Borelioza z Lyme

Kleszczom przestała już wystarczać krew leśnych i gospodarskich zwierząt, już nawet w miejskich parkach atakują ludzi, zakażając ich boreliozą.

Borelioza jest groźną, odzwierzęcą, wielonarządową chorobą zakaźną wywoływaną przez krętki Borrelia burgdorferisensu lato

Foto: pixabay.com

Borelioza jest groźną, odzwierzęcą, wielonarządową chorobą zakaźną wywoływaną przez krętki Borrelia burgdorferisensu lato. W obrębie tego gatunku wyodrębniono genogatunki: Borrelia burgdorferisensu stricto, Borrelia afzelii, Borrelia garinii, Borrelia spielmanii oraz Borrelia valaisiana.

Rozróżnienie to decyduje o zróżnicowaniu objawów choroby. Przykładowo neuroborelioza jest częściej wynikiem zakażenia B. garinii, a postać reumatologiczna boreliozy związana jest z zakażeniem B. burgdorferisensu stricto. Niestety, choroba ta dobrze się maskuje i nasz rodzimy system ochrony zdrowia słabo sobie z nią radzi.

Kleszcze potrzebują krwi

Rezerwuarem krętków są różne gatunki zwierząt, kleszcze są tylko wektorem przenoszącym z nich zakażenie na człowieka. Tylko i aż, ponieważ borelioza należy do najczęstszych i najgroźniejszych chorób zakaźnych przenoszonych przez kleszcze. Kiedy wprowadzono szczepionkę, wirus wywołujący odkleszczowe zapalenie mózgu przestał być tak groźny. Boreliozę trudno odpowiednio wcześnie wychwycić, a nieleczona może prowadzić do powikłań nawet po latach.

Tak było z Hanną Jankowską, która z rodziną spędzała urlop na Mazurach. – Po powrocie zawsze skrupulatnie sprawdzaliśmy swoje ubrania i ciała, ale jak się później okazało, jeden z pajęczaków wbił mi się z tyłu głowy pod włosami i nie było go widać. Odpadł dopiero podczas kąpieli – wspomina pani Hanna. Ponieważ nic w związku z tym się nie działo, zapomniała o całej sprawie. Dopiero, kiedy kilka lat później trafiła do reumatologa z powodu bólu stawów i lekarka zapytała, czy przypadkiem nie była pokąsana przez kleszcza, przypomniała sobie to zdarzenie.

Zlecono jej leczenie antybiotykami i teraz czuje się lepiej, ale wciąż odczuwa drętwienie kończyn, sztywność karku, których wcześniej nie miała. Pierwsze dane epidemiologiczne na temat boreliozy Państwowy Zakład Higieny opublikował w 1996 r. Zanotowano wówczas 751 przypadków tej choroby. Z roku na rok zakażonych przybywało, w 2014 r. ich liczba wzrosła do 14 tys. Rok 2016 był rekordowy pod tym względem: zarejestrowano ponad 22 tys. zachorowań, a w tym roku – jak wskazuje liczba zgłaszających się do lekarzy po pokąsaniu przez kleszcze – będzie ich jeszcze więcej.

Niełatwa w diagnostyce

Do niedawna za tereny endemiczne dla boreliozy uznawano Podlasie, Warmię i Mazury oraz Dolny Śląsk. Na podstawie najnowszych badań w większym lub mniejszym stopniu są nią zagrożone wszystkie województwa. – Dzieje się tak, ponieważ od kilku lat mamy łagodne zimy, więcej pajęczaków przeżywa tę porę roku i szuka swoich ofiar już nie tylko w lasach, ale także w miastach – tłumaczy dr. n. med. Piotr Kocbach, konsultant wojewódzki w dziedzinie chorób zakaźnych w Olsztynie.

