Główna

Chcą zmian w prawie farmaceutycznym

Poselski projekt zmian w prawie farmaceutycznym, który zakłada uporządkowanie rynku oraz ograniczenie istniejących patologii, od dawna cieszy się poparciem ze strony samorządów: aptekarskiego, pielęgniarek i położnych oraz diagnostów laboratoryjnych.

Foto: pixabay.com

Zmiany w prawie popierają też młodzi farmaceuci z Polskiego Towarzystwa Studentów Farmacji.

Teraz do grona jego zwolenników dołączyli także przedstawiciele samorządu lekarskiego. Tym samym projekt uzyskał szerokie poparcie ze strony kluczowych organizacji, skupiających w sumie ponad 0,5 miliona osób reprezentujących „biały personel”.

„Proponowana regulacja zakłada powrót do tradycyjnej roli apteki, traktowanej jako placówki ochrony zdrowia, a nie sklepu oferującego sprzedaż leków” – mówi Elżbieta Piotrowska-Rutkowska, prezes Naczelnej Rady Aptekarskiej.

„Przepisy zawarte w nowelizacji prawa farmaceutycznego przeciwdziałać będą niepożądanym zjawiskom zachodzącym obecnie na rynku aptecznym, zapewnią na nim większą konkurencję i lepszą ochronę osób korzystających z aptek” – głosi opinia przygotowana w Biurze Analiz Sejmowych.

„Najważniejsze, by prawo było dobre dla pacjentów. Jesteśmy przekonani, że podobnie jak określenie potrzeb zdrowotnych na danym terenie jest bardzo istotne dla pacjenta, by miał lepszy dostęp do świadczeń, tak rozmieszczenie aptek powinno być dokładnie uregulowane” – uważa Maciej Hamankiewicz, prezes Naczelnej Rady Lekarskiej.

Na tym jednak nie koniec. Poselski projekt zmian w prawie farmaceutycznym zyskał aprobatę ze strony ministerstwa zdrowia, a także sejmowej Komisji Zdrowia. Do zapisów projektu odniosło się również Biuro Analiz Sejmowych, które dokonało pozytywnej ekspertyzy prawnej tego projektu.

„Projekt nowelizacji może podlegać dalszym pracom legislacyjnym, a jego zapisy antykoncentracyjne są zgodne z Konstytucją RP i europejskimi przepisami. Za wprowadzeniem regulacji ograniczających wolność działalności gospodarczej przemawia ważny interes publiczny” – czytamy też w opinii BAS.

Jak podkreśla prezes Naczelnej Rady Aptekarskiej, na nowelizacji prawa farmaceutycznego mają zyskać pacjenci. „Celem zmian jest zahamowanie funkcjonujących dziś na rynku patologii, w dużej mierze tworzonych przez największe sieci apteczne z zagranicznym kapitałem” – mówi Elżbieta Piotrowska-Rutkowska.

Centrum Prasowe PAP

Jak status społeczny wpływa na zdrowie?

Jak wynika z raportu, „Sytuacja zdrowotna ludności Polski i jej uwarunkowania” opracowanego przez Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego – Państwowy Zakład Higieny, status społeczny ma wpływ na zachowania zdrowotne.

Osoby z wyższym wykształceniem częściej jedzą owoce i warzywa
Foto: pixabay.com

Redaktor raportu prof. Bogdan Wojtyniak wskazał, że dane pokazują, iż kobiety i mężczyźni z wyższym wykształceniem mniej palą niż słabiej wyedukowani.

„Do osób gorzej wykształconych zawsze trudniej jest dotrzeć ze wszystkimi programami promocji zdrowia i prewencji” – ocenił. Profesor wskazał, że w przypadku kobiet lepiej wykształconych, jest mniej otyłych. Osoby lepiej wykształcone częściej jedzą warzywa i owoce.

„Czy to jest tylko kwestia dochodów? Trudno powiedzieć, wydaje się, że nie tylko. Owoce, np. jabłka, nie są aż tak drogie, to jednak kwestia świadomości” – dodał prof. Wojtyniak. W raporcie wskazano, że wśród mężczyzn powyżej 18. roku życia za wysoką masę ciała ma 68,2 proc., zaś w przypadku kobiet nadwaga lub otyłość dotyczy 60 proc. dorosłej populacji.

Prof. Wojtyniak powiedział, że dane pokazują od 2010 r. niepokojący lekki trend spadkowy wyszczepialności, co jest związane ze wzrostem ruchów antyszczepionkowych. „Ta liczba jest na stosunkowo niewielkim poziomie, ale to niesie niebezpieczne implikacje” – ocenił. Raport pokazuje, że obserwowany jest w Polsce wzrost wykrytych zakażeń HIV. „W UE ten poziom jest znacznie wyższy, ale stabilny, u nas niestety rośnie” – powiedział.

Większość mieszkańców polskich miast oddycha powietrzem, w którym poziom zanieczyszczeń przekracza normy. Prof. Wojtyniak podał, że główną przyczyną zanieczyszczeń powietrza w Polsce jest tzw. niska emisja z gospodarstw domowych i lokalnych kotłowni, która przyczynia się do przedwczesnych zgonów. „Problem zanieczyszczenia powietrza nie jest problemem nowym. On występuje w Polsce od lat, tylko nie był tak nagłaśniany” – zaznaczył.

Źródło: www.kurier.pap.pl

Lekarze na rowerach i kajakach

W dniach 3-04.06.2017 r. odbędzie się Jurajski Rajd Rowerowo-Kajakowy Lekarzy. Miejsce: Hucisko Orle Gniazdo. Do wyboru są dwie trasy z przewodnikiem (20 i 50 km) – do wyboru na miejscu.

Foto: pixabay.com

Odpłatność:

  • rajd rowerowy + zwiedzanie Jasnej Góry: 90 PLN dorosły, 50 PLN dziecko,
  • rajd rowerowy + spływ kajakowy: 140 PLN dorosły, 100 PLN dziecko.

Noclegi:

  • pokój 3-osobowy 280/pokój/dobę ze śniadaniem,
  • pokój 2-osobowy 210/pokój/dobę ze śniadaniem,
  • pokój 1-osobowy 170/pokój/dobę ze śniadaniem.

Przy rezerwacji konieczna wpłata zaliczki na hotel w kwocie 100 zł i wpłata wpisowego na konto OIL w Częstochowie (82 1140 1889 0000 2433 3300 1001, mBank). W tytule wpłaty należy wpisać: „Udział w rajdzie (ilość) osób”. Potwierdzenie wpłaty należy przesłać faksem (34 365 41 20, wew. 300) do 12.05.2017 r.

Wpłaty można dokonać również osobiście w biurze OIL (ul. gen. Józefa Zajączka 5). Szczegółowych informacji udziela Tomasz Klimza (tel. 691 48 83 83) lub biuro OIL w Częstochowie (34 368 18 88).

