Prof. Iwona Grabska-Liberek: Przeszkodą są skierowania do okulisty

NFZ refunduje tylko soczewki jednoogniskowe zwijalne, te nowoczesne byłyby bardziej dostępne, gdyby pacjent mógł uczestniczyć we współpłaceniu. Z prof. Iwoną Grabską-Liberek, prezesem Polskiego Towarzystwa Okulistycznego, rozmawia Lucyna Krysiak.

Foto: newseria.pl

Żyjemy w kraju, gdzie na wszczepienie soczewek w zaćmie czeka się kilka lat, słaba jest także dostępność do operacji w jaskrze i w powikłaniach cukrzycy. Co się dzieje?

Od lat mamy w służbie zdrowia zastój, jeśli chodzi o nakłady finansowe, a w okulistyce jest to szczególnie odczuwalne. Wyceny procedur okulistycznych przez NFZ są oderwane od realiów, co doprowadziło do tego, że np. w zaćmie za te same pieniądze wykonujemy dwukrotnie więcej zabiegów. To miał być sposób na skrócenie kolejek, ale nie sprawdził się, ponieważ tworzenie się tzw. kolejek zaćmowych to skutek wprowadzenia przed kilku laty skierowań do okulistów. Najpierw pacjent czeka na wizytę, a później w kolejce do ambulatorium lub szpitala.

Także dystrybucja środków prowadzona przez płatnika jest niedobra i trudno nimi racjonalnie gospodarować. Jeśli szpital dostaje na okulistykę pieniądze w połowie października i ma je wydatkować do końca grudnia, to jak nimi rządzić? Tego rodzaju finansowanie nie pozwala zaplanować ani żadnych zmian, ani zatrudnienia nowego personelu, ani wydatków. Teraz weszła sieć szpitali, niepubliczne ośrodki okulistyczne, które miały kontrakty z NFZ, są z niej wyłączone, przejmiemy więc ich pacjentów i kolejki do operacji zaćmy znów będą niebotyczne.

Problemem są nie tylko kolejki, ale rodzaj soczewek, które wszczepia się w ramach NFZ.

Chodzi o soczewki premium, które oprócz przywracania widzenia po zaćmie korygują astygmatyzm i starczowzroczność, czyli działają jak szkła progresywne. Ale to nie są soczewki dla przeciętnego Kowalskiego. Fundusz refunduje tylko soczewki jednoogniskowe zwijalne. Te nowoczesne byłyby bardziej dostępne, gdyby pacjent mógł uczestniczyć we współpłaceniu, co oznacza, że zabieg mógłby być przeprowadzany nieodpłatnie w publicznej placówce, a za soczewkę premium pacjent by dopłacił. Niestety, ma do wyboru – albo przestarzałą soczewkę na NFZ, albo soczewkę premium wszczepioną prywatnie, co oznacza, że koszty całej procedury musi pokryć z własnej kieszeni. PTO postuluje, aby powrócić do koncepcji koszyka świadczeń gwarantowanych, gdzie będzie określone, co pacjentowi przysługuje nieodpłatnie, a za co musi dopłacić.

Ponad 14 tys. Polaków bez kolejki zoperowało zaćmę za granicą.

To jest wypaczenie. Ustawa transgraniczna była stworzona po to, by w sytuacji, kiedy obywatelowi z Polski coś się stanie w czasie pobytu za granicą, miał on zapewnioną pomoc medyczną w ramach NFZ. Ponieważ ten akt prawny ma luki, Polacy wykorzystują je do pominięcia długich kolejek i tak pieniądze, które powinny trafiać do polskich placówek medycznych, zasilają PKB innych państw. Od przyszłego roku planowane jest, aby zezwolenie na operację zaćmy za granicą NFZ wydawał tylko w sytuacji, kiedy termin oczekiwania na zabieg w kraju przekroczy rok, poniżej tego terminu wskaże ośrodek w Polsce, gdzie czeka się krócej. To też dziwne rozwiązanie i dziwne dlaczego teraz NFZ nie może wydawać takich zezwoleń, gdy czas oczekiwania w niektórych placówkach jest poniżej roku po kwalifikacji. PTO wnioskowało, aby pacjent z kolejki, który operuje zaćmę za granicą, najpierw zapłacił, a później wystąpił o refundację do NFZ, ale nie było reakcji.

