Interna na krawędzi
Niedofinansowanie, braki kadrowe i rosnąca liczba pacjentów z wielochorobowością – interniści alarmują, że bez pilnych zmian fundament systemu ochrony zdrowia będzie się dalej kruszyć.

Jak co roku w Domu Pracy Twórczej w Pałacu Krasińskich w Radziejowicach spotkali się interniści – nie tylko z Mazowsza – by rozmawiać o najważniejszych wyzwaniach oddziałów chorób wewnętrznych. Tegoroczna konferencja odbyła się w dniach 13–14 marca.
Organizator spotkania, dr Marek Stopiński, konsultant wojewódzki, rozpoczął od relacji ze spotkania internistów z członkami sejmowej Komisji Zdrowia. Jego celem było przedstawienie trudnej sytuacji interny w polskim systemie: likwidowanych oddziałów, malejącego zainteresowania specjalizacją, złych warunków hospitalizacji oraz niedoboru lekarzy. Jak podkreślił, postulaty środowiska spotkały się z zainteresowaniem parlamentarzystów.
Codzienność oddziałów internistycznych bywa jednak dramatyczna, zwłaszcza w szpitalach z SOR-ami. Przepełnienie, dostawki na korytarzach i leczenie powikłań terapii specjalistycznych stały się normą. Oddziały pozostają niedofinansowane, często nieremontowane i niedoposażone, podczas gdy inne specjalności funkcjonują w znacznie lepszych warunkach. Dodatkowym obciążeniem jest nadmiar pracy administracyjnej. Od lat mówi się o potrzebie wprowadzenia asystentów medycznych – bez efektu.
Jednym z kluczowych postulatów pozostaje urealnienie wyceny procedur internistycznych. Konsultant krajowa, prof. Ilona Kurnatowska, wskazała również na konieczność zmiany finansowania wielochorobowości. Średni wiek pacjenta internistycznego to dziś 72 lata, a większość chorych cierpi na kilka schorzeń jednocześnie, podczas gdy system rozlicza w praktyce jedno.
Problemy kadrowe są równie poważne. Większość internistów ma 46–61 lat, a zainteresowanie specjalizacją jest niewielkie. Choć liczba studentów medycyny znacząco wzrosła, prognozy wskazują, że w 2028 r. zabraknie około 2400 internistów. Pewną nadzieję daje tzw. bon patriotyczny dla młodych lekarzy – 700 zł miesięcznie w zamian za zobowiązanie do 5 lat pracy po studiach w kraju.
Dr Stopiński zwrócił uwagę na systematyczne zmniejszanie liczby łóżek internistycznych – w samej Warszawie jest ich około 700 – oraz brak sal intensywnego nadzoru z odpowiednią obsadą pielęgniarską. System, zamiast wspierać podejście holistyczne, zmusza lekarzy do koncentracji na procedurach i rozliczeniach.
Dyrektor Mazowieckiego Oddziału Wojewódzkiego NFZ Katarzyna Słodka wskazywała także na pewne pozytywne sygnały, jak rosnący udział młodszych lekarzy czy spadek liczby hospitalizacji. Jednocześnie trwają prace nad zmianami w finansowaniu interny, które mają lepiej uwzględniać wiek pacjentów i wielochorobowość. Środowisko jest zgodne: konieczne są zmiany systemowe, w tym odejście od obecnego modelu rozliczeń i zwiększenie liczby miejsc szkoleniowych dla internistów. Bez tego trudno będzie odwrócić niekorzystne trendy.
Drugi dzień konferencji tradycyjnie poświęcono zagadnieniom klinicznym. Pod hasłem „Spotkanie z naszymi mistrzami” wspominano prof. Janusza Ostrowskiego, a także omawiano m.in. zagadnienia nefrologiczne, rozwój zawodowy lekarzy oraz zarządzanie oddziałem.
Ryszard Golański
Źródło: „Gazeta Lekarska” nr 4/2026