Innowacyjne terapie raka nerki

Dzięki nowoczesnym lekom rak nerki może stać się chorobą przewlekłą, ale w Polsce z powodu braku refundacji dostęp do nich jest ograniczony.

Foto: pixabay.com

W Polsce co roku rozpoznaje się ok. 4,5 tys. nowych zachorowań na raka nerki – głównie u mężczyzn po 60. roku życia. Jeśli został rozpoznany późno, a jest to choroba, która długo może być niezauważona, szanse na przeżycie najbliższych 5 lat są niewielkie.

Byłoby to możliwe, gdyby zastosowano nowoczesne leki, skuteczne nawet wówczas, kiedy rak osiągnął stadium uogólnienia i doszło do przerzutów.

Organizacje pacjenckie i lekarze zabiegają o poszerzenie listy preparatów refundowanych w leczeniu rozsianego raka nerki o te najnowszej generacji w Ministerstwie Zdrowia i w NFZ. Niedawno zarejestrowano dwa nowe leki istotnie wydłużające czas przeżycia chorych, które w większości krajów Europy i w USA stosuje się standardowo. W Polsce, z powodu braku refundacji, pozostają nieosiągalne.

Mogliby żyć dłużej

W ciągu ostatnich 10 lat dokonał się postęp w leczeniu raka nerki. Czas przeżycia pacjentów z rozsianą postacią tej choroby wydłużył się 3-4-krotnie. Światowa medycyna dysponuje ponad dziesięcioma lekami stosowanymi w kilku liniach terapeutycznych, przedłużającymi życie chorych nawet o kilka lat. W nowych terapiach stosuje się m.in. inhibitory mTOR oraz tzw. inhibitory kinaz tyrozynowych. Dominują te ostatnie, a ich mechanizm działania polega na hamowaniu powstawania nowych naczyń krwionośnych zaopatrujących guz. Pozbawiony ich nowotwór traci możliwość rozrastania się, a jego komórki, przynajmniej w części, ulegają martwicy, co hamuje chorobę w już istniejących lokalizacjach oraz zmniejsza ryzyko tworzenia nowych przerzutów.

Specjalista w dziedzinie onkologii, hematologii i chorób wewnętrznych, prof. Cezary Szczylik, zapowiedział, że już wkrótce do praktyki klinicznej mogą wejść kolejne leki – doskonalsze inhibitory kinaz tyrozynowych oraz leki biologiczne stosowane jako immunoterapia.

Dr Jakub Żołnierek, onkolog kliniczny z Centrum Onkologii – Instytutu Marii Skłodowskiej-Curie w Warszawie, członek Zarządu Stowarzyszenia Polska Grupa Raka Nerki, wyjaśnia, że pomimo znacznego postępu, jaki dokonał się w diagnostyce onkologicznej, nadal u znacznej części chorych rak nerki rozpoznawany jest w stadium uogólnienia. U kolejnych 30 proc. – leczonych pierwotnie z założeniem radykalnym – dochodzi do nawrotu i rozsiewu choroby. Na tym etapie nowotwór daje zwykle objawy, a ich charakter zależny jest od lokalizacji przerzutów (np. w mózgu, w kościach, płucach). Dlatego kwestia dostępności do leków, szczególnie w leczeniu postaci jasnokomórkowego raka nerki, jest kluczowa. Stanowi on bowiem blisko 85 proc. rozpoznań.

Leczenie systemowe

Leczenie systemowe rozsianego raka nerki ma swoje ograniczenia. Całkowite remisje są rzadkie (1 proc.), a efekt hamowania wzrostu guza jest przejściowy. Dla najbardziej aktywnych leków podawanych w I linii leczenia systemowego, mediana czasu wolnego od progresji choroby wynosi ok. 11 miesięcy, w II linii – już tylko 5 miesięcy. Prędzej czy później dochodzi do kolejnych progresji i sięga się po kolejne leki, o podobnym lub całkowicie odmiennym mechanizmie działania, stosując je tak długo, dopóki są dobrze tolerowane i skutecznie kontrolują proces nowotworowy. Jednak NFZ refunduje zaledwie połowę spośród zarejestrowanych leków, stosowanych tylko w dwóch liniach leczenia systemowego. Tymczasem wielu chorych pomimo niepowodzenia uprzedniej terapii jest w dobrym bądź bardzo dobrym stanie ogólnym i trudno im pogodzić się ze świadomością, że na tym etapie leczenie musi się zakończyć.

– Na świecie leczenie III linii jest już standardem, a kilka leków udowodniło swoją skuteczność w tym wskazaniu w ramach kontrolowanych prospektywnych wieloośrodkowych badań klinicznych oraz programów rozszerzonego dostępu – tłumaczy dr Żołnierek.

Chodzi tu o kabozantynib – inhibitor kinaz tyrozynowych nowej generacji o unikalnym mechanizmie działania, pozwalającym na przełamanie oporności raka nerki na wcześniej stosowane leki, oraz niwolumab zaliczany do tzw. inhibitorów PD1/ PDL1 (nowej generacji immunoterapii), odblokowujących hamowany przez guz układ odpornościowy, co u znacznej części chorych, także tych z niekorzystnym rokowaniem, daje spektakularne efekty. – Większa świadomość pacjentów i ich rodzin, większa czujność onkologiczna potencjalnych pacjentów i lekarzy, doskonalsze i coraz szerzej dostępne techniki diagnostyczne, leczenie operacyjne oraz coraz skuteczniejsze leczenie farmakologiczne sprawiają, że rośnie populacja „zdrowych chorych”, dla których ograniczanie dostępu do nowoczesnych leków jest wyrokiem – podsumowuje dr Żołnierek.

Lucyna Krysiak

Powiązane aktualności

Skomentuj

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.