11 ekspertów ocenia listę bezpłatnych leków dla seniorów 75+

Od 15 miesięcy najstarsi pacjenci mogą bezpłatnie otrzymać wybrane leki. Zapytałem 11 osób, nie tylko lekarzy, o to, w jaki sposób oceniają tzw. program 75+.

Część najstarszych pacjentów nie wykupywała leków, teraz pojawiają się w aptece
Foto: pixabay.com

Prawie 2,3 mln seniorów zrealizowało ponad 19 mln recept z uprawnieniem „S” na prawie 49 mln opakowań bezpłatnych leków – w taki sposób można podsumować liczbowo pierwsze 14 miesięcy (1.09.2016-31.10.2017) obowiązywania tzw. listy 75+. Premier Beata Szydło podkreślała, że to spełnienie obietnicy zawartej w exposé, minister zdrowia Konstanty Radziwiłł mówi o sukcesie.

Jak wspomina Agnieszka Jankowska-Zduńczyk, konsultant krajowy w dziedzinie medycyny rodzinnej, większość seniorów początkowo z niedowierzaniem, a potem z wielką ulgą przyjęła ten przywilej. – To projekt, który będzie pozytywnie procentował lepszymi efektami leczenia – podkreśla. – To dobre rozwiązanie dla pacjentów finansujących leczenie tylko z własnej emerytury – ocenia ideę bezpłatnych leków dla seniorów dr Agnieszka Pawlak, kierownik Pododdziału Niewydolności Serca Kliniki Kardiologii Inwazyjnej CSK MSWiA w Warszawie.

Jak mówi Stanisław Maćkowiak, prezes Federacji Pacjentów Polskich, po wprowadzeniu listy 75+ część najstarszych pacjentów, którzy dotychczas nie wykupywali leków z przyczyn ekonomicznych, teraz pojawia się w aptece. – Pacjenci pozytywnie odbierają każdy pomysł ułatwiający dostęp do leczenia – dodaje. Małgorzata Pietrzak, wiceprezes Naczelnej Rady Aptekarskiej, przypomina, że przez pierwsze tygodnie obowiązywania programu 75+ pacjenci mieli rozbudzone oczekiwania i niektórzy głośno wyrażali swoje rozczarowanie.

– Z punktu widzenia pacjenta program jest znakomity, ale gdy wszedł w życie, okazało się, że nie wszystkie leki są bezpłatne, a czasami zdarzało się, że bezpłatne są te tańsze, a droższych, które pacjent zażywa, nie ma w wykazie – mówi prof. dr hab. Piotr Jankowski, sekretarz Polskiego Towarzystwa Kardiologii. – Brakuje pewnych leków często zalecanych pacjentom w starszym wieku, na które nie stać wielu chorych, np. doustnych leków przeciwzakrzepowych i niektórych leków przeciwpłytkowych – dodaje prof. Jankowski, który w zakresie kardiologii listę senioralną w szkolnej skali 1-6 ocenia na 4.

Radość z insuliny

To, że program 75+ wciąż budzi kontrowersje, dziwi prof. dr. hab. Bolesława Samolińskiego, kierownika Zakładu Alergologii CSK WUM, bo seniorzy są i będą grupą zwiększającą się liczebnie, a w istotny sposób korzystającą z leczenia farmakologicznego. – Mam wrażenie, że wśród pracowników związanych z systemem ochrony zdrowia brakuje empatii wobec osób starszych. Każdemu powinno zależeć na poprawie stanu zdrowia naszych „staruszków” – mówi profesor, który program popiera i postulował wprowadzenie tego typu rozwiązania kilka lat wcześniej, zanim wprowadził je w życie minister Radziwiłł. Co dwa miesiące wykaz leków bezpłatnych dla najstarszych pacjentów jest aktualizowany. Co do zasady: poszerza się, a nie kurczy.

– O ile początkowo na liście 75+ dominowały leki o odpłatności 30 proc. i 50 proc., teraz pojawiają się na niej te z odpłatnością ryczałtową. To bardzo dobry kierunek. Osoby w wieku 75+ mają coraz więcej leków dostępnych bezpłatnie, a coraz większa liczba osób realizujących recepty senioralne jest zadowolona – mówi wiceprezes NRA, dodając, że wielu pacjentów ucieszyło się zwłaszcza z obecności w wykazie insuliny. – Choć jako całość lista 75+ nie do końca spełnia oczekiwania pacjentów, bo nie ma na niej niektórych leków, to w zakresie okulistyki oceniam ją bardzo pozytywnie. Są leki jaskrowe stosowane przez chorych przez całe życie, które teraz najstarsi mają za darmo – mówi prof. dr hab. Iwona Grabska-Liberek, prezes Polskiego Towarzystwa Okulistycznego.

W skali 1-6, w odniesieniu do chorób oczu, program 75+ ocenia na 5. Prof. dr hab. Joanna Chorostowska-Wynimko, członek zarządu Polskiego Towarzystwa Chorób Płuc, przyznaje, że listę 75+ można by uzupełnić, niemniej w zakresie leczenia POChP z jej kształtu jest „umiarkowanie zadowolona” (w skali 1-6 ocenia ją na 4+). – Z jednej strony są tam leki świetnie znane chorym, od lat stosowane w leczeniu POChP. Z drugiej, w coraz większym stopniu pojawiają się również leki nowoczesne, tzn. o długim czasie działania, pozwalające chorym zmniejszyć liczbę dawek w ciągu doby – dodaje.

