Cienką nicią połączone

Fragment opowiadania „Cienką nicią połączone” autorstwa dr Małgorzaty Nowaczyk – laureatki konkursu „Przychodzi wena do lekarza” (2017).

Foto: archiwum prywatne

Manhattan, 24 kwietnia 1953, tuż przed północą

W garderobie za sceną Carnegie Hall, Ella Fitzgerald szykowała się do nowojorskiej odsłony „Największego Show ‘53”. Rozpoczynający się o północy koncert jazzowy był jej drugim występem tego wieczoru i – również po północy – Ella kończyła trzydzieści sześć lat. Tak osobliwie obchodziła urodziny.

Pudrując wysokie kości policzkowe przed rzęsiście oświetlonym lustrem, myślała być może o czekającym ją występie i połyskliwych brylantach zdobiących dekolty, palce i nadgarstki przeważająco białej publiczności w pierwszych rzędach parteru. O mieniących się sukniach wieczorowych kobiet i białych wieczorowych marynarkach mężczyzn.

O futrach z norek strzegących przed chłodem manhattańskiej nocy, gdy damy z towarzystwa i ich zamożni towarzysze przebiegną tych trzydzieści parę kroków do Carnegie Deli na 57 Ulicy. Lecz zapewne bliżsi jej byli widzowie z czwartego balkonu, który wspinał się pod strop w głębi sali – tam miejsca były tańsze, odcienie skóry bardziej zróżnicowane. Ellę Fitzgerald stać było na futra. Miała brylanty. Miała też niezaprzeczalny talent i niezrównany etos pracy.

Potrafiła zakwilić jak drozd i zabuczeć jak Sachmo; potrafiła spontanicznie naśladować dowolny instrument orkiestry. Wszystko to jednak nie ustrzegło jej w tym roku przed wyrzuceniem z pierwszej klasy samolotu na trasie Honolulu-Sydney, gdy kazano jej ustąpić miejsca białym pasażerom przybyłym w ostatniej chwili. W Carnegie Hall, gdzie wraz z nią mieli wystąpić Frankie Laine i Woody Herman, policja raczej nie wtargnie do jej garderoby, szukając narkotyków, tak jak to się zdarzyło wtedy w Teksasie. B

yła bezpieczna, przynajmniej na dziś wieczór. Lustro garderoby odbijało jej ciemnobrązowe oczy o poziomych, niemal azjatyckich, dolnych powiekach. Co czyni człowieka? Kolor skóry? Wzrost, waga? Śpiewny głos? Co przesądzi o drodze życia Elli – jej talent czy jej rasa? Z biologicznego punktu widzenia biała skóra dominuje tylko w północnych szerokościach geograficznych Europy i Azji. Jest stosunkowo młodym osiągnięciem ewolucji rodzaju ludzkiego i, wbrew potocznej opinii z czasów Elli, nie znamionuje większej inteligencji, przedsiębiorczości ani uzdolnień.

Warianty trzech genów determinujących pigmentację skóry były obecne w krwi Elli od dnia jej narodzin, wytwarzając melaninę w stopniu zapewniającym jej przodkom ochronę przed silnym afrykańskim słońcem. A ci rzekomo czyści biali z pierwszych rzędów? Ich krew nosiła ślady genetyczne świadczące o tym, że wcale nie są tacy czyści – wielu miało krew afrykańską i tubylczą, chociaż żaden by się do tego nie przyznał. I głos Elli. U ludzi i ptaków śpiewających gen FOXP2 pozwala na opanowanie mowy i wokalizacji muzycznej.

U zeberek gen ten aktywuje się różnie w zależności od celu śpiewu – czy jest nim samiczka, czy coś innego. U ludzi mutacje genu FOXP2 powodują ciężką afazję i brak koordynacji mięśni artykulacyjnych. Już na scenie, Ella wykonała swoją dziką wersję „Bluesa St. Louis” i, wspólnie z Louisem Jordanem, poderwała widownię na nogi jakajskimi modulacjami w „Stone Cold Dead in the Market”. Jej wariant FOXP2, wyszlifowany przez lata ćwiczeń wokalnych, stworzył niezwykły głos Lady Elli, Pierwszej Damy Piosenki, Królowej Jazzu.

Powiązane aktualności

Skomentuj

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.