Główna

Ukraina: im dalej w kierunku frontu, tym bardziej brakuje leków

Wojsko rosyjskie niszczy ośrodki zdrowia, elektrownie i sieć wodociągową, a gdy cywile w panice opuszczają miasto, chcą zająć je szturmem – mówi Wojciech Wilk, prezes Fundacji Polskie Centrum Pomocy Międzynarodowej, który kieruje medycznym zespołem szybkiego reagowania działającym w ramach systemu WHO, ekspert ONZ w zakresie zarządzania kryzysowego.

Wojciech Wilk. Foto: PCPM

– W Ukrainie działamy od rozpoczęcia rosyjskiej agresji w 2014 r. Gdy pod koniec ubiegłego roku sytuacja za naszą wschodnią granicą stawała się coraz bardziej napięta, zaczęliśmy przygotowywać się na scenariusz ewentualnej eskalacji konfliktu.

Zorganizowaliśmy ośrodek tymczasowy dla przyszłych uchodźców, skompletowaliśmy grupę wolontariuszy, zakupiliśmy zestawy pomocowe, przygotowaliśmy pierwsze samochody osobowe i busy do ewakuacji ludności cywilnej. To był duży wydatek, a szef naszego biura w Charkowie mówił, że wydajemy pieniądze na coś, co w ogóle może nie być potrzebne. Niestety pomylił się.

Potem sprawy potoczyły się niezwykle szybko. Na Charków, który jest niewiele mniejszy od Warszawy, spadły rakiety balistyczne i bomby kasetowe, które tuż przed ziemią uwalniają dużą liczbę mniejszych ładunków, przez co są bardzo groźne dla cywili. W mieście z bomb lotniczych rozrzucano miny. Budynek, w którym nasza fundacja miała swoją charkowską siedzibę, został zniszczony w wyniku ostrzału wojska rosyjskiego.

Nasza pomoc koncentruje się m.in. na ewakuacji ludności cywilnej z miast objętych działaniami wojennymi, zwłaszcza Charkowa. Poza tym wysyłamy pomoc humanitarną, pomagamy w organizowaniu pomocy medycznej oraz wsparciu tych, którzy uciekają przed wojną, ale nie chcą opuścić Ukrainy. Im dalej w kierunku linii frontu, tym bardziej odczuwalny jest brak materiałów opatrunkowych, leków i akcesoriów chirurgicznych.

Ośrodek ewakuacji PCPM pod Krzemieńczukiem. Foto: PCPM

To, czego Ukraińcy na razie nie potrzebują, to szpitale polowe. Zarówno władze we Lwowie, jak i w innych regionach kraju – a oszacowanie potrzeb było robione w Winnicy, Krzemieńczuku, Dniepropietrowsku, Żytomierzu i Kijowie – twierdzą, że taka pomoc będzie potrzebna dopiero, gdy dotrze do nich znacznie większa niż obecnie liczba rannych.

Na dobrą sprawę szpitale polowe są potrzebne na dziś dzień tylko w Charkowie oraz w Mariupolu, ale pewnie tam musiałyby działać w bunkrach, nie w namiotach. Jeżeli teraz pomagać ukraińskim szpitalom, to dostarczając tam wszelkiego rodzaju leki, opatrunki i akcesoria do operacji chirurgicznych. Jesteśmy w kontakcie ze szpitalami w Kijowie, Charkowie, Żytomierzu i w innych miastach. Staramy się to jak najszybciej gromadzić i dostarczyć tam tak wiele sprzętu i wyposażenia, jak tylko uda nam się pozyskać.

W byłym hotelu pracowniczym w mieście Krzemieńczuk w środkowej części Ukrainy utworzyliśmy ośrodek ewakuacyjny, gdzie trafiają uchodźcy. Jest wśród nich wiele dzieci. Tu znajdują nocleg, mogą zjeść i odpocząć. W piwnicach budynku mieści się schron, w którym przebywają w czasie alarmu rakietowego lub lotniczego.

