7 maja 2026

Łukasz Jankowski: Nie wierzę politykom

Nie jest tajemnicą, że przez ostatnie miesiące intensywność kontaktów na linii Ministerstwo Zdrowia – samorząd lekarski znacznie osłabła. Resort, zamiast korzystać z doświadczeń i wiedzy lekarzy, stara się ustawić nas w pozycji chłopca do bicia.

Fot. Monika Szałek

Nie ma dialogu i wspólnej pracy nad pomysłami usprawniającymi system, są za to przepychanki i medialne oskarżenia. Politycy odwracają uwagę od własnej nieudolności, oskarżając nas o przejadanie pieniędzy pacjentów.

Tym samym pojawiające się w przestrzeni publicznej propozycje dotyczące zmian – nie chcę ich nazywać reformami – muszą budzić zdziwienie. Koncentrują się one, w tej czy innej formie, nie na funkcjonowaniu systemu, nie na wadliwych wycenach, ale na oszczędnościach kosztem szpitali i personelu medycznego. Czym innym wytłumaczyć pomysł NFZ ograniczania i odwlekania płatności za nadwykonania? Albo zbieranie informacji o zarobkach i wiązania tych danych z numerem PESEL lekarzy?

Mam podejrzenie, że jedynym efektem tych działań będzie stworzenie bazy danych, z której rządzący będą w razie potrzeby wyciągać pałkę z napisem „pokaż lekarzu, co masz w garażu”. Zaś pomysł NFZ premiowania pacjentów pierwszorazowych kosztem innych to sprytna taktyka mająca tworzyć złudzenie redukcji kolejek do specjalistów.  W rzeczywistości to zwykła dyskryminacja, która doprowadzi do pogorszenia dostępności i do redukcji płatności z NFZ.

Entuzjazmu nie budzą też pomysły wychodzące spoza kręgów rządowych. Propozycja rozdzielenia rynku pracy lekarzy na część publiczną i prywatną to kolejna atrakcyjna z punktu widzenia marketingu politycznego koncepcja. Tylko nie wiadomo, do czego miałaby doprowadzić i w jaki sposób poprawić sytuację części publicznej. Żeby nad takim pomysłem rzetelnie debatować, potrzebna jest wiedza. Dlatego Naczelna Izba Lekarska prowadzi w tej chwili badania ankietowe lekarzy z różnych regionów Polski, które mają przynieść odpowiedź na pytanie, czy sami zainteresowani są na to gotowi.

To jednak pokazuje, jak skomplikowana jest rzeczowa debata z politykami na temat konstrukcji systemu ochrony zdrowia. Z jednej strony widzą oni to, co widzimy wszyscy – system się wali i trzeba podjąć pilne działania naprawcze, z drugiej – ich głównym zmartwieniem są przyszłoroczne wybory parlamentarne. A na zdrowiu łatwo stracić polityczny kapitał, czego rządząca koalicja właśnie dość boleśnie doświadcza.

Środowisko lekarzy i lekarzy dentystów od lat podkreśla, że nie da się zreformować systemu bez pieniędzy. A zgody społeczeństwa – i prezydenta – na podniesienie składki nie będzie. Również rozszerzenie składek na grupy, które dotąd płaciły mniej, jest wątpliwe z przyczyn politycznych. Bez pieniędzy pacjentów czekają dalsze ograniczenia, limity i odsuwanie w czasie badań i zabiegów na NFZ. Będą też próby limitowania zarobków lekarzy – na co jako samorząd nie powinniśmy się godzić.

Ogromne wrażenie zrobiła na mnie – chyba na wszystkich – zbiórka przeprowadzona przez jednego z influencerów na rzecz dzieci chorych na nowotwory. W zaledwie dziewięć dni zebrano 250 mln zł. To pokazuje, jak wielkie serca mają Polacy. Ale ochrona zdrowia nie może opierać się na zbiórkach publicznych czy solidarnościowych zrywach zakrywających systemowe niedostatki.

Nie w 21. gospodarce świata. Nie w kraju ambitnym, aspirującym do ścisłej czołówki politycznej i ekonomicznej naszej części świata. W kraju dysponującym systemem ochrony zdrowia, który realnie nie ustępuje najlepszym pod względem nowoczesności, jakości, przygotowania lekarzy i personelu.

I właśnie do takiego podejścia do systemu ochrony zdrowia staramy się przekonać decydentów. Dotyczy to również zmian usprawniających naszą pracę i czyniących ją bardziej efektywną – jak cyfryzacja, w tym automatyczna refundacja czy przymiarki do wprowadzenia systemu no fault.

Przed nami Krajowy Zjazd Lekarzy, który zdecyduje o kształcie samorządu na kolejne cztery lata. Nie chcę i nie będę narzucał nikomu oceny ostatniej kadencji, ale mam poczucie, że bardzo wiele osób działało wspólnie w imię dobrze pojętych interesów środowiska lekarskiego. Chcę podziękować wszystkim lekarzom i lekarzom dentystom za zaangażowanie i budowanie pozycji naszego zawodu. To dzięki Wam efekty naszej pracy są widoczne.

Łukasz Jankowski, prezes Naczelnej Rady Lekarskiej

Źródło: „Gazeta Lekarska” nr 5/2026