Nowe limity IKE, IKZE i OIPE
Choć w życiu pewne są tylko śmierć i podatki, istnieje sposób, by oddać fiskusowi mniej. Dzięki trzem rozwiązaniom działającym jak tarcza podatkowa można przyspieszyć budowę prywatnego majątku.

Podatek Belki jest postrzegany jako kara za oszczędzanie i inwestowanie. Został wprowadzony ćwierć wieku temu jako tymczasowy sposób mający pomóc w załataniu dziury budżetowej. Czas upływa, zmieniają się rządy, politycy różnych ugrupowań deklarują zniesienie tej 19-proc. daniny, a mimo to jak ją płaciliśmy, tak płacimy.
Jednym z najprostszych sposobów na uniknięcie podatku Belki – oczywiście w pełni legalnym – jest korzystanie z indywidualnego konta emerytalnego (IKE), indywidualnego konta zabezpieczenia emerytalnego (IKZE) oraz ogólnoeuropejskiego indywidualnego produktu emerytalnego (OIPE). To dobrowolne formy gromadzenia kapitału z myślą o jesieni życia, które są niczym tarcza podatkowa. Choć optymalnym rozwiązaniem wydaje się posiadanie wszystkich rachunków, priorytetem powinno być założenie choćby jednego.
Od 1 stycznia 2026 r. obowiązują nowe limity wpłat na te konta. W przypadku IKE i OIPE maksymalna kwota, jaką można wpłacić w tym roku, wynosi 28 260 zł. Dla IKZE podstawowy limit to 11 304 zł, a dla osób prowadzących działalność gospodarczą – 16 956 zł. Razem to aż kilkadziesiąt tysięcy. Limity zmieniają się co roku. Co ważne, nie trzeba wypełniać ich „pod korek” – z pewnymi wyjątkami można odkładać, ile się chce i kiedy się chce. Jednak nie warto czekać do listopada czy grudnia, kiedy wiele osób dokonuje wpłat, żeby zdążyć przed końcem roku.
Kilkadziesiąt tysięcy bez daniny
Indywidualne konto emerytalne można założyć po ukończeniu 16 lat. Przepisy nie zezwalają jednak na prowadzenie go wspólnie z dzieckiem lub małżonkiem. IKE oferują różne instytucje, w tym banki, biura maklerskie i fundusze inwestycyjne. Gromadzone oszczędności stanowią własność prywatną, podlegają dziedziczeniu i nie są obciążone podatkiem od spadków czy darowizn.
Wbrew obiegowym opiniom pieniądze nie są zamrożone na dekady. Posiadacz IKE ma prawo do zwrotu części lub całości środków w dowolnym momencie, ale najkorzystniej zaczekać do skończenia 60. roku życia lub – w przypadku nabycia wcześniejszych uprawnień emerytalnych – ukończenia 55 lat. Aby zachować wypracowany zysk w całości, należy też dokonać wpłat w co najmniej pięciu dowolnych latach kalendarzowych lub wpłacić ponad połowę kapitału nie później niż pięć lat przed złożeniem wniosku o wypłatę.
Najlepiej założyć IKE jak najwcześniej, ponieważ zasilanie konta przez kolejne lata pozwala wykorzystać magię procentu składanego. Oszczędzanie i inwestowanie można też kontynuować po 60. roku życia. W tym wieku wciąż da się założyć taki rachunek, pod warunkiem że będzie to pierwsze IKE i wcześniej nie skorzystaliśmy ze zwolnienia podatkowego.
Jedno kliknięcie, globalny zasięg
IKE mogą być prowadzone w zróżnicowanej formie, np. rachunku oszczędnościowego w banku, rachunku umożliwiającego zakup obligacji Skarbu Państwa, samodzielnego rachunku maklerskiego, funduszu inwestycyjnego czy polisy na życie z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym (UFK). Niestety część z nich jest obciążona dużymi opłatami, które niwelują korzyści podatkowe, a w dodatku nie brakuje produktów mało transparentnych. Złą sławą cieszą się zwłaszcza polisolokaty, ale to temat na osobny artykuł.
Maklerskie IKE daje dostęp do akcji, obligacji i funduszy ETF (ang. exchange traded fund). Te ostatnie pozwalają jednym kliknięciem zainwestować w różne indeksy giełdowe, konkretne branże czy rynki z kilkudziesięciu krajów świata. Połączenie konta maklerskiego z szeroko zdywersyfikowanym funduszem ETF, ewentualnie uzupełnionym o obligacje Skarbu Państwa indeksowane inflacją, to jeden z najczęściej polecanych pomysłów na budowanie kapitału dla Polek i Polaków – świetnie nadaje się do strategii „kup i trzymaj”, bo jest prosty i historycznie pozwalał osiągać satysfakcjonujące zyski w długim terminie.