Czy Polacy dbają o wzrok? Jak często chodzą do okulisty?

Z tym bywa różnie i znów dlatego, że do okulisty potrzebne jest skierowanie. Jednak jakaś kontrola okulistyczna jest prowadzona, ponieważ przy każdym przyjęciu do pracy wymagane jest badanie okulistyczne, każde badanie okresowe w zakładzie pracy musi zawierać zaświadczenie od okulisty. Jednak to za mało. Badania okulistyczne powinny być częstsze i łatwiej dostępne. Mamy ponad 3 tys. czynnych okulistów, na 10 tys. mieszkańców przypada średnio 1-1,5 lekarza tej specjalności, a połowa z nich jest po 50. roku życia (w Europie Zachodniej jest 3 okulistów na 10 tys. obywateli). Poza tym są oni skupieni w dużych centrach, w małych miejscowościach okulistów brakuje. Tymczasem Ministerstwo Zdrowia zapowiada, że od przyszłego roku do odwołania nie będzie rezydentur z okulistyki, wtedy sytuacja jeszcze bardziej się skomplikuje, bo starsi koledzy przejdą na emerytury, a następców nie będzie.

Coraz więcej dzieci musi nosić szkła korekcyjne lub ma inne, wymagające operacji schorzenia oczu.

Poprawę opieki okulistycznej nad dziećmi widzę w centralizacji ośrodków zabiegowych, bo tylko tam mają one zapewnione warunki leczenia na najwyższym poziomie. Opieka ambulatoryjna może być rozproszona i stanowić sito klasyfikacyjne jeśli chodzi o dalsze leczenie. Postulujemy po jednym ośrodku na województwo, a w przypadku Mazowsza i Śląska po dwa. Wycena procedur dziecięcych jest taka sama jak dorosłych, a wiadomo, że dziecko przebywa w oddziale okulistycznym dłużej niż dorosły, a więc koszty leczenia są dużo wyższe. Wobec takiego finansowania przez NFZ dziecięce oddziały okulistyczne są nierentowne i planuje je się zamykać. U dzieci im później wykryta wada, tym trudniej ją leczyć. Dlatego włączamy się w różne akcje badań przesiewowych. Przewodniczę zespołowi ds. potrzeb zdrowotnych w Ministerstwie Zdrowia, który postuluje, aby do bilansu badań 3-latków włączono badanie okulistyczne, co u dzieci z niedowidzeniem pozwoli wcześnie wykryć wady.

Mamy epidemię cukrzycy typu II, nadciśnienia tętniczego, a to uszkadza wzrok.

No cóż, społeczeństwo się starzeje, a to oznacza, że pacjentów z chorobami oczu będzie przybywać. Nie tylko chodzi o zaćmę, ale o retinopatię cukrzycową, jaskrę. Tacy pacjenci powinni mieć ułatwiony dostęp do opieki okulistycznej i PTO stoi na stanowisku, że należy wzmocnić finansowo okulistykę ambulatoryjną. Pozwoliłoby to szybciej kierować ich do leczenia zabiegowego. Co roku z okazji dnia jaskry nasze towarzystwo włącza się w badania przesiewowe pod kątem wykrywania tej choroby. Dołączyliśmy też z badaniem wzroku do badań wykrywających niedosłuch z prof. Henrykiem Skarżyńskim.

Jak daleko nam do światowych standardów, jeśli chodzi o metody diagnozowania i leczenia?

Mimo tej mizerii finansowej staramy się leczyć zgodnie ze światowymi standardami. Oczywiście dyrektorzy liczą pieniądze i oszczędzają, kupując tańsze soczewki indyjskie lub tureckie. W klinikach zdarza się to rzadko, dbałość o standardy jest większa. Trudno tam jednak przy obecnym finansowaniu wymienić sprzęt na nowy, szansą są granty, o które ciągle zabiegamy. Nowoczesną aparaturą diagnostyczną i zabiegową dysponuje wiele regionalnych szpitali. Organy założycielskie mogą je finansować i często kupują im nowy sprzęt, kliniki uniwersyteckie mają z tym problem, ponieważ inwestują w dydaktykę, na wyposażenie już nie wystarcza. W regionach natomiast brakuje specjalistów okulistyki. Chociaż więc staramy się wprowadzać nowe procedury, przy takich nakładach i rozłożeniu kadr nie rozwiniemy skrzydeł.

