Skutki wejścia w życie tej ustawy odczujemy za kilkanaście lat

Wszystko wskazuje na to, że ustawa o zawodach lekarza i lekarza dentysty wkrótce zostanie znowelizowana. Rząd i Ministerstwo Zdrowia chcą ułatwić podejmowanie pracy w Polsce absolwentom medycyny spoza Unii Europejskiej.

Foto: arch. prywatne

W środowisku lekarskim wzbudziło to wiele obaw i wątpliwości. Z czego one wynikają? Jakie mogą być skutki wprowadzenia takich przepisów?

Komentuje Paweł Mazur, lekarz rezydent pediatrii z Sosnowca:

– Rząd ma nóż na gardle, ale woli iść po linii najmniejszego oporu. Nie reformuje systemu i nie zwiększa finansowania, choć sytuacja tego wymaga.

Na skutek protestów i po zawarciu porozumienia z ministrem zdrowia wiele osób miało nadzieję, że w kolejnych latach dojdzie do zmian na lepsze. Obiecywano, że ułatwią one zdobywanie wiedzy i godzenie codziennych obowiązków.

Nowelizacja ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty miała stanowić zupełnie nową jakość w zakresie kształcenia, ale Ministerstwo Zdrowia pozbawiło projekt najważniejszych postulatów, na których bardzo zależy przede wszystkim młodym lekarzom.

Teraz głównym celem nowelizacji wydaje się wprowadzenie ułatwień dla podejmowania pracy w Polsce przez absolwentów medycyny zza wschodniej granicy oraz zwiększenie liczby lekarzy i lekarzy specjalistów bez oglądania się na poziom ich kompetencji. To temat trochę drażliwy, bo choć w kuluarach mówi się o tym powszechnie, nie każdy chce publicznie zabierać głos.

Dzięki wejściu w życie przepisów przygotowanych przez resort zdrowia najwięcej zyskają lekarze kończący studia na Ukrainie i Białorusi, czyli Ukraińcy, Białorusini, ale też Polacy. Nie jest tajemnicą, że część osób, która nie dostała się na medycynę na jedną z polskich uczelni, wybrała studia np. we Lwowie. Krąży wiele legend na temat kształcenia za naszą wschodnią granicą i poziomu tamtejszej medycyny. Pewne jest to, że w tych krajach zdobywanie specjalizacji trwa krócej niż u nas, dlatego przepisy przygotowane przez rząd są po prostu niesprawiedliwe.

Skutki wejścia w życie tej ustawy zaczniemy odczuwać za kilkanaście lat, bo im więcej osób przyjedzie do nas ze Wschodu, tym bardziej zmniejszy się presja płacowa. Zarobki w ochronie zdrowia ostatnio poszły w górę, co widzą zwłaszcza młodzi lekarze, ale na skutek migracji stawki prawdopodobnie przestaną wzrastać. W ostatnich latach to zjawisko zaobserwowaliśmy już w niektórych branżach, więc trudno oczekiwać, aby w ochronie zdrowia stało się inaczej. Tym bardziej, że dyrektorami szpitali nie zawsze są lekarze, a wielu menedżerom bardziej niż na ciągłym podnoszeniu jakości leczenia i kompetencji lekarzy zależy na rozliczeniach z NFZ.

Na skutek obniżenia presji płacowej coraz więcej osób zacznie myśleć o wyjeździe na Zachód z przyczyn finansowych, bo polscy lekarze są tam bardzo cenieni, a większość z nas dobrze posługuje się językiem angielskim. Poza tym mam obawy, czy część z tych, którzy przyjadą ze Wschodu, nie potraktuje nas przedmiotowo, uznając Polskę za kraj przejściowy w drodze do Europy Zachodniej, gdzie zarobki są dużo wyższe. Oznaczałoby to, że liczba specjalistów pozostałaby mniej więcej taka sama jak obecnie, bo napływ absolwentów medycyny spoza UE zrównoważy odpływ lekarzy z Polski za granicę.

Notował: Mariusz Tomczak

Powiązane aktualności

Skomentuj

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.