4 maja 2026

Horka: w hołdzie polskiej wojskowej służbie zdrowia (foto)

Toczące się współcześnie konflikty zbrojne w różnych regionach świata po raz kolejny uzmysłowiły współczesnym jak wielkim dramatem jest wojna i wszystko to, co niesie ze sobą.

Z przyczyn biologicznych odchodzi pokolenie, które doświadczyło w naszym kraju tego strasznego kataklizmu, natomiast najmłodsza generacja, wychowana na grach komputerowych i żyjąca w wirtualnej rzeczywistości, wspomnienia swoich protoplastów traktowała jako coś tak odległego, że niemal nierealnego.

Jednak każdy, kto odebrał w miarę dobrą edukację, wie doskonale, że wojny niestety towarzyszą ludzkości od zarania dziejów. Z biegiem lat udało się w pewnej mierze ucywilizować sposób ich prowadzenia (konwencja haska, konwencja genewska), to jednak nadal trudno mówić o spektakularnym sukcesie na tym polu. XXI w. jest dowodem, iż ludzkość niewiele zrozumiała, a normy prawne są często jedynie martwym zapisem. Konstatacja pesymistyczna, ale obserwując zdjęcia bestialsko mordowanych dzieci palestyńskich w Strefie Gazy, trudno zdobyć się na inną.

W tym kontekście warto przypomnieć o jednej z najokrutniejszych i najbardziej dramatycznych zbrodni, jaką było wymordowanie rannych żołnierzy i personelu sanitarnego w miejscowości Horka koło Crostwitz (Saksonia, Niemcy). Tłem tego wydarzenie była krwawa bitwa pod Budziszynem toczona przez 2. Armię Wojska Polskiego w kwietniu 1945 r. Należy przypomnieć, że polskie straty były tam wielokrotnie większe od tych, jakie poniósł 2. Korpus Polski w czasie bitwy pod Monte Cassino.

Mimo to w polskich mediach obecna 81. rocznica bitwy pod Budziszynem przebiegła jak co roku „bezobjawowo”, natomiast 18 maja będzie pełno doniesień o walkach 2. KP i zdobyciu słynnego klasztoru. Takie niesprawiedliwe i nierówne traktowanie pamięci o przelanej krwi polskich żołnierzy jest absolutnie niedopuszczalne, co słusznie zauważył niegdyś gen. S. Maczek: „Żołnierz polski może walczyć za wolność różnych narodów, umiera tylko dla Polski”. Z tego powodu w identyczny sposób powinni być otoczeni czcią i pamięcią żołnierze Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie, jak i ci z 1. oraz 2. Armii Wojska Polskiego.

Nie jest zatem rzeczą przypadku, że od wielu lat zawsze w kwietniu uczestniczymy w Ogólnopolskim Rajdzie Samochodowym „Szlakiem bitew, pomników, cmentarzy kresowych żołnierzy 2. Armii Wojska Polskiego”, który przed ponad dwudziestu laty zainicjowało i organizowało Kresowe Towarzystwo Turystyczno-Krajoznawcze im. Orląt Lwowskich w Żarach (obecnie ciężar organizacji wzięło na siebie Stowarzyszenie 42. Pułku Zmechanizowanego i 11. Brygady Zmechanizowanej, w szczególności ppłk rez. Waldemar Kotula i ppłk rez. Krzysztof Polusik).

Efektem „ubocznym” tych wypraw jest monografia pt. „Horka – łużycka Golgota służby zdrowia 2. Armii Wojska Polskiego” autorstwa niżej podpisanych, w której opisano historię wymordowania kolumny sanitarnej zorganizowanej przez 15. Samodzielny Batalion Sanitarny (15. sbs) 9. Dywizji Piechoty.

26 kwietnia 1945 r. kolumna ewakuująca 282 rannych żołnierzy, po przebyciu osławionej „doliny śmierci” (obszar w rejonie Panschwitz-Kuckau-Crostwitz-Horka, gdzie zginęło mnóstwo polskich żołnierzy), w godzinach popołudniowych dotarła do wsi Horka (łuż. Hórki). Nie pomogło oznaczenie pojazdów znakiem Czerwonego Krzyża, żołdacy z Dywizji Grenadierów Pancernych „Brandenburg”, wspierani prawdopodobnie przez 104. Brygadę Grenadierów Pancernych „Wolna Ukraina” („Freie Ukraine” – ukraińscy kolaboranci na służbie Hitlera) zaatakowali i zniszczyli wszystkie pojazdy.

