Wiceprzewodniczący PR OZZL: Analizowaliśmy wszystkie scenariusze

– Po długich i ciężkich rozmowach udało się wypracować kompromis – powiedział minister zdrowia Łukasz Szumowski podczas wspólnej konferencji z przedstawicielami Porozumienia Rezydentów Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy. Porozumienie podpisano w zeszły czwartek.

Łukasz Jankowski (pierwszy z prawej) w czasie konferencji prasowej
Foto: Marta Jakubiak

O komentarz poprosiliśmy Łukasza Jankowskiego, wiceprzewodniczącego Porozumienia Rezydentów OZZL.

– Wyobraźmy sobie, że nasi negocjatorzy odrzucają porozumienie w tym kształcie, w którym podpisaliśmy je 8 lutego, argumentując, że jest dalekie od naszego pierwotnego postulatu 6,8 proc. PKB. Rząd publikuje tekst. Co wtedy?

Nie ma skumulowanego wzrostu nakładów na ochronę zdrowia o 16 mld zł, nie ma żadnych podwyżek, nie ma pakietu zmian, nie ma mowy o ochronie jak dla funkcjonariusza publicznego, za to jest dalej opt-out, a opinia publiczna widzi, że odrzuciliśmy ponad 1,5-krotne podwyżki dla specjalistów na etatach, a także kolejne podwyżki dla rezydentów (przed protestem rezydenci na specjalizacjach niedeficytowych otrzymywali 3150 zł brutto, obecnie dostają 4000 zł, a jeśli ktoś chce pracować w Polsce, to w wyniku porozumienia może liczyć na 4600 zł, czyli nastąpi wzrost o ponad 1400 zł brutto).

Analizowaliśmy wszystkie scenariusze. Uznaliśmy, że podpisane porozumienie jest kompromisem trudnym, ale akceptowalnym dla obu stron. Trudniej byłoby wytłumaczyć środowisku lekarskiemu i pacjentom, dlaczego je odrzuciliśmy niż to, z jakich powodów je przyjęliśmy. Mamy świadomość, że nie jest doskonałe i że to nie koniec, tylko początek dokonywania potrzebnych zmian.

Z punktu widzenia środowiska lekarskiego zależało nam, żeby rozwiązania zawarte w porozumieniu były fakultatywne, żeby nie pojawiły się „lojalki dla wszystkich” ani „dodatki za lojalki” oraz aby specjaliści zarabiali 6750 zł brutto w podstawie, a nie w dodatkach. Jeśli ktoś nie zgadza się z porozumieniem może nie podpisywać zobowiązania do pracy w Polsce i nie zgadzać się na podwyżki jako specjalista albo wynegocjowane przez nas pieniądze przyjąć i przeznaczyć na szczytny cel. Ze wzrostu nakładów zapewne cieszymy się wszyscy.

Powiązane aktualności

Skomentuj

Your email address will not be published. Required fields are marked *