Okiem prezesa NRL I kadencji Tadeusza Chruściela

W odrodzonym samorządzie byli liderami w poszczególnych kadencjach, ale nie mieli łatwego życia. Z jakimi problemami musieli się mierzyć?

Od prawej: Tadeusz Chruściel i Krzysztof Madej. Foto: archiwum „Gazety Lekarskiej”

Choć kandydatura Tadeusza Chruściela nie była planowana, na I Krajowym Zjeździe Lekarzy wybrano go prezesem NRL.

Przeszedł do historii jako ten, który organizował struktury NIL, przejmując od administracji państwowej prowadzenie rejestru lekarzy, orzecznictwo oraz wydawanie prawa wykonywania zawodu.

Postrzegał samorząd lekarski wieloaspektowo. W „Kronice Izb Lekarskich w Polsce” z lat 1945-2005 autorstwa Zygmunta Wiśniewskiego prezes Chruściel mówił: „Dotychczas lekarze działali jak samotne wyspy, izby mają za zadanie połączyć ich w działaniu”.

Angażował się w sprawy podnoszenia prestiżu zawodu lekarza. Podkreślał: „Od administracji państwowej przejęliśmy rejestrację i wydawanie prawa wykonywania zawodu nie w sposób mechaniczny, ale jakościowo inny niż dotychczas. Wydając je, będziemy sprawdzać nie tylko, czy lekarz posiada dyplom, ale czy odbył staż pod kierunkiem osób, do których izba ma zaufanie”.

Ten prestiż budował też przejęciem spraw związanych z orzecznictwem odpowiedzialności zawodowej, którymi dawniej zajmowali się urzędnicy. O sprawach płacowych lekarzy, którzy w tym czasie walczyli o podwyżki, mówił tak: „Jako samorząd bierzemy udział w negocjacjach płacowych i osiągnęliśmy sukces, uzyskując indeksację wynagrodzeń lekarzy do poziomu 100 proc. dochodu, ale nie dublujemy związku zawodowego, w rozmowach z rządem chcemy wnieść swój odrębny wkład i spojrzenie”.

Powiązane aktualności

Skomentuj

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.