Tenis ziemny – Stalowa Wola

W dniach 10-12 marca odbędą się XX Jubileuszowe Halowe Mistrzostwa Polski Lekarzy w tenisie ziemnym w Stalowej Woli (Hala Tenisowa Miejskiego Klubu Tenisowego – 4 korty, nawierzchnia twarda). Zgłoszenia przyjmowane są do 6 marca.

Foto: archiwum prywatne

Rozgrywki będą przeprowadzone w następujących grupach wiekowych:

  • Gra pojedyncza:
    • panie: do 45 lat, 45+, 55+,
    • panowie: open do 35 lat, 35+, 45+, 50+, 55+, 60+, 65+, 70+, 75+, 80+.
  • Gra podwójna:
    • panie: do 45 lat i powyżej 45 lat,
    • panowie: do 45 lat, 45+, 55+, 65+.

Zgłoszenia przyjmuje i dodatkowych informacji udziela Alfred Micał, tel. 603 927 870, e-mail: alfred.mical@gmail.com (należy podać grupę wiekową, telefon, aktualny adres i planowany przyjazd).

Stan zgłoszeń proszę sprawdzać na stronie internetowej turnieju www.mktstalowawola.pl (zakładka: Mistrzostwa Polski Lekarzy). Wpisowe (przelew lub wpłata na miejscu): 200 zł – uczestnik, 150 zł członek PSTL.

Początek końca tajemnicy lekarskiej

Rodzina ma prawo domagać się od lekarza informacji o leczeniu zmarłego – rozwiązanie takie przewiduje nowelizacja uchwalona przez Sejm w czerwcu 2016 roku, a podpisana w lipcu przez prezydenta. Z prof. Jackiem Sobczakiem, sędzią Sądu Najwyższego, prodziekanem Wydziału Prawa Uniwersytetu SWPS w Warszawie, rozmawiają Ryszard Golański i Marta Jakubiak.

Foto: pixabay.com

Ta nowela jest zła także dla lekarzy?

Konsekwencją omówionych zmian była nowelizacja art. 181 k.p.k. i przyjęcie nowego brzmienia art. 181 k.p.k. § 1. Do dotychczasowego brzmienia tego przepisu dodano tekst „nie dotyczy to wypadku, gdy zwolnienie z tajemnicy nastąpiło na podstawie art. 40 ust. 2 pkt. 4 oraz art. 40 ust. 3 ustawy z dnia 5 grudnia 1996 r. o zawodach lekarza i lekarza dentysty oraz art. 14 ust. 2 pkt. 3 lub art. 14 ust. 3 ustawy z dnia 6 listopada 2008 r. o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta, w przewidzianym przez te ustawy zakresie i przy braku wskazanego w nich sprzeciwu.

Rozwiązanie to pozwala w zupełności „podeptać” wolę zmarłego pacjenta, który zobowiązywał swojego lekarza do zachowania tajemnicy lekarskiej. Przydana temu nowa klauzula sformułowania zawartego w nowy § 1a art. 181 k.p.k., w myśl której „jeżeli zwolnienie z tajemnicy nastąpiło na podstawie i na zasadach, o których mowa w § 1 zd. 2” (a więc w kwestii, do której odnosi się nowelizacja), to „okoliczności objęte tajemnicą, które zostały ujawnione na rozprawie z wyłączeniem jawności, mogą być rozpowszechniane publicznie przez osobę, której zgoda była wymagana do zwolnienia z tej tajemnicy”.

To rozwiązanie czyni „pośmiertną tajemnicę lekarską” całkowicie iluzoryczną i pozwala osobie bliskiej w skrajnych wypadkach wyszydzać osobę zmarłego. Osoba bliska z punktu widzenia ustawowego nie zawsze jest osobą, z którą zmarły jest związany uczuciowo. Sądom znane są przypadki, że mimo trwania małżeństwa, małżonkowie nie kontaktują się ze sobą, a ich dzieci, często z innych „nieformalnych” związków, nawet nie wiedzą o tym, że rodzice są faktycznie osobami pozostającymi w związku małżeńskim.

Ta ustawa stawia lekarzy w bardzo trudnej sytuacji. Załóżmy, że pacjent umiera. W tym momencie lekarz może się spodziewać ataku ze strony rodziny, która uzna, że można było zrobić więcej. Jeden krewny chce, żeby lekarz ujawnił tajemnicę, ale ktoś inny może nie chcieć i ma prawo do sprzeciwu, wówczas lekarz nie może ujawnić tajemnicy. Ustawa jest źle napisana, ponieważ nakłada na lekarza obowiązki formalistyczne – to on ma szukać, dowiadywać się, czy nie ma kogoś, kto chciałby zabrać głos w sprawie.

To niewykonalne…

To przerzucanie odpowiedzialności na lekarza, który zgodnie z zapisami ustawy powinien zamienić się w psa tropiącego i policjanta. Doskonale wiemy, że życie rodzinne dostarcza różnych dziwnych sytuacji, np. jedno dziecko będzie w Australii, drugie w Kanadzie, a trzecie w Polsce. Pacjent ma żonę i jednocześnie kochankę, z którą dzieli życie, nie rozwodząc się z tą pierwszą. Na żonę łoży, a z kochanką żyje.

Z punktu widzenia prawa obie panie są osobami bliskimi, o których mówi ustawa. Zresztą ten krąg, który określa „ustawa lekarska”, tak ją nazwijmy, jest kręgiem dziwnie skonstruowanym. Nie jest to krąg, o którym mowa w art. 115 Kodeksu karnego ani tym, do którego jesteśmy przyzwyczajeni my, prawnicy, opisanym w Kodeksie postępowania cywilnego czy Kodeksie rodzinnym i opiekuńczym. To zupełnie inny krąg.

Jakie mogą być konsekwencje?

Wszystko zacznie się mylić lekarzom, a co gorsza – także prawnikom. Chciałbym wiedzieć, po co narzucać lekarzom działania poszukiwawcze, które moim zdaniem zmierzają donikąd, skoro tajemnica lekarska jest tak ustanowiona, że jeżeli organy ścigania chcą dotrzeć do dokumentacji medycznej, mogą to bez przeszkód zrobić. Zdaję sobie sprawę, że bliscy zmarłego są pogrążeni w bólu, że niejednokrotnie chcieliby doprowadzić do skazania lekarza, napiętnowania go, bo za śmierć chorego winią właśnie jego.

A może ustawodawca zakładał winę lekarza?

Myślę, że nie. Ustawodawca pomylił role lekarza i dokumentalisty. Przecież większość lekarzy ma tzw. asystentów medycznych. I tu pojawia się kolejny problem. Tajemnica lekarska dotyczy lekarza, ale poddano w wątpliwość, czy dotyczy ona również asystenta medycznego. W moim odczuciu dotyczy, ale wśród prawników nie ma co do tego zgody.

