Tylko prawa ręka. Nie dbasz – płacisz sam?

Tak samo, jak ma to miejsce na poziomie krajowym, jednym z zagadnień, którymi stale zajmują się międzynarodowe organizacje lekarzy dentystów, jest miejsce opieki stomatologicznej w krajowych systemach opieki zdrowotnej i sposób zapewniania dostępności społeczeństwa do świadczeń stomatologicznych.

Anna Lella - prezydent Europejskiej Regionalnej Organizacji Światowej Federacji Dentystycznej (ERO-FDI)

Foto: Lidia Sulikowska

Wiadomo, że różne są podglądy na temat, jak szeroki powinien być zakres świadczeń stomatologicznych w ramach ubezpieczenia zdrowotnego, czy w ogóle powinny być one finansowane ze środków publicznych itp. Wiadomo też, że w różny sposób jest to uregulowane w poszczególnych państwach, co dobrze widać nawet w obszarze integrującej się Europy.

Wyobraźmy sobie, że w ramach powszechnego ubezpieczenia zdrowotnego w Polsce pokrywane są koszty związane z leczeniem tylko jednej ręki – prawej, jako tej zwykle bardziej użytecznej (wypada przy tym także założyć, że osobom leworęcznym daje się możliwość ubiegania się o to, aby w ich przypadku ubezpieczenie, w drodze wyjątku, obejmowało tylko lewą rękę).

Brzmi to raczej niedorzecznie czy wręcz śmiesznie. Tak przecież jednak jest w odniesieniu do stomatologii. Cierpisz? Musisz leczyć ząb kanałowo? NFZ zapłaci tylko za te z przodu, od kła do kła. To zresztą nie jest tylko cecha polskiej ochrony zdrowia i, co więcej, dotyczy nie tylko systemu powszechnego, ale również ubezpieczeń dobrowolnych, prywatnych (zarówno tych, które zastępują system powszechny, jak i tych, które go w określony sposób uzupełniają).

Ochrona zdrowia, w tym opieka stomatologiczna, kosztuje. Odnośnie stomatologii przewagę zyskała koncepcja, iż poczucie własnej odpowiedzialności ma pierwszeństwo przed tzw. solidarnością społeczną, a co za tym idzie, że w zakresie świadczeń gwarantowanych nie ma miejsca na wszystkie świadczenia stomatologiczne, jako że ryzyko zachorowania można przewidzieć i uniknąć poprzez zapobieganie chorobom jamy ustnej i jej następstwom.

Krótko mówiąc, nie dbasz odpowiednio – płacisz sam. Takiej zasady nie stosuje się jednak w sposób konsekwentny, np. do osób narażających swoje zdrowie poprzez działania, co do których wiadomo, że są nadmiernie ryzykowne (choćby nikotynizm). To, co zostało przyjęte i jest dość powszechnie akceptowane w stomatologii, byłoby postrzegane jako absurdalne w innych dziedzinach medycyny.

Ciekawą analizę tego stanu rzeczy zawiera wydana w marcu tego roku książka Mary Otto, amerykańskiej dziennikarki zajmującej się od lat medycyną (m.in. w „Washington Post”) zatytułowana „Zęby: opowieść o pięknie, nierówności i walce o zdrowie jamy ustnej w Ameryce” (Teeth: The Story of Beauty, Inequality, and the Struggle for Oral Health in America). Autorka postrzega obecny stan zdrowia jamy ustnej w Stanach Zjednoczonych w kontekście tego, iż w systemie ochrony zdrowia jamę ustną traktuje się tam odrębnie od reszty organizmu człowieka.

Skądś to chyba znamy. Przejawia się to m.in. odrębnym systemem kształcenia, odrębnością zawodów lekarza i lekarza dentysty, rozdzielnością ubezpieczeń zdrowotnych i stomatologicznych. Wskazuje, z czego historycznie taki podział się wywodzi i dlaczego się utrwalił. Mary Otto zauważa, że na szczęście związek pomiędzy zdrowiem jamy ustnej i zdrowiem ogólnym zaczyna być dostrzegany (choć dzieje się to powoli), co powinno mieć pozytywne konsekwencje.

Porusza także takie sprawy jak konkurencja w stomatologii, uprawnienia poszczególnych zawodów, rosnące znaczenie tzw. stomatologii estetycznej. Oczywiście szczegółowe wywody i konkluzje redaktor Otto są osadzone w realiach amerykańskich, różniących się od sytuacji w zakresie systemu ochrony zdrowia w Europie. Chociaż, czy aż tak bardzo w coraz bardziej globalnym świecie?

Myślę, że jest to interesujące spojrzenie, uwzględniające różne aspekty dzisiejszej stomatologii, która – jak dobrze wiemy – jest pełnoprawną dziedziną medycyny, mającą związek i wpływ na inne dziedziny zdrowia człowieka. Być może z tej pracy, adresowanej do szerokiego grona czytelników, będzie można wywieść wnioski, które okażą się przydatne w dalszej dyskusji na temat optymalnego kształtu stomatologii i zawodu lekarza dentysty.

Anna Lella
Prezydent Europejskiej Regionalnej Organizacji Światowej Federacji Dentystycznej (ERO-FDI)

Powiązane aktualności

Skomentuj

Your email address will not be published. Required fields are marked *