Kulisy sporu w Wielkopolskiej Izbie Lekarskiej
Część lekarzy i lekarzy dentystów nie zgadza się z likwidacją dwóch delegatur w Wielkopolsce. Domagają się powtórzenia zjazdu okręgowego i ponownego wyboru władz izby.

Delegatura Wielkopolskiej Izby Lekarskiej (WIL) w Lesznie powstała w 1990 r. Cztery lata temu zyskała nową siedzibę przy ulicy Skarbowej.
– Na siedzibę, która jest naszą własnością, czekaliśmy tak naprawdę od 1989 roku. Teraz tu, w Starej Szwalni, mamy 78 metrów kwadratowych naszego szczęścia – mówiła wówczas lek. Lidia Dymalska-Kubasik, przewodnicząca leszczyńskiej delegatury cytowana na stronie internetowej WIL.
Zjazd okręgowy
W sobotę 28 lutego 2026 r. odbył się Okręgowy Zjazd Lekarzy (OZL). Nowym prezesem WIL został wybrany Mateusz Szulca. Dużo emocji wzbudziła uchwała o likwidacji dwóch delegatur – w Lesznie i Kaliszu. Już kilka dni później do Leszna przyjechał przedstawiciel nowych władz WIL.
– Kazał nam opuścić pomieszczenia delegatury, zabrał dokumenty i dyski z wrażliwymi danymi, wymienił zamki w drzwiach. Nie przedstawił żadnego upoważnienia, a nawet delegacji potwierdzającej polecenie służbowe wyjazdu do Leszna. Byliśmy zszokowani, a ja pomyślałam, że to pomyłka. Próbowałam dodzwonić się do kogoś w izbie okręgowej, wreszcie odebrał dyrektor biura izby. Powiedział krótko, że sporządzi notatkę służbową z moich zastrzeżeń – mówi Lidia Dymalska-Kubasik, która kierowała leszczyńską delegaturą przez 12 lat.
List nowego prezesa ORL
Nowy szef izby w liście opublikowanym na stronie WIL wyjaśnia, że delegatury w Lesznie i Kaliszu zostały zlikwidowane, ponieważ przestały odpowiadać potrzebom środowiska. Prezes Mateusz Szulca zwrócił uwagę na koszty ich funkcjonowania oraz niewystarczającą aktywność członków ze strony delegatów w tym regionie.
„Struktura delegatur, choć od początku spełniała ważną rolę integracyjną i organizacyjną, w ostatnich latach przestała odpowiadać realnym potrzebom środowiska. Brak wystarczającej liczby delegatów przekładał się na zmniejszoną możliwość wpływania na decyzje samorządu, utrudniał organizację pracy i generował koszty niewspółmierne do aktywności. Krótko mówiąc – aktualny model funkcjonowania delegatur nie sprawdził się w praktyce, nie oddawał bowiem rzeczywistego zaangażowania lekarzy w danym regionie ani nie wspierał w sposób efektywny ich potrzeb zawodowych – mnożąc jednocześnie koszty i biurokratyzując zaangażowanie” – napisał prezes Mateusz Szulca.
W liście skierowanym do członków WIL powołał się m.in. na postać Karola Marcinkowskiego – najsłynniejszego poznańskiego lekarza, który zasłynął z pracy społecznej i filantropii. I zaproponował stworzenie bardziej elastycznej struktury, która ma zostać oparta na kołach.
„Proponujemy model bliższy idei »pracy u podstaw« Karola Marcinkowskiego – oddający codzienne relacje, realne życie zawodowe i potrzeby lokalnych społeczności lekarskich. Osobiście będę promował nowy na terenach WIL, ale bardzo popularny w innych częściach kraju koncept kół lekarskich na Państwa terenie – mniejszych, bardziej elastycznych form organizacji, które mogą działać tam, gdzie jest realna potrzeba i chęć współdziałania: w szpitalach, przychodniach, miastach i powiatach” – podkreślił nowy prezes ORL.
Okoliczności
Lidia Dymalska-Kubasik zapewnia, że przez ostatnie lata delegatura działała prężnie, pomagając lekarzom i lekarzom dentystom, organizując szkolenia i integrując środowisko na poziomie lokalnym. – Przywołanie przez nowego prezesa postaci Karola Marcinkowskiego zobowiązuje. Warto byłoby ją urzeczywistnić w praktyce i dać przykład podejmując pracę blisko codziennych problemów lekarzy, których chce się reprezentować – mówi lekarka.
Zwraca też uwagę na okoliczności towarzyszące podjęciu uchwały o likwidacji delegatury. – W porządku obrad zjazdu w ogóle o tym nie było mowy. Taka propozycja pojawiła się nagle po wyborze nowego prezesa, a uchwałę poddano pod głosowanie w momencie, gdy wielu delegatów nie było na sali obrad, ponieważ pobierali karty do głosowania. To była wrzutka – mówi lekarka portalowi gazetalekarska.pl.
I dodaje, że nie było dotychczas żadnych obiekcji co do funkcjonowania delegatury. – Jako przewodnicząca delegatury nie podejmowałam samodzielnie decyzji finansowych, bo wszystkie wymagały albo uchwały ORL lub Prezydium ORL, a zawsze akceptacji skarbnika izby – mówi Lidia Dymalska-Kubasik.
Protest wyborczy
W piątek 6 marca przedstawiciele delegatury leszczyńskiej i kaliskiej wnieśli protest wyborczy do Krajowej Komisji Wyborczej (KKW) i Naczelnego Sądu Lekarskiego (NSL). Odbyło się to za pośrednictwem WIL, tak jak nakazują przepisy. Nie mogli jednak tego zrobić w biurze izby w Poznaniu.
– Dokumenty złożyliśmy za pośrednictwem platformy ePUAP, bo tego dnia biuro izby z dnia na dzień zostało zamknięte, choć to był piątek, ostatni dzień na złożenie protestu. Domagamy się nie tylko uchylenia uchwały dotