Zginęło 9 górników, wielu odniosło rany, pomagali im lekarze (wideo)

Los górników z tamtego grudnia był posiewem wolności, bez którego wolna Polska nie mogłaby powstać – mówił w poniedziałek 16 grudnia premier Mateusz Morawiecki w czasie głównych uroczystości 38. rocznicy pacyfikacji kopalni „Wujek” w Katowicach.

KWK Wujek. Foto: archiwum IPN

– Często karmieni jesteśmy kłamstwami. Jednym z nich jest to, że było to wypaczenie socjalizmu i władzy komunistycznej – powiedział premier Mateusz Morawiecki w czasie przemówienia pod Krzyżem-Pomnikiem Górników Poległych 16 grudnia 1981 roku.

– To była kwintesencja władzy komunistycznej, która nie znosiła przejawów wolność, komuniści niszczyli je w zarodku – dodał premier. Odczytano również list prezydenta Andrzeja Dudy. Po wystąpieniach odbył się apel poległych. Wcześniej w kościele w kościele p.w. Podwyższenia Krzyża Świętego została odprawiona msza święta w intencji poległych górników, której przewodniczył abp. Wiktor Skworc.

16 grudnia 2019 r. pod KWK Wujek. Foto: twitter.com/PremierRP

W południe, w holu Centralnego Szpitala Klinicznego w Katowicach-Ligocie przy ulicy Medyków, złożono kwiaty pod tablicą upamiętniającą postawę lekarzy, pielęgniarek i innych pracowników ochrony zdrowia, którzy nieśli pomoc górnikom w czasie pacyfikacji. – Tego dnia chcemy oddać hołd pracownikom służby zdrowia, którzy zdali jakże trudny egzamin z wykonywania swoich obowiązków. Ich postawa, solidarna i zgodna z przysięgą Hipokratesa, stanowiła dla naszego środowiska podwaliny odbudowy samorządności zawodowej i uczelnianej – powiedział prof. Grzegorz Opala, przewodniczący Stowarzyszenia „Solidarność i Pamięć”.

– W uroczystościach rocznicowych organizowanych w różnych miejscach nie mogło zabraknąć przedstawicieli samorządu lekarskiego – podkreśla wiceprezes Naczelnej Rady Lekarskiej Jacek Kozakiewicz, który uczestniczył zarówno w głównych uroczystościach 38. rocznicy pacyfikacji kopalni „Wujek”, gdzie pod pomnikiem poległych górników złożył wieniec w imieniu NRL, jak i w uroczystości złożenia kwiatów pod tablicą w CSK w Katowicach. W wystąpieniu zaapelował m.in. o to, aby wspierać lekarzy i lekarzy dentystów. – By mogli być wolnymi lekarzami, postępującymi zgodni ze swoją najlepszą wiedzą, wiernymi przyrzeczeniu lekarskiemu – mówi wiceprezes NRL.

CSK w Katowicach. Foto: SIL, www.izba-lekarska.org.pl

Masakra górników z „Wujka” była największą tragedią stanu wojennego wprowadzonego na terenie całego kraju 13 grudnia 1981 roku. – Naprzeciw czołgów i karabinów stanęli górnicy uzbrojeni w łańcuchy, pręty, śruby, uzbrojeni w odwagę i marzenie o wolnej Polsce – mówił szef rządu w czasie uroczystości. Pierwszym zakładem, w którym funkcjonariusze ZOMO strzelali z broni palnej do strajkujących górników w czasie stanu wojennego, była Kopalnia Węgla Kamiennego „Manifest Lipcowy” w Jastrzębiu-Zdroju. Doszło do tego 15 grudnia, rannych zostało czterech górników.

Protest w Kopalni Węgla Kamiennego „Wujek” w Katowicach rozpoczął się na wieść o zatrzymaniu szefa zakładowej „Solidarności” Jana Ludwiczaka. 16 grudnia doszło do pacyfikacji strajku, w którym uczestniczyło ok. 3 tys. górników. W jego tłumieniu wzięła udział Milicja Obywatelska, wojsko i Pluton Specjalny ZOMO, który dzień wcześniej brał udział w pacyfikacji „Manifestu Lipcowego”. To właśnie ZOMO-wcy otworzyli ogień. Zginęło 9 górników, w tym 6 na miejscu, a kilkudziesięciu odniosło rany. Najmłodszy z zastrzelonych miał 19 lat. – Śmierć bohaterskich górników nie powinna być jedynie kolejną kartką polskiej, bolesnej historii, ale przede wszystkim symbolem wielkiej determinacji w walce o wolność i niezależność. Wówczas nie zabrakło polskich lekarzy, pielęgniarek i wielu innych, którzy z narażeniem życia w ten mroźny dzień, nieuzbrojeni, narażali własne życie. Nie pozostawili samych osób oczekujących pomocy i wsparcia – mówi wiceprezes NRL Jacek Kozakiewicz, zachęcając do obejrzenia przygotowanego przez Śląską Izbą Lekarską filmu „Samarytanie”. Ukazuje on tragiczne wydarzenia 16 grudnia 1981 roku z lekarskiej perspektywy (film prezentujemy poniżej).

Katowice, okolice KWK Wujek. Foto: archiwum IPN

Trzy dni temu karę 3,5 roku więzienia Sąd Okręgowy w Katowicach wymierzył byłemu członkowi Plutonu Specjalnego ZOMO Romanowi S., oskarżonemu o strzelanie do górników z „Wujka”. Prokurator Instytutu Pamięci Narodowej wyraził zadowolenie z uznania winy oskarżonego, obrona zapowiedziała apelację. Wcześniej, już prawomocnie, osądzeni zostali inni członkowie plutonu. – W filmie „Samarytanin” opowiedziana jest historia kuli wyjętej z głowy jednego z bohaterów, śp. Andrzeja Pełki, przez śp. prof. Andrzeja Łępkowskiego. Kula okazała się najważniejszym dowodem potwierdzającym użycie przez ZOMO-wców ostrej amunicji – mówi dr Jacek Kozakiewicz. – Dopiero niedawno, po 38 latach oczekiwania, wydarzenia z 1981 roku zostały ostatecznie ocenione przez sąd. W uzasadnieniu wyroku skazującego jednego z ZOMO-wców czytamy, że ta interwencja miała charakter zaczepny, a strzelano także do górników udzielających pomocy rannym – dodaje.

Wydaje się, że wymiar sprawiedliwości w III RP nie stanął na wysokości zadania, skoro przywódcy Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej nie zostali pociągnięci do odpowiedzialności za zbrodnie stanu wojennego, a procesy sprawców pacyfikacji śląskich kopalń ciągnęły się bardzo długie lata. Ówczesny minister spraw wewnętrzny Czesław Kiszczak był sądzony kilkukrotnie. W 2008 roku sąd uznał jego „nieumyślną winę”, ale rok później został uniewinniony. – Generał odpowie teraz przed Sędzią Najwyższym – powiedział po śmierci Kiszczaka jeden z górników postrzelonych w kopalni „Manifest Lipcowy”, Czesław Kłosek, który do dziś nosi w kręgosłupie kulę. Nie została ona wyciągnięta z powodu bliskości rdzenia kręgowego.

Mariusz Tomczak

Powiązane aktualności

Skomentuj

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.