Niektórzy uchodźcy chcą jak najszybciej dostać się na zachód Ukrainy, inni do Polski, a jeszcze inni do Europy Zachodniej. Wiele osób deklaruje, że po zakończeniu wojny wróci w swoje rodzinne strony. Niektórzy zabierają ze sobą psy i koty, jednak z własnego doświadczenia – na własne oczy widziałem ponad dwadzieścia kryzysów humanitarnych – wiem, że ucieczka ze zwierzętami domowymi często oznacza, że do domu już nigdy się nie powróci…

Na Ukrainie wojsko rosyjskie stosuje podobne metody co na pograniczu turecko-syryjskim, gdzie na początku 2020 r. koordynowałem udzielenie pomocy humanitarnej z ramienia ONZ. Najpierw niszczy się ośrodki zdrowia, elektrownie, szkoły czy sieć wodociągową, by pojawiła się panika, a gdy cywile opuszczają miasto, zajmuje się je szturmem.

Opracowanie: Mariusz Tomczak

XIX Ogólnopolska II Międzynarodowa Wystawa Malarstwa Lekarzy

OIL w Łodzi zaprasza do udziału w XIX Ogólnopolskiej II Międzynarodowej Wystawie Malarstwa Lekarzy, która odbędzie się w dniach 29 maja – 3 czerwca w Klubie Lekarza w Łodzi.

Foto: pixabay.com

Koleżanki i Kolegów lekarzy zainteresowanych udziałem w Wystawie prosimy o dostarczenie lub przesłanie pocztą swych prac w terminie do 13 maja br. do Okręgowej Izby Lekarskiej w Łodzi (adres: 93-005 Łódź, ul. Czerwona 3).

Obrazy mogą być wykonane w dowolnych technikach i formatach. Wraz z tytułami prac i nazwami technik, w jakich są wykonane, prosimy o przesłanie następujących danych: tytuł, imię i nazwisko autora, rodzaj jego specjalizacji, adres zamieszkania.

Przyjmujemy maksymalnie 2 prace od jednego autora ze względu na ograniczenia powierzchni wystawienniczej. Kontynuując tradycję zapoczątkowaną podczas wcześniejszych edycji Wystawy planujemy przeprowadzenie konkursu, w którym prace oceni jury złożone z profesjonalistów. Drogą głosowania gości wernisażu wyłonimy też Laureata Nagrody Publiczności.

Wernisaż Wystawy odbędzie się 29 maja 2022 roku (niedziela) o godzinie 1700 w Klubie Lekarza w Łodzi przy ul. Czerwonej 3, a Wystawa potrwa do 3 czerwca br.

Kontakt: Koordynator Klubu Lekarza Iwona Szelewa, tel. 42/683 17 01, fax. 42/683 13 78, e-mail: biuro@oil.lodz.pl.

(ogłoszenie organizatora)

Zmarł prof. Zbigniew Gruca. Był m.in. specjalistą chirurgii ogólnej

6 kwietnia 2022 r. zmarł prof. Zbigniew Gruca, specjalista w zakresie chirurgii ogólnej, endokrynologii i gastroenterologii – wieloletni kierownik Kliniki Chirurgii Ogólnej, Gastroenterologicznej i Endokrynologicznej Akademii Medycznej w Gdańsku.

Foto: arch. prof. Stanisława Hacia/GUMed

Inicjator wprowadzenia szeregu nowoczesnych metod operacyjnego leczenia w chirurgii gastroenterologicznej i endokrynologicznej. Założyciel (1989 r.) i wieloletni prezes, a od 2010 r. członek honorowy Sekcji Zakażeń Chirurgicznych Towarzystwa Chirurgów Polskich.

Założyciel (w 2003 r.) i prezes Pomorskiej Fundacji Rozwoju Chirurgii. Wieloletni prezes Oddziału Gdańskiego Towarzystwa Chirurgów Polskich. Członek: Towarzystwa Chirurgów Polskich, Klubu Chirurgii Endokrynologicznej, Societe Internationale de Chirurgie, Collegium Internationale Chirurgie Digestive, European Society of Oncological Surgery, Infection Society – Europe, członek korespondent Academia Peruana D’Chirurgia w Peru.

Odznaczony: Złotym Krzyżem Zasługi (1980 r.), Medalem 40-lecia Polski Ludowej (1984 r.), Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski (1988 r.), Medalem Komisji Edukacji Narodowej (2001 r.) oraz Złotym Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski (2001 r.).

