Radioterapia zaczyna się od słów
W onkologii o skuteczności leczenia decydują nie tylko technologia i procedury, ale także język. To, jak lekarz mówi o radioterapii, może wpływać na poziom lęku pacjenta i jego decyzje terapeutyczne. Sprawdza to nowatorski projekt Narodowego Instytutu Onkologii w Warszawie.

„RADiation Therapy TERMinology” to jedno z pierwszych na świecie badań analizujących wpływ języka na postrzeganie terapii onkologicznych, a zarazem pierwsze skoncentrowane wyłącznie na radioterapii. Projekt realizowany jest pod kierownictwem dr. Dominika Wawrzuty z Zakładu Radioterapii II NIO.
Od analizy mediów do gabinetu
Inspiracją były wyniki wcześniejszej analizy zespołu dr. Wawrzuty, opublikowanej w 2024 r. w „Radiotherapy and Oncology”. Badacze prześledzili ponad sto lat publikacji „The New York Times”, sprawdzając, jak zmieniała się narracja wokół radioterapii.
Okazało się, że mimo ogromnego postępu technologicznego i rosnącej skuteczności leczenia radioterapia coraz częściej była przedstawiana w kontekście budzącym obawy. W materiałach o negatywnym wydźwięku dominowało słowo „radiation”, które w kulturze masowej kojarzy się z katastrofami nuklearnymi, bronią atomową czy skażeniem. Z kolei określenia „radiotherapy” czy „radiation therapy” częściej pojawiały się w przekazach informacyjnych lub naukowych.
To subtelne przesunięcie językowe skłoniło badaczy do postawienia pytania: czy podobny mechanizm działa także w rozmowie z pacjentem? W gabinecie, gdzie decyzje zapadają w warunkach stresu i niepewności, każde słowo może nabierać szczególnego znaczenia.
Zespół zaczął analizować, czy sposób opisywania radioterapii – dobór słów, metafor i porównań – wpływa na postrzeganie ryzyka i korzyści leczenia. Czy język może realnie oddziaływać na decyzję o podjęciu terapii, często kluczowej dla rokowania?
Jak będzie przebiegać badanie?
Projekt potrwa 12 miesięcy i obejmie około 3000 dorosłych uczestników – po 1500 w Polsce i w USA. Będzie to randomizowany eksperyment ankietowy przeprowadzony na reprezentatywnych panelach badawczych.
– Respondenci otrzymają opis tej samej sytuacji klinicznej, różniący się jedynie nazwą proponowanej terapii, a następnie odpowiedzą na pytania dotyczące swoich odczuć, poziomu lęku, postrzeganego bezpieczeństwa oraz potencjalnych decyzji terapeutycznych – wyjaśnia dr Dominik Wawrzuta.
Uczestnicy zapoznają się ze standaryzowanymi opisami leczenia, w których zmieniane będą pojedyncze słowa, np. nazwa procedury. Dzięki temu możliwe będzie precyzyjne określenie, jak niewielkie różnice językowe wpływają na emocje i decyzje.
– Zmieniając pojedyncze wyrazy w prezentowanych treściach, precyzyjnie sprawdzimy, jak niewielkie różnice językowe wpływają na percepcję. Celem jest znalezienie języka, który pozwoli pacjentom podejmować decyzje w oparciu o fakty medyczne, a nie podświadomy lęk – podkreśla ekspert. Pierwsze wyniki mają zostać opublikowane w maju lub czerwcu.
Dlaczego język ma taką moc
W psychologii i ekonomii od lat opisuje się zjawisko framingu – wpływu sposobu formułowania komunikatu na decyzje odbiorców. W onkologii ma ono szczególne znaczenie. Pacjent, który słyszy słowo kojarzące się z zagrożeniem, może odczuwać większy lęk, nawet jeśli obiektywne ryzyko jest niewielkie.
Radioterapia, choć jest jednym z filarów leczenia nowotworów, bywa obciążona stereotypami. – W społeczeństwie promieniowanie kojarzy się z czymś szkodliwym, często w kontekście awarii elektrowni atomowych czy broni nuklearnej – mówi dr Wawrzuta.
Jak przypomina, radioterapia rozwija się od czasów odkryć Marii Skłodowskiej-Curie i Wilhelma Roentgena i początkowo była opisywana z dużym optymizmem. Zmiana narracji nastąpiła w XXI wieku, gdy media – mimo postępu technologicznego – zaczęły częściej akcentować ryzyko i sensacyjne aspekty leczenia. – Nie jest to oczywiście jedyna przyczyna, jednak brak społecznej odpowiedzialności mediów i pogoń za sensacją sprawiają, że radioterapia może stać się jedną z ich ofiar – dodaje.
Ku lepszej komunikacji
Współczesny pacjent funkcjonuje w środowisku, w którym rzetelne informacje mieszają się z uproszczeniami i dezinformacją. Szacuje się, że nawet 90 proc. pacjentów onkologicznych styka się z przekazami niepełnymi lub wprowadzającymi w błąd. – Negatywne przypadki częściej stają się tematami medialnymi, co może budować strach i wpływać na decyzje pacjentów – zauważa dr Wawrzuta.
Taki lęk może nasilać efekt nocebo – pogarszać komfort terapii, zwiększać stres i utrudniać współpracę z zespołem medycznym. Celem projektu jest opracowanie praktycznych rekomendacji dotyczących rozmowy z pacjentami poddawanymi radioterapii. Mają one ograniczać niepotrzebny stres, przeciwdziałać dezinformacji i wspierać świadome decyzje terapeutyczne.
– Projekt wpisuje się w szerszy nurt medycyny zorientowanej na pacjenta, w której skuteczność leczenia zależy nie tylko od technologii i procedur, lecz także od jakości komunikacji. Lepsze zrozumienie roli języka w medycynie może przyczynić się do budowania zaufania do terapii onkologicznych oraz poprawy doświadczeń pacjentów – podsumowuje dr Wawrzuta.
Badanie ma znaczenie nie tylko naukowe, ale i praktyczne – może realnie wpłynąć na codzienną pracę lekarzy i doświadczenia pacjentów. Bo czasem wystarczy zmienić jedno słowo, by zmienić sposób postrzegania całej terapii.
Sylwia Wamej
Źródło: „Gazeta Lekarska” nr 4/2026