23 marca 2026

Kształcenie lekarzy: taniej nie znaczy lepiej

Samorząd lekarski, lekarskie związki zawodowe, organizacje studentów kierunków lekarskich są zgodne: pomysły zmian w zasadach organizacji stażu podyplomowego, przedstawiane przez Ministerstwo Zdrowia, są nieakceptowalne.

Fot. KPRM

Jakość kształcenia ponownie znalazła się w centrum sporu między decydentami a samorządem lekarskim – przede wszystkim za sprawą zapowiedzi nowelizacji ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty.

Wśród proponowanych zmian są rozwiązania, które samorząd i środowisko lekarskie popierają (m.in. likwidację bazy pytań do LEK i LDEK), ale są też takie, które oceniane są jako wyjątkowo szkodliwe – przede wszystkim skrócenie o połowę stażu podyplomowego lekarzy i lekarzy dentystów.

Zapowiedź takiej inicjatywy ze strony resortu zdrowia nie była zaskoczeniem. Już pod koniec ubiegłego roku do opinii publicznej przedostały się szczegóły planu oszczędnościowego minister zdrowia Jolanty Sobierańskiej-Grendy. W liście do szefa resortu finansów zmiany dotyczące stażu podyplomowego – w tym jego docelową likwidację – wskazano po stronie planowanych oszczędności.

Wątpliwe oszczędności

W obliczu potężnej luki w wydatkach na zdrowie – szacuje się, że na świadczenia w Narodowym Funduszu Zdrowia może w tym roku zabraknąć 25–30 mld zł – niespełna miliard złotych przeznaczany na finansowanie stażu wydaje się kwotą relatywnie niewielką. Problem w tym, że nawet tej sumy nie da się realnie zaoszczędzić bez gwałtownego zwiększenia nakładów na rezydentury.

Podczas konferencji „Priorytety w Ochronie Zdrowia 2026” prof. Radosław Owczuk, były konsultant krajowy w dziedzinie anestezjologii i jeden z otwartych krytyków propozycji MZ, tłumaczył, że właśnie dlatego resort mówi o skróceniu, a nie o całkowitej likwidacji stażu. W przypadku likwidacji stażu do wyścigu o miejsca specjalizacyjne zgłosiłby się cały rocznik (ostatni „stażowy” i pierwszy „bezstażowy”).

Jak podkreślał Damian Patecki, członek NRL i przewodniczący Komisji Kształcenia Medycznego NIL, z perspektywy resortu rozmowa o stażu sprowadza się przede wszystkim do potencjalnych oszczędności. Tymczasem lekarze chcą dyskusji o jakości kształcenia.

13 lutego podczas spotkania w Ministerstwie Zdrowia, poświęconego nowelizacji ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty, z dużą rezerwą przyjęto zapewnienia przedstawicieli Konferencji Rektorów Akademickich Uczelni Medycznych. Argumentowali oni, że staż będzie można bezpiecznie skrócić, bo już w tej chwili część uczelni realizuje upraktycznienie programu na szóstym roku studiów.

– Uczelnie medyczne prawdopodobnie zakładają, że otrzymają przynajmniej część środków, które do tej pory były wydawane na realizację stażu – tłumaczył stojące w sprzeczności z opinią samorządu lekarskiego stanowisko rektorów Damian Patecki. Tyle że zmiany w stażu mają przecież przynieść resortowi zdrowia oszczędności, a nie wydatki.

Przedstawiciele środowiska lekarskiego nie zgadzają się z argumentacją, że upraktycznienie studiów może automatycznie zrekompensować ubytek w stażu. Marcin Karolewski, przewodniczący Komisji ds. Szpitalnictwa w Naczelnej Izbie Lekarskiej, podkreśla, że student nie jest w stanie w czasie zajęć na uczelni, jakkolwiek by one wyglądały, poznać wszystkich aspektów pracy zawodowej lekarza.

Studenci mają zajęcia w szpitalach klinicznych, w których spotykają się z medycyną na najwyższym poziomie, a staż to okazja do poznania różnych aspektów i wymiarów pracy w zawodzie. – W czasie stażu jest na to szansa. Jest też szansa na realny kontakt z pacjentem, poznanie procedur – mówi Marcin Karolewski.

Studenci nie chcą zmian

Potrzebę utrzymania stażu dostrzegają nie tylko lekarze, ale przede wszystkim sami studenci medycyny. Podczas lutowego spotkania w resorcie zdrowia przedstawiciele IFMSA-Poland zaprezentowali wyniki badań przeprowadzonych wśród studentów kierunków lekarskich:

  • 82 proc. ankietowanych wyraża stanowczy sprzeciw wobec jakiejkolwiek ingerencji w długość trwania stażu podyplomowego, uznając go za istotny element procesu przejścia od kształcenia akademickiego do samodzielnej pracy zawodowej,
  • 98,5 proc. osób, które nie popierają zmian w długości stażu, obawia się o brak wystarczającego przygotowania praktycznego do pracy w zawodzie,
  • 85 proc. obawia się braku wiedzy pozwalającej odpowiednio zadbać o bezpieczeństwo pacjenta.

W badaniu wzięło udział 905 osób z 21 uczelni, większość to studenci od czwartego do szóstego roku.

