Neuropatolodzy: nas trzeba wspierać, a nie likwidować
Garstka specjalistów, brak konsultanta krajowego, procedury, których nie widzi NFZ – tak wygląda obraz polskiej neuropatologii. Na horyzoncie jawi się likwidacja tej specjalizacji. Zdaniem Ministerstwa Zdrowia wystarczy, by była to umiejętność.

O trudnej sytuacji w neuropatologii zrobiło się głośno na początku sierpnia za sprawą posiedzenia trzech sejmowych zespołów parlamentarnych (do spraw chorób centralnego układu nerwowego / chorób rzadkich / dzieci).
Obecni na spotkaniu neuropatolodzy alarmowali, że w Polsce pracuje za mało specjalistów z tej dziedziny, problemy pogłębia brak odrębnej wyceny dla świadczeń neuropatologicznych przez Narodowy Fundusz Zdrowia, a od miesięcy nie ma konsultanta krajowego w dziedzinie neuropatologii. Podczas posiedzenia padło stwierdzenie, że Ministerstwo Zdrowia chce neuropatologię zmarginalizować, doprowadzając do likwidacji tej specjalizacji.
– Przez ostatnich 10 lat byłam konsultantem krajowym w dziedzinie neuropatologii. Moja druga kadencja zakończyła się w marcu tego roku. Od tego czasu jest wakat. Nie rozpoczęto procedury powoływania na to stanowisko – tłumaczy prof. dr hab. Wiesława Grajkowska, zastępca kierownika Zakładu Patomorfologii w Instytucie „Pomnik – Centrum Zdrowia Dziecka”.
Resort nie chce takiej specjalizacji
Wiele wskazuje na to, że sytuacja się nie zmieni. Pod koniec września mieliśmy okazję poznać dość klarowne, choć lakoniczne stanowisko Ministerstwa Zdrowia na temat neuropatologii w postaci odpowiedzi udzielonej na interpelację dwóch posłanek. W tym piśmie resort zdrowia przyznał, że planuje odejść od kształcenia specjalizacyjnego w dziedzinie neuropatologii jako wyodrębnionej specjalizacji lekarskiej i że w związku z tym nie zamierza powoływać nowego konsultanta krajowego.
Z pisma dowiadujemy się także o rozwijaniu neuropatologii w ramach patomorfologii i planie otwarcia certyfikacji z neuropatologii jako umiejętności lekarskiej. Nie wyjaśniono jednak, na czym konkretnie te rozwiązania miałyby polegać.
To nie kurs tygodniowy
– Ministerstwo Zdrowia poinformowało nas mailowo o swoich zamierzeniach. Zaproponowano, abyśmy się wpisali w rekonstrukcję programu kształcenia specjalizacyjnego z patomorfologii. Obecnie w tym programie neuropatologia jest w zasadzie tygodniowym kursem. Jak w nim zmieścić wiedzę naszej specjalizacji, która teraz trwa kilka lat? – zastanawia się prof. dr hab. Ewa Iżycka-Świeszewska, przewodnicząca Stowarzyszenia Neuropatologów Polskich, kierownik Zakładu Patologii i Neuropatologii Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego. – Obawiam się, że ten pomysł, jak również redukcja kształcenia z zakresu neuropatologii do poziomu umiejętności spowoduje spadek jakości procedur neuropatologicznych – dodaje szefowa SNP.
Podobnego zdania jest prof. dr hab. Sławomir Michalak, dyrektor Instytutu Chorób Układu Nerwowego Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu, członek komitetu Nauk Neurologicznych PAN. – Pomysły Ministerstwa Zdrowia dotyczące neuropatologii zagrażają bezpieczeństwu pacjentów. Nie myśli się, jakie będą koszty społeczne tej decyzji i jak bardzo zagraża chorym. Patomorfolodzy w bardzo ograniczonym i wyrywkowym zakresie kształceni są w obszarze neuropatologii i nie zastąpią specjalistów neuropatologów – twierdzi prof. Michalak.
Czy odrębna specjalizacja z neuropatologii faktycznie jest potrzebna? W wykazie specjalności lekarskich wymienionych w dyrektywie UE dotyczącej automatycznego uznawania specjalizacji w krajach Unii Europejskiej jej nie znajdziemy. Według danych zamieszczonych na stronie internetowej European Confederation of Neuropathological Societies (Euro-CNS) neuropatologia zazwyczaj funkcjonuje jako podspecjalizacja patomorfologii/neurologii albo w ramach jeszcze innych rozwiązań, rzadziej jako odrębna specjalizacja.
– Rzeczywiście w zależności od kraju jest różnie. Trudno jednak to jednoznacznie porównywać, bo sam zakres kształcenia chociażby z patomorfologii różni się pomiędzy poszczególnymi krajami. Jestem pewna, że resort zdrowia będzie ten argument wykorzystywał, chciałabym jednak podkreślić, że nasza specjalizacja ma w Polsce ogromne tradycje. Powstała ponad 30 lat temu. Mamy nowoczesny, niedawno zaktualizowany program kształcenia. Nie wolno marnować potencjału, który przez dekady był budowany – przekonuje prof. Ewa Iżycka-Świeszewska.
Co o pomysłach resortu zdrowia na neuropatologię sądzi konsultant krajowy w dziedzinie patomorfologii? – Nie znam szczegółów tego rozwiązania, więc trudno mi się odnieść do tej sytuacji – mówi prof. dr hab. Andrzej Marszałek. Dodaje, że 10 grudnia br. ma się odbyć spotkanie minister zdrowia z konsultantami krajowymi, wówczas być może będzie wiadomo coś więcej na ten temat.
– Wydaje mi się, że to nie jest kwestia wyłącznie neuropatologii, a raczej generalnie tego, jak wąsko „od początku” powinniśmy się specjalizować w poszczególnych dziedzinach medycyny. Według zaleceń europejskich najpierw powinno się zapewnić lekarzom fundamenty wiedzy w jednej z głównych gałęzi medycznych, a dopiero potem umożliwić rozwój w ramach węższych zakresów kompetencji, w obszarach ich szczególnych zainteresowań zdobywanych na podstawie dalszych szkoleń czy uzyskiwania dodatkowej certyfikacji. To jednak wymaga bardzo przemyślanej przebudowy całego systemu kształcenia podyplomowego – ocenia prof. Marszałek.
Po co w systemie
Według Centralnego Rejestru Lekarzy prowadzonego przez Naczelną Izbę Lekarską w Polsce mamy 33 neuropatologów. – Jest nas za mało. W kilku województwach nie ma ani jednego neuropatologa – zaznacza prof. Wiesława Grajkowska. Dodaje, że chętnych do specjalizowania się brakuje. Dzieje się tak, m.in. dlatego że płace neuropatologów są niskie w porównaniu do innych specjalizacji.
– Ta dziedzina jest niedochodowa. Procedury neuropatologiczne nie są refundowane przez NFZ, przez co jesteśmy kosztem dla szpitala. Naszą specjalizację trzeba wesprzeć, a nie likwidować – uważa prof. Wiesława Grajkowska. Neuropatolodzy zajmują się diagnostyką chorób ośrodkowego i obwodowego układu nerwowego, w tym nowotworów, chorób neurozwyrodnieniowych i demielinizacyjnych. W swojej pracy wykorzystują badania mikroskopowe, immunohistochemiczne i molekularne.
Bez diagnostyki nie ma nowoczesnego leczenia
– Badania skrzeplin usuwanych podczas trombektomii mechanicznej pozwalają ustalić etiologię udaru niedokrwiennego mózgu. Dzięki temu w przypadkach udaru kardiogennego w przebiegu migotania przedsionków można wdrożyć profilaktyczne leczenie przeciwzakrzepowe zapobiegające nawrotowi tej choroby – tłumaczy prof. Sławomir Michalak.
– Z kolei u młodych chorych z guzopodobnymi postaciami stwardnienia rozsianego na podstawie biopsji mózgu można rozpoznać szczególną postać tej choroby i wdrożyć odpowiednie leczenie – dodaje.
Prof. dr hab. Teresa Wierzba-Bobrowicz z Zakładu Neuropatologii Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie zwraca uwagę na badania biopsji skóry, mięśni i cienkich włókien. – To są bardzo precyzyjne badania wymagające ogromnej wiedzy neuropatologicznej. Przecież takie choroby jak zespół CADASIL są weryfikowane ultrastrukturalnie. Nie wyobrażam sobie, żeby obarczać nimi patomorfologów – uważa specjalistka.
Kolejny obszar to diagnostyka nowotworów ośrodkowego układu nerwowego. – Rozpoznajemy je w oparciu o badania histopatologiczno-molekularne. W niektórych nowotworach markery molekularne określają stopień złośliwości, mają znaczenie prognostyczne i predykcyjne. Dzięki neuropatologii możliwe jest zastosowanie nowoczesnych terapii celowanych oraz kwalifikowanie pacjentów do leczenia zgodnie z aktualnymi standardami międzynarodowymi. Mimo problemów z refundacją są ośrodki w Polsce, które się tym zajmują – wyjaśnia prof. Wiesława Grajkowska.
Rzecz jasna, neuropatologia to także diagnostyka autopsyjna. – Ma ona istotne znaczenie dla zdrowia publicznego i rozwoju nauki. Wystarczy chociażby wspomnieć o diagnostyce mózgów osób zmarłych z powodu HIV czy COVID-19. Polscy neuropatolodzy badali takie tkanki i powstały na ten temat cytowane publikacje naukowe – przypomina prof. Ewa Iżycka-Świeszewska. Podobnie ważne jest badanie autopsyjne tkanek po powikłaniach neurologicznych w wyniku nowoczesnych terapii biologicznych, w tym stosowanych w onkologii.
– W Polsce znajduje się jeden z największych na świecie Banków Mózgów. To zasoby Zakładu Neuropatologii Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie gromadzone od 1952 r. To ogromna kolekcja materiału neuropatologicznego – podkreśla dr hab. n. med. Tomasz Stępień z Zakładu Neuropatologii IPiN w Warszawie.
Znajdziemy tu zbiór fragmentów mózgów utrwalonych w zbuforowanym roztworze formaliny, bloczki parafinowe, preparaty histologiczne i immunohistochemiczne oraz protokoły neuropatologiczne z kilkudziesięciu jednostek chorobowych. Zgromadzony materiał biologiczny w dużej części został zdigitalizowany w ramach projektu współfinansowanego z funduszy europejskich „Digital Brain”. Z cyfrowych zasobów można korzystać w ramach otwartego dostępu.
Lidia Sulikowska
Źródło: „Gazeta Lekarska” nr 12/2025-1/2026