (w myśl zasady: kupując więcej, zapłacisz taniej), z drugiej – nie należy zapominać, że ustalenie zamówienia może nastręczać problemów m.in. z uwagi na nie zawsze łatwe do przewidzenia zużycie zamówionych leków w czasie realizacji umowy.

Komisarz poinformował, iż Komisja Europejska opracowuje raport dotyczący polityki lekowej stosowanej przez wszystkie kraje członkowskie UE. Dokument ma ułatwić poszukiwanie najlepszych rozwiązań i zacieśnienie współpracy między państwami oraz pomóc w odpowiedzi na pytanie, dlaczego te same leki w jednym kraju kosztują więcej, a gdzie indziej znacznie mniej (to, wbrew pozorom, nie wydaje się takie oczywiste).

– Musimy zachować równowagę miedzy lekami generycznymi, które są tańsze, i kosztownymi lekami innowacyjnymi – podkreślił Andriukaitis. W jego ocenie refundacja innowacyjnych leków wydaje się koniecznością, bo bez niej dostęp pacjentów do nowoczesnych terapii zostałby ograniczony. Niemniej jednak, jak przyznał, zasady refundacji muszą być transparentne.

Dyrektywa transgraniczna, e-recepta, choroby rzadkie

– Nie ma idealnego systemu ochrony zdrowia – zauważył Andriukaitis. W tych słowach zdaje się pobrzmiewać echo tezy zawartej w jednej z unijnych strategii, że „Europa potrzebuje inteligentnych inwestycji w dziedzinie zdrowia, takich jak: bardziej przemyślane, a niekoniecznie większe nakłady na zrównoważone systemy opieki zdrowotnej”*.

Ciągłe dokładanie dukatów do wspólnego koszyka wcale nie musi oznaczać bardziej skutecznego leczenia i to Andriukaitis zdaje się doskonale rozumieć. Pieniądze są ważne, ale nie najważniejsze, dlatego przy każdej możliwej okazji powtarza, że zdrowie publiczne to nie medycyna naprawcza, lecz promocja, profilaktyka i ochrona. Pytany o ocenę dyrektywy o prawach pacjentów w transgranicznej opiece zdrowotnej i zjawiska tzw. turystyki medycznej, przypomniał o tworzeniu europejskich sieci referencyjnych stanowiących przejaw medycyny ukierunkowanej na pacjenta.

U podstaw filozofii ich działania tkwi założenie, że systemy opieki zdrowotnej każdego z 28 krajów członkowskich UE nie są w stanie zapewnić optymalnego poziomu opieki pacjentom zmagającym się z chorobami rzadkimi lub innymi schorzeniami, które niejednokrotnie są niezwykle skomplikowanymi przypadkami klinicznymi. Celem europejskich sieci referencyjnych, poprzez m.in. ułatwienie wymiany wiedzy i doświadczeń między specjalistami a ośrodkami w różnych krajach, jest poprawa dostępu pacjentów do diagnostyki i leczenia o możliwie jak najwyższej jakości i efektywności kosztowej.

Czy ich istnienie zaowocuje wysypem innowacji w medycynie, okaże się dopiero w praktyce. Komisarz opowiedział się za tworzeniem zachęt dla terenów przygranicznych, które – w jego ocenie – mogłyby aktywnie wspierać turystykę medycznej.

Jak podkreślił Andriukaitis, trwają prace nad wprowadzeniem rozwiązań mających ułatwić przesyłanie dokumentacji medycznej w formie elektronicznej między różnymi krajami. Medycyna powinna jeszcze mocniej wykorzystywać potencjał współczesnej teleinformatyki i, poza umożliwieniem wymiany danych, należałoby doprowadzić do stworzenia możliwości transgranicznej realizacji e-recept i konsultacji z pacjentem online.

Wtedy transgraniczna opieka medyczna działałaby lepiej, co sprzyjałoby wyrównywaniu poziomu usług medycznych w UE. O to będzie jednak niezwykle trudno, zważywszy chociażby na ogromne dysproporcje w wydatkach na ochronę zdrowia w różnych krajach: w przeliczeniu na jednego mieszkańca najwięcej na ten cel przeznacza się w Luksemburgu (6023 euro rocznie), a najmniej w Rumunii (816 euro). Dla porównania: w Polsce sięgają one 1259 euro rocznie na jednego mieszkańca (mniej od nas na ten cel, poza Rumunami, przeznaczają Chorwaci, Bułgarzy i Łotysze).

Cukier, sól, tłuszcze trans, alkohol

Zdaniem komisarza, świadomość wpływu podstawowych czynników ryzyka na zdrowie pozostawia wiele do życzenia. Podkreślał zagrożenia wynikające z palenia papierosów oraz nadmiernego spożywania cukru i soli. Cieszył się z powstania dyrektywy tytoniowej (wprowadziła obostrzenia m.in. w zakresie sprzedaży e-papierosów i ich akcesoriów), ubolewał nad narastaniem nadwagi i otyłości u najmłodszych.