Msza święta w intencji Zmarłego zostanie odprawiona 13 kwietnia o godz. 10.30 w Kościele pw. Matki Boskiej Częstochowskiej przy ulicy Marii Curie-Skłodowskiej 3b w Gdańsku-Wrzeszczu. Uroczystości pogrzebowe rozpoczną się o godz. 12.30 w Kaplicy Nowej na Cmentarzu Srebrzysko w Gdańsku (ul. Srebrniki 12), ok. godz. 13.00 nastąpi odprowadzenie na cmentarz.

Chromosomy a walka z nowotworami

Komórki wykorzystują RNA do regulacji aktywności genów. Jego małe fragmenty mogą precyzyjnie dostosować ilość produkowanego w nich białka, a niektóre małe RNA mają zdolność do nawet całkowitego wyłączenia genów.

Foto: pixabay.com

Enzym zwany Dicer rozdrabnia RNA na mniejsze kawałki: organizmy robaków używają go do odcinania genów podczas rozwoju, a organizm człowieka do produkcji mikroRNA, regulującego geny. Dicer budzi zainteresowanie, ponieważ przypuszcza się, że mutacje w genie tego enzymu przyczyniają się do powstawania niektórych nowotworów u ludzi, chociaż nie jest jasne, dlaczego tak się dzieje.

W badaniu, opublikowanym 22 lutego w czasopiśmie „Nature Communications”, naukowcy pod kierunkiem prof. Roba Martienssena z laboratorium Cold Spring Harbor odkryli nieoczekiwaną rolę Dicer w komórkach ssaków: enzym ten jest ważny dla zachowania integralności strukturalnej genomu. – Nowa funkcja, którą zidentyfikowaliśmy dla stabilności genomu Dicer, niezależnie od innych dobrze znanych szlaków małych RNA, może wyjaśniać, dlaczego mutacje Dicer są ważnym czynnikiem w niektórych typach raka – powiedział Benjamin Roche z laboratorium Martienssena.

Kiedy zespół usunął Dicer z embrionalnych komórek macierzystych myszy, komórki zachorowały. Chromosomy wewnątrz dzielących się komórek nie mogły odpowiednio ustawić się w celu równego rozmieszczenia w stosunku do komórek potomnych. Podział komórek uległ spowolnieniu, a wiele z nich obumarło. Naukowcy widzieli podobną reakcję już wcześniej, kiedy usunęli Dicer z komórek drożdży. Pogłębiając dalej badania, odkryli, że Dicer stabilizuje genom myszy w taki sam sposób, w jaki utrzymuje genom drożdży, co sugeruje, że jest to starożytna ewolucyjnie rola tego enzymu.

Dicer współpracuje z białkiem aktywującym gen o nazwie BRD4. Badacze odkryli, że kiedy Dicer zostaje uszkodzony, a BRD4 jest nienaruszony, chromosomy tracą stabilność. Usunięcie małego fragmentu BRD4 (zwanego bromodomeną 2) sprawiło, że stabilność chromosomu została przywrócona. W ludzkich nowotworach BRD4 często jest zmutowany. – Nasze odkrycia sugerują, że inhibitory ukierunkowane na bromodomenę 2 BRD4 mogą mieć określone działanie terapeutyczne, gdy w raku Dicer jest zagrożony – komentuje prof. Martienssen.

Źródło: www.eurekalert.org

CMKP zabrało głos w sprawie protestu lekarzy w SPSK w Otwocku

Tak jak pisaliśmy w poniedziałek, ponad czterdziestu lekarzy specjalistów złożyło wypowiedzenia z pracy w jednym z najważniejszych ośrodków urazowo-ortopedycznych w kraju, w Samodzielnym Publicznym Szpitalu Klinicznym im. prof. Adama Grucy w Otwocku koło Warszawy.

Foto: pixabay.com

O swojej decyzji poinformowali dyrekcję szpitala w ostatnim dniu marca. Przez trzy najbliższe miesiące lekarze będą jeszcze pracować, ale co będzie później, nie wiadomo. Spór zbiorowy z dyrekcją w Samodzielnym Publicznym Szpitalu Klinicznym im. prof. Adama Grucy w Otwocku trwa od grudnia.

Głównym postulatem protestujących jest urealnienie zarobków. „Zarabiamy średnio o połowę mniej od koleżanek i kolegów z innych szpitali z okolic Warszawy. Wypowiedzenia są konsekwencją braku porozumienia” – wyjaśnili lekarze z Oddziału Terenowego Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy działającego przy SPSK im. A. Grucy w Otwocku w oświadczeniu przesłanym redakcji „Gazety Lekarskiej”.

