5 maja 2026

Pięć lat zawieszenia za fikcyjną operację

Zamiast rekonstrukcji ACL – zabieg o nieustalonym zakresie. Sąd lekarski nie miał wątpliwości.

Fot. magnific.com

Okręgowy sąd lekarski (OSL) uznał lekarza specjalistę ortopedii za winnego przeprowadzenia w prywatnej „klinice” płatnego zabiegu operacyjnego, zapowiedzianego i opisanego w dokumentacji jako rekonstrukcja zerwanego więzadła krzyżowego przedniego stawu kolanowego (ACL).

W rzeczywistości  jednak przeprowadził zabieg o nieustalonym zakresie i celu, czym naruszył art. 8 oraz art. 13 ust. 1 Kodeksu Etyki Lekarskiej. Następnie wprowadzał pacjentkę w błąd, zalecając bardziej intensywną rehabilitację, co miało potwierdzać prawidłowy przebieg operacji. W konsekwencji został ukarany zawieszeniem prawa wykonywania zawodu na okres pięciu lat.

Próba uniknięcia odpowiedzialności

Od tego orzeczenia odwołał się wyłącznie obwiniony do Naczelnego Sądu Lekarskiego (NSL). Zarzucił naruszenie prawa do obrony oraz wymogów rzetelnego procesu, wskazując, że postępowanie przeprowadzono bez jego udziału. Argumentował, że korespondencja była kierowana na adres, pod którym nie przebywał.

Wniósł o uchylenie orzeczenia OSL i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania już na etapie postępowania wyjaśniającego przez okręgowego rzecznika odpowiedzialności zawodowej (OROZ), co w praktyce mogłoby skutkować przedawnieniem i umorzeniem postępowania. Naczelny Sąd Lekarski uznał jednak odwołanie za całkowicie niezasadne i utrzymał w mocy orzeczenie sądu pierwszej instancji.

Dowody nie pozostawiały wątpliwości

Wykonane po operacji badania MRI i CT, ponowny – artroskopowy i udokumentowany – zabieg operacyjny, a także opinie biegłych nie pozostawiały nawet cienia wątpliwości co do winy lekarza. Sposób unikania odpowiedzialności, polegający na uporczywym nieodbieraniu wezwań kierowanych przez okręgowego rzecznika odpowiedzialności zawodowej oraz okręgowy sąd lekarski, miał na celu przewlekanie postępowania i doprowadzenie do jego przedawnienia. Okazał się jednak nieskuteczny.

OROZ i OSL słusznie wskazali, że obowiązkiem każdego lekarza jest podanie w okręgowej izbie lekarskiej adresu zamieszkania oraz adresu do korespondencji, a w razie ich zmiany – zawiadomienie izby w terminie nieprzekraczającym 30 dni. Wynika to z art. 49 ustawy o izbach lekarskich z 2 grudnia 2009 r., która ustanawia rejestr lekarzy i lekarzy dentystów, obejmujący m.in. adresy, numer telefonu oraz adres poczty elektronicznej.

Z kolei zgodnie z art. 139 Kodeksu postępowania karnego, jeżeli strona – nie podając nowego adresu – zmienia miejsce zamieszkania lub nie przebywa pod wskazanym przez siebie adresem, pismo procesowe wysłane na ten adres uznaje się za doręczone. Przepisy k.p.k. stosuje się odpowiednio w postępowaniu dyscyplinarnym lekarzy zgodnie z art. 112 ustawy o izbach lekarskich.

Tak więc należy stwierdzić, że to sam obwiniony z własnej winy pozbawił się możliwości uczestnictwa w postępowaniu, a ewentualna nieznajomość prawa nie może stanowić usprawiedliwienia (ignorantia iuris non excusat).

Obwiniony, prawidłowo zawiadomiony na nowy adres z potwierdzeniem odbioru, nie stawił się również na rozprawę przed Naczelnym Sądem Lekarskim, co może świadczyć o świadomości braku jakichkolwiek argumentów mogących usprawiedliwić jego postępowanie wobec pokrzywdzonej.

Etyka to fundament

Na koniec dwie refleksje. Wiedza i posiadanie specjalizacji w naszym zawodzie to nie wszystko – bez etyki i empatii nikt nie jest prawdziwym i godnym zaufania lekarzem. Obwiniony w sposób rażący zignorował normy Kodeksu Etyki Lekarskiej, przepisy prawa, jak również podstawowe zasady moralności i uczciwości.

Takie działania godzą nie tylko w relację lekarz–pacjent, ale także w zaufanie społeczne do całego środowiska lekarskiego. Gdyby odwołanie wniosła pokrzywdzona lub OROZ, Naczelny Sąd Lekarski – biorąc pod uwagę wcześniejszą karalność lekarza – mógłby rozważyć nawet odebranie prawa wykonywania zawodu.

Jacek Miarka, przewodniczący Naczelnego Sądu Lekarskiego

Źródło: „Gazeta Lekarska” nr 4/2026