Dr hab. Piotr Dąbrowiecki: Leczenie astmy ciężkiej coraz skuteczniejsze
Rozmowa z dr. hab. Piotrem Dąbrowieckim z Kliniki Chorób Wewnętrznych, Infekcyjnych i Alergologii Wojskowego Instytutu Medycznego w Warszawie, przewodniczącym Polskiej Federacji Stowarzyszeń Chorych na Astmę, Alergie i POChP.

Federacja Stowarzyszeń Chorych na Astmę, Alergie i POChP świętuje 20-lecie działalności. Co to dla Pana oznacza?
Ogromny zaszczyt i wyróżnienie. Wykonaliśmy poważną pracę i nadal chcemy dokonywać przełomów w opiece nad pacjentami. Naszą ambicją jest, by chorzy w Polsce mieli dostęp do najlepszych światowych standardów leczenia.
Jakie znaczenie ma współpraca organizacji pacjentów ze środowiskiem medycznym oraz decydentami odpowiedzialnymi za systemem ochrony zdrowia?
Fundamentalne. Dzięki tej współpracy przełamujemy stereotypy dotyczące przewlekłych chorób układu oddechowego. Nasza obecność w Radzie Pacjentów przy Ministrze Zdrowia sprawia, że możemy zgłaszać kluczowe dla chorych uwagi. Rozmawiamy m.in. o problemach osób z chorobami rzadkimi. Dla systemu zdrowia to tylko 500 osób, ale dla tych 500 osób to całe życie.
Czy w ostatnich dekadach życie pacjentów z astmą uległo zmianie?
Zrobiliśmy gigantyczny krok naprzód. W latach 90. nie mieliśmy dostępu do leków, które obecnie są codziennością. Największą zmianę przyniosły leki biologiczne. Mamy pięć terapii dla osób z astmą ciężką, czyli dla pacjentów, których życie z powodu tej choroby było najbardziej dramatyczne.
To właśnie ich dotyczyły częste zaostrzenia, pobyty na oddziałach ratunkowych, konieczność stosowania doustnych sterydów, które wyniszczały organizm. Dzięki leczeniu biologicznemu wracają do normalnego życia. Jeszcze 10 lat temu wielu z nich raz po raz trafiało na SOR z silną dusznością. Dziś większości z nich to nie dotyczy.
Kiedy pacjent zaczyna odczuwać poprawę po rozpoczęciu leczenia biologicznego?
Zależy to od fenotypu astmy i zastosowanego leku. Do dyspozycji mamy: omalizumab, benralizumab, mepolizumab, tezepelumab i dupilumab. Najpierw musimy ustalić przyczynę ciężkości choroby – określić, czy astma jest eozynofilowa, alergiczna, mieszana czy nieeozynofilowa.
U pacjentów z wysokim poziomem eozynofili poprawa bywa spektakularna. Zdarzało się, że podczas tygodniowego pobytu w szpitalu pacjent mówił: „To niemożliwe, oddycham normalnie!”. Takie chwile pamięta się przez całe życie. U chorych na astmę nieeozynofilową poprawa jest stopniowa. Statystycznie – w ciągu miesiąca większość osób odczuwa poprawę, a po trzech miesiącach prawie każdy mówi: „Jest super”.
Jaki jest dostęp do tych terapii w Polsce?
Około 35 tysięcy pacjentów spełnia kryteria astmy ciężkiej. Leczenie otrzymuje około 4 tysiące, czyli ponad 10 proc. Mamy ponad 60 poradni leczenia astmy ciężkiej, głównie w miastach akademickich. Część pacjentów musi dojeżdżać nawet 150 kilometrów, ale dostęp do ośrodków jest. Problem w tym, że wielu chorych o tym nie wie. Część pacjentów jest tak zmęczona chorobą, że przestaje wierzyć, iż cokolwiek może im pomóc.
Następna bariera: nie każdy lekarz kieruje pacjenta do poradni leczenia astmy ciężkiej, dlatego konieczna jest edukacja lekarzy. Poważnym problemem jest zadłużenie szpitali. Zdarza się, że pacjent czeka na leczenie biologiczne, mimo że spełnia kryteria, ponieważ szpital nie może go przyjąć ze względów finansowych. Do takich sytuacji nie powinno dochodzić.
Dlaczego ważne jest, by leczenie było dostępne również dla kobiet w ciąży?