W środę otrzymaliśmy w tej sprawie informację od Ewy Gwiazdowicz-Włodarczyk z Zespołu Komunikacji i Promocji Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego, który jest organem tworzącym SPSK im. A Grucy w Otwocku. Poinformowała o efektach spotkania dyrekcji CMKP z kierownictwem szpitala, w czasie którego m.in. omówiono skutki złożenia wypowiedzeń przez 43 spośród 65 zatrudnionych lekarzy.

„Po dogłębnym przeanalizowaniu zaistniałej sytuacji oceniono, że obecny stan zatrudnienia – 22 ortopedów i 43 rezydentów nie stwarza zagrożenia dla wykonania planowanych w 2022 r. operacji. Zmniejszenie liczby lekarzy zwiększy natomiast możliwości edukacyjne dla lekarzy rezydentów w zakresie dostępu do stołu operacyjnego. Szpital dysponuje 12 salami operacyjnymi, rocznie wykonywanych jest ok. 9 tys. operacji, na 18 pacjentów przypadało dotychczas 4 ortopedów i 3 rezydentów” – czytamy w komunikacie.

W informacji przesłanej przez Ewę Gwiazdowicz-Włodarczyk z CMKP czytamy również, że wynagrodzenia zatrudnionych lekarzy ortopedów wzrosły w latach 2019-2022 o 50 proc., a wynagrodzenia wszystkich lekarzy, którzy złożyli wypowiedzenia, są opodatkowane stawką drugą progu podatkowego.

Światowy Dzień Zdrowia i Dzień Pracownika Służby Zdrowia

7 kwietnia obchodzony jest Światowy Dzień Zdrowia oraz Dzień Pracownika Służby Zdrowia. Wszystkim lekarzom, lekarzom dentystom i innym osobom wykonującym zawody medyczne dziękujemy za codzienny wysiłek i trud wkładany w pomoc chorym.

Foto: pixabay.com

W tym roku w ramach obchodów Światowego Dnia Zdrowia Światowa Organizacja Zdrowia koncentruje się na wpływie klimatu na zdrowie ludzi oraz na działaniach, które należy podjąć, aby zatrzymać zmiany klimatyczne. Światowa Organizacja Zdrowia szacuje, że każdego roku ponad 13 mln zgonów na świecie jest spowodowanych przyczynami środowiskowymi, których można uniknąć, a ponad większość ludzi oddycha niezdrowym, skażonym zanieczyszczeniami powietrzem.

FDI wezwała do zachowania neutralności medycznej w Ukrainie

Światowa Federacja Dentystyczna (FDI) wraz z narodowymi stowarzyszeniami stomatologicznymi wyraziła głębokie zaniepokojenie wojną toczącą się obecnie na terytorium Ukrainy.

Zdjęcie z profilu Rady Najwyższej Ukrainy na Twitterze

FDI wzywa przy tym do przestrzegania praw człowieka i poszanowania międzynarodowych zasad neutralności placówek medycznych i ich personelu.

– W czasach konfliktów zbrojnych i niepokojów społecznych należy umożliwić kontynuowanie realizacji świadczeń medycznych bez jakichkolwiek przeszkód. FDI wzywa lekarzy dentystów i zespoły stomatologiczne, aby – zachowując środki bezpieczeństwa – kontynuowali swoją pracę. Należy podjąć wszelkie wymagane środki, aby zapewnić pacjentom i poszkodowanym bezpieczny dostęp do opieki zdrowotnej. Moje najgłębsze myśli i modlitwy są z moimi ukraińskimi kolegami, z którymi solidaryzuję się – powiedział prof. Ihsane Ben Yahya, prezes FDI.

FDI potępia użycie siły wobec placówek medycznych i podkreśla, że uniemożliwianie lekarzom dentystom i innym świadczeniodawcom wykonywania ich obowiązków wyraźnie narusza prawo międzynarodowe, w szczególności Konwencję Genewską i jej protokoły dodatkowe. Naraża również życie cywilów. Federacja wzywa do poszanowania pracy zespołów medycznych oraz respektowania neutralności placówek opieki zdrowotnej w czasie konfliktu zbrojnego.

