Łukasz Jankowski: Nic o nas bez nas
Chaos informacyjny, uniki i lekceważenie spraw istotnych dla lekarzy – tak niestety ostatnio wyglądają kontakty z Ministerstwem Zdrowia. Mam wrażenie, że spotkania przedstawicieli resortu z samorządem lekarskim są organizowane nie z potrzeby konsultacji i dialogu, a raczej dla statystyk – żeby nikt nie mówił, że kontakty zostały zamrożone.

W rzeczywistości jednak wieje chłodem. Brak realnych konsultacji ze środowiskiem lekarzy i lekarzy dentystów w obliczu prac nad nowelizacją ustawy o zawodzie lekarza i lekarza dentysty wiedzie prostą drogą do katastrofy.
Z informacji, jakie do nas docierają, wynika, że w projekcie znajduje się co najmniej kilka istotnych punktów spornych. To sprawy dlasamorządu lekarskiegoabsolutnie kluczowe. Ale nawet nie to jest w tym wszystkim najgorsze – spory i dyskusje, różne punkty widzenia są przecież czymś zupełnie normalnym.
Najgorsze jest to, że wedle naszej wiedzy nikt nie dysponuje kompletnym projektem nowelizacji ustawy o zawodzie lekarza i lekarza dentysty, o którym moglibyśmy dyskutować. To, co wiemy, pochodzi tylko z relacji przedstawicieli ministerstwa. Brak oficjalnej ścieżki konsultacji nie wróży dobrze i nie buduje zaufania dla obecnej ekipy resortowej. Na kolejne pisma wysyłane do ministerstwa z prośbami o wyjaśnienie i dialog nie otrzymujemy nawet odpowiedzi. Urzędnicy resortu zdrowia próbują również „dobierać” sobie uczestników spotkań w taki sposób, aby głos sprzeciwu samorządu lekarskiego utonął w ogólnej wrzawie.
Dziś wiemy, że chyba jedyną dobrą zmianą może być likwidacja pytań z bazy egzaminacyjnej LEK i LDEK. Samorząd lekarski wiele razy zwracał uwagę, że obecna formuła przeprowadzania egzaminu, w której zdecydowana większość pytań jest znana wcześniej – można je znaleźć w internecie – prowadzi do tego, że wynik egzaminu nie jest żadnym wyznacznikiem rzeczywistej wiedzy. I to widać – nie zdaje go tylko niewielki odsetek, a średnia liczba punktów jest bardzo wysoka. I, jak się wydaje, również Ministerstwo Zdrowia zauważyło ten problem.
Zaproponowaliśmy, aby niebudzącą kontrowersji kwestię pytań egzaminacyjnych procedować oddzielnie – w oderwaniu od innych spraw. Wyraźnie zasygnalizowaliśmy, że wiele postanowień budzi nasz sprzeciw, ale w tych sprawach, w których się zgadzamy, jesteśmy gotowi współpracować z Ministerstwem Zdrowia. Niestety kierownictwo resortu – przynajmniej na razie – nie odpowiedziało na nasz postulat.
Spraw spornych jest dużo więcej. Negatywnie oceniamy propozycję przywrócenia obowiązkowej części ustnej PES niezależnie od wyniku w części testowej, a także pomysł uwolnienia szkolenia specjalistycznego w trybie pozarezydenckim. Powiem otwarcie: w mojej ocenie to powrót do załatwiania spraw po znajomości, a nie na podstawie rzeczywistych kompetencji.
Zamiast poważnych rozmów zrobiono nową „wrzutkę” – propozycję skrócenia stażu, a prawdopodobnie w przyszłości również całkowitą rezygnację z niego. Pomysł skrócenia stażu nazwano „kompromisowym”, ale oprócz Ministerstwa Zdrowia orędownikami tego rozwiązania byli tylko przedstawiciele KRAUM. Bardzo szeroka reprezentacja lekarzy opowiedziała się przeciwko pomysłowi. Propozycję stanowczo odrzucili również sami studenci, którzy najwyraźniej lepiej niż niektórzy rektorzy zdają sobie sprawę z tego, jak powinno wyglądać przygotowanie lekarza do pracy w zawodzie.
Jedna korzystna zmiana wobec kilkunastu pułapek – a to tylko te, o których wiemy – każe nam poruszać się ze zdwojoną ostrożnością. Miało być inaczej. Ale jest coś, co Ministerstwu Zdrowia się udało. To zjednoczenie naszego środowiska ponad podziałami – wspólne stanowisko w obronie stażu podjęła Naczelna i Okręgowe Izby Lekarskie, a także środowiska rezydentów i studentów medycyny.
Lepiej byłoby jednak, gdybyśmy mogli uczestniczyć w pracach nad naszą ustawą w sposób merytoryczny, w odniesieniu do konkretnych zapisów, inaczej niż tylko broniąc się przed wrzucanymi do przestrzeni publicznej zapowiedziami zmian w przepisach, które pogorszą jakość świadczeń w systemie ochrony zdrowia.
Łukasz Jankowski, prezes Naczelnej Rady Lekarskiej
Źródło: „Gazeta Lekarska” nr 3/2026