Przedsiębiorcy wpłacą więcej
Indywidualne konto zabezpieczenia emerytalnego pod wieloma względami przypomina IKE. Często oferują je te same instytucje, choć rachunki można otworzyć w dwóch konkurujących ze sobą podmiotach. IKZE różni się przede wszystkim sposobem opodatkowania i momentem osiągniecia korzyści podatkowych. Wpłaty odlicza się od dochodu w PIT, co w praktyce często oznacza zwrot podatku z urzędu skarbowego. Inny jest też wiek uprawniający do wypłat na preferencyjnych warunkach – trzeba ukończyć 65 lat.
Decydując się na wypłatę środków zgromadzonych w IKZE po 65. roku życia, zapłacimy 10-proc. zryczałtowany podatek dochodowy od całej inwestycji, tzn. zarówno wpłat, jak i zysków. Wcześniejszy zwrot podlega opodatkowaniu PIT według skali podatkowej i jest dopuszczalny jedynie w całości, co oznacza, że IKZE jest rozwiązaniem trochę mniej elastycznym niż IKE.
Diabeł tkwi w szczegółach
Opłacalność IKZE zależy od indywidualnej sytuacji podatkowej. W internecie jest dostępnych wiele kalkulatorów, które pozwalają zweryfikować potencjalne korzyści. W największym uproszczeniu – o ile IKE jest opłacalne dla każdego, oczywiście pod warunkiem wyboru taniej instytucji, IKZE jest szczególnie korzystne dla osób o wyższych dochodach, które wpadają w drugi próg podatkowy (32 proc.).
Maklerskie IKE i maklerskie IKZE z dostępem do giełd zagranicznych – pod warunkiem założenia ich w instytucji pobierającej niskie opłaty – to najtańszy sposób inwestowania na rynku kapitałowym. Są też niezwykle cenione przez inwestorów indywidualnych, ponieważ zdejmują ciężar samodzielnego rozliczania się z fiskusem.
Dwupoziomowy nadzór
Kolejną tarczę podatkową stanowi ogólnoeuropejski indywidualny produkt emerytalny – jest to polska wersja rozwiązania znanego pod skrótem PEPP (ang. pan-european personal pension product) ustanowionego na mocy rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady UE. OIPE mogą otwierać mieszkańcy krajów członkowskich Unii Europejskiej niezależnie od posiadanego obywatelstwa. Nadzór nad nim sprawuje Europejski Urząd Nadzoru Ubezpieczeń i Pracowniczych Programów Emerytalnych, który ma siedzibę we Frankfurcie nad Menem, oraz Komisja Nadzoru Finansowego zlokalizowana w Warszawie.
OIPE to niechciana konkurencja dla wielu tradycyjnych funduszy inwestycyjnych, które „kasowały” – i nierzadko nadal to robią – wygórowane opłaty od klientów, utrudniając działanie procentu składanego. Maksymalny limit kosztów zarządzania pobieranych przez dostawców OIPE wynosi 1 proc. w skali roku. Z jednej strony to dobrze, że apetyt instytucji finansowych został ograniczony, ale z drugiej – to wciąż sporo na tle wspomnianych wcześniej funduszy ETF, których jednostki uczestnictwa można nabywać samodzielnie w ramach rachunków maklerskich IKE i IKZE.
OIPE powstał głównie z myślą o osobach pracujących w różnych krajach UE, które skarżyły się na problemy związane z długoterminowym oszczędzaniem i inwestowaniem w razie podejmowania pracy za granicą lub przeprowadzki do innego państwa. Cechą wyróżniającą jest możliwość przenoszenia subkonta między krajami członkowskimi Unii. W istocie to jednak rozwiązanie dla każdego, a nie tylko dla współczesnych nomadów.
Inwestowanie na autopilocie
Atutem OIPE jest wysoki stopień bezobsługowości. Produkt nie pozwala na samodzielny wybór akcji, obligacji czy funduszy ETF, ponieważ jest oferowany w formie usługi zarządzania portfelem. Dla niektórych osób to zaleta, bo nie każdy chce inwestować na własną rękę. Przepisy wymuszają na dostawcach OIPE stopniowe zmniejszanie akcji na rzecz obligacji wraz ze zbliżaniem się do wieku emerytalnego, co ma pomóc w ochronie zgromadzonych środków przed nagłymi spadkami na giełdzie. Inwestowanie zawsze wiąże się przecież z ryzykiem.
W Polsce OIPE jest dostępne od niespełna trzech lat, a szczegóły jego funkcjonowania są zawarte w ustawie z 7 lipca 2023 r. o ogólnoeuropejskim indywidualnym produkcie emerytalnym. Niektórzy nazywają je „europejskim IKE”, ponieważ między tymi rozwiązaniami istnieje sporo podobieństw, np. wiek osiągnięcia korzyści podatkowych. Przepisy dopuszczają przeniesienie środków z IKE do OIPE, jednak transfer w odwrotnym kierunku nie jest możliwy.
Mariusz Tomczak
Źródło: „Gazeta Lekarska” nr 4/2026