Borelioza staje się więc coraz większym wyzwaniem dla systemu ochrony zdrowia. Tym większym, że wcale nie jest łatwa w diagnostyce. Opiera się na wykryciu we krwi pacjenta specyficznych przeciwciał anty-Borrelia, ale badanie wykonuje się tylko wtedy, gdy występują niepokojące objawy, inne niż charakterystyczny rumień wędrujący. Badań laboratoryjnych (ELISA oraz Westernblot) nie powtarza się w celu monitorowania skuteczności leczenia, gdyż przeciwciała mogą utrzymywać się wiele lat po zakażeniu.

Także wykrywanie DNA bakteryjnego (definiującego daną bakterię zestawu genów) metodą łańcuchowej reakcji polimerazy (polymerase chain reaction, PCR) nie daje jednoznacznej diagnozy. – Wśród podstawowych metod laboratoryjnych wyróżniamy badania bezpośrednie, polegające na ocenie mikroskopowej drobnoustroju chorobotwórczego, hodowli i izolacji, wykrywaniu swoistych dla danych szczepów bakteryjnych. Drugą grupę badań stanowi diagnostyka pośrednia, czyli badania serologiczne przeprowadzane za pomocą metody immunofluorescencji pośredniej, metodą immunoenzymatyczną i techniką Western-blot – tłumaczy doktor Kocbach.

Zaznacza, że w praktyce klinicznej ogromne znaczenie ma właściwy dobór metod diagnostycznych, sposób przeprowadzania badania oraz odpowiednia interpretacja uzyskanych wyników. Do tej pory bowiem nie został opracowany żaden test, który w stu procentach mógłby potwierdzić lub wykluczyć boreliozę, a wszystkie dostępne mają jedynie charakter wskazujący i pomocniczy.

Niełatwa w leczeniu

Tak więc podstawą rozpoznania boreliozy jest stwierdzenie określonych objawów klinicznych oraz potwierdzenie dodatnich swoistych przeciwciał w klasie IgM lub IgG. Jednak ich obecność bez oceny objawów klinicznych nie może być wskazaniem do leczenia. Typowym jest rumień wędrujący, jednak objawy kliniczne boreliozy mogą być zróżnicowane i nie pozwalają na postawienie jednoznacznego rozpoznania.

Ze względu na ich różnorodność i niespecyficzność wynikające z uszkodzenia wieloukładowego w późniejszym okresie choroby borelioza może ukrywać się pod maską chorób reumatologicznych, neurologicznych, kardiologicznych, dermatologicznych. Często pacjenci, zanim trafią do specjalisty chorób zakaźnych, są z różnym skutkiem diagnozowani i leczeni przez lekarzy innych specjalności. Kiedy już lekarz stwierdzi, że ma do czynienia z boreliozą, zleca 21-dniową kurację określonymi antybiotykami – takie są wytyczne Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych.

Są one zgodne z wytycznymi Amerykańskiego Towarzystwa Chorób Zakaźnych (IDSA – Infectious Diseases Society of America). W zależności od postaci klinicznej boleriozy stosuje się doksycyklinę, amoksycylinę, cefuroksym, ceftriakson lub cefotaksym. – Terapia ta jest powszechnie zalecana, a wdrożona odpowiednio wcześnie (w I lub II fazie choroby) daje szansę na całkowitą remisję objawów – przekonuje doc. Anita Olczak, prezes Oddziału Bydgoskiego PTEiLCHZ. Jedynym dowodem na skuteczność antybiotykoterapii jest zanik objawów.

Kontrowersyjna ILADS

Jest jednak grupa lekarzy, która wzorując się na International Lyme and Associated Diseases Society (ILADS), ordynuje długotrwałą, kilkumiesięczną lub dłuższą antybiotykoterapię. Zwolennicy tej kontrowersyjnej metody przekonują, że 21-dniowe leczenie jest skuteczne tylko w I fazie zakażenia (faza rumienia wędrującego). W późniejszych stadiach ILADS zaleca stosowanie leczenia skojarzonego jednocześnie kilkoma antybiotykami, działającymi na różne formy bakterii (cysty i L-formy – postaci bez ściany komórkowej) w odpowiednio długim okresie.