Podnosi się jeszcze jeden aspekt sprawy – odszkodowawczy. Jest takie przekonanie, że będzie się chciało znaleźć innego i pociągnąć go do odpowiedzialności odszkodowawczej. Czy to zasadne obawy?

To bardzo istotna kwestia, dlatego że w Polsce już praktykuje się tzw. medycynę defensywną, od wielu lat obecną w Stanach Zjednoczonych. W naszym kraju na razie jeszcze tak się jej nie nazywa, ale jako zjawisko zaczyna przybierać na sile. Medycyna defensywna polega na tym, że lekarze zlecają mnóstwo badań tylko po to, żeby nikt im nie zarzucił, że nie sprawdzili wszystkiego, że mogli coś jeszcze zrobić. To jest niezwykle kosztowne i – jak oceniono w Stanach Zjednoczonych – niepotrzebne.

Wszystko po to, by w ewentualnym procesie odszkodowawczym nikt im nie zarzucił: mógł pan wykonać jeszcze takie badanie. Nie wiemy przecież, jak będzie oceniał biegły, czy nie powie: wysoki sądzie, być może nie doprowadziłoby to do zmian, może i tak nastąpiłby zgon, ale nie mogę wykluczyć, że wykonanie tego badania zmieniłoby sytuację. W Polsce nie ma jeszcze tak wielu procesów odszkodowawczych jak w Stanach Zjednoczonych, w Niemczech czy w krajach anglosaskich, gdzie działają kancelarie prawne wyspecjalizowane w prowadzeniu spraw odszkodowawczych.

Odszkodowania w takich sprawach są zazwyczaj wysokie, więc szpitale i poszczególni lekarze ubezpieczają się na wypadek ewentualnych roszczeń. Z kolei ubezpieczenia są coraz wyższe, ponieważ przy tak wysokich odszkodowaniach ubezpieczyciele chcą pozyskać od ubezpieczających się jak najwięcej pieniędzy, żeby mieć z czego wypłacać zasądzane odszkodowania. Koszty leczenia rosną, zupełnie niepotrzebnie, bo są to koszty sztuczne, wynikające z obawy przed procesami.

Przywykliśmy do tego, że pacjent wskazuje osoby, którym można udzielić informacji o jego stanie zdrowia. To było czytelne.

Teraz pacjent może powiedzieć lekarzowi, że nie życzy sobie, aby ten po jego ewentualnej śmierci informował daną osobę lub w ogóle kogokolwiek, na co chorował i na co zmarł. Po wprowadzeniu nowej ustawy, jeśli osoba bliska zażyczy sobie informacji, lekarz będzie musiał ich udzielić także tym, co do których zmarły zastrzegł sobie zachowanie tajemnicy. Mamy do czynienia z zupełnie innym stanem faktycznym i zupełnie innym stanem prawnym. I tu także jest problem. Pacjent sobie nie życzył i póki żył, to obowiązywało, a kiedy zmarł, najbliżsi mogą dowiedzieć się wszystkiego.

28 października NRL złożyła do TK wniosek o zbadanie zgodności z konstytucją przepisów ograniczających ochronę tajemnicy lekarskiej. Już w preambule KEL nakazuje zachowanie tajemnicy lekarskiej, podczas gdy ustawa z 10 czerwca 2016 r. zobowiązuje go do udzielania informacji. Jak lekarz ma postąpić?

Trybunał Konstytucyjny wypowiadał się już na temat Kodeksu Etyki Lekarskiej. Doszedł wówczas do przekonania, że w KEL zawarte są nie tylko normy etyczne, ale również normy prawne. Trybunał Konstytucyjny w postanowieniu z dnia 7 października 1992 r.* uznał, że stanowienie norm deontologicznych nie należy do właściwości organów państwa. Normy deontologiczne same przez się nie posiadają charakteru prawnego, mieszczą się bowiem w niezależnym od prawa zbiorze norm etycznych.

Odwołanie zawarte w ustawach do norm deontologicznych jest jedynie ustawowym potwierdzeniem powszechnie uznanego prawa korporacji lekarskiej, a także innych korporacji zawodowych do określania zasad deontologicznych. Zauważono, że zbiory norm prawnych i etycznych nie pokrywają się ze sobą i tworzą dwa niezależne od siebie kręgi, podkreślając, że normy etyczne mogą być przez akt prawny inkorporowane do systemu obowiązującego prawa. Stało to się, jak podkreślono, poprzez ustawę o izbach lekarskich.

Otwiera się tu jednak inna kwestia – dotycząca wartości preambuły w Kodeksie Etyki Lekarskiej. Między prawnikami toczy się spór, czy treści zawarte w preambule mają charakter normatywny czy nie. I nie dotyczy to tylko takich aktów jak KEL, ale również ustaw, które czasem preambuły mają. Takie rozważania prowadził kiedyś Sąd Najwyższy przy okazji preambuły do ustawy lustracyjnej.

Trybunał nie odpowiedział wprost na pytanie, ale doszedł do przekonania, że preambuła może jedynie wskazywać sposób interpretacji norm znajdujących się dalej. Przyjmijmy, że tak jest w odniesieniu do Kodeksu Etyki Lekarskiej. A jeśli tak, to trzeba sięgnąć do środka, gdzie w art. 23 KEL znajduje się zapis dotyczący tajemnicy lekarskiej po śmierci pacjenta, czyli w części normatywnej nakazuje on zachowanie tajemnicy. Powstaje rozziew między normatywną treścią kodeksu a treścią „ustawy lekarskiej”. I tu dochodzimy do momentu, że albo musi się zmienić KEL, albo ustawa.

Dopóki tych zmian nie będzie, jak powinien zachować się lekarz?

Nie jestem w stanie tego rozstrzygnąć. Moje doświadczenie podpowiadałoby mi jednak, że ustawa jest aktem normatywnym na tyle ważnym, że sytuowałbym ją wyżej niż Kodeks Etyki Lekarskiej. Z tego punktu widzenia dobrze się stało, że Naczelna Rada Lekarska zdecydowała się zwrócić z tym pytaniem do Trybunału Konstytucyjnego. Obawiam się jednak, czy Trybunał Konstytucyjny znajdzie czas na zajęcie się tą sprawą. Przed konfliktem o TK i tak czekało się długo na orzeczenia. Teraz może być znacznie gorzej.

Jak lekarz ma zweryfikować tych, którzy twierdzą, że są osobami bliskimi?

Kiedy ktoś oświadcza, że jest konkubentem, lekarz powinien spisać notatkę i poprosić daną osobę, by to udowodniła. Musi ustalić stan faktyczny.

Istnieje zatem ryzyko, że zdradzi tajemnicę lekarską osobie nieuprawnionej…

Nie może tego zrobić. Musi mieć pewność.

A co ze zgłaszaniem sprzeciwu. Ile jest czasu na jego wnoszenie?

Ustawodawca nie raczył nam tego powiedzieć.

Skąd lekarz ma wiedzieć, że nikt się nie sprzeciwia?

Musi to zbadać.

Jak?

No właśnie. Nie jest w stanie tego zrobić. Albo zaufa i narazić się może na odpowiedzialność, że przekazał informacje osobie nieuprawnionej do jej pozyskania, albo nie zrobi tego i narazi się na odpowiedzialność, że nie udzielił informacji komuś, kto miał prawo je otrzymać. I tak sprawa trafi do sądu, który będzie musiał rozstrzygać. Podobnie jest w postępowaniach spadkowych.

Ludzie często deklarują: jesteśmy rodzeństwem, innych dzieci nie było. W toku postępowania okazuje się jednak, że zmarły miał dziecko z inną kobietą, o czym nikt w rodzinie nie wiedział i dziecko to ma takie samo prawo do spadku jak dwójka dzieci małżeńskich. W świetle tej ustawy lekarz musi badać nie tylko pacjenta, ale także jego relacje rodzinne i partnerskie.

Czy to początek końca tajemnicy lekarskiej?

Tak. Myślę, że tak, przynajmniej w wielu istotnych aspektach.

* Sygn. akt U 1/92, OTK ZU 1992, poz. 38.

Źródło: „Gazeta Lekarska” nr 12/2016-1/2017

Zobacz konferencję naukową pt. „Marihuana – lek czy zagrożenie?”:


„Ignorantia iuris nocet” (łac. nieznajomość prawa szkodzi) – to jedna z podstawowych zasad prawa, pokrewna do „Ignorantia legis non excusat” (łac. nieznajomość prawa nie jest usprawiedliwieniem). Nawet jeśli nie interesuje cię prawo medyczne, warto regularnie śledzić dział Prawo w portalu „Gazety Lekarskiej”. Znajdziesz tu przydatne informacje o ważnych przepisach w ochronie zdrowia – zarówno już obowiązujących, jak i dopiero planowanych.

Szpitale powiatowe w sieci. Bez likwidacji?

Żaden szpital, który funkcjonuje w powiecie nie zostanie zlikwidowany w związku z projektem ustawy o sieci szpitali – zadeklarowała dziś Elżbieta Witek, szefowa gabinetu premier. Dodała, że nowe przepisy mają położyć nacisk na kompleksowe leczenie pacjenta.

7.02.2019: Posiedzenie rządu – Beata Szydło i Elżbieta Witek
Foto: P. Tracz / KPRM

Jak informowaliśmy wczoraj, we wtorek rząd miał się zająć projektem ustawy o sieci szpitali, jednak ze względu na pobyt w szpitalu premier Beaty Szydło, rozpatrzony ma zostać jednak za tydzień.

Propozycje resortu zdrowia omówił we wtorek gabinet cieni Platformy Obywatelskiej. Była premier, a jednocześnie była minister zdrowia Ewa Kopacz zaapelowała do obecnej szefowej rządu, by nie podpisywała projektu ustawy.

„Jak widać opozycja, szczególnie Platforma Obywatelska, naprawdę, szuka jakiegoś pomysłu na to, żeby zaistnieć, tylko za każdym razem to jest trafienie taką kulą w płot. Na razie tej ustawy, tych zmian dotyczących sieci szpitali nie przyjęliśmy, to miało być wczoraj, ale pani premier chciała być przy tym obecna, dlatego, że to jest bardzo ważna ustawa i też bardzo oczekiwana” – powiedziała Witek w TVP Info.

Zaznaczyła, że była szeroko konsultowana. „Były różne uwagi, ale chciałabym uspokoić, z tego, co mówił pan minister Radziwiłł, a myślę, że to on powinien komentować szczegóły tego projektu, żaden szpital, który funkcjonuje w powiecie, szczególnie tam gdzie jest pojedynczy szpital, bo są takie powiaty gdzie są i po dwa szpitale, nie zostanie zlikwidowany” – podkreśliła.

„To wszystko ma służyć temu, żeby służba zdrowia była jak najbliżej obywateli, jak najbliżej chorych” – dodała. Szefowa gabinetu premier odniosła się też do słów rzecznika gabinetu cieni PO Bartosza Arłukowicza, byłego szefa resortu zdrowia, według którego ustawa zlikwiduje 200-300 szpitali.

„To jest nieprawda. Mamy oczywiście szpitale, z jednymi oddziałami np. radioterapia, czyli bardzo wysoko płatne procedury, natomiast my chcielibyśmy postawić na takie kompleksowe leczenie pacjenta, czyli zdiagnozowanie, leczenie, jeśli potrzebna jest operacja, a potem rehabilitacja, czyli od początku do końca – pacjent trafia chory a wychodzi już po rehabilitacji” – zaznaczyła Witek.

Źródło: www.kurier.pap.pl

Już nie tylko stolica, a Poznań, Radom, Płock

W środę, 15 lutego większość stacji pomiarowych w Polsce notuje bardzo wysokie stężenia szkodliwych pyłów w powietrzu. Wyjątkiem są obszary pasa nadmorskiego. Jak jest w Warszawie, Poznaniu, Krakowie i innych, mniejszych miejscowościach?

Foto: pixabay.com

Na Mazowszu duże zanieczyszczenie powietrza

Na Mazowszu występują wysokie stężenia zanieczyszczeń powietrza, które mogą utrzymywać się do piątku – informuje Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska (WIOŚ) w Warszawie.

W środę najgorzej jest w Piastowie, Płocku i Radomiu. Tomasz Klech z WIOŚ wyjaśnił w rozmowie z PAP, że wysokie stężenia zanieczyszczeń utrzymują się w powietrzu z powodu niekorzystnych warunków atmosferycznych – wyżu i braku wiatru.

Poinformował, że w środę koło południa najgorzej jest w Piastowie, Płocku, Radomiu i Żyrardowie. Jak na razie największe jednogodzinne stężenia pyłu PM2,5 odnotowano w podwarszawskim Piastowie – wynosiły one 181 mikrogramów na metr sześcienny.

Wysokie stężenia zanieczyszczeń będą utrzymywały się też na przedmieściach stolicy i w wielu mniejszych mazowieckich miejscowościach. Sytuacja powinna zacząć się poprawiać od piątku.

Bardzo zły stan powietrza w Wielkopolsce

W Wielkopolsce utrzymuje się bardzo zły stan powietrza, a szczególnie trudna sytuacja jest w Poznaniu i Kaliszu – poinformował w środę Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska w Poznaniu. W czwartek spodziewana jest poprawa.

„W regionie bardzo zła sytuacja jeśli chodzi o przekroczenie poziomu dopuszczalnego dla pyłu PM10 jest w Poznaniu i Kaliszu, zła – w Koninie i Lesznie. O godz. 9 indeks dla pyłu PM10 w stacjach w Poznaniu wynosił 257 i 225 mikrogramów na metr sześcienny, natomiast w Kaliszu – 277 mikrogramów na metr sześcienny” – poinformowała w środę PAP Danuta Krysiak z WIOŚ.

