Jakub Sieczko: O Heweliuszu
Serial Holoubka to nie tylko rekonstrukcja morskiej tragedii, lecz także opowieść o mechanizmach, które prowadzą do każdej katastrofy – także medycznej: o bylejakości, przeciążeniu i złudnej wierze, że „jakoś to będzie”.
Serial Holoubka to nie tylko rekonstrukcja morskiej tragedii, lecz także opowieść o mechanizmach, które prowadzą do każdej katastrofy – także medycznej: o bylejakości, przeciążeniu i złudnej wierze, że „jakoś to będzie”.
Awantura o pieniądze w ochronie zdrowia znów obróciła się przeciw medykom, stawiając ich w roli wygodnych winnych. Za głośnym i oskarżeniami kryje się jednak wieloletni chaos: nierówności systemowe, wypalenie i rozpad zawodowej solidarności.
Awarie e-systemów ochrony zdrowia stały się codziennością, a oczekiwania pacjentów wobec personelu – niezmiennie bezbłędne. Gdy technologia zawodzi, frustracja rośnie po obu stronach, a lont staje się coraz krótszy.
Nie spodziewałem się, że kiedyś będziemy musieli bronić lekarzy przed zarzutami, że za dużo zarabiają. Twierdzenie, że za dziurę finansową w NFZ odpowiadają nasze pensje, jest absurdalne.
A zatem mamy jasność – wiemy, kto odpowiada za niedostatki polskiego systemu ochrony zdrowia. Za kolejki do specjalistów, odległe terminy diagnostyki, brak łóżek na oddziałach, za długi triaż na szpitalnych oddziałach ratunkowych, niedostępność nowoczesnych leków, zimne kaloryfery, brudne korytarze i cienkie plasterki sera na kanapkach.
Przyznaję, że mam wrażenie déjà vu. Pod koniec roku w systemie znowu brakuje pieniędzy, kryzys finansowy w NFZ jest coraz głębszy, szpitale przesuwają planowe zabiegi, a rządzący są tym wszystkim zaskoczeni.
Udało się nakłonić przedstawicieli resortu zdrowia do dialogu. I od razu padły istotne dla całego środowiska deklaracje. Właściwie nie wiem, o czym mam napisać, tyle się przez ten miesiąc działo!
Stomatologia w Polsce znalazła się w punkcie krytycznym. Decyzje podejmowane przez rządzących nie tylko nie rozwiązują istniejących problemów, ale często je pogłębiają. Następuje wtórna prywatyzacja – stomatologia publiczna za chwilę przestanie istnieć.
W medycynie nie da się wszystkiego naprawić – także własnych wyborów. Czasem lekarz po latach odkrywa, że droga, którą obrał, prowadzi donikąd. Jak trudno wtedy zawrócić i przyznać się do pomyłki, wie każdy, kto choć raz trafił na ścieżkę nie do końca własną.
Nowoczesny sprzęt, programy NFZ, imponujące statystyki – na papierze wszystko działa. Ale w praktyce szpitale i apteki to nie maszyny, tylko ludzie. A ludzie mają granice. Ile jeszcze razy musimy o tym przypominać i komu?
W polskiej kulturze słowo „tylko” ma moc zaklęcia. Usprawiedliwia, tłumaczy, rozgrzesza. Aż w końcu staje się początkiem historii, która dla wielu kończy się na oddziale ratunkowym, w izbie wytrzeźwień albo w samotności, z utraconą kontrolą i zdrowiem.
Pacjenci przekierowują swoją frustrację wywołaną niedostatkami systemu na lekarzy. W takiej sytuacji trudno myśleć o skutecznym leczeniu, którego fundamentem jest przecież wzajemne zaufanie.