Ponieważ astma ciężka nie znika tylko dlatego, że kobieta zaszła w ciążę! Przeciwnie – może się zaostrzyć. Dlatego od dawna apelujemy, by umożliwić takim pacjentkom kontynuację leczenia biologicznego. Kolejna sprawa to możliwość zmiany leku biologicznego. Obecnie musimy zakończyć terapię, odczekać dwa miesiące, ponownie udowodnić ciężkość choroby i dopiero wtedy zastosować inny lek. Pacjent w tym czasie się zaostrza i cierpi bez potrzeby.
Trzecim problemem jest wymagany poziom eozynofilii, ustalony obecnie na poziomie 350/µl. Dla części chorych jest to pułap trudny do osiągnięcia, choć ich astma klinicznie jest ciężka. Gdybyśmy mogli obniżyć próg, więcej osób mogłoby skorzystać z terapii.
Jakie zmiany systemowe powinny być wprowadzone jak najszybciej?
Po pierwsze – dopuszczenie leczenia biologicznego u kobiet w ciąży, po drugie – swoboda zmiany leku bez konieczności rekwalifikacji, i po trzecie – obniżenie wymaganego poziomu eozynofili. Ułatwiłoby to życie zarówno pacjentom, jak i lekarzom.
Sam mam pacjentów, których musiałem rekwalifikować dwa lub trzy razy i za każdym razem nowy lek działał świetnie. System powinien pozwolić na szybkie reagowanie, zanim pacjent znowu trafi na SOR lub straci kontrolę nad chorobą.
Dlaczego w leczeniu astmy ciężkiej czas odgrywa tak dużą rolę?
Ponieważ każdy dzień zwłoki oznacza dalsze zmiany dróg oddechowych. Każde zaostrzenie to ryzyko powikłań: jaskry, zaćmy, chorób sercowo-naczyniowych, zakrzepicy, zatorowości, zapalenia płuc, a nawet niewydolności kory nadnerczy. Doustne sterydy nie są niewinnymi lekami. Ratują życie, ale ich nadużywanie niszczy organizm. Im szybciej wdrożymy leczenie biologiczne, tym lepiej. Jest to inwestycja w zdrowie i życie chorego na kolejne lata.
Z jakich osiągnięć Federacji jest Pan najbardziej dumny?
Z tego, że po 20 latach nadal działają w niej zaangażowani lekarze i pacjenci, którzy chcą wspierać innych. Jest to prawdziwa ogólnopolska wspólnota. Po drugie – edukacja, którą przenieśliśmy do internetu. Na e-learning i webinary zgłasza się więcej osób niż dawniej na szkolenia stacjonarne. Poza tym cieszy mnie, że mamy coraz lepszy dostęp do nowoczesnych terapii i procedur, a także nasz nowy projekt.
Chodzi zapewne o „Receptę 2.0 Astma”. Na czym to polega?
Narzędzie to ma umożliwić lekarzom rodzinnym szybkie rozpoznawanie niekontrolowanej astmy. Gdy pacjent nadużywa leków ratunkowych, system automatycznie da sygnał lekarzowi. Dzięki temu można będzie interweniować, zanim dana osoba wejdzie w ciężką postać choroby. Chcemy, aby projekt ruszył do 30 marca 2026 r. Może to uratować tysiące osób przed zaostrzeniami i hospitalizacjami.
Często podkreśla Pan również rolę szczepień u pacjentów z chorobami układu oddechowego. Dlaczego to takie ważne?
Ponieważ szczepienia dosłownie ratują życie. Przeprowadziliśmy w Radzie Pacjentów ankietę, która pokazała, że ponad połowa chorych nie szczepi się dlatego, że lekarz im tego nie rekomendował. A przecież szczepienia są refundowane, a w wielu grupach – bezpłatne.
Pacjenci z POChP umierają osiem razy częściej, jeśli się nie zaszczepią. U chorych na astmę ciężką szczepienia są równie ważne. Powinni oni przyjmować szczepionki przeciwko: RSV, grypie, COVID-19, pneumokokom, krztuścowi i półpaścowi. Każda z nich zmniejsza ryzyko ciężkich infekcji, które mogą zaostrzyć chorobę i zagrozić życiu.
Czego życzyłby Pan polskim pacjentom na najbliższą przyszłość?
Tego, by udało się uruchomić projekt „Recepta 2.0 Astma. A także wejścia nowych leków biologicznych, w tym terapii dla pacjentów z ciężką postacią POChP”. Jest to grupa, która również potrzebuje naszej uwagi. Będziemy o nich zabiegać, tak jak zabiegaliśmy o chorych na astmę ciężką. Chcemy, aby każdy pacjent z przewlekłą chorobą układu oddechowego w Polsce miał dostęp do nowoczesnego leczenia, które pozwala żyć normalnie, a nie pod dyktando choroby.
Źródło: Stowarzyszenie Dziennikarze dla Zdrowia