W Krakowie smog i bezpłatna komunikacja publiczna

Do Krakowa powrócił smog, po półtoratygodniowej poprawie jakości powietrza. W mieście obowiązuje I stopień zagrożenia zanieczyszczeniem powietrza, a w Małopolsce północnej, południowo-wschodniej i zachodniej – II stopień. W Krakowie wprowadzono bezpłatną komunikację publiczną.

W środę w godzinach rannych stacje pomiaru jakości powietrza w Krakowie wskazywały, że stężenie szkodliwego pyłu PM10 przekracza 300 mikrogramów na m sześc.; najwięcej wskazała stacja przy ul. Bulwarowej – 313 mikrogramów na m sześc.

W mieście obowiązuje obecnie I stopień zagrożenia zanieczyszczeniem powietrza (średnie dobowe stężenie PM10 50-200 mikrogramów na m sześc.). Natomiast w Małopolsce południowo-wschodniej, północnej i zachodniej – II stopień zagrożenia (200-300 mikrogramów PM10 na m sześc.). III stopień, powyżej 300 mikrogramów PM10 na m sześc., oznacza alarm smogowy.

Z powodu smogu w środę w Krakowie i gminach sąsiednich obowiązuje bezpłatna komunikacja publiczna dla kierowców i ich pasażerów. Darmowa podróż jest możliwa na podstawie ważnego dowodu rejestracyjnego samochodu osobowego.

Dokument nie musi być wystawiony imiennie na osobę, która się nim legitymuje w trakcie kontroli biletów. Urząd Miasta Krakowa informuje, że z bezpłatnych przejazdów będą mogły korzystać osoby posiadające dowód rejestracyjny wydany na samochód osobowy bez względu na miejsce jego wydania.

Źródło: www.kurier.pap.pl

Izba wytrzeźwień: lekarz a ratownik medyczny

Stanowisko Nr 15/17/P-VII Prezydium Naczelnej Rady Lekarskiej z dnia 10 lutego 2017 r. w sprawie możliwości wprowadzenia zmian w ustawie z dnia 26 października 1982 r. o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi w zakresie proponowanym przez Zastępcę Rzecznika Praw Obywatelskich Pana Krzysztofa Olkowicza w piśmie z dnia 30 listopada 2016 r.

Foto: pixabay.com

Prezydium Naczelnej Rady Lekarskiej negatywnie opiniuje możliwość wprowadzenia zmian w ustawie z dnia 26 października 1982r. o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi (Dz.U. z 2016 r. poz. 487 z późn. zm.) w zakresie proponowanym przez Pana Krzysztofa Olkowicza, Zastępcę Rzecznika Praw Obywatelskich w piśmie z dnia 30 listopada 2016r, znak: KMP.574.11.2016.RK.

W ocenie Prezydium, o ile nie budzi wątpliwości rola ratownika medycznego, wchodzącego w skład personelu izby wytrzeźwień, to oczywistym jest, że nie może on przejąć pełni zadań i odpowiedzialności lekarza. Zdaniem Prezydium osoby nietrzeźwe (zatrute alkoholem), zatrzymane w izbie wytrzeźwień, powinny być zawsze zbadane przez lekarza, a co więcej powinny ponownie przejść badanie w razie jakiejkolwiek zmiany stanu zdrowia somatycznego i psychicznego.

Lekarz powinien stwierdzić, czy demonstrowane objawy są wyłącznie wynikiem zatrucia alkoholem i dopiero po wykluczeniu innych ewentualności lekarz ocenia, czy osobą taką mogą zajmować się inni pracownicy ochrony zdrowia. Zwraca się uwagę, że zatrzymanie w izbie wytrzeźwień dotyczy osoby zatrutej alkoholem i być może innymi środkami, często w stanie wyniszczenia lub mającej dodatkowo inne problemy zdrowotne.

Ratownicy medyczni powołani są do rozpoznawania nagłego stanu zagrożenia życia i doraźnej pomocy osobom w takim stanie – wykonywania czynności reanimacyjnych oraz transportu chorych do odpowiednich placówek szpitalnych.

Natomiast rola lekarza pracującego w izbie wytrzeźwień jest znacznie większa – poza rozpoznaniem zagrożenia życia, podejmuje on również działanie profilaktyczne dotyczące następstw ostrego zatrucia alkoholem i segreguje osoby zatrute w zależności od ciężkości zatrucia. Do tych czynności predysponowani są z uwagi na swoje wykształcenie lekarze, natomiast ratownicy medyczni nie posiadają wiedzy pozwalającej na szerszą diagnostykę stanów śpiączkowych i innych zaburzeń wchodzących w zakres diagnostyki różnicowej i w związku z tym nie mogą przejąć funkcji lekarza w izbie wytrzeźwień.

Z tego punktu widzenia niecelowe wydaje się być poszukiwanie odpowiedzi na pytanie, jakie zmiany należy wprowadzić do modelu kształcenia ratowników medycznych, tak aby mogli oni wykonywać te czynności w izbach wytrzeźwień, które na gruncie obowiązujących przepisów są zastrzeżone dla lekarza i felczera. Nie jest możliwe ani zasadne zastąpienie lekarzy, po kilkuletnich studiach medycznych i ewentualnych specjalizacjach, przez ratowników medycznych w wykonywaniu pełnych czynności diagnostycznych.

W ocenie Prezydium rozwiązaniem problemu braku lekarzy w izbach wytrzeźwień nie jest rozszerzanie uprawnień ratowników medycznych i zastępowanie lekarzy ratownikami medycznymi.

Skutkiem proponowanej zmiany przepisów będzie obniżenie standardu opieki nad osobami nietrzeźwymi zatrzymanymi w izbie wytrzeźwień i tym samym obniżenie ich bezpieczeństwa. Opieka nad pacjentami pod wpływem alkoholu (zatrutymi alkoholem) powinna być sprawowana czy nadzorowana przez lekarza, bowiem tylko on ma wiedzę i umiejętności potrzebne do różnicowania oraz diagnozowania tego stanu, może zlecić odpowiednie badania dodatkowe, zastosować leczenie farmakologiczne.

Jest także partnerem do dyskusji dla lekarza SOR czy oddziału szpitalnego, na który taki chory powinien trafić zamiast do izby wytrzeźwień (np. w razie gdy chory pod wpływem alkoholu cierpi na zapalenie płuc czy wykazuje cechy wzmożonego ciśnienia śródczaszkowego). Istotne jest bowiem rozpoznanie potrzeb zdrowotnych takich pacjentów, a ponadto w miarę możliwości kierowanie takich osób na leczenie odwykowe czy prowadzenie innych interwencji motywujących do terapii.