A kształcenie i kontakty z zagranicą?

Jednym z głównych zadań PTO jest dbałość o wysoki poziom wiedzy i wykształcenia naszych okulistów. Towarzystwo realizuje je poprzez tworzenie wytycznych postępowania z pacjentem, które są podstawą dla płatnika. Przyznawanie dwutygodniowych grantów na szkolenia w renomowanych ośrodkach za granicą. Lekarzom po zakwalifikowaniu po trzecim roku specjalizacji finansujemy takie wyjazdy. Współpracujemy z Amerykańskim Towarzystwem Okulistycznym, opłacamy dostęp do biblioteki, najnowszych technologii, metod operacyjnych, którymi dysponuje to towarzystwo, dzięki czemu polscy okuliści mogą się dokształcać. Na naszej stronie internetowej PTO są prowadzone szkolenia, kursy, seminaria. Współpracujemy z Europejskim Stowarzyszeniem Jaskrowym, Europejskim Towarzystwem Chirurgów Zaćmy i Chirurgów Refrakcyjnych, Amerykańską Akademią Okulistyki, Europejskim Stowarzyszeniem Okulistów, które wspomagają nas w organizowaniu europejskiego egzaminu specjalistycznego. Po raz pierwszy będzie on organizowany w 2019 r. Swoją wiedzę konfrontujemy na dorocznym zjeździe okulistycznym.

Rynek usług okulistycznych w dużej mierze jest skomercjalizowany.

Niestety, występuje tutaj konflikt interesów, ponieważ kliniki prywatne podbierają klinikom państwowym pacjentów łatwiejszych do leczenia, a zostawiają im przypadki najcięższe, wymagające większych nakładów finansowych i ludzkich. Prywatne kliniki nie prowadzą też całodobowych dyżurów. Oczywiście bez rynku prywatnego tak duża ilość zabiegów np. w zaćmie byłaby niewykonalna. Jednak tam nie przeprowadza się trudnych witrektomii, wszczepów jaskrowych, przeszczepów rogówki.

Okulistyka to specjalność z bogatą historią. Jak PTO się w nią wpisuje?

Nasze towarzystwo powstało w 1911 r. jako Towarzystwo Okulistów Polskich, później przyjęło nazwę Polskie Towarzystwo Okulistyczne. Od tego czasu wiele się zmieniało w metodach leczenia, diagnozowania chorób oczu, jednak od początku była dziedziną, która stawiała na postęp i ta idea wciąż jej przyświeca. Dziś w diagnostyce wykorzystuje się technologie 3D, w nowotworach oka protonoterapię, a w przeszczepach rogówki już tylko jej fragmenty. Okulistyka idzie w kierunku mikrochirurgii – małe cięcia, małe stenty, z jak najmniejszą szkodą dla oka. Historia wpisuje się więc w nowoczesność i PTO jest tego najlepszym przykładem.

Powiązane aktualności

Jeden komentarz

Skomentuj
  1. Tadeusz Blofer
    Lis 25, 2017 - 06:11 AM

    Widać, że Pani profesor się nie przygotowała do wywiadu. PO pierwsze i piszę to jako pacjent, który z troski o swoje oczy zdecydował się na czeskich okulistów. ZA zabieg zapłaciłem sam i dopiero po 70 dniach dostałem refundację. Profesorka zapomina tez wspomnieć o kiepskich soczewkach – np. indyjskich – jakie nagminnie wszczepia się w polskich szpitalach. W NeoVize gdzie mnie operowano dostałem amerykańskiego Alcona. W Polsce proponowano mi jakieś badziewie, które znajomemu zmętniało po 3 latach .

    Nie ma racji – że w Dyrektywa Transgraniczna została wprowadzona , żeby „stworzona po to, by w sytuacji, kiedy obywatelowi z Polski coś się stanie w czasie pobytu za granicą, miał on zapewnioną pomoc medyczną w ramach NFZ” – myli fakty. Od tego jest Europejska Karta Ubezpieczenia Medycznego.
    Natomiast Dyrektywa Transgraniczna jest podstawą prawna do tego, żeby obywatel UE mógł się leczyć – tam gdzie zechce.

    ODPOWIEDZ

Skomentuj

Your email address will not be published. Required fields are marked *