Zgoda na leczenie bywa uciążliwa

Lekarze dentyści mogą podejmować leczenie małoletnich pacjentów tylko wtedy, jeśli ich rodzice wyrażą na to stosowną zgodę, a jej pozyskanie może stać się uciążliwe dla obu stron.

Wymagania, jakie stawia prawo w związku z przedstawieniem każdorazowej zgody na leczenie, są wygórowane
Foto: pixabay.com

Przepisy dotyczące wyrażania zgody na udzielanie świadczeń zdrowotnych przez lekarza reguluje ustawa o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta, a także ustawa o zawodach lekarza i lekarza dentysty.

Wprawdzie stworzono je po to, aby chroniły dzieci przed zaniedbaniami zdrowotnymi, czyniąc rodziców odpowiedzialnymi za m.in. stan ich uzębienia, jednak w codziennej praktyce stomatologicznej nastręczają wiele trudności.

Zarówno lekarze dentyści, jak i rodzice dzieci uważają, że przepisy te są zbyt restrykcyjne, ponieważ nie wystarczy jednorazowo przedstawić na piśmie, że rodzic lub opiekun prawny zgadza się na czynności prowadzone przez stomatologa w obrębie jamy ustnej dziecka. Wymagane jest pisemne oświadczenie, z którego wynika, jakie konkretne świadczenie zdrowotne ta zgoda ma obejmować.

Przykładowo, jeśli lekarz podejmuje u dziecka leczenie endodontyczne, zgoda musi precyzyjnie określić, którego zęba to leczenie dotyczy i jakie czynności będą w związku z tym prowadzone. To samo odnosi się np. do usunięcia złogów nazębnych, resekcji, czynności higienicznych i profilaktycznych związanych np. z fluoryzacją lub lakowaniem zębów czy też leczenia ortodontycznego.

Utrudnia leczenie

W tym ostatnim wypadku pojawia się najwięcej kontrowersji, ponieważ leczenie ortodontyczne trwa blisko dwa lata. W jego trakcie zdarza się, że trzeba korygować plan leczenia, dostosowywać go do potrzeb dziecka i uzyskanie za każdym razem zgody na wprowadzenie zmian opóźnia leczenie. Zdaniem stomatologów wymagania, jakie stawia prawo w związku z przedstawieniem każdorazowej zgody na leczenie ortodontyczne zębów, są zbyt wygórowane.

– Utrudniają życie zarówno lekarzom, jak i rodzicom, szczególnie teraz, kiedy wiele osób pracuje za granicą, uzyskanie zgody na każdorazową korektę leczenia ortodontycznego dziecka jest naprawdę obciążające – przekonuje Katarzyna Miśków, ortodontka z Olsztyna prowadząca praktykę indywidualną.

Często rodzice zostawiają podpisany dokument dziadkom, ale to też nie rozwiązuje problemu, ponieważ dotyczy on jednorazowej wizyty, tymczasem ustawowo każda dodatkowa czynność prowadzona przez lekarza dentystę wymaga kolejnej zgody. Formularze zgody świadomej zawierające też informacje dla pacjenta, którymi posługują się ortodonci, są opracowane przez Polskie Towarzystwo Ortodontyczne. Podobne formularze przygotowały dla stomatologów pozostałe towarzystwa (na leczenie endodontyczne, chirurgiczne, protetyczne).

Znajduje się w nich opis, z czym wiąże się leczenie stomatologiczne, jakie przewidywane są efekty tego leczenia, możliwe powikłania i alternatywne metody postępowania oraz podpis rodzica, lekarza i świadka, którym zwykle jest asystentka stomatologiczna. Do 16. roku życia zgodę na leczenie muszą wyrazić rodzice, po 16. roku życia taka zgoda wymagana jest także od małoletniego pacjenta. Oryginał jest dołączany do karty pacjenta, a kopię dostaje rodzic lub opiekun.

– Problemy pojawiają się także wtedy, kiedy rodzice są rozwiedzeni, jeden z nich podpisuje zgodę na leczenie ortodontyczne dziecka, a drugi nie ma o tym pojęcia. Leczenie ortodontyczne nie jest refundowane przez NFZ, rodzice muszą więc za nie zapłacić, w rodzinach rozwiedzionych kwestia płatności często opiera się o sąd, a jest to koszt blisko 5 tys. zł – tłumaczy Katarzyna Miśków.

