Kogo skazywano na słuchanie krzyków aż padnie martwy?

Za próg szkodliwości uznaje się 65 dB, czyli natężenie dźwięków, jakie generuje zwykły hałas uliczny, a do uszkodzenia słuchu może doprowadzić dźwięk o natężeniu 85 dB, taki jak na przykład warkot samochodu ciężarowego.

Foto: pixabay.com

Gdy taki „smog akustyczny” działa na człowieka przez 8 godzin dziennie, na przestrzeni lat doprowadza to do uszkodzenia komórek słuchowych. WHO ostrzega, że 1,1 mld ludzi jest narażonych na utratę słuchu.

Najbardziej zagrożone są osoby w wieku od 12 do 35 lat, słuchające głośnej muzyki na urządzeniach przenośnych. Ale szkodliwe dla słuchu jest też przebywanie w miejscach, gdzie poziom hałasu jest bardzo wysoki, np. na koncertach i imprezach masowych. Hałas jest to dźwięk nieprzyjemny i niepożądany, powodujący drażliwość, zmęczenie, szkodliwy dla całego organizmu, a szczególnie słuchu.

Powoduje gorszą wydajność w nauce, trudności w skupieniu uwagi, zaburzenia nerwowe orientacji, a nawet bóle i zawroty głowy, zaburzenia pracy serca czy podwyższenie ciśnienia krwi. – W naszym codziennym życiu, najbardziej odczuwamy hałas środowiskowy, a szczególnie komunikacyjny, który dosłownie otacza kilkanaście milionów mieszkańców Polski – uważa prof. Henryk Skarżyński, dyrektor Instytutu Fizjologii i Patologii Słuchu, krajowy konsultant w dziedzinie otorynolaryngologii.

– Umiarkowane i większe dawki hałasu wywołują efekt w postaci czasowego podniesienia się progu słyszenia, czyli okresowej utraty prawidłowej czułości słuchu. Taka, jak można powiedzieć, „chwilowa głuchota” ustępuje po kilku minutach, godzinach lub nawet po kilku dniach, w zależności od dawki hałasu, czyli od jego poziomu i od czasu ekspozycji. Z badań wynika niezbicie, że wielokrotna okresowa utrata czułości słuchu przechodzi stopniowo w permanentną utratę czułości słuchu. Ponadto, z tego powodu, w miejsce cichych dźwięków, które przestają być słyszalne pojawiają się gwizdy, piski, dzwonienie, stukanie, pukanie – które umownie określamy jako szumy uszne. Nasz słuch nie znosi próżni i jego utrata wyzwala mózgowe wrażenie odbierania brakujących dźwięków – dodaje prof. Skarżyński.

Międzynarodowy Dzień Świadomości Zagrożenia Hałasem przypada 25 kwietnia.

Nie wszyscy są jednakowo wrażliwi na pohałasowe uszkodzenie słuchu. Istnieją czynniki predysponujące zależne od genów, ogólnego stanu zdrowia, warunków środowiskowych. Najbardziej wrażliwi na działanie hałasu są ludzie młodzi i małe dzieci. Szczególnie narażone są osoby, u których w rodzinie występuje niedosłuch, osoby długo przebywające w głośnym otoczeniu, chore, leczone lekami potencjalnie uszkadzającymi słuch, cierpiące na stany zapalne uszu, szumy uszne, nadwrażliwość słuchową, wreszcie same mające niedosłuch, który w wyniku przebywania w hałasie może się pogłębić.

Hałas to nie tylko głośna ulica czy szkoła. To coraz częściej głośna muzyka. Słuch młodego człowieka ogłuszonego dźwiękiem płynącym ze słuchawek przenośnego odtwarzacza muzyki, wetkniętych głęboko w kanał słuchowy lub dźwiękiem emitowanym przez wielkie kolumny głośnikowe na koncercie zapewne powróci do normy po pewnym czasie, jednak z badań wynika niezbicie, że wielokrotna okresowa utrata czułości słuchu przechodzi stopniowo w permanentną utratę czułości słuchu.

– Żyjemy w czasach niebywałego hałasu – mówi prof. Krzesimir Dębski, polski kompozytor, skrzypek jazzowy i dyrygent, a także juror wszystkich edycji Festiwalu „Ślimakowe Rytmy”. – Poprzednie pokolenia nie znały czegoś takiego jak muzyka ze słuchawek czy z ryczących głośników w dyskotekach. Dzisiejsza młodzież spędza mnóstwo czasu w takim barbarzyńskim środowisku dźwiękowym. Wszechobecny hałas to zresztą problem nie tylko młodych, lecz właściwie każdego z nas. Jego skutki odczuwamy także my, muzycy. Kłopoty ze słuchem ma na przykład Sting. Z czasem będzie je miał coraz większy odsetek ludzi. Ważne, aby nagłaśniać ten problem i uczyć, jak oszczędzać uszy – dodaje prof. Dębski.

Uszkodzenia słuchu związane z hałasem są najczęściej trwałe i nie ustępują same. Wymagają wielospecjalistycznego leczenia. Niestety nie ma złotego leku, którego podanie przywróci wszystko do stanu wyjściowego. Wprawdzie znamy wiele sposobów poprawienia słyszenia poprzez zastosowanie różnych aparatów słuchowych czy systemów wszczepialnych, ale proteza zawsze będzie protezą niezależnie czy jest droga czy tania. Zatem podstawą pozostanie nadal prewencja, wzrost świadomości, na co narażony jest nasz słuch, który jest podstawą komunikowania się współczesnego człowieka.

– Już w starożytnych Chinach hałas traktowano jako surową karę dla przestępców. Zarządzenie ministra policji Ming Ti głosiło: „Kto ośmieli się obrażać najwyższego, nie będzie wieszanym, ściętym ani zakutym, lecz skazany zostanie na nieprzerwane słuchanie piszczałek, bicia bębnów i krzyków, aż padnie martwy. Bowiem jest to najbardziej męcząca śmierć, jaką ponieść może człowiek…”. Może więc warto zacząć bardziej szanować ciszę? – retorycznie pyta prof. Skarżyński.

Powiązane aktualności

Skomentuj

Your email address will not be published. Required fields are marked *