Prezes NRL: Stało się

Ustawę o sieci szpitali przyjął Sejm RP i Senat RP i podpisał ją Prezydent RP. Sprawy toczą się wyjątkowo szybko i każdy pewnie zastanawia się, dlaczego minister zdrowia Konstanty Radziwiłł tak pędzi, bez pilotażu i bez dodatkowych pieniędzy, bo przecież ani poziom PKB na zdrowie nie wzrósł, ani nie zapowiedziano zabrania puli środków z innej szuflady.

Prezes Naczelnej Rady Lekarskiej Maciej Hamankiewicz

Foto: Marta Jakubiak

Biuro Legislacyjne Senatu też chciało się dowiedzieć, skąd ten pośpiech, zgłaszając na posiedzeniu Senackiej Komisji Zdrowia, że termin wejścia w życie ustawy i terminy na dostosowanie się podmiotów leczniczych do nowych warunków są nadzwyczaj krótkie. I minister Radziwiłł odpowiedział, że terminy są podyktowane „ważnym interesem państwa”.

Dowiedzieliśmy się więc, że to ważny interes państwa, a nie pacjenta, nie lekarza, nie pielęgniarki przemawia za wprowadzeniem ustawy o sieci. Ja bym raczej się spodziewał, że ważnym interesem państwa na pierwszym miejscu będzie zwiększenie poziomu PKB na zdrowie po to, by zadbać o ważne interesy pacjentów i pracowników medycznych. Ponadto, co jest dla mnie wyrazem zupełnego ignorowania stron społecznych, z 325 zgłoszonych poprawek do projektu ustawy uwzględniono tylko 29. Aż kusi, by zakląć, ale nie wypada.

Do Naczelnej Izby Lekarskiej, na moje biurko, napłynęły fotografie. Przedstawiają skutki wykonywania świadczeń medycznych przez osoby nieuprawnione, w tym przypadku zabiegów estetycznych przez kosmetyczki. Efekty takich działań obserwują nasze Koleżanki i Koledzy dermatolodzy, którym najczęściej przypada zmaganie się z powikłaniami. Przychodzą do nich osoby chore, które wymagają nie tylko leczenia w zakresie zmian fizycznych, ale przede wszystkim leczenia skutków psychicznych.

Co więcej, zdarza się, że kosmetyczka posługuje się dokumentem wydanym przez np. radcę prawnego, który zaświadcza, że wykonując zabiegi w celach estetycznych z użyciem toksyny botulinowej czy kwasu hialuronowego, wykonuje je zgodnie z prawem! Samorząd lekarski już kilkukrotnie zwracał na to uwagę. Przed kilkoma laty, ale i w grudniu ubiegłego roku, Naczelna Rada Lekarska apelowała do ministra zdrowia o podjęcie prac legislacyjnych mających na celu uregulowanie tych kwestii.

Ufam, że coś drgnie w tym zakresie, bo jeśli nie, to spraw, które wpłyną do prokuratury, będzie coraz więcej. A ja do składania tych spraw namawiam wszystkich, którzy spotkali się z krzywdą ludzką. Piszcie, nie ustawajcie w apelach, powiadamiajcie prokuraturę, izbę lekarską, samorząd radców prawnych. Może to zmobilizuje ministerstwo do reakcji.

Doczekaliśmy się natomiast sprawozdania z wykonania ustawy refundacyjnej, o które wielokrotnie apelowaliśmy do ministra zdrowia, gdyż obliguje go do tego jeden z paragrafów tej ustawy. Pełną analizę tego dokumentu przeprowadzi Naczelna Rada Lekarska i przedstawi w maju, ale już widać, że starano się wskazać pozytywne skutki obowiązującej ustawy, ale nie pominięto też skutków negatywnych.

Negatywnie oceniono dialog społeczny na etapie procedowania projektu ustawy refundacyjnej doprowadzający m.in. do naszych protestów, utrzymujący się wysoki poziom współpłacenia pacjenta, o czym nie raz mówiliśmy, czy temat braku przeznaczenia – wbrew składanym obietnicom – oszczędności płatnika na finansowanie nowych leków. Mnie zabrakło najistotniejszego negatywnego skutku: odebranie lekarzom czasu przeznaczonego na leczenie i przeznaczenie na biurokratyczne procedury ustalania odpłatności. Pozytywy? Czytamy, że to m.in. zracjonalizowanie rosnących wydatków płatnika. To ja pytam: na co poszło zaoszczędzenie tych wydatków?

Na posiedzeniu Zarządu Towarzystwa Internistów Polskich prof. Ryszard Gellert, dyrektor Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego, przedstawił bardzo ciekawy problem, stanowiący wyzwanie dla Ośrodka Badań, Studiów i Analiz Naczelnej Izby Lekarskiej, a mianowicie akredytacje w świetle sieci szpitali. Czy będzie tak, że utracimy 20 proc. podmiotów uprawnionych do posiadania miejsc szkoleniowych? Czy za chwilę nie będzie miał kto lekarzy uczyć, a potem nie będzie miał kto pacjentów leczyć? Mam wrażenie, że to się może zdarzyć.

Maciej Hamankiewicz
Prezes Naczelnej Rady Lekarskiej


Sejm uchwalił nowelizację ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych wprowadzającą tzw. sieć szpitali. O tym, co zmieni się z punktu widzenia lekarzy i pacjentów, piszemy tutaj.

Powiązane aktualności

Skomentuj

Your email address will not be published. Required fields are marked *