SOR w Gorzowie: jeden weekend, dziesiątki dramatów i agresja wobec medyków
Co dzieje się za drzwiami Szpitalnego Oddziału Ratunkowego, gdy pacjenci czekają na pomoc? Odpowiedzią są dane opublikowane przez Roberta Surowca, przewodniczącego Rady Miasta Gorzowa Wielkopolskiego i wiceprezesa tamtejszego szpitala.

Pomocy udzielono m.in. 18 osobom w stanie ciężkiego upojenia alkoholowego, sześciu po próbach samobójczych oraz dziesięciu poszkodowanym w wypadkach komunikacyjnych. Do SOR-u trafiali także pacjenci po pobiciach, zażyciu substancji psychoaktywnych oraz z urazami po upadkach z hulajnóg.
Wśród najpoważniejszych przypadków znalazło się 3‑letnie dziecko po zatruciu lekami, które po zabezpieczeniu zostało przetransportowane śmigłowcem do Zielonej Góry. Surowiec podkreślił we wpisie na Facebooku, że to tylko jeden weekend „pełen bólu, strachu, tragedii, ludzkich dramatów i walki o zdrowie oraz życie”. Jak zaznaczył, pracownicy SOR-u każdego dnia podejmują decyzje pod ogromną presją czasu, a od ich reakcji zależy zdrowie, a często także życie pacjentów.
W statystykach znalazły się również zdarzenia wymierzone w personel. Podczas tego samego weekendu zaatakowanych zostało dwoje pracowników, w tym ratowniczka medyczna kopnięta w twarz przez pijanego pacjenta. Na zakończenie wpisu wiceprezes podziękował ratownikom, pielęgniarkom i lekarzom za ich pracę, nazywając ich „prawdziwymi bohaterami codzienności”.
„Drodzy Mieszkańcy, gdy następnym razem będziecie mijać karetkę na sygnale albo traficie na SOR, pomyślcie przez chwilę o ludziach, którzy stoją po drugiej stronie. O tych, którzy pracują wtedy, gdy inni świętują, odpoczywają i spędzają czas z rodziną. To są prawdziwi bohaterowie codzienności. I mamy szczęście, że są w naszym szpitalu” – czytamy we wpisie na Facebooku.