W świetle powyższego, niepokój budzi tendencja do przyznawania niektórym innym zawodom kompetencji zastrzeżonych dla lekarza. Prezydium raz jeszcze podkreśla, że tylko obecność lekarza w izbie wytrzeźwień zapewnia odpowiednią opiekę medyczną osobom tam przebywającym.

Zmiany we wzorach świadectw złożenia LEK/LDEK

Prezes Naczelnej Rady Lekarskiej Maciej Hamankiewicz wystosował do ministra zdrowia Konstantego Radziwiłła pismo dotyczące zmian we wzorach świadectw złożenia egzaminów LEK i LDEK. Czy młodych adeptów medycyny wkrótce czekają zmiany?

Foto: pixabay.com

„Zwracam się z prośbą o zmianę wzorów świadectw złożenia Lekarskiego Egzaminu Końcowego i Lekarsko-Dentystycznego Egzaminu Końcowego stanowiących załączniki nr 6 i 7 do rozporządzenia Ministra Zdrowia z dnia 30 lipca 2012 r. w sprawie Lekarskiego Egzaminu Końcowego i Lekarsko-Dentystycznego Egzaminu Końcowego (Dz.U. z 2012 r. poz. 903 z późn. zm.) w taki sposób, aby wskazywały, w jakim języku składany był egzamin i czy osoba przystępująca do egzaminu uzyskała wynik pozytywny.

Obecnie obowiązujący wzór świadectwa potwierdza jedynie fakt przystąpienia do Lekarskiego Egzaminu Końcowego lub Lekarsko-Dentystycznego Egzaminu Końcowego i wskazuje osiągnięty wynik. Treść wydawanego przez Centrum Egzaminów Medycznych zaświadczenia nie określa, w jakim języku dana osoba zdawała LEK czy LDEK.

Tymczasem informacja o tym, w jakim języku egzamin był składany ma – w świetle obwieszczenia Ministra Zdrowia z dnia 23 stycznia 2017 r. w sprawie wykazu dokumentów potwierdzających znajomość języka polskiego (M.P. 2017 r. poz. 84) – znaczenie dla określenia, czy dana osoba jest zwolniona z obowiązku zdawania egzaminu z języka polskiego w Naczelnej Izbie Lekarskiej.

Na najbliższe postępowanie kwalifikacyjne na specjalizacje lekarskie (wiosna 2017 r.) przyznano 1856 rezydentur (w tym 915 w dziedzinach priorytetowych). Odpowiedź na pytanie, jakimi kryteriami kierował się minister zdrowia, tutaj.

Zgodnie z tym obwieszczeniem pozytywny wynik egzaminu LEK i LDEK składanego w języku polskim jest potwierdzeniem dostatecznej znajomości języka polskiego, która zwalnia od obowiązku zdawania egzaminu z języka polskiego organizowanego przez Naczelną Radę Lekarską.

W rezultacie osoba, która na podstawie obwieszczenia Ministra Zdrowia z dnia 23 stycznia 2017 r. chce skorzystać ze zwolnienia z egzaminu z języka polskiego, będzie musiała przedłożyć we właściwej okręgowej izbie lekarskiej nie tylko świadectwo złożenia z wynikiem pozytywnym egzaminu LEK lub LDEK, ale także będzie musiała uzyskać odrębne zaświadczenie wydawane przez Centrum Egzaminów Medycznych potwierdzające, że egzamin LEK lub LDEK był składany w języku polskim.

W ocenie Naczelnej Izby Lekarskiej konieczność wydawania niektórym zdającym egzaminy dwóch zaświadczeń, które dopiero łącznie będą dawały prawo do zwolnienia z egzaminu z języka polskiego jest niepotrzebnym utrudnieniem zarówno dla lekarzy, który ten egzamin zdali, jak i dla samego Centrum Egzaminów Medycznych.

Na najbliższe postępowanie kwalifikacyjne na specjalizacje lekarskie (wiosna 2017 r.) przyznano 1856 rezydentur (w tym 915 w dziedzinach priorytetowych). Odpowiedź na pytanie, jakimi kryteriami kierował się minister zdrowia, tutaj.

Uważam, że celowe jest zamieszczenie w jednym zaświadczeniu obu tych informacji, które są istotne dla osób ubiegających się o przyznanie prawa wykonywania zawodu lekarza lub prawa wykonywania zawodu lekarza dentysty lekarza bez konieczności zdawania egzaminu z języka polskiego. Za zasadny uważam również postulat wprowadzenia do treści zaświadczenia o wyniku egzaminu LEK i LDEK informacji, czy osoba egzaminowana uzyskała wynik pozytywny.

Zaświadczenie o wyniku uzyskanym na egzaminie powinno wskazywać, czy egzamin zakończył się wynikiem pozytywnym, czy negatywnym. Sama informacja o uzyskanej liczbie punktów czy procencie prawidłowych odpowiedzi wydaje się niewystarczająca.

Informacja, jaki procent poprawnych odpowiedzi daje pozytywny wynik egzaminu LEK i LDEK jest wprawdzie zawarta w ustawie o zawodach lekarza i lekarza dentysty, ale nie ma potrzeby aby za każdym razem sięgać do przepisów ustawy, aby potwierdzić, czy dana osoba złożyła egzamin LEK i LDEK z wynikiem pozytywnym. Informacja ta powinna być zawarta w samym zaświadczeniu potwierdzającym wynik osoby egzaminowanej.

Na najbliższe postępowanie kwalifikacyjne na specjalizacje lekarskie (wiosna 2017 r.) przyznano 1856 rezydentur (w tym 915 w dziedzinach priorytetowych). Odpowiedź na pytanie, jakimi kryteriami kierował się minister zdrowia, tutaj.

Zamieszczenie informacji o tym, czy egzamin LEK, LDEK był złożony z wynikiem pozytywnym wydaje się szczególnie istotne dla osób, które będą chciały się wylegitymować zdanym egzaminem LEK lub LDEK poza granicami Polski. Wprowadzenie do treści zaświadczenia jednoznacznej informacji o złożeniu egzaminu LEK i LDEK z wynikiem pozytywnym lub negatywnym może znacznie ułatwić posługiwanie się tym zaświadczeniem poza granicami kraju.

Władze innych krajów unijnych mogą nie mieć łatwego dostępu do informacji, jaki procent pozytywnych odpowiedzi na egzaminie LEK i LDEK daje pozytywny wynik egzaminu. Przekazując powyższe uwagi informuję, że kwestie tę omawiałem także z Dyrektorem Centrum Egzaminów Medycznych, który potwierdził, iż w chwili obecnej zaświadczenia wydawane przez CEM nie zawierają informacji ani o języku, w jakim zdawano egzamin, ani o pozytywnym bądź negatywnym wyniku egzaminu.

Wprowadzenie postulowanych zmian powinno znacznie ułatwić młodym lekarzom i lekarzom dentystom ubieganie się o przyznanie prawa wykonywania zawodu w Polsce bądź o uznanie w innych państwach kwalifikacji zawodowych uzyskanych w Polsce.”.

maciej hamankiewicz nrl anna rulkiewicz

Z czego wynika krytyka ustawy o sieci szpitali

Kilka dni temu Pracodawcy RP wraz z przedstawicielami szpitali, organizacji pacjentów oraz Naczelnej Izby Lekarskiej zwołali konferencję, podczas której wyrazili swój sprzeciw wobec ustawy o sieci szpitali, która pogorszy dostępność pacjentów do leczenia. Zmiany miałyby wejść w życie od 1 lipca br.

maciej hamankiewicz anna rulkiewicz maciej hamankiewicz nrl anna rulkiewicz

Foto: Marta Jakubiak

Zgodnie z najnowszą wersją projektu ustawy przygotowanego przez resort kierowany przez ministra Konstantego Radziwiłła, w celu zakwalifikowania do sieci (poza szpitalami ogólnopolskimi) placówki medyczne będą musiały spełnić łącznie następujące warunki: udzielania świadczeń w ramach izby przyjęć albo szpitalnego oddziału ratunkowego na podstawie umowy z Narodowym Funduszem Zdrowia przez okres co najmniej dwóch ostatnich lat kalendarzowych oraz będą musiały posiadać konkretne oddziały wymienione w projekcie ustawy.

Są to warunki, których nie spełnią m.in. szpitale publiczne, co – zdaniem uczestników konferencji – dla pacjentów leczonych przewlekle oznacza utratę możliwości leczenia w szpitalu, któremu zaufali. Leczenie szpitalne będzie finansowe ryczałtowo, co – jak podkreślono w czasie konferencji – szpitale nie będą miały pieniędzy na zapewnienie najlepszych warunków dla pacjenta.

andrzej madrala anna rulkiewicz andrzej madrala

anna kupiecka dorota galczynska-zych andrzej madrala

Samorząd lekarski, który w ostatnich miesiącach podjął wiele stanowisk krytycznie oceniających projekt ustawy o sieci szpitali, uważa, że zmiana zasad rozliczeń z kontraktowych na ryczałtowe wpłynie demotywująco na podmioty lecznicze. – Konkurencyjność jest bezcenną wartością dla ochrony zdrowia – podkreśla Maciej Hamankiewicz, prezes Naczelnej Rady Lekarskiej.

W jego ocenie poważne zmiany systemowe należy wprowadzać pod warunkiem zwiększenia publicznych nakładów na zdrowie do minimum 6 proc. PKB. Rezultatem proponowanych zmian, zdaniem Hamankiewicza, ma być likwidacja wielu oddziałów szpitalnych, a nawet placówek i to mimo wysokiej jakości oferowanych świadczeń.

– Czeka nas wielki chaos. Zawsze byłam zwolennikiem sieci, ale sieci specjalistycznej, dotowanej przez rząd z miejscem na innowacje, nowe badania, gdzie pozostałe szpitale musiałyby się odnaleźć w przestrzeni socjalnej, gdyż nasza ochrona zdrowia jest socjalna. Dałoby się to zrobić ewolucyjnie, a nie rewolucyjnie. System sieci powinien być wprowadzony z odpowiednim wyprzedzeniem, co najmniej dwuletnim, żebyśmy mogli do tych wszystkich zmian się przygotować – mówi Dorota Gałczyńska-Zych, dyrektor Szpitala Bielańskiego.

– Politycy nie powinni się brać za politykę ochrony zdrowia, gdyż nie znają oni realiów jej funkcjonowania. Politycy znają telefon do przyjaciela, do dyrektora szpitala czy innej osoby, która umożliwia im wejście do tego systemu na całkowicie innych zasadach. Apeluję: ustawcie się do zwykłej kolejki do szpitala, poczekajcie na operację kilka lat, a wtedy będziemy rozmawiać o ochronie zdrowia na równych prawach – dodaje Dorota Gałczyńska-Zych.

maciej hamankiewicz maciej-hamankiewicz-nrl

dorota galczynska-zych jaroslaw fedorowski

Włączone do sieci placówki medyczne mają zostać przyporządkowane do 6 poziomów zabezpieczenia ze wskazaniem profilów działalności oraz po spełnieniu ściśle określonych kryteriów. Wiele szpitali, którym ufają pacjenci, nie zostanie włączonych do sieci, o ile nie zdecyduje o tym arbitralnie minister zdrowia. Jeśli szpital nie zostanie zakwalifikowany do sieci, to inwestycje dokonywane zarówno ze środków publicznych, jak i kapitału prywatnego stają się niepotrzebne.

Podmioty te będą mogły ubiegać się tylko o 9 proc. środków przeznaczanych na leczenie szpitalne, ale to – zdaniem uczestników konferencji – za mało, żeby zapewnić pacjentom bezpieczeństwo. Istnieje więc poważne zagrożenie, że blisko 400 szpitali straci kontrakt, a ich pacjenci miejsce w kolejce na operacje lub porady specjalistyczne.

– Projekt ustawy eliminuje najbezpieczniejsze dla pacjentów i najbardziej efektywne kosztowo procedury jednodniowe, a także szpitale monospecjalistyczne wykonujące wyłącznie zabiegi planowe – mówi Anna Rulkiewicz, wiceprezydent Pracodawców RP i prezes Pracodawców Medycyny Prywatnej.

– Szpitale jednoprofilowe nie mieszczą się w sieci, a dodatkowo na kontraktowanie ich usług zostanie bardzo niewiele pieniędzy, zwłaszcza że ustalone przez Ministerstwo Zdrowia kryteria wyboru ofert zdecydowanie ograniczają szanse tych podmiotów na kontrakt. I to nie dlatego, że nie są one w stanie konkurować jakością i dostępnością z placówkami publicznymi. Dzisiaj pacjenci mają wybór pomiędzy mniejszym podmiotem blisko miejsca zamieszkania a dużym ośrodkiem specjalistycznym. Ta ustawa ten wybór w zasadzie likwiduje – dodaje.

sieć szpitali szpitale

siec szpitali psz siec szpitali

– Idea budowania sieci szpitali jest ważna i potrzebna, jednak uważamy, że wprowadzenie tak poważnych zmian może się odbyć jedynie po dogłębnej analizie konsekwencji ich wdrożenia, a także po konsultacjach społecznych. Niestety, postrzegamy proponowaną ustawę jako wielkie zagrożenie dla systemu ochrony zdrowia, na którą nie ma akceptacji społecznej – mówi Andrzej Mądrala, wiceprezydent Pracodawców RP, wiceprezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Szpitali Prywatnych.

Eksperci ostrzegają, że reforma wprowadzana jest za szybko, przez co uniemożliwia zarówno placówkom, jak i pacjentom dostosowanie się do zmian. Pacjenci, którzy zapisali się na dany zabieg z nawet kilkuletnim wyprzedzeniem, w wielu przypadkach będą w trudnej sytuacji. Czy skutkiem ustawy będą dłuższe kolejki? Anna Rulkiewicz mówi, że tak. – Prawie wszyscy pacjenci zapisani na zabiegi w placówkach, które nie wejdą do sieci po 1 lipca, będą musieli dopisać się na koniec kolejek w innych szpitalach – ostrzega.

