Prof. Ewa Wender-Ożegowska o „porodach na SOR-ach” (list do redakcji)
W sprawach tak wrażliwych jak opieka okołoporodowa szczególnie ważne jest, aby – jak przystało na środowisko lekarskie – mówić o faktach spokojnie i odpowiedzialnie, bez niepotrzebnego wzbudzania niepokoju – pisze w liście do „Gazety Lekarskiej” prof. dr hab. Ewa Wender-Ożegowska, konsultant krajowa w dziedzinie położnictwa i ginekologii.

Piszę (…) ten list w odpowiedzi na artykuły, które pojawiły się w marcowym wydaniu „Gazety Lekarskiej” na temat sytuacji kobiet w Polsce, problemów spadku liczby porodów oraz w sprawie rozporządzenia MZ dotyczącego pokoi narodzin.
W dyskusji wokół rozporządzenia Ministra Zdrowia ze stycznia 2026 r. pojawia się teza, że nowe przepisy prowadzą do sytuacji, w której „porody będą odbywać się na SOR-ach”. Jest to jednak interpretacja nieoddająca rzeczywistego celu i konstrukcji regulacji.
Rozporządzenie nie tworzy alternatywy dla oddziałów położniczych ani nie zastępuje porodówek oddziałami ratunkowymi. Jego celem jest wprowadzenie minimalnego zabezpieczenia porodowego w szpitalach, które już nie prowadzą oddziałów położniczych, a w których kobieta ciężarna może pojawić się nagle – często nie wiedząc, że oddział został wcześniej zamknięty.
Kontekst systemowy
Warto przy tym jasno powiedzieć: żadnego oddziału położniczego nie zamknęły Ministerstwo Zdrowia ani konsultant krajowy w dziedzinie położnictwa i ginekologii. Decyzje o likwidacji oddziałów podejmują organy prowadzące szpitale i ich zarządzający – najczęściej samorządy lub właściciele placówek – kierując się realiami demograficznymi, kadrowymi i finansowymi. Należy przypomnieć, że liczba porodów w Polsce systematycznie spada od ponad dekady. W wielu powiatach oznacza to liczbę porodów na poziomie 200–300 rocznie lub mniej.
Przy takiej liczbie urodzeń utrzymanie pełnego oddziału położniczego – wymagającego całodobowych dyżurów lekarzy, anestezjologów, neonatologów oraz zaplecza operacyjnego – staje się organizacyjnie i ekonomicznie bardzo trudne. W efekcie część oddziałów porodowych w ostatnich latach zamykała się samodzielnie, często bez systemowego planu reorganizacji opieki okołoporodowej w regionie.
Cel nowych przepisów
Rozporządzenie wprowadziło możliwość organizowania w takich szpitalach pokojów narodzin (izb porodowych). Ich rola jest jasno określona:
- są przeznaczone wyłącznie dla porodów fizjologicznych, gdy pacjentka zgłosiłaby się w bardzo zaawansowanej fazie porodu,
- mają zapewnić całodobowy transport rodzącej w towarzystwie położnej, w początkowej fazie porodu do najbliższego oddziału położniczego
- mają zapewnić bezpieczne miejsce porodu w sytuacji, gdy transport do najbliższego oddziału porodowego nie jest możliwy lub byłby ryzykowny,
- umożliwiają stabilizację matki i dziecka po porodzie oraz organizację transportu do szpitala z oddziałem położniczym.
W praktyce chodzi o uniknięcie sytuacji, w których poród odbywa się na korytarzu SOR-u, w izbie przyjęć lub w karetce, gdy kobieta trafia do szpitala niemającego już porodówki.
Kryteria odległości – oparte na doświadczeniach europejskich
Warto również podkreślić, że proponowane w rozporządzeniu rozwiązania dotyczące odległości i czasu transportu do najbliższego oddziału położniczego nie są arbitralne. Odwołują się one do stosowanych w wielu krajach europejskich kryteriów dostępności opieki porodowej, które przyjmują określony maksymalny czas dojazdu do porodówki, jako jeden z podstawowych wskaźników bezpieczeństwa systemu.
Opieka nad ciężarną w trakcie ciąży
Należy również pamiętać, że kobieta ciężarna pozostająca pod opieką lekarza lub położnej jest w trakcie prowadzenia ciąży informowana o miejscu planowanego porodu. W zależności od przebiegu ciąży i ewentualnych powikłań pacjentka kierowana jest do odpowiedniego szpitala o właściwym poziomie referencyjności.
W praktyce klinicznej nie jest niczym wyjątkowym, że pacjentki świadomie wybierają konkretny ośrodek i pokonują kilkadziesiąt kilometrów, aby rodzić w wybranym przez siebie szpitalu, który zapewnia odpowiedni poziom opieki lub w którym prowadzący lekarz sprawuje dyżur.
Rola w systemie opieki okołoporodowej
Nowe rozwiązanie nie zastępuje oddziałów położniczych. Pozostały one podstawą systemu, funkcjonując w strukturze trzystopniowej opieki perinatalnej. Pokoje narodzin stanowią jedynie element zabezpieczenia w miejscach, gdzie oddziały położnicze już przestały istnieć, a odległość do najbliższej porodówki bywa znaczna. W tym sensie regulacja jest reakcją na zmiany demograficzne i organizacyjne, które już zaszły w systemie, a nie próbą ich wywołania.
Na zakończenie chciałabym zwrócić uwagę, że w debacie publicznej warto opierać się na faktach, a nie na uproszczeniach. Oczekiwałabym, że „Gazeta Lekarska” i jej redaktor naczelny zamiast budować narrację o „porodach na SOR-ach” rzetelnie opiszą rzeczywistość systemu ochrony zdrowia: spadek liczby urodzeń, trudności w utrzymaniu małych oddziałów oraz potrzebę zabezpieczenia kobiet w sytuacjach nagłych.
W sprawach tak wrażliwych jak opieka okołoporodowa szczególnie ważne jest, aby – jak przystało na środowisko lekarskie – mówić o faktach spokojnie i odpowiedzialnie, bez niepotrzebnego wzbudzania niepokoju.
Łączę wyrazy szacunku, jak również nadzieję, że „Gazeta Lekarska” opublikuje mój list.
Prof. dr hab. Ewa Wender-Ożegowska, konsultant krajowa w dziedzinie położnictwa i ginekologii