– Ponad czterech na pięciu uczestników badania wypowiedziało się przy tym przeciw jakiejkolwiek ingerencji w długość trwania stażu. Mówiąc wprost: studenci nie chcą ani likwidacji, ani skrócenia. 85 proc. obawia się przede wszystkim właśnie o bezpieczeństwo pacjenta – komentował prezydent IFMSA-Poland Michał Śnios.

Wśród uczelni, których studenci wzięli udział w badaniu, większość stanowią tradycyjne, „stare”, w których jakość kształcenia jest znana i ma ugruntowaną renomę. Również studenci tych szkół nie czują się w pełni przygotowani do wykonywania zawodu lekarza.

Jedną z przyczyn jest liczebność grup klinicznych. Od lat to problem uczelni, również tych najlepszych: z jednej strony rosnąca liczba studentów, z drugiej – narastające braki kadrowe. Przedstawiciele środowiska wątpią w jakość „upraktycznienia” w sytuacji, gdy uczelnie nie mogą zagwarantować odpowiednio nielicznych grup, a w najbliższych latach problemy będą tylko narastać.

Przy podejmowaniu decyzji na temat stażu podyplomowego, jak zwrócił uwagę Marcin Karolewski, trzeba wziąć pod uwagę specyfikę zawodu lekarza dentysty. – Wykonywanie zawodu lekarza dentysty jest stricte praktyczne i staż ma swoją dodatkową wartość. Młody lekarz dentysta musi wykonywać pewne procedury na samym początku swojej pracy zawodowej pod nadzorem, żeby się ich praktycznie wyuczyć – tłumaczył.

Szansa na oswojenie zawodu

O ile lekarze, co do zasady, kontynuują kształcenie w ramach specjalizacji, co wydłuża czas na praktykowanie medycyny pod okiem specjalistów, w przypadku lekarzy dentystów większość z nich specjalizacji nie zaczyna, przynajmniej nie na początku drogi zawodowej. Staż podyplomowy w tej sytuacji jest unikalną możliwością doskonalenia umiejętności pod nadzorem.

Argument ten dotyczy też lekarzy. Podczas przywoływanej już konferencji „Priorytety w Ochronie Zdrowia 2026” mocno wybrzmiała teza, że wręcz systemowo będzie rosnąć odsetek lekarzy bez specjalizacji – rośnie liczba absolwentów, a liczba miejsc specjalizacyjnych nie nadąża za tym trendem.

Wśród młodych lekarzy jest coraz większa grupa takich, którzy decydują się na rozpoczęcie drogi zawodowej od podjęcia pracy w miejscach, gdzie specjalizacja nie jest konieczna, np. w nocnej i świątecznej pomocy lekarskiej czy nawet POZ. Prof. Owczuk podkreślał, że zmiany w stażu podyplomowym oznaczają pozbawienie tych osób szans na oswojenie się z zawodem i poznanie nie tyle meandrów, co prostych ścieżek medycyny w praktyce.

Uczelnie pod lupą

6 lutego Naczelna Izba Lekarska przedstawiła raport z badania przeprowadzonego wśród uczelni prowadzących lub ubiegających się o uprawnienia do kształcenia na kierunku lekarskim i lekarsko-dentystycznym w roku akademickim 2023/2024. Była to trzecia edycja analizy jakości kształcenia realizowanej przez NIL. Wśród 19 uczelni, które objął raport przygotowany przez samorząd lekarski, dziewięć stanowią uczelnie „stare” (podlegające Ministerstwu Zdrowia), a dziesięć – „nowe”, które nadzoruje resort nauki.

Między „starymi” a „nowymi” prowadzącymi kierunek lekarski jest przepaść, choć jedne i drugie borykają się z problemami. Niewątpliwym problemem „starych” uczelni jest liczebność grup klinicznych (i seminaryjnych), z kolei atutem – potencjał naukowy zatrudnionej kadry.

Choć „nowe” uczelnie mają lepszy wskaźnik pracowników naukowych względem liczby studentów, wynika to wyłącznie z nieporównywalnie niższej liczby przyszłych lekarzy. Łącznie w roku akademickim 2023/2024 badane uczelnie kształciły 31 866 studentów, z czego zaledwie 14 proc. (4576 osób) to studenci nowych placówek. Liderem pod względem liczebności jest Śląski Uniwersytet Medyczny (4595 studentów, minimalnie więcej niż wszystkie dziesięć „nowych” uczelni).

Omawiając wyniki raportu, Artur Białoszewski, ekspert NRL ds. badań i analiz, wykładowca akademicki, podkreślał, że nawet te dane, które wskazują na pewne wyrównanie potencjału nowych uczelni – jak na przykład baza łóżkowa, która w obu grupach jest porównywalna – wskazują na znaczące dysproporcje. „Stare” uczelnie mają bazę łóżkową w szpitalach klinicznych, a szpitale są ich własnością. Nowe opierają się na szpitalach zewnętrznych, w dodatku niższych poziomów.

Miażdżąca jest różnica w potencjale naukowym. W roku akademickim 2023/2024 pracownicy badanych uczelni uzyskali łącznie 1 606 140 punktów MEiN i 64 338 punktów IF. Ponad 94 proc. wszystkich punktów MEiN i blisko 93 proc. wszystkich punktów IF uzyskali pracownicy „starych” uczelni.

Małgorzata Solecka, dziennikarka portalu Medycyna Praktyczna i miesięcznika „Służba Zdrowia”

Źródło: „Gazeta Lekarska” nr 3/2026