Obecni na konferencji wystosowali list do premier Beaty Szydło, w którym zaapelowali o „rozpoczęcie prawdziwej, a nie jak dotychczas pozorowanej debaty nt. projektu sieci szpitali”. W ich ocenie istnieje jeszcze szansa „odwrócenia katastrofalnych skutków proponowanej reformy i przygotowanie dobrych zmian w systemie, przyjaznych dla wszystkich uczestników”.

Utworzenie sieci szpitali może być uzasadnione tylko wtedy, gdy kwalifikowanie szpitali do sieci odbywać się będzie w trybie konkursu ofert, z uwzględnieniem czynników jakościowych. Pomioty będące w sieci powinny posiadać umowy na znacznie dłuższy okres niż cztery lata, dzięki czemu mogłyby swobodnie inwestować w innowacyjne rozwiązania, na których zyskaliby pacjenci.

Zobacz konferencję naukową pt. „Marihuana – lek czy zagrożenie?”:


„Ignorantia iuris nocet” (łac. nieznajomość prawa szkodzi) – to jedna z podstawowych zasad prawa, pokrewna do „Ignorantia legis non excusat” (łac. nieznajomość prawa nie jest usprawiedliwieniem). Nawet jeśli nie interesuje cię prawo medyczne, warto regularnie śledzić dział Prawo w portalu „Gazety Lekarskiej”. Znajdziesz tu przydatne informacje o ważnych przepisach w ochronie zdrowia – zarówno już obowiązujących, jak i dopiero planowanych.

Te zmiany mają ułatwić zarządzanie szpitalami

Dzięki tzw. sieci szpitali opieka nad pacjentami będzie lepsza i bardziej całościowa – uważa minister zdrowia Konstanty Radziwiłł. Zmiany, jak zapowiada, poprawią organizację udzielania świadczeń i zapewnią stabilność ich finansowania.

19.01.2017, Warszawa: konferencja prasowa premier Beaty Szydło, minister rodziny pracy i polityki społecznej Elżbiety Rafalskiej oraz ministra zdrowia Konstantego Radziwiłła
Foto: P. Tracz / KPRM

Projektem dotyczącym utworzenia systemu podstawowego szpitalnego zabezpieczenia świadczeń opieki zdrowotnej (PSZ), czyli tzw. sieci szpitali dziś ma zająć się rząd.

Ministerstwo Zdrowia zapowiada, że regulacja usprawni leczenie pacjentów. Rozwiązania mają poprawić organizację udzielania świadczeń przez szpitale oraz przychodnie przyszpitalne i poprawić dostęp do leczenia specjalistycznego.

Resort uważa, że zmiany pozwolą optymalizować liczbę oddziałów specjalistycznych i umożliwią lepsza koordynację świadczeń szpitalnych i ambulatoryjnych. Zmiany mają ułatwić zarządzanie szpitalami. Ich celem jest także m.in. zagwarantowanie ciągłości i stabilności finansowania jednostkom istotnym z punktu widzenia zabezpieczenia dostępu do świadczeń opieki.

Ministerstwo uzasadniając konieczność podejmowanych zmian wskazuje, że z map potrzeb zdrowotnych wynika, iż obecnie część świadczeń wykonywanych tam, gdzie nie powinna.

„Rozproszenie specjalistyki często w bardzo małych i nie najlepiej przygotowanych do tego infrastrukturalnie i kadrowo szpitalach tworzy wrażenie pewnego poczucia bezpieczeństwa, ale naraża pacjenta na utrudnienia, jeżeli chodzi o dostęp do kompleksowego leczenia” – uważa Radziwiłł. Chodzi np. o sytuacje, że część specjalistycznych procedur w mniejszych placówkach wykonywana jest przez lekarzy, który przyjeżdżają okresowo w wybranych terminach.

„To nie jest dobre rozwiązanie, zwłaszcza tam, gdzie potrzebna jest koordynacja opieki” – uważa minister. Szpitale spełniające kryteria kwalifikacyjne utworzą system PSZ, zwany powszechnie siecią szpitali. Na funkcjonowanie tego systemu przeznaczone będzie ok. 91 proc. środków, z których obecnie finansowane jest leczenie szpitalne.

Zakwalifikowanie do sieci będzie dawać 100 proc. gwarancję, że Narodowy Fundusz Zdrowia zawrze z nim umowę, bez konieczności uczestniczenia w postępowaniu konkursowym.

Źródło: www.kurier.pap.pl

Przetargi na leki w Polsce: wiemy, jak było!

Prawie 50 tys. informacji o rozstrzygniętych przetargach o łącznej wartości 8,3 mld zł – tak przedstawia się cały 2016 rok pod względem zamówień na dostawy leków w Polsce. Podsumowanie zostało przygotowane przez Serwis Pressinfo.pl.

Foto: pixabay.com

W całym kraju w okresie od 1 stycznia do 31 grudnia 2016 roku opublikowano łącznie 49 488 informacji na temat rozstrzygnięć postępowań przetargowych, których przedmiotem były dostawy leków.

Przedsiębiorcy z województwa mazowieckiego byli tymi, którzy najliczniej wygrywali postępowania przetargowe w analizowanej branży – 7 496 wygranych. Również firmy zarejestrowane na terenie tego województwa odnotowały najwyższą łączną kwotę za wygrane przetargi – 2,4 mld zł.

Kwota ta stanowi 29% ogólnej wartości wszystkich rozstrzygnięć w Polsce. Następne w kolejności pod względem wartości rozstrzygniętych przetargów są województwa małopolskie – 897 mln zł oraz śląskie (768 mln zł).

Niekwestionowanym liderem pod względem najwyższej łącznej wartości za wygrane przetargi została firma, która na swoim koncie zgromadziła 2,6 mld zł.

– Branża farmaceutyczna, jak wszystkie inne branże, również odczuła perturbacje prawne na rynku zamówień publicznych. W tym jednak przypadku problemy z nowelizacją i implementacją przepisów nie odcisnęły się w tak znaczący sposób – mówi Renata Polisiakiewicz, ekspert współpracujący z Pressinfo.pl.

– Jesteśmy w połowie perspektywy finansowej na lata 2014-2020, a do tej pory nie uruchomiono jeszcze wszystkich pieniędzy przeznaczonych na finansowanie działań inwestycyjnych w branży medycznej – dodaje Polisiakiewicz.

W jej ocenie należy się spodziewać tego, że najbliższe miesiące zaoferują szeroki wachlarz konkursów z możliwością zdobycia grantów na innowacyjne rozwiązania farmaceutyczne. Czy tak stanie się naprawdę zobaczymy już niebawem.