Chirurgica w Nepalu. Wierzyła, że da radę

„Masz osiem, dziesięć, a może trochę więcej lat. Za każdym razem, kiedy układasz się do snu i zamykasz oczy, widzisz obrazy. Są jak żywe. Stoisz w nich na dziobie okrętu pirackiego, latasz w przestworzach albo jako chirurg wyruszasz na wyprawę na koniec świata.

Nepal
Foto: pixabay.com

Potem podrastasz. Zaczynasz odróżniać sny od jawy. Marzenia pod powiekami pojawiają się coraz rzadziej. W końcu całkiem znikają. Przytłoczony rzeczywistością zapominasz, że w ogóle je miałeś. Do czasu, aż pewnego dnia dostrzeżesz dłonie przed sobą. Są obleczone białą gumą rękawiczek. Brudną i lepką od krwi.

Zobaczysz światło lamp, mieniące się w ostrzu skalpela. Poczujesz chłód metalu. Stalowe narzędzie ciąży w dłoni. I nagle przypominasz sobie o marzeniach. Kiedyś je miałeś. One wciąż są w tobie. Wcale nie są nierealne. Możesz je spełnić. Tylko czy wystarczy ci odwagi?” Ten cytat lepiej odda charakter autorki niż najbardziej wnikliwa recenzja. Anna Kołodziejska, zaraz po zakończeniu studiów lekarskich ruszyła z niedawno wynajętego pokoju w Poznaniu na koniec świata, do Katmandu.

Od dawna marzyła o wyjeździe do któregoś z krajów Trzeciego Świata, gdzie mogłaby pomagać. Przyszło jej zmagać z trudami lekarskiej posługi w miejscu szczególnym: Centrum Leczenia Rozszczepów Podniebienia i Oparzeń na peryferiach stolicy Nepalu. Towarzyszyło jej przekonanie, że da radę temu wyzwaniu i że robi dokładnie to, co powinna. Domyślam się, że spora liczba czytelników gazety odwiedziła Nepal. Ale czy byli państwo w nepalskim prowincjonalnym szpitalu?

W książce znajdziemy opisy dramatycznych sytuacji. Nie tylko ze względu na rodzaje urazów, szczególnie u dzieci, którym młoda lekarka musiała sprostać. Dla lekarza z Europy dramatyczne były warunki pracy. Na przykład brak na oddziale chirurgicznym i leczenia oparzeń środków dezynfekcyjnych. Znaczną cześć książki zajmują zdjęcia, nie tylko z sali operacyjnej. Niektóre przepiękne. Książka została wydana pod patronatem „Gazety Lekarskiej”.

Ryszard Golański

ZOBACZ TAKŻE:

Powiązane aktualności

Skomentuj

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.