Źródło: www.fdiworlddental.org

Podsumowanie prac Komisji Stomatologicznej NRL (VIII kadencja)

Na stronie internetowej Naczelnej Izby Lekarskiej można zapoznać się ze sprawozdaniem kadencyjnym Komisji Stomatologicznej NRL.

Foto: pixabay.com

„Sprawozdanie Kadencyjne to urzędowe podsumowanie czteroletniej pracy. Jest to wymóg wszelkich demokratycznie wyłanianych gremiów, aby pod koniec okresu, na jaki zostało się wybranym, swoim wyborcom, jak też organowi, który to gremium powołał, zdać sprawozdanie z wykonania powierzonych zadań” – pisze dr Andrzej Cisło, wiceprezes NRL i przewodniczący Komisji Stomatologicznej NRL, w przedmowie do sprawozdania z działalności Komisji Stomatologicznej NRL w VIII kadencji.

Dokument liczy trzynaście stron i można się z nim zapoznać na stronie Naczelnej Izby Lekarskiej.

Konwój życia. Wojna na Ukrainie oczami lekarza

Z Pawłem Kukiz-Szczucińskim, pediatrą i psychiatrą, który na co dzień pracuje w Kielcach i Staszowie, a w pierwszych dniach rosyjskiej agresji na Ukrainę wyjechał jako wolontariusz do Lwowa, rozmawia Mariusz Tomczak.

Foto: arch. prywatne

Z jakimi wyzwaniami trzeba się mierzyć, by zorganizować transport do Polski dzieci z chorobami nowotworowymi z ogarniętej wojną Ukrainy?

Paweł Kukiz-Szczuciński: Do połowy marca w czterech transportach ewakuowaliśmy do Polski ok. 240 dzieci, głównie chorych na nowotwory, bo przerwanie ich terapii byłoby bardzo niebezpieczne. Leczyły się one w oddziałach onkologicznych w różnych częściach Ukrainy. Byli również mali pacjenci m.in. z problemami nefrologicznymi. Dodając do tego ich rodziny, w ciągu trzech tygodni ewakuowaliśmy kilkaset osób. To dzieci i ich rodzice z takich miast jak Kijów, Charków, Odessa, Dniepr i Lwów.

Do Polski trafiły m.in. osoby z placówek ostrzelanych przez wojsko rosyjskie, w tym grupa, która przez 12 dni przebywała w piwnicy charkowskiego szpitala w obawie przed atakiem rakietowym. Ewakuacja tych małych, ciężko chorych pacjentów to skomplikowany proces z uwagi na ich stan kliniczny, konieczność przestrzegania przepisów dotyczących wyjazdu za granicę dzieci, trudności związane z brakiem możliwości wyjazdu przez ojców i zakazem przekraczania granicy przez ukraińskich kierowców.

Jak to możliwe, że z oddalonych od siebie części kraju, gdzie bomby spadają na drogi, niszczone są mosty, a do cywili strzela się nie tylko z karabinów, chore dzieci bezpiecznie dotarły do Lwowa?

Wszystko odbywa się w ścisłej koordynacji z miejscowymi onkologami na czele z dr. Romanem Kizymą. Transport z różnych ukraińskich miast do Kijowa i Lwowa został zorganizowany m.in. dzięki zaangażowaniu kilku ukraińskich organizacji pozarządowych i kontaktom amerykańskiej fundacji onkologicznej St. Jude’s. Przez to, że trwa wojna, musimy być bardzo elastyczni. Po przekroczeniu granicy dzieci najpierw przyjechały do ośrodka pod Kielcami, a stamtąd trafiają do klinik w Polsce i za granicą, co koordynuje prof. Wojciech Młynarski i prof. Piotr Czauderna. To prawdopodobnie największy „konwój życia”, jaki zna historia. Wzbudza duże zainteresowanie ze strony zagranicznych dziennikarzy.

Kiedy przyjechał pan do Ukrainy?

W pierwszych dniach po rozpoczęciu rosyjskiej agresji. Na początku poruszałem się między Ukrainą i Polską, ale na początku marca pozostałem we Lwowie w obawie, by wojska rosyjskie nie odcięły mnie od szpitala. Nikt nie wie, jak długo będą otwarte korytarze humanitarne. Na zachodnią część Ukrainy pociski spadały od pierwszych dni inwazji. Zbombardowano m.in. poligon wojskowy w Jaworowie, ok. 20 kilometrów od polskiej granicy. To niedaleko trasy, którą jeździliśmy z dziećmi ze Lwowa.

