Dr Michał Lis: Plan leczenia jak układanie puzzli
Jak w czasie kryzysu finansowego zbudować dobrze funkcjonujący zespół medyczny, mówi dr n. med. i n. o zdr. Michał Lis, ordynator Oddziału Chorób Wewnętrznych I z Pododdziałem Endokrynologicznym, Pododdziałem Diabetologicznym i Pododdziałem Chorób Metabolicznych Szpitala Czerniakowskiego w Warszawie, w rozmowie z Mariuszem Tomczakiem.

Wiele się mówi o złej sytuacji finansowej w szpitalach publicznych. Interna nie jest wyjątkiem. Czy w takich okolicznościach da się myśleć o przyszłości, czy raczej należy za wszelką cenę szukać oszczędności, bo najważniejsze jest to, co tu i teraz?
Coraz nowocześniejsze i skuteczniejsze terapie wymagają większych nakładów finansowych. Niestety od wielu lat wycena świadczeń medycznych w zakresie chorób wewnętrznych pozostaje niedoszacowana. Przekłada się to na sytuację oddziałów internistycznych bez względu na to, czy w swojej strukturze mają pododdziały wysokospecjalistyczne, czy też nie. Jednak niezależnie od sytuacji ekonomicznej dobro pacjenta musi stanowić najwyższą wartość, a chory powinien otrzymać leczenie zgodne z najnowszymi rekomendacjami towarzystw naukowych.
W Szpitalu Czerniakowskim, który jest placówką należącą do miasta Warszawy i – jak przeczytałem na stronie internetowej – otacza opieką w szczególności mieszkańców trzech dzielnic: Mokotowa, Wilanowa i Ursynowa, doszło do dużych zmian w funkcjonowaniu oddziału chorób wewnętrznych. Co się wydarzyło?
Cztery lata temu był to oddział chorób wewnętrznych, do którego trafiali pacjenci z bezpośrednim zagrożeniem życia, przyjmowani w trybie ostrodyżurowym za pośrednictwem szpitalnego oddziału ratunkowego. Po tym, gdy objąłem ordynaturę, utworzyliśmy pododdziały endokrynologii, diabetologii i chorób metabolicznych. Kolejnym krokiem było powstanie ośrodka klinicznego i podjęcie współpracy z Uczelnią Łazarskiego.
Dzięki temu, że staliśmy się Kliniką Chorób Wewnętrznych, Endokrynologii, Diabetologii, Nefrologii i Chorób Metabolicznych, bierzemy aktywny udział w szkoleniu przyszłego personelu medycznego. Obecnie prowadzimy zajęcia dydaktyczne ze studentami III i VI roku kierunku lekarskiego Uczelni Łazarskiego, a także dla studentów pielęgniarstwa z innych uczelni. Bardzo ważne było też uzyskanie akredytacji, dzięki której powstały specjalizacyjne miejsca szkoleniowe w zakresie diabetologii, a później endokrynologii.
Jako zespół mocno stawiamy również na rozwój naukowy. Osoby zatrudnione w naszym oddziale publikują artykuły w renomowanych międzynarodowych czasopismach naukowych, a nasze badania naukowe są wysoko oceniane w świecie naukowym. Poza tym prowadzimy programy lekowe i badania kliniczne, co pozwala chorym korzystać z najnowocześniejszych terapii, zanim będą ogólnodostępne, specjalizujemy się w leczeniu cukrzycy za pomocą pomp osobistych, a także utworzyliśmy Warszawskie Specjalistyczne Centrum Leczenia Chorób Cywilizacyjnych. Jego kierownikiem jest dr Olga Turowska.
Ilu pacjentów trafia na oddział?
Ok. 3 tys. rocznie. Wielu jest przyjmowanych ze szpitalnego oddziału ratunkowego, gdzie trafiają przywiezieni przez zespół pogotowania ratunkowego. W obrębie naszego oddziału istnieje sala intensywnego nadzoru internistycznego, w pełni monitorowana, do której trafiają pacjenci w stanie bezpośredniego zagrożenia życia. Ale część chorych przyjeżdża z odległych miast i innych województw. Są to głównie pacjenci wysokospecjalistyczni, np. endokrynologiczni, z guzami przysadki mózgowej czy nadnerczy, lub diabetologiczni z cukrzycą o niejasnej etiologii czy o nietypowym przebiegu.
Czy ich leczenie to największe wyzwanie?
Z całą pewnością sporym wyzwaniem jest pomoc osobom z wielochorobowością w bezpośrednim zagrożeniu życia, które trafiają bezpośrednio z SOR. Ale tak naprawdę dla pacjentów kierowanych do pododdziału endokrynologicznego czy diabetologicznego opieka ambulatoryjna jest niewystarczająca, bo zostały już wykorzystane wszystkie możliwości diagnostyki w ramach poradni specjalistycznych. Równoczesne występowanie u niektórych pacjentów dwóch lub więcej schorzeń jest faktem, dlatego nie należy ograniczać się do jednej dziedziny medycyny.
W związku z tym, że na naszym oddziale chorób wewnętrznych kompleksową opiekę świadczy zespół składający się z lekarzy różnych specjalności – internistów, endokrynologów, diabetologów, kardiologów i pulmonologa, co jest czymś wyjątkowym, jeśli chodzi o oddziały chorób wewnętrznych – jesteśmy w stanie wybierać najlepszą drogę postępowania terapeutycznego. Pamiętamy, aby szanować prawa i godność pacjenta. Wiemy, że pacjenci nie oceniają lekarzy merytorycznie, ale zwracają dużą uwagę na to, jacy jesteśmy – czy wykazujemy empatię i czy potrafimy ze zrozumieniem pochylić się nad problemem, który nierzadko urasta do rangi jednej z najważniejszych spraw w ich życiu.
To nie mury leczą, a ludzie, ale trudno wyobrazić sobie szpital bez nowoczesnego wyposażenia.
Żeby zapewnić wysoką jakość udzielanych świadczeń medycznych, potrzebny jest nowoczesny sprzęt. Patrząc na rozwój naszego oddziału, należy też jasno powiedzieć, że gdyby nie przychylność zarządu szpitala, a konkretnie prezesa Pawła Obermeyera, nie udałoby się osiągnąć tych sukcesów. Mam to szczęście, że prezes z wykształcenia jest lekarzem. Obserwując jego decyzje w okresie ostatnich czterech lat, mogę śmiało powiedzieć, że to człowiek pełen empatii, kochający pacjentów. Dzięki aktywności i działaniom prezesa szpital pozyskuje środki na rozwój i rozbudowę.
Jak Pan jako ordynator motywuje zespół?
Wzajemnie się szanujemy i motywujemy, choć jednocześnie dużo od siebie wymagamy. Pracując z zespołem, który jest na wysokim poziomie merytorycznym, mam świadomość, że sam powinienem nadążać za najnowszymi wytycznymi. Mam to szczęście, że pracuję z osobami kochającymi swoją pracę. Jako lekarze wiemy, że naszą misją jest pomoc pacjentom.
Nie unikamy zajmowania się trudnymi przypadkami medycznymi, które z uwagi na wielochorobowość czasami stanowią wielką zagadkę. Każdemu pacjentowi przygotowujemy indywidualny plan leczenia, co trochę przypomina układanie puzzli. To przynosi efekty, bo otrzymujemy ogrom e-maili od pacjentów z podziękowaniami i wyrazami szacunku, a środowiskowo lekarskie zaprasza nas do udziału w konsyliach dotyczących najtrudniejszych przypadków klinicznych.
Plany na przyszłość to…?
Stawiamy na rozwój. Będziemy dalej gromadzić wokół siebie ludzi ambitnych, chcących zdobywać nową wiedzę z zamiarem pomocy pacjentom. Chciałbym też, żebyśmy stali się ośrodkiem egzaminującym lekarzy z endokrynologii, diabetologii i chorób wewnętrznych w ramach Państwowego Egzaminu Specjalizacyjnego. Wychodzę z założenia, że w sercu młodego lekarza należy rozbudzić chęć poznawania świata naukowego.
Prowadząc szkolenie specjalizacyjne – z chorób wewnętrznych, endokrynologii czy diabetologii – powinniśmy zachęcać lekarzy do aktywnego uczestnictwa w tym, co oferuje świat medyczny. Nie da się być dobrym lekarzem, nie znając aktualnych trendów w medycynie i nie interesując się nowymi sposobami rozwiązywania problemów zdrowotnych naszych pacjentów.
Źródło: „Gazeta Lekarska” nr 3/2026