24 marca 2026

Igrzyska Lekarskie: zastrzyk emocji

Igrzyska Lekarskie to największa impreza sportowa w Polsce skierowana do naszego środowiska – mówi dr n. med. Ryszard Golański, wiceprzewodniczący Komisji ds. Sportu Naczelnej Rady Lekarskiej, przewodniczący Komisji Sportu i Rekreacji Okręgowej Rady Lekarskiej w Łodzi, w rozmowie z Mariuszem Tomczakiem.

Fot. arch. prywatne

Rywalizacja w zawodach sportowych czy integracja – co jest ważniejsze dla uczestników igrzysk?

Postawiłbym między nimi znak równości, bo wiele osób jeździ na Igrzyska Lekarskie z obu powodów. Chęć zdobycia medali z pewnością jest istotna, ale z drugiej strony niemniej ważne jest spędzenie czasu z osobami, z którymi często znamy się od lat. To też doskonała okazja do nawiązania nowych znajomości, a nawet przyjaźni na całe życie.

Są rozmowy o medycynie czy na kilka dni każdy zapomina o białym kitlu?

Lekarze nie potrafią rozstać się z zawodem. Kiedy po pracy spotka się trzech ortopedów, to wcześniej czy później zaczną rozmawiać o urazach narządu ruchu, a kardiolodzy o chorobach serca. Tego nie da się uniknąć, np. jeśli ktoś opowiada, czego dowiedział się na jednym z ostatnich kongresów naukowych. Jednak to nie zmienia faktu, że igrzyska są doskonałą odskocznią pomagającą odpocząć i nabrać trochę dystansu do pracy. Zdarza się, że jeśli towarzystwo zaczyna za dużo rozmawiać o medycynie, to ktoś wstaje i mówi: „Przepraszam, jesteśmy na urlopie, pogadajmy teraz o czymś innym”.

Czy brał Pan udział w pierwszej edycji?

Tak. W tym roku igrzyska odbywają się po raz 23., a dotychczas opuściłem tylko jedne. Dla dr. Macieja Jachymiaka inspiracją do ich organizacji były Medigames, czyli Światowe Igrzyska Medyków. Chodziło o to, aby zorganizować w Polsce podobne wydarzenie dla środowiska lekarskiego.

Co zmieniło się w tym czasie?

Początkowo przyjeżdżała stosunkowo nieduża grupa uczestników, ale z upływem lat frekwencja rosła i od dawna wynosi kilkaset osób. Z perspektywy czasu da się zaobserwować zdecydowanie wyższy poziom sportowy. W niektórych konkurencjach często startują osoby, które kiedyś brały udział w różnych zawodach albo trenują od wielu lat. Mimo to wciąż przyjeżdża sporo amatorów, bo w igrzyskach może wystartować każdy lekarz i lekarz dentysta.

Lekarze są grupą zawodową, która zna skutki kontuzji. Czy to sprawia, że uprawiacie sport ostrożniej, czy wręcz przeciwnie – idziecie na całość?

Rywalizacja sportowa odbywa się na serio. Wiele osób, zwłaszcza w grach zespołowych, kompletnie zapomina o potencjalnych urazach, a zwłaszcza wtedy, gdy w grę wchodzą puchary i medale. Dwa lata temu w Cetniewie były dwie złamane nogi oraz kilka uszkodzonych kostek i kolan – nie przypominam sobie, aby wcześniej doszło do tak licznych kontuzji. Niech to będzie przestrogą dla tych, którzy dużo pracują, a mało trenują. Do tegorocznych igrzysk zostało jeszcze parę miesięcy, więc jeśli ktoś planuje wziąć w nich czynny udział, nie powinien zaniedbywać regularnej aktywności fizycznej.

Tegoroczne igrzyska odbędą się w Cetniewie, dzielnicy Władysławowa, w ośrodku położonym nad samym morzem.

Dobrze, że wracamy do modelu: raz w górach, w Zakopanem, a raz nad morzem. Wiele osób to postulowało i taka umowa była też trzy lata temu. Wprawdzie nad Bałtykiem nie ma gwarancji idealnej pogody, ale w dniach 26–30 sierpnia wciąż powinno być bardzo ciepło i słonecznie. Dwa lata temu dużym zainteresowaniem cieszył się m.in. beach walking, czyli marsz z kijami wzdłuż plaży na dystansie kilku kilometrów. W tym roku też się odbędzie.

Co jeszcze czeka na uczestników?

Tegoroczny program jest bogatszy niż w 2024 r., bo dojdą nowe dyscypliny, np. golf czy strzelectwo sportowe, których wtedy nie było. Planujemy więcej różnych konkurencji dla miłośników rowerów i liczne atrakcje dla dzieci, bo na igrzyskach od początku bardzo mile widziane są całe rodziny. Najmłodsi będą mogli nie tylko budować zamki na plaży, ale również zdobywać medale w takich konkurencjach, jak pływanie, bieganie, skok w dal czy rzut piłeczką palantową. W igrzyskach mogą wziąć udział studenci kierunków lekarskiego i lekarsko-dentystycznego.

Źródło: „Gazeta Lekarska” nr 3/2026