– To bardzo wyniszczająca metoda, tak długo podawane antybiotyki, jak każdy lek, mogą powodować efekty niepożądane, przyczynić się do uszkodzeń wątroby, szpiku, nerek – ostrzega Piotr Kocbach. Antybiotyki nie rozróżniają tzw. dobrych bakterii od złych, dlatego podawane doustnie często niszczą pożyteczną florę przewodu pokarmowego, narażając pacjenta na biegunki, stany zapalne jelit, problemy z wchłanianiem składników odżywczych, a w efekcie niedobory mikro- i makroelementów.

Niestety, popularności tej metody sprzyja słaba dostępność do specjalistów w dziedzinie chorób zakaźnych. Na wizytę refundowaną przez NFZ trzeba odstać w kolejce rok. Brakuje też specjalistów w tej dziedzinie, a lekarze niechętnie wybierają tę specjalizację. – W leczeniu boreliozy lekarz, jak i pacjent, powinni kierować się zdrowym rozsądkiem, tym bardziej, że brakuje podstaw naukowych do stosowania wielomiesięcznej antybiotykoterapii lub wielokrotnego powtarzania kuracji – podkreśla Anita Olczak.

Stowarzyszenie Chorych na Boreliozę postrzega problem w jeszcze bardziej drastycznym świetle. Członkowie stowarzyszenia, którzy na sobie doświadczyli skutków tej choroby, są zgodni, że w Polsce borelioza jest zbyt późno rozpoznawana i nieskutecznie leczona. Ponieważ do niedawna była uważana za chorobę stosunkowo rzadko występującą, problem został zaniedbany przez ochronę zdrowia, a w sytuacji, kiedy zachorowalność lawinowo rośnie, obecny system diagnozowania i leczenia tej choroby wymaga daleko idących zmian.

Lucyna Krysiak

* * *

Czego szukają internauci?

  • borelioza rumień
  • borelioza leczenie
  • borelioza badanie
  • borelioza skutki
  • borelioza objawy po latach
  • borelioza z lyme
  • borelioza z lyme leczenie
  • choroba z lyme historia
  • borelioza wytyczne
  • borelioza u dzieci
  • rumień wędrujący u dzieci
  • borelioza wytyczne 2017

Powiązane aktualności

komentarzy 5

Skomentuj
  1. Teresa Drabik
    Lip 25, 2017 - 01:03 PM

    Piszemy o boreliozie.ok.!!!Ale dlaczego nikt nie mówi o zmniejszeniu populacji kleszczy!!!Jedyną skuteczną metodą jest wypalanie traw i nieużytków oczywiście pod kontrolą.kiedyś wypalano trawy i tym samym kleszczy nie było aż tyle!!!Sprawa profilaktyki jest tu priorytetem.Czy możecie nagłoenić ten temat!!!

    ODPOWIEDZ
  2. Magda
    Lip 25, 2017 - 02:37 PM

    Wypalanie traw pomaga? To może chcąc wyeliminować roztocza z wykładziny też należy go podpalić? Dawno się tak nie uśmiałam 😉 Głuptaskom, nawet miłym, powinno się zabierać komputer z dostępem do internetu 😉

    ODPOWIEDZ
  3. Ees
    Lip 25, 2017 - 04:31 PM

    No to ty chyba Magda jesteś w takim razie tym gluptaskiem a nie Teresa.Tego dziadostwa jest tyle bo mamy łagodne zimy i właśnie zakaz wypalania traw bo szkoda tego wszystkiego co w tych trawach żyje.

    ODPOWIEDZ
  4. mariola
    Lip 27, 2017 - 07:50 PM

    Zakażnik próbował mi wmówić, że wirus ebv to bakteria, a w boreliozie nie ma cyst, bo to nie tasiemiec., więc jak oni mają nas leczyć?

    ODPOWIEDZ
  5. Song
    Wrz 04, 2017 - 03:11 PM

    In warszawa have some good hospital and doctor for lyme problem ???
    Adress ?

    ODPOWIEDZ

Skomentuj

Your email address will not be published. Required fields are marked *