Życie straciło tam około 150-200 rannych polskich żołnierzy, w tym w obronie swych pacjentów personel 15. sbs (lekarz, pielęgniarka, sanitariusze), a była to śmierć w okrutnych męczarniach. Część poległych została później ekshumowana i przeniesiona na Cmentarz Wojenny w Zgorzelcu, niestety wielu naszych żołnierzy nadal spoczywa w tamtejszych dołach śmierci i oczekuje na godny pochówek.

Z satysfakcją należy odnotować, iż niemiecka telewizja w obecną rocznicę tej zbrodni wyemitowała ponownie znakomity film dokumentalny pt. „Dolina Śmierci – 80. rocznica zakończenia wojny na Łużycach” (oryg. niem. „Tal des Todes – 80 Jahre Kriegsende in der Lausitz”, 2025, reż. i scen. P. Simank), którego autorem jest niemiecki lekarz, a jednocześnie filmowiec-dokumentalista dr med. Peter Simank (współautorem jest jego brat Stefan). Prapremiera miała miejsce rok temu w Crostwitz, gdzie przybyłym z polski gościom wyemitowano wersję z polskim lektorem. W dziele tym wystąpili niżej podpisani, opowiadając niemieckiej widowni o tej okrutnej zbrodni na polskiej kolumnie sanitarnej.

Warto podkreślić, że książka o zbrodni w Horce wyszła także w języku niemieckim i jest tam dostępna, dzięki czemu mieszkańcy Niemiec mogą poznać mniej znane im fakty z historii. Trudno nam zrozumieć, dlaczego żaden polski filmowiec nie jest zainteresowany nakręceniem polskiego filmu (dokumentalnego czy fabularnego) o tej strasznej tragedii. Gdyby w Horce wymordowano wówczas amerykański szpital polowy, to do chwili obecnej nazwę „Horka” znałby cały świat, powstałoby ponad 100 filmów, w tym kilka z najwyższej półki zdobyłoby Oskara, a o bohaterskim personelu medycznym, który zginął w obronie pacjentów, wiedziałby każdy student medycyny.

Polska jest jak widać krajem, który stać na takie marnotrawstwo potencjału historycznego i edukacyjnego, co tam „biedne USA”, my mamy pański gest. Wydaje się, iż dla rodzimych filmowców opowieść o naszych lekarzach i pielęgniarkach oddających życie w obronie swych pacjentów to nuda (sic!), podobnie jak męczeńska śmierć niemal dwustu ciężko rannych żołnierzy. Nadzieje umiera ostatnia, toteż zachęcamy wszystkich przedstawicieli świata sztuki do zapoznania się z tą niezwykłą historią i obejrzenia dzieła niemieckiego lekarza-filmowca, być może będzie to stanowić inspirację do nakręcenia dużego obrazu, czego całemu światu medycznemu życzymy.

26 kwietnia 2026 r. uroczystości rocznicowe zapoczątkowała msza święta w intencji poległych polskich żołnierzy i personelu sanitarnego w Kościele pw. św. Apostołów Szymona i Judy w Crostwitz (łuż. Chrósćicy). Następnie dr n. med. Zbigniew Kopociński, przewodniczący Komisji Historycznej Wojskowej Izby Lekarskiej na przykościelnym cmentarzu, przy grobie sześciu polskich żołnierzy, którzy zmarli w latach 1939-1941 w pobliskim Szpitalu dla Jeńców w Schmeckwitz, przybliżył okoliczności i warunki w jakich przetrzymywani byli polscy żołnierze. Przy mogile złożono wiązanki kwiatów i zapalono znicze pamięci.

Centralna uroczystość odbyła się jak co roku na wzgórzu Fulksberg w Crostwitz, przy dwóch pomnikach poświęconych poległym polskim żołnierzy z 2. Armii Wojska Polskiego. Piękny występ artystyczny dała młodzież serbołużycka ze Szkoły im. Jurija Chěžki w Crostwitz. Wojskową Izbę Lekarską reprezentował dr Zbigniew Kopociński. Cieszyła szczególnie obecność młodzieży ze Szkoły Podstawowej im. kpt. Stanisława Betleja w Przewozie, która wystąpiła ze świeżo otrzymanym pięknym sztandarem.

