Paweł Barucha: Razem jesteśmy silniejsi
Publiczne kłótnie i polityczne spory osłabiają znaczenie samorządu. Dzieje się to w momencie, kiedy w sprawach istotnych dla środowiska tak bardzo potrzebna jest jedność i skuteczność.

Samorząd lekarzy i lekarzy dentystów kończy swoją czteroletnią kadencję. W większości izb okręgowych odbyły się już wybory i zjazdy. Wśród nowych prezesów izb okręgowych są również lekarze dentyści. Muszę przyznać, że jestem dumny, że ma to miejsce również w tak dużych izbach, jak lubelska czy śląska. Pokazuje to dobitnie, że wspólny samorząd lekarzy i lekarzy dentystów to najlepsze rozwiązanie.
Piszę o tym teraz, ponieważ ponownie pojawiły się głosy o konieczności rozdziału w samorządzie lub stworzeniu jednej izby lekarzy dentystów obejmującej swoim działaniem całą Polskę. Moim zdaniem takie pomysły służą jedynie ograniczeniu znaczenia i naszego wpływu na politykę zdrowotną. To samo dotyczy pomysłu zmniejszenia liczby izb okręgowych. Każdy, kto ma chęć i siły działać aktywnie na rzecz samorządu lekarzy i lekarzy dentystów, musi mieć taką możliwość. Żadne sztuczne ograniczenia nie powinny mieć miejsca.
Zbliżający się koniec kadencji zmusza też do refleksji – każdy z nas jest tylko na chwilę, dlatego potrzebujemy następców, którzy zagwarantują istnienie samorządu i jego skuteczne funkcjonowanie. Ma to szczególne znaczenie teraz. Obecne zawirowania i nieustanne utarczki z kierownictwem Ministerstwa Zdrowia i Narodowego Funduszu Zdrowia w sprawach istotnych dla środowiska udowodniły, że liczy się tylko duża, zwarta i skutecznie działająca korporacja. Ze słabymi nikt nie rozmawia.
Dlatego tak istotne jest mówienie jednym głosem, czyli przedstawianie stanowiska, które powstało po dyskusji i przy zgodzie większości. Nie dajmy się podzielić. Możemy się spierać i kłócić wewnątrz, ale na zewnątrz powinniśmy pokazywać jedność i solidarność. Inaczej osłabiamy nie tylko obecne, ale przede wszystkim przyszłe działania samorządu. A to nikomu nie służy.
Paweł Barucha, wiceprezes Naczelnej Rady Lekarskiej
Źródło: „Gazeta Lekarska” nr 4/2026