– Coraz więcej dzieci choruje na cukrzycę typu 2. W wielu wypadkach ta choroba wynika z naszego stylu życia. Spójrzmy na siebie, nasze rodziny, czy nie mamy sobie nic do zarzucenia? – pytał retorycznie. I zaapelował: – Patrzcie, co jecie. W związku z tym, że – jak sam to ujął – rynek nastawiony na zysk mnoży ryzyka związane z konsumpcją produktów negatywnie wpływających na nasze zdrowie, Andriukaitis chciałby odgórnie nałożyć mu kaganiec w postaci restrykcyjnych przepisów.

Nie podoba mu się m.in. to, że ciastka i batoniki w supermarketach umieszczane są na poziomie wzroku dzieci, a w produktach jest za dużo złych składników. Komisarz różnicuje żywność na zdrową (np. świeże warzywa, owoce czy mleko) oraz bezpieczną, aczkolwiek niekoniecznie zdrową (to jedzenie zawierające mnóstwo cukru, soli i substancji konserwujących).

W tym miejscu warto przypomnieć, że – poza aspektem czysto smakowym – sól i cukier są dodawane do żywności w celu jej konserwacji (obniżając aktywność wodną produktu prowadzą do spowolnienia namnażania się mikroorganizmów i psucia się żywności). Andriukaitis ma świadomość, że próba wpłynięcia Brukseli na zmianę składu żywności wzbudza opór wielu sektorów gospodarki, bowiem zmiana proporcji zawartych w nich składników często oznacza skrócenie okresu ich trwałości.

Reformulacja żywności to skomplikowany proces wymagający: ingerencji w wykorzystywane obecnie technologie, dostosowania linii produkcyjnych, stosowania nowych opakowań i innych substancji konserwujących czy przechowywania produktów w sposób odmienny od dotychczasowego.

To wielkie wyzwanie, za którym kryją się duże inwestycje, czyli olbrzymie pieniądze. – To wzbudzi oczywiście sprzeciw producentów. Dzięki obecności cukru i soli produkty mogą leżeć na sklepowych półkach 2-3 tygodnie i są znacznie tańsze od tzw. zdrowej żywności – powiedział. Mówiąc o marnowaniu żywności Andriukaitis zwrócił uwagę na umiejętność rozumienia informacji o terminie przydatności produktu. Wiele osób traktuje umieszczaną na opakowaniu datę zawartą w informacji „Najlepiej spożyć przed końcem…”, jako termin, po którym żywność należy bezwzględnie wyrzucić.

Nie jest to prawdą (to data minimalnej trwałości, do kiedy prawidłowo przechowywany produkt zachowuje swoje właściwości). Termin przydatności do spożycia wskazuje komunikat: „Należy spożyć do…”. Szacuje się, że w zeszłym roku w UE wyrzucono 89 mln ton jedzenia, które można było wykorzystać. – To niemoralne – podkreślił. W związku z zamiarem ograniczenia zjawiska wyrzucania żywności Bruksela planuje znieść daty przydatności do spożycia z części produktów spożywczych (np. kawy).

To jednak melodia przyszłości. Póki co, trwają prace nad ogólnoeuropejską regulacją wymuszającą redukcję zawartości kwasów tłuszczowych trans w produktach spożywczych. Innym pomysłem tlącym się w umysłach brukselskich urzędników jest dalsze ograniczanie dostępu do alkoholu czy wyrobów tytoniowych, nie tylko wśród nieletnich. W ocenie komisarza ważną rolę do spełnienia mają tutaj rządy poszczególnych krajów, mogąc wprowadzać rozmaite rozwiązania w zakresie polityki fiskalnej czy ograniczania reklam i sprzedaży tych produktów.

– Musicie mi pomóc uregulować rynek – zaapelował Andriukaitis. Będąc zwolennikiem zasady: „zero tolerancji dla alkoholu za kierownicą”, przypomniał, że w zeszłym roku na drogach Europy zginęło 8 tys. ludzi z powodu kierowania pojazdem pod wpływem alkoholu, a mnóstwo osób uszkadza swoją wątrobę w wyniku jego nadużywania.

Mariusz Tomczak

* Cytat za stroną Komisji Europejskiej: http://ec.europa.eu/health/strategy/policy/index_pl.htm.

Skrócona wersja artykułu ukazała się w „Gazecie Lekarskiej” (nr 12/2016-1/2017)

Zobacz konferencję naukową pt. „Marihuana – lek czy zagrożenie?”:


Przypominamy: od 1 września recepty na bezpłatne leki dla pacjentów 75+ wystawiają lekarze podstawowej opieki zdrowotnej udzielający świadczeń POZ u danego świadczeniodawcy, pielęgniarki POZ oraz lekarze wypisujący recepty pro auctore i pro familiae. Kliknij tutaj, żeby przeczytać komentarze ekspertów i pobrać pełną listę bezpłatnych leków dla seniorów.

Powiązane aktualności

Jeden komentarz

Skomentuj
  1. WyborcaSpodDworca
    Gru 28, 2016 - 05:21 PM

    Precz z UE!

    ODPOWIEDZ

Skomentuj

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.