Niezadowoleni specjaliści

Od początku spory wywoływał pomysł, aby recepty na bezpłatne leki mogli wypisywać de facto tylko lekarze POZ (poza nimi mogą to robić pielęgniarki POZ, pod warunkiem, że wcześniej przejdą specjalne kursy, i lekarze, którzy zaprzestali wykonywania zawodu i wystawiają receptę dla siebie albo dla małżonka, wstępnych lub zstępnych w linii prostej oraz rodzeństwa). Specjalista niebędący lekarzem POZ nie ma takiego uprawnienia. – Z punktu widzenia układów koleżeńskich w środowisku lekarskim ten przepis prowadzi do pewnych, niewyrażanych głośno, antagonizmów – zauważa prof. Samoliński, dodając, że coraz częściej rozróżnia się dwie grupy: mających coraz więcej uprawnień lekarzy rodzinnych i specjalistów.

– Kilka razy w tygodniu mam poczucie, że nie działam dobrze, ponieważ albo muszę pisać nazwy leków na kartce, albo wypisać receptę i poinformować pacjenta, że jeśli chciałby je otrzymać bezpłatnie, to musi pójść do lekarza POZ. To dziwne. Pacjenci nie rozumieją, że jako geriatra nie mogę wypisać bezpłatnych leków – mówi prof. dr hab. Tomasz Kostka, konsultant krajowy w dziedzinie geriatrii. W jego ocenie na liście znajduje się sporo leków neurologicznych, mimo że nie wszystkie są odpowiednie dla najstarszych pacjentów.

– Nie ma nowoczesnych doustnych koagulantów stosowanych w tzw. niezastawkowym migotaniu przedsionków. Kosztują ok. 100 zł miesięcznie, na co części chorych nie stać, przez co muszą stosować leki wymagające kontroli czasu i pobierania krwi – wylicza prof. Kostka. Dodaje, że w większości leki na liście wybrano zasadnie, choć znajduje się na niej kilka przestarzałych i nie ma niektórych leków stosowanych w otępieniu. – Środowiska geriatrów nie pyta się o zdanie co do obecności konkretnych leków i substancji czynnych na liście 75+ – ubolewa. W skali 1-6 całą listę ocenia na 4. Konsultant krajowy w dziedzinie medycyny rodzinnej mówi, że pacjenci bacznie pilnują tego, czy na recepcie znajduje się odpowiednie oznaczenie, dzięki któremu mogą otrzymać lek za darmo.

Nieco inne zdanie w tej kwestii ma dr Aleksandra Karbowniczek, neurolog współpracująca z Fundacją „Żyć z chorobą Parkinsona”. Jej pacjenci nie zawsze chętnie korzystają z możliwości bezpłatnego otrzymania leków. – Największą barierą okazuje się fakt, że lekarz POZ potrzebuje zaświadczenia od specjalisty z potwierdzeniem rozpoznania, co obejmuje wskazania do refundacji, a co za tym idzie – stosowania leku z listy 75+. Wymaga to przynajmniej dwóch wizyt lekarskich. Pomijając to, że pacjenci w tym wieku mają wiele chorób współistniejących, wizja oczekiwania w kolejce od godz. 5:00, by zostać przyjętym przez lekarza POZ, ogranicza im dostęp do korzystania z programu – mówi neurolog.

Kto chwali ministra?

O to, by nie potępiać w czambuł rozwiązania, że bezpłatne leki wypisuje się w ramach POZ, apeluje Michał Sutkowski, członek zarządu Stowarzyszenia Kolegium Lekarzy Rodzinnych w Polsce. – To pomysł ministerstwa, który ma swoje plusy. Dopóki nie będzie elektronicznej recepty i elektronicznej weryfikacji tego, co pacjent dostaje w gabinecie, może być pewien bałagan – zauważa. W podobnym duchu wypowiada się prezes Federacji Pacjentów Polskich. – To lekarz POZ dysponuje największą wiedzą o pacjencie. Skoro nie ma elektronicznej kontroli, gdyby bezpłatne leki dla seniorów mógł wypisywać każdy specjalista, mielibyśmy armagedon – mówi.

Wydaje się, że rozwiązanie, w którym leki może wypisywać lekarz POZ, ułatwia utrzymywanie w ryzach polipragmazji. Na potwierdzenie tej tezy dr Sutkowski przytacza następujący przykład. – W moim gabinecie pacjent dostawał jeden beta-bloker, u kardiologa drugi beta-bloker, a w szpitalu trzeci. Zażywał wszystkie trzy, myśląc, że to różne leki i że wszyscy lekarze wypisujący mu recepty o tym wiedzieli – tłumaczy przedstawiciel Kolegium Lekarzy Rodzinnych. Jak wynika z informacji otrzymanej od Mileny Kruszewskiej, rzecznika prasowego ministra zdrowia, obecnie nie są prowadzone prace legislacyjne rozszerzające krąg osób uprawnionych do wystawiania recept z kodem uprawnień dodatkowych „S”.

To z pewnością cieszy konsultant krajową w dziedzinie medycyny rodzinnej, która przyznaje, że dzięki ograniczeniu możliwości wystawiania recept „S” pacjenci szybciej przychodzą do gabinetu lekarza rodzinnego z informacją od innych lekarzy specjalistów. A czy są przypadki nadużywania przez starszych pacjentów możliwości otrzymywania bezpłatnych leków? – Istotna większość pacjentów postępuje uczciwie – odpowiada dr Jankowska-Zduńczyk. Z danych udostępnionych przez NFZ wynika, że dotychczas największym powodzeniem cieszą się tabletki zawierające substancję czynną Indapamidum, pomagające w nadciśnieniu tętniczym.

Wykaz bezpłatnych leków dla osób w wieku 75+ stanowi część listy leków refundowanych. Jest załącznikiem do obwieszczenia ministra zdrowia w sprawie wykazu refundowanych leków, środków spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego oraz wyrobów medycznych.

Mariusz Tomczak

Powiązane aktualności

Skomentuj

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.