12 stycznia 2026

Coraz mniej oddziałów położniczych. Rząd szykuje nowe rozwiązania dla kobiet

W Polsce coraz więcej szpitali zamyka oddziały położniczoginekologiczne. Ministerstwo Zdrowia zaproponowało aby w szpitalach pozbawionych porodówki porody w nagłych sytuacjach mogłyby przyjmować dyżurujące tam położne.

Fot. freepik.com

Według danych GUS za 2024 r. liczba łóżek na oddziałach ginekologicznopołożniczych zmniejszyła się o 585, czyli o 4,3 proc. To największy spadek w całym systemie szpitalnym. O 5 proc. (363 łóżka) zmalała również liczba miejsc na oddziałach neonatologicznych.

Pod koniec 2025 r. zamknięto porodówkę w szpitalu w Leżajsku. Pacjentki z tego regionu mają być kierowane do placówek w Łańcucie lub Rzeszowie. Jak informował portal Rynek Zdrowia, od stycznia 2024 r. do końca lipca 2025 r. zlikwidowano co najmniej 19 oddziałów położniczych, głównie z powodu ich nierentowności. Ze względów ekonomicznych zamknięto m.in. porodówki w Lesku, Przeworsku, Sanoku, Nisku i Ustrzykach Dolnych.

Ministerstwo Zdrowia chce, aby w szpitalach, które nie mają porodówek, ale jest w nich izba przyjęć lub szpitalny oddział ratunkowy, zostały wyodrębnione tzw. izby porodowe, czyli osobne, odpowiednio wyposażone i przystosowane do tego pomieszczenia, w których zapewniona będzie opieka położnej.

W specjalnym komunikacie Ministerstwo Zdrowia zapewnia, że „przyjęcie porodu w izbie porodowej będzie miało charakter incydentalny i nastąpi wyłącznie w sytuacji, gdy stopień zaawansowania akcji porodowej uniemożliwi bezpieczny transport pacjentki do najbliższego szpitala posiadającego oddział ginekologiczno-położniczy”. Wiceminister zdrowia Tomasz Maciejewski wyjaśnił w nagraniu opublikowanym na platformie X, że takie przypadki zdarzają się w Polsce od pięciu do dziewięciu razy rocznie. Resort opublikował również raport z konsultacji społecznych dotyczących projektu izb porodowych, które mają zostać ujęte w rozporządzeniu o świadczeniach gwarantowanych w leczeniu szpitalnym.

Zgodnie z propozycją, porody mogłyby odbywać się pod opieką położnej w szpitalach posiadających izbę przyjęć lub SOR, jeśli znajdują się one ponad 25 km od najbliższego oddziału położniczoginekologicznego. Rozwiązanie to ma dotyczyć powiatów, w których porodówki już nie funkcjonują. W takich placówkach ma zostać wydzielone odpowiednio wyposażone pomieszczenie: tzw. izba porodowa, a szpital będzie zobowiązany zapewnić transport z udziałem położnej i ratownika medycznego.

Zakres świadczenia obejmie: badanie ciężarnej, ocenę zaawansowania porodu oraz przetransportowanie pacjentki do najbliższego szpitala z oddziałem położniczoginekologicznym.

Zamykanie porodówek wpisuje się w wieloletni trend spadku liczby urodzeń. Według wstępnych danych GUS, w pierwszym półroczu 2025 r. zarejestrowano ok. 115,5 tys. urodzeń żywych, czyli o ponad 10 tys. mniej niż rok wcześniej.

Eksperci podkreślają, że kluczowym powodem likwidacji oddziałów położniczych w szpitalach powiatowych jest demografia. Jak zauważa Bernadeta Skróbel z Związku Powiatów Polskich, utrzymywanie porodówek przy bardzo małej liczbie porodów jest nieuzasadnione. Dodaje, że problemy finansowe są przyczyną zamknięć jedynie w pojedynczych przypadkach, ponieważ obecny system sprzyja szpitalom monospecjalistycznym. Mimo braku rentowności część szpitali powiatowych nadal utrzymuje porodówki, jeśli wymaga tego lokalna sytuacja. Skróbel podkreśla, że tworzenie punktów z położną ma stanowić zabezpieczenie na wypadek, gdy do szpitala bez porodówki trafi kobieta w zaawansowanej akcji porodowej.

Źródło: PAP