Wielki szacunek należy oddać Bogdanowi Kępińskiemu, staroście żarskiemu, który podobnie jak w latach poprzednich przybył z delegacją i udzielił znaczącego wsparcia organizatorom rajdu. Do Crostwitz przybyło również wielu członków wielce znamienitych organizacji, w tym m.in. KTTK im. Orląt Lwowskich, Klubu Tarnopolan, Stowarzyszenia 42. Pułku Zmechanizowanego i 11. Brygady Zmechanizowanej, Kresowego Koła Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej. Nie mogło także zabraknąć zawsze obecnej na uroczystościach Katarzyny Bałut, sekretarz wielce szacownego Stowarzyszenia Tradycji 34. Brygady Kawalerii Pancernej.

Bolejemy nad tym, iż z różnych powodów nie udało się dotrzeć na uroczystości kilku wspaniałym stowarzyszeniom pułkowym, harcerzom z Hufca ZHP im. II Armii Wojska Polskiego w Żarach a także żołnierzom 11. Lubuskiej Dywizji Kawalerii Pancernej, której jednostki dziedziczą tradycje formacji 2. AWP. Przed dwoma laty asystę honorową wystawiła 34. Brygada Kawalerii Pancernej im. HWK Jana Zamoyskiego, której znakomity dowódca płk Jerzy Biryłko w sposób doskonały rozumie znaczenie pielęgnowania tradycji dla budowy ducha korpusu i utożsamiania się żołnierzy ze swoją jednostką. Mamy zatem głęboką nadzieję, iż w przyszłym roku nasze „czarne berety” będą obecne w Crostwitz i po 47 latach ponownie wybrzmi salwa honorowa ku czci poległych.

W przeddzień uroczystości zmarł gen. bryg. Zbigniew Szura (1952-2026), prezes Federacji Polskich Pancerniaków, osoba zasłużona dla kultywowania pamięci o dokonaniach polskich jednostek pancernych, który także bywał na wcześniejszych obchodach w Crostwitz. Pamięć o zmarłym uczciliśmy minutą ciszy. Następnie udaliśmy się do Horki, pięknej łużyckiej wioski, gdzie okrutna śmierć w kwietniu 1945 r. (cztery dni przed samobójczą śmiercią Hitlera) spotkała rannych i personel polskiej kolumny sanitarnej. Na centralnym majdanie, prawdziwie, a nie metaforycznie przesiąkniętym krwią polskich żołnierzy, dr Z. Kopociński przybliżył zebranym tę dramatyczną historię.

Warto podkreślić, iż Horka staje się powoli prawdziwą „mekką” dla wszystkich osób zainteresowanych historią II wojny światowej, w szczególności dziejami polskiej wojskowej służby zdrowia. Tydzień wcześniej gościł tam Aleksander Ostasz, dyrektor znakomitego Muzeum Oręża Polskiego w dalekim Kołobrzegu, któremu towarzyszyli członkowie Teatru Inscenizacji Historycznych z Wałcza z Danielem Iwańskim na czele, odtwarzający sylwetki żołnierzy 2. Armii Wojska Polskiego.

Cieszy fakt, że na Łużyce ściągają zacni ludzie z całej Polski, by pielęgnować pamięć o polskich żołnierzach. Nie mogło zatem zabraknąć tam przedstawicieli Wojskowej Izby Lekarskiej, gdyż dla wojskowych medyków obecność w Horce, choć raz w życiu, powinna być obowiązkiem! Nie być tam to tak, jakby katolik nigdy nie odwiedził Jasnej Góry czy Ostrej Bramy. W szczególności zachęcamy młodzież lekarską, w tym podchorążych Wydziału Lekarskiego czy też reaktywowanej Wojskowej Akademii Medycznej, naprawdę warto pokłonić się cieniom polskiego personelu sanitarnego 2. AWP, który do ostatka stał przy swych pacjentach.

Bardzo serdecznie dziękujemy wszystkim osobom i instytucjom, które przyczyniły się do organizacji 81. rocznicy bitwy pod Budziszynem. Nisko kłaniamy się wszystkim uczestnikom uroczystości, którzy zechcieli się zjawić na Łużycach i oddać hołd poległym. Jesteśmy głęboko wdzięczni gospodarzom, Serbołużyczanom z Domowiny za gościnę i codzienną opiekę nad miejscami pamięci o polskich żołnierzach. Wyrażamy głęboką nadzieję, że uda się odnaleźć tych żołnierzy, którzy do dzisiaj spoczywają w dołach śmierci, abyśmy mogli pochować ich na Cmentarzu Wojennym w Zgorzelcu.

Zbigniew Kopociński, Krzysztof Kopociński, Komisja Historyczna Wojskowej Izby Lekarskiej