OSP Sobieskiego 110

Daruję sobie głęboką introspekcję, sięgającą czasów, kiedy jako kilkulatek byłem pod wrażeniem fabuły o Wojtku, co to został strażakiem. Dziś pewnie bardziej tęsknym okiem spojrzałbym na mundurową emeryturę strażaka, ale tak to już jest.

Foto: pixabay.com

Skąd tytułowa OSP na Sobieskiego?

No oczywiście z racji ciągłego gaszenia pożarów i likwidowania skutków powodzi. Pożarów gorących głów, co to najpierw zrobią a potem pomyślą, i powodzi „pomysłowości” speców od biurokracji. Nasza Ochotnicza Straż na Sobieskiego działa już również w trybie weekendowym, zapewne i dyżury nocne są głęboko niewykluczone.

O poważnym pożarze związanym z art. 155 kk zapewne na łamach tego numeru wspomniano.

O nowym współczynniku korygującym na świadczenia udzielone dzieciom i młodzieży, o akcji pisania wniosków o przywrócenie trybu sprawozdawania pierwszego wolnego terminu raz w tygodniu, o refundacji 80 proc. z marnego tysiąca, jakim jest podstawa obliczenia refundacji za zakup oprogramowania, o nowym prawie atomowym – można przeczytać w zakładkach „sprawy bieżące” strony internetowej NIL i na Twitterze.

Pojawiły się w ostatnich dniach dwie sprawy, o których nie sposób nie napisać szerzej – mam na myśli ustawę o naszych zawodach oraz próbę redefiniowania uprawnień jednego z zawodów pomocniczych – zawodu higienistki stomatologicznej. Nasza podstawowa ustawa (o zawodach lekarza i lekarza dentysty) musi być znowelizowana. Jak wiemy i pamiętamy, jest to element porozumienia ministra z rezydentami.

Do legislacyjnej obróbki trafił mocno zmodyfikowany, choć bazujący na postulatach młodych lekarzy, projekt ministerstwa. Trudno byłoby podsumować, że nic dla nas się w tym projekcie pozytywnego nie zadziało. Postulowaliśmy, że delegacja upoważniająca ministra do wydania rozporządzenia specjalizacyjnego musi zawierać jasną instrukcję, że należy je wydać, mając na względzie również specyfikę i odmienność form wykonywania obu zawodów lekarskich. I taki zapis znalazł się w projekcie.

Wiele regulacji odnoszących się do tak zaniedbanej sfery naszych specjalizacji ma szansę znaleźć się w tym rozporządzeniu i cała sztuka teraz, aby mądrze to rozporządzenie napisać.

Z niewiadomych względów odmówiono nam grzeczności w postaci zmiany art. 53 ustawy, czyli umożliwienia zatrudniania lekarzy w praktykach. Nie wydzielono też żadnych gwarantowanych środków na szkolenie podyplomowe stomatologów i przy okazji, póki co, próbuje się zlikwidować specjalizację na wolontariacie. Piłka w grze, z niczego nie rezygnujemy. Sprawa zakresu uprawnień higienistek wprawia w jeszcze większe zakłopotanie, gdyż cicha rewolucja, którą planowano, skrzętnie była przed nami ukrywana przez połączone siły ministerstw Edukacji i Zdrowia.

Przy powiadomieniu 240 podmiotów, z którymi skonsultowano projekt rozporządzenia MEN o podstawie programowej szkolnictwa branżowego, jakoś dziwnie zapomniano o NIL. A rzecz ważna, bo zaprojektowano higienistkom program kształcenia do zadań uwzględniający współpracę, ale nieuwzględniający nadzoru lekarza dentysty. Za to zaprojektowano oddanie w ich ręce bez nadzoru i zlecenia lekarza całkiem poważne urządzenia i procedury medyczne. Zagwarantowaliśmy sobie od razu, rzecz jasna, miejsce w dalszej dyskusji.

Współczesna stomatologia to dość unikalne połączenie wiedzy i biznesu. Ten misterny gmach różne systemy wznoszą po swojemu. Potem gdzieś przychodzą ludzie, którzy twierdzą, że w „sąsiednim systemie” niektóre klocki się wyjmuje, a gmach stoi. Tyle, że być może to inna technologia, a wyjęcie tego samego klocka u nas nie obędzie się bez zawalenia części konstrukcji. Ale czy to z niewiedzy, czy z chęci zysku namawia się do pomajstrowania przy konstrukcji? I najlepiej, żeby nie mówić nic głównym lokatorom, bo się będą pieklić, powiadomią służby, kto wie, może nawet strażaków zawołają…

Andrzej Cisło, wiceprezes NRL

Powiązane aktualności

Skomentuj

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.