Potrzebne nowe regulacje

Zgodnie z przepisami wspomnianych już ustaw lekarz udzielający świadczenia nie powinien mieć wątpliwości co do zakresu wyrażonej zgody przez osobę, która złożyła oświadczenie woli i opatrzyła je własnoręcznym podpisem. Przepisy te wyraźnie mówią, że niedopuszczalnym jest akceptowanie przez lekarza zgody, która nie wskazuje szczegółowo jej przedmiotu.

Oświadczenie typu – wyrażam zgodę na wszelkie zabiegi lecznicze lub ogólnie rozumiane leczenie stomatologiczne, jest nie do przyjęcia, co jest kontrowersyjne, podobnie jak leczenie małoletniego pacjenta pod nieobecność któregoś z rodziców. Zgodnie z ustawą taka obecność jest niezbędna, niezależnie od tego, czy pacjent ma 5, 10 czy 17 lat.

– Czasem dochodzi do absurdów, zwłaszcza kiedy zgłasza się do nas nastolatek z bólem zęba albo z urazem w obrębie jamy ustnej, a my nie możemy mu pomóc, ponieważ bez zgody i obecności rodziców mamy to ustawowo zabronione – tłumaczy prof. Dorota Olczak-Kowalczyk, konsultant krajowy w dziedzinie stomatologii dziecięcej.

Zakładając, że ustawodawca wymaga zgody na wypadek, gdyby zabieg był ryzykowny, wymagał znieczulenia, np. przy ekstrakcji zęba, stomatolodzy stosują się do tych wymogów. Ale… – Zabiegaliśmy w Ministerstwie Zdrowia o urealnienie przepisów, nadanie im ludzkiej twarzy, przecież leczenie stomatologiczne to nie operacja serca, ale odpowiedź w tej sprawie była jednoznaczna – bezwzględnie należy się stosować do zaleceń ustawowych – powiedziała prof. Olczak-Kowalczyk.

W jej ocenie, z którą identyfikują się stomatolodzy, procedury powinny być rozdzielone. Wymagając zgody na leczenie, nie powinno się jednakowo traktować procedur chirurgicznych, endodontycznych, protetycznych czy profilaktycznych, potrzebne są więc nowe regulacje prawne w tym zakresie, uwzględniające te różnice.

E-podpis

Skoro nie dało się zmienić zapisów ustawy o wyrażaniu zgody na leczenie, to może podpisy elektroniczne ułatwią życie stomatologom i rodzicom? E-podpis od dawna funkcjonuje w krajach europejskich. W Polsce od kilkunastu lat i jest równoważny pod względem skutków prawnych z podpisem własnoręcznym. Czy ma szansę zafunkcjonować w stomatologii? Tego rodzaju praktyki są już wprawdzie dopuszczalne, ale rzadko stosowane w tym dziale medycyny, ponieważ wymagają specjalnego oprogramowania komputerowego, a tego stomatolodzy nie mają.

Jak podaje na swoich stronach internetowych Ministerstwo Gospodarki, e-podpisu można używać do elektronicznego podpisywania umów i dokumentów, w korespondencji z urzędami, do podpisywania pism i decyzji administracyjnych, podpisywania faktur elektronicznych, zarejestrowania działalności gospodarczej (CEIDG), składania deklaracji celnych i podatkowych, zgłoszeń ubezpieczenia społecznego, podpisywania wniosków do Krajowego Rejestru Sądowego, raportów dla Generalnego Inspektora Informacji Finansowej, korespondencji z Generalnym Inspektorem Ochrony Danych Osobowych i… podpisywania dokumentacji medycznej.

Aby jednak móc składać na dokumentach bezpieczny podpis elektroniczny, należy liczyć się ze stałymi, rocznymi kosztami. Najpierw trzeba kupić zestaw z odpowiednim urządzeniem, a w kolejnych latach odnawiać abonament, dokładnie tak, jak w przypadku np. domeny internetowej. – W przypadku zgody na leczenie stomatologiczne małoletnich taki e-podpis to na razie wirtualna rzeczywistość – konkluduje prof. Dorota Olczak-Kowalczyk.

Lucyna Krysiak


„Ignorantia iuris nocet” (łac. nieznajomość prawa szkodzi) – to jedna z podstawowych zasad prawa, pokrewna do „Ignorantia legis non excusat” (łac. nieznajomość prawa nie jest usprawiedliwieniem). Nawet jeśli nie interesuje cię prawo medyczne, warto regularnie śledzić dział Prawo w portalu „Gazety Lekarskiej. Znajdziesz tu przydatne informacje o ważnych przepisach w ochronie zdrowia – zarówno już obowiązujących, jak i dopiero planowanych.

Powiązane aktualności

Skomentuj

Your email address will not be published. Required fields are marked *