Piotr Kościelniak: Czego pragną kobiety
Ilekroć mowa o przyczynach demograficznego krachu, pojawiają się te same odpowiedzi. Katalog – choć stały – jest dość szeroki. „Bo ich nie stać”. „Bo nie mają z kim”. „Bo się boją”.

Inaczej mówiąc, destrukcyjnie na społeczeństwo wpływają brak stabilności ekonomicznej, kłopoty mieszkaniowe, ale też rozczarowanie mężczyznami, którzy nie potrafią odnaleźć się w nowej rzeczywistości oraz – tu sprawa jest kontrowersyjna – trudniejszy dostęp do aborcji w Polsce.
Zmienia się też generalne podejście do wyboru: rodzina–kariera. Jeszcze dwie, trzy dekady temu to raczej mężczyźni unikali „wiązania się”, dziś coraz więcej kobiet deklaruje, że wolą „psiecko”.
Są też oczywiście powody medyczne: coraz późniejszy wiek, w którym panie decydują się na dziecko, pogarszający się stan zdrowia nawet w młodszych rocznikach – i to u obu płci (tak, jestem zwolennikiem coraz bardziej ryzykownego twierdzenia, że płcie są dwie). Na zdolność par do spłodzenia potomstwa wpływa też skażenie środowiska, otyłość, zła dieta czy korzystanie z używek.
Ta mnogość przyczyn pokazuje jednak, że tak naprawdę nie potrafimy wskazać źródła problemu, a tym samym nie umiemy wdrożyć strategii, która skutkowałaby odwróceniem trendu. Przypomina się w tym miejscu pierwotny program 500+, który wprawdzie demografii nie poprawił, ale za to w znaczący sposób przyczynił się do ucywilizowania warunków pracy (i płacy) w kraju.
Ocenę sytuacji komplikuje fakt, że demograficzny kryzys dotyka praktycznie wszystkie kraje Unii Europejskiej, w tym znacznie bogatsze od Polski, gwarantujące pewność pracy i dobry „socjal”, że o pełnym dostępie do aborcji nie wspomnę. Logika nakazuje zatem szukać powodów gdzie indziej. Tym bardziej że w tych samych krajach UE funkcjonują społeczności, w których najmniejszych problemów z dzietnością nie ma.
W dodatku społeczności te są generalnie słabiej sytuowane finansowo, a do spraw wolności wyboru i bezpieczeństwa kobiet podchodzi się tam – najdelikatniej rzecz ujmując – inaczej niż u nas. W tej sytuacji każde, nawet najdrobniejsze działanie, które może wpłynąć na decyzje par o posiadaniu dzieci powinno być starannie rozważone.
Czy tak stało się z decyzją o „porodach na SOR”? Wątpię. I choć na tytułowe pytanie: „czego pragną kobiety?” odpowiedzi nie znam, to wiem, czego pragnie pani minister zdrowia. Oszczędności. Tyle że akurat w tej sprawie oszczędzać moim zdaniem nie można.
Na zakończenie wyjaśnienie: to jedno z czterech w tym roku wydań specjalnych, które decyzją Naczelnej Rady Lekarskiej trafią do wszystkich lekarzy i lekarzy dentystów, niezależnie od wyboru sposobu subskrypcji „Gazety Lekarskiej”.
Piotr Kościelniak