Elektroniczna kula czy system z potencjałem?

Krok po kroku, kliknięcie po kliknięciu. Rewolucja czy e-ewolucja w kształceniu podyplomowym? Medycyna nieustannie się rozwija. Dzięki postępowi techniki i nauk podstawowych co kilka miesięcy słyszymy o nowej terapii całkowicie zmieniającej nasze poglądy na leczenie.

Filip Dąbrowski, przewodniczący Komisji ds. Młodych Lekarzy NRL

Foto: Marta Jakubiak

Niestety system ochrony zdrowia, a dokładniej „państwowa administracja medyczna” ewoluuje w tradycyjnym tempie wszystkich urzędów – tak wolno, że aż niedostrzegalnie.

Minister Radziwiłł postanowił nas jednak zaskoczyć obietnicami wielkich reform: likwidacją NFZ, odejściem od systemu ubezpieczeniowego i stworzeniem sieci szpitali. Niestety jedyną zmianą, jaką te projekty niosą dla młodych lekarzy, jest potencjalna utrata miejsc szkoleniowych w szpitalach, które do sieci nie wejdą. Rezydent wciąż ma zarabiać tyle, co kasjer w supermarkecie.

Ministerstwo ma także niespodziankę specjalnie dla nas, od 1 maja ruszył System Monitorowania Kształcenia Pracowników Medycznych (SMK). Według zapowiedzi projekt ten ma usprawnić szkolenie podyplomowe wszystkich grup zawodowych związanych z ochroną zdrowia, od lekarzy i lekarzy dentystów po diagnostów laboratoryjnych.

System umożliwi elektroniczne wnioskowanie o rozpoczęcie szkolenia, prowadzenie Elektronicznej Karty Specjalizacji czy zgłaszanie się na LEK/LDEK i PES. Kierownicy specjalizacji będą musieli tworzyć roczne plany szkoleniowe oraz regularnie potwierdzać procedury, kursy i staże kierunkowe zrealizowane przez swoich podopiecznych.

Brzmi jak z bajki, jednak drobny okruch lodu utkwił w oku planującego ten projekt. Informatycy właśnie kończą wystawiać faktury za nadgodziny, jakie poświęcili, aby SMK ruszyło w tym roku, ministerstwo milczy jednak o wynagrodzeniu za dodatkowy czas, jaki kierownicy specjalizacji będą musieli poświęcić na jego obsługę.

Administracja rządowa w podobny sposób postanowiła „uszczęśliwić” Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego. Według założeń systemu, CMKP zyska dostęp do elektronicznej obsługi procesu akredytacji jednostek szkolących i e-zarządzania szkoleniami i kursami. Kto pokryje koszty dodatkowego sprzętu komputerowego i szkoleń personelu?

To jedno z pytań, których MZ nie chce słyszeć. Od zeszłego roku CMKP znacznie usprawniło swoją stronę internetową, ułatwiając wysłanie zgłoszenia na kurs. Obecnie odbywa się to za pomocą e-formularza z funkcją autouzupełniania powtarzających się danych. Ta ważna zmiana pojawiła się po ostatnim spotkaniu dyrektora CMKP, prof. Ryszarda Gellerta, z Komisją ds. Młodych Lekarzy. Pomimo dobrej woli i dialogu wszystkich stron wiele kwestii wciąż wymaga poprawy.

Na kursach wciąż brakuje miejsc, a lekarze rezydenci czatują przed komputerami w oczekiwaniu na otwarcie naboru na kursy z prawa medycznego, ratownictwa czy zdrowia publicznego. CMKP widzi ten problem i chce nam pomóc – jednak bez zwiększenia finansowania nie jest w stanie znaleźć chętnych do poprowadzenia szkoleń. Kłopoty z prawem, zdrowiem publicznym i ratownictwem można łatwo rozwiązać, zwiększając wymiar tych tematów w stażu podyplomowym i usuwając z programów specjalizacji.

Co jednak zrobić w sytuacji, kiedy nie ma chętnych, aby organizować kursy w wąskich dziedzinach medycyny? Dyrekcja CMKP, będąca odpowiedzialną za organizację szkoleń, nie ma mechanizmów prawnych zmuszających wykonawcę do przeprowadzenia takiego kursu.

O tym, że nie ma pieniędzy, aby nie zmuszać, a zachęcać, wspomniałem już wcześniej. Pozostaje nam mieć nadzieję, że wraz z elektronicznym systemem zapisów, kontroli i akredytacji pojawi się też większa przychylność względem e-learningu. Niektóre rzeczy w medycynie trzeba zobaczyć i dotknąć, wiele przekazać jednak można za pośrednictwem komputera. Już dziś CMKP udało się wprowadzić kilka takich kursów, m.in. z kardiologii. Prosimy o więcej!

Rozwiązałoby to problem kosztów, jakie lekarze ponoszą na wyjazd i utrzymanie podczas kilku tygodni kursu w obcym mieście, a dyrektorzy szpitali chętniej godziliby się na udział młodego lekarza w szkoleniu, po którym wyłączałby komputer i wracał na dyżur. Rewolucja związana z wprowadzeniem SMK niesie ze sobą wiele niewiadomych. Na pozytywny przełom składa się wiele drobnych kroków w etapie przygotowania.

Jeżeli system będzie wprowadzany całościowo i z uwzględnieniem potrzeb zarówno szkolonych, jak i szkolących, może stać się ogromnym pożytkiem dla nas wszystkich, jednak jeśli pominięte zostaną drobne kroki na etapie konsultacji, to będzie tylko kolejnym loginem i hasłem do zapamiętania – elektroniczną kulą u nogi spowalniającą nas w drodze do leczenia pacjentów.

Filip Dąbrowski
Przewodniczący Komisji ds. Młodych Lekarzy NRL

Powiązane aktualności

Skomentuj

Your email address will not be published. Required fields are marked *