Jak naprawdę wygląda praca w Szpitalnym Oddziale Ratunkowym? (wideo)

Sosnowiec, Dąbrowa Górnica, Zawiercie, Wodzisław Śląski – co łączy te cztery miasta? Wszystkie są w woj. śląskim i w każdym z nich w ostatnich kilku tygodniach doszło do zdarzeń przykrych w skutkach.

Foto: Youtube

Czy w śląskich Szpitalnych Oddziałach Ratunkowych jest kryzys? A może problemy są we wszystkich SOR-ach?

Na antenie Polskiego Radia Katowice na te pytania próbowali odpowiedzieć goście red. Anny Sojki: dr Jacek Kozakiewicz – wiceprezes Naczelnej Rady Lekarskiej i dr Sebastian Kwiatek – lekarz dyżurujący w SOR ze Szpitala Wojewódzkiego nr 4 w Bytomiu.

Sytuacja w Szpitalnych Oddziałach Ratunkowych była ostatnio jednym z najgorętszych tematów w debacie publicznej. W wielu placówkach trwają kontrole, które mają wyjaśnić, dlaczego doszło do dramatycznych wydarzeń. Nie da się ukryć, że takie przypadki przykuwają uwagę opinii publicznej.

Przypomnijmy, że – jeśli wierzyć przekazom medialnym, które obiegły w ostatnich tygodniach cały kraj – w Dąbrowie Górniczej pacjentka zemdlała na SOR, a pomocy udzielali jej inni pacjenci, pomimo że na miejscu był personel medyczny. W Wodzisławiu Śląskim 35-latek ponoć 10 godzin czekał na izbie przyjęć z bólem klatki, w końcu zmarł na skutek zawału. Na SOR w Sosnowcu 9 godzin badano 39-latka, który również zmarł, a w Zawierciu ciężarna 21-latka trafiła na SOR z udarem, a ze strony osób, które miały jej pomóc, miała słyszeć pytania, ile właściwie wypiła alkoholu…

Niektóre media wydały wyrok w trybie natychmiastowym, ale sytuacja nie zawsze jest taka oczywista, jak opisuje się ją w pierwszych godzinach czy pierwszych dniach po tragicznym wydarzeniu. Próbują to wyjaśnić w prawie półgodzinnej rozmowie dwaj śląscy lekarze. – Praca w Szpitalnym Oddziale Ratunkowym jest niezwykle obciążająca fizycznie i psychicznie nie tylko dla lekarzy, ale również dla ratowników i pielęgniarek. Czasami w bardzo krótkim czasie podejmujemy decyzje mające wpływ na dalsze losy pacjenta, niejednokrotnie na jego zdrowie i życie – tłumaczy dr Sebastian Kwiatek.

Bywa, że personel doświadcza agresji ze strony pacjenta czy jego bliskich, którzy są zniecierpliwieni długim oczekiwaniem na pomoc. Tymczasem im bardziej nerwowa atmosfera, tym większe ryzyko popełnienia błędu, brzemiennego w skutkach, bo przecież na SOR trafia mnóstwo pacjentów w ciężkim stanie. Dr Jacek Kozakiewicz prosi pacjentów o wyrozumiałość, bo lekarze nie zawsze są w stanie zająć się natychmiast wszystkimi osobami potrzebującymi pomocy. – Prosimy pacjentów o zaakceptowanie, że nie pracujemy w łatwych warunkach, co jednak nie oznacza, że akceptujemy negatywne zachowania. Chcemy, aby zostały one uczciwie rozliczone, ale nie kosztem wszystkich ciężko pracujących lekarzy – podkreśla wiceprezes NRL.

Od października ma być wprowadzony system usprawniający pracę w SOR. Pojawią się też nowe obowiązki sprawozdawcze. Zdaniem dr. Jacka Kozakiewicza to nie pomoże w przyspieszeniu pomocy chorym. – Sprawozdania nie interesują pacjentów. Każde nowe założenie musi być oparte na możliwościach. Nie można wprowadzać nowych rozwiązań bez pokrycia kadrowego czy finansowego – mówi wiceprezes NRL na antenie Polskiego Radia, dodając, że blisko jedna czwarta polskich pracujących lekarzy ma już uprawnienia emerytalne. Co by było, gdyby nagle wszyscy chcieli odejść z pracy?

Już dawno miała nadejść rewolucja, niestety, w Szpitalnych Oddziałach Ratunkowych tłumy jak były, tak są. Minister zdrowia Łukasz Szumowski kilka miesięcy temu zaproponował udoskonalenie pomysłów swojego poprzednika, ministra Konstantego Radziwiłła. Czy nakazanie szpitalom, by prowadziły punkty nocnej opieki blisko SOR, to dobre rozwiązanie? Czy kolejki się zmniejszają? Odpowiedź na te pytania tutaj.

Powiązane aktualności

Skomentuj

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.