Co najbardziej utkwiło panu w pamięci?

Z tej wojny zapamiętam niejedno, bo poza tym, że jestem lekarzem, dokumentuję fotograficznie to, co widzę, na potrzeby dawania świadectwa zbrodniom wojennym. Najbardziej w pamięci utkwią mi chyba alarmy lotnicze, przez które trzeba schodzić do piwnic. Widok dzieci z nowotworami, które w piwnicach szpitala we Lwowie przebywają z matkami, jest dramatyczny.

Jako lekarz uczestniczył pan w misjach medycznych m.in. na Bliskim Wschodzie. Czym to, co dzieje się za naszą południowo-wschodnią granicą, różni się od tamtych wydarzeń?

To jest konflikt na wielką skalę, w który z jednej strony zaangażowane jest mocarstwo nuklearne, a z drugiej – duże państwo, liczące do niedawna ok. 44 milionów ludności. W Ukrainie są elektrownie atomowe, a skala exodusu ludności jest największa od zakończenia II wojny światowej. Determinacja wśród Ukraińców jest niebywała, wokół panuje niesłychana mobilizacja do obrony kraju. To wojna na śmierć i życie. Myślę, że wygląda to tak, jakbyśmy się cofnęli do lat 40. ubiegłego stulecia, a te wydarzenia dzieją się przecież u naszych sąsiadów teraz, w XXI wieku. Wojna w Ukrainie stanowi największe zagrożenie dla naszego kraju od zakończenia II wojny światowej. Poza tym Lwów, do którego przyjechałem na początku rosyjskiej agresji, jest historycznie polskim miastem, gdzie do dziś na wielu budynkach zachowały się polskie napisy.

Jak bardzo widać wsparcie z Polski na miejscu?

Pomoc płynącą z naszego kraju widać naprawdę bardzo wyraźnie. Dostaję mnóstwo telefonów z pytaniami, na przykład czego brakuje, w jaki sposób można pomóc czy gdzie przyjechać po dzieci. Korzystając z okazji, chciałem zaapelować: pomoc dla Ukrainy powinna być realizowana w ramach zorganizowanych projektów, a nie na własną rękę, bo z tego może być później więcej szkody niż pożytku. O ile ktoś nie jest umówiony z konkretnymi osobami z Ukrainy, to nie powinien podejmować samodzielnie chaotycznych decyzji, które naszym dyplomatom dołożą dodatkowych obowiązków.

Gen. Gielerak: System musi być gotowy na wypadek konfliktu zbrojnego

Rosyjska agresja na Ukrainę okazała się wielkim wyzwaniem dla polskiej ochrony zdrowia, która z dnia na dzień stanęła w obliczu udzielenia pomocy uchodźcom uciekającym przez wojną. Lekarzy czeka ważny sprawdzian i, być może, ważne zmiany.

Gen. prof. Grzegorz Gielerak. Foto: arch. WIM

Komentuje prof. Grzegorz Gielerak, generał dywizji Wojska Polskiego, dyrektor Wojskowego Instytutu Medycznego w Warszawie, specjalista chorób wewnętrznych i kardiologii:

– Systemy ochrony zdrowia w poszczególnych krajach powinny być gotowe na elastyczne dopasowanie się do większej liczby pacjentów na wypadek konfliktu zbrojnego w sąsiednich państwach i w konsekwencji duży i stosunkowo szybki napływ uchodźców.

Doskonale to widać na przykładzie doświadczeń krajów uwikłanych w konflikty zbrojne, takich jak Syria i Liban. Dużą rolę odgrywa właściwa koordynacja działań z agendami ONZ oraz międzynarodowymi i krajowymi organizacjami pozarządowymi.

W związku z pojawieniem się w polskich szpitalach uchodźców z Ukrainy, należy zwrócić uwagę nie tyle na liczbę placówek, w których mogą otrzymać pomoc, co na ich właściwy dobór pod kątem spodziewanych problemów zdrowotnych. Na pierwszym miejscu są powszechne zachorowania i zdarzenia medyczne związane z chorobami przewlekłymi, np. spowodowane brakiem leków, ale wśród potrzebujących pomocy medycznej mogą być także osoby porażone środkami walki.

Z upływem czasu zapotrzebowanie na opiekę medyczną będzie rosło geometrycznie w związku z pogarszającą się kondycją ukraińskiej służby zdrowia, malejącymi zasobami i ubytkami w infrastrukturze, a w razie eskalacji działań wojskowych prowadzonych przez Rosjan – rosnącą liczbą rannych i skalą obrażeń. Ta ostatnia grupa osób, jak wskazują doświadczenia Wojskowego Instytutu Medycznego z pomocy udzielanej rannym podczas walk toczących się w Donbasie w latach 2014-2015, stanowi duże wyzwanie, wymagające przygotowania infrastruktury medycznej i odpowiednich kompetencji personelu.

Kluczowe znaczenie dla skuteczności pomocy mają decyzje podejmowane podczas wstępnej kwalifikacji do leczenia. Muszą być one realizowane bez zbędnego opóźnienia przy udziale personelu lekarskiego posiadającego największe doświadczenie w terapii chorych z obrażeniami pola walki.

Wstępna segregacja medyczna powinna być prowadzona możliwie najbliżej miejsca przekazania chorych pod opiekę stronie polskiej. Może się odbywać w przygotowanych w pobliżu granicy punktach opieki, skąd po krótkiej ocenie medycznej i rejestracji w ogólnopolskim systemie bazodanowym ranni byliby transportowani do wyznaczonych szpitali. Za dalece niewskazane z medycznego punktu widzenia należy uznać podejmowanie dodatkowych działań transportowych w głąb kraju, o ile ich docelowym przeznaczeniem nie jest podniesienie jakości opieki.

Tuż po rozpoczęciu działań wojennych przez Rosję, Ministerstwo Zdrowia w Polsce wyznaczyło 120 szpitali do leczenia rannych z ogarniętej wojną Ukrainy. Celowe wydaje się zmniejszenie tej liczby do maksymalnie 20-30. To pozwoliłoby lepiej zorganizować opiekę, gwarantując wyznaczonym placówkom dostęp do personelu medycznego posiadającego doświadczenie w leczeniu chorych z obrażeniami pola walki. Pomogłoby też w efektywnym zarządzaniu łóżkami, minimalizując skutki ograniczonej ich dostępności, co może mieć miejsce w sytuacji napływu dużej liczby rannych.

Ważne jest przyjęcie zasady, że podstawą kwalifikacji szpitala do uczestnictwa w opiece nad rannymi są szerokie kompetencje placówki, tzn. możliwość leczenia wielospecjalistycznego i interdyscyplinarnego w dziedzinach medycyny odpowiadających potrzebom osób z obrażeniami pola walki. Opiekę należy organizować i prowadzić przy zaangażowaniu i nadzorze personelu medycznego posiadającego doświadczenie w ich leczeniu.

Medycyna pola walki w kilku kluczowych dla ratowania życia procedurach różni się od cywilnej. Nie mniej ważne są także umiejętności w zakresie działań z obszaru medycyny naprawczej, tj. w jaki sposób skutecznie zaopatrzyć uszkodzone postrzałem tkanki i narządy w sytuacji, gdzie widoczne uszkodzenie mechaniczne jest tylko częścią rzeczywistych obrażeń, na które składa się również uraz ciśnieniowy (tzw. jama czasowa). Poszczególne tkanki mają własną, specyficzną odpowiedź na ten rodzaj traumy, co dodatkowo przemawia za koniecznością posiadania odpowiedniego doświadczenia w ich leczeniu i to na każdym etapie postępowania.

Opr. Mariusz Tomczak

Niezgodny z prawem zabieg przerwania ciąży

Okręgowy sąd lekarski zdecydował o karze pozbawienia PWZ lekarza ginekologa za to, że w swoim gabinecie podjął się, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, zabiegu przerwania 10-tygodniowej ciąży niezgodnie z przepisami ustawy o planowaniu rodziny, ochronie płodu i warunkach dopuszczalności przerwania ciąży, przy czym zabiegu ostatecznie nie wykonał, ponieważ już na początku doszło do powikłania.

Foto: pixabay.com

Powikłanie dotyczyło przebicia ściany macicy oraz jelita cienkiego i grubego, zagrażającego życiu chorej i wymagającego operacyjnego zszycia macicy, resekcji odcinków jelita i zespoleń, z czasowym wytworzeniem sztucznego odbytu, a następnie jego zamknięciem.

OSL, poza pozbawieniem lekarza prawa wykonywania zawodu, skazał go też na kary pieniężne za nieprawdziwy wpis w dokumentacji dotyczący poronienia w toku i usunięcie dokumentacji elektronicznej. Od powyższego orzeczenia obwiniony odwołał się do Naczelnego Sądu Lekarskiego, wnioskując o uniewinnienie.

NSL potwierdził ustalenia OSL dotyczące winy, natomiast zmienił zaskarżone orzeczenie w zakresie wymiaru kary, zawieszając prawo wykonywania zawodu na okres dwóch lat, i zamieniając karę finansową na karę nagany za pozostałe czyny. Po wnikliwej analizie całokształtu sprawy, NSL uznał, że kara pozbawienia prawa wykonywania zawodu jawi się jako zbyt surowa, a wymierzone przez sąd powszechny kary są wystarczająco dotkliwe.

Komentuje przewodniczący NSL Jacek Miarka

Na wstępie należy stwierdzić, że równolegle do postępowania przed sądem lekarskim toczyło się postępowanie karne, w którym obwiniony lekarz został skazany prawomocnym wyrokiem na 10 miesięcy więzienia z zawieszeniem na dwa lata, zawieszenie prawa wykonywania zawodu na cztery lata i wysokie kary finansowe.

Art. 26 ustawy o izbach lekarskich mówi, że prawomocne rozstrzygnięcie sądu karnego o winie pozostaje wiążące także dla sądu lekarskiego, więc wniosek o uniewinnienie nie mógł się ostać. NSL natomiast wziął pod uwagę, że uszkodzenie ściany macicy ciężarnej w czasie wszelkich zabiegów jest najczęstszym powikłaniem, a pokrzywdzona cierpiała na chorobę Leśniowskiego-Crohna, która miała wpływ na kruchość narządów, oraz że do ściany macicy był przylepiony zapalny konglomerat jelit. Samo podjęcie decyzji o zabiegu przerwania ciąży było wysoce naganne, natomiast postępowanie lekarza po wystąpieniu powikłania było w ocenie NSL właściwe.

Obwiniony rozpoznał powikłanie, powiadomił o tym pacjentkę, wezwał pogotowie ratunkowe, poinformował telefonicznie oddział ginekologiczny najbliższego szpitala, a następnie osobiście udał się do tego szpitala. Sprawdził, czy pacjentka dotarła na miejsce i czy wdrożono właściwe procedury medyczne. Postępowanie takie należy uznać nie tylko za właściwe i profesjonalne, ale także pełne troski o pacjentkę, co niewątpliwie przyczyniło się do zapewnienia chorej właściwej opieki i szczęśliwego finału.

Pacjentka po kilku miesiącach urodziła drogą cięcia cesarskiego zdrowe dziecko. Po wnikliwej analizie całokształtu sprawy, NSL uznał, że kara pozbawienia prawa wykonywania zawodu jawi się jako zbyt surowa, a wymierzone przez sąd powszechny kary są wystarczająco dotkliwe, stąd kara czasowego zawieszenia PWZ na dwa lata, jako kontynuacja kary już wymierzonej. Natomiast czasowe zawieszenie prawa wykonywania zawodu powoduje także brak możliwości zarobkowania w ramach posiadanych kwalifikacji zawodowych, co skutkowało zamianą kary pieniężnej na karę nagany. NSL wziął także pod uwagę dotychczasową niekaralność obwinionego.

II Mistrzostwa Polski Lekarzy Koszykówkę

Okręgowa Izba Lekarska w Łodzi jest organizatorem II Mistrzostw Polski Lekarzy Koszykówkę. Prawo startu mają tylko lekarze i lekarze dentyści.

Zawody zaplanowano w hali sportowej Zatoki Sportu Politechniki Łódzkiej przy ulicy Aleje Politechniki 10 w Łódź, w dniach 24-25 czerwca. Szczegółowe informacje oraz formularz zgłoszeniowy znajdują się na stronie www.mplbasket.pl.

Organizatorzy zapraszają również do odwiedzenia strony mistrzostw na Facebooku: II Mistrzostwa Polski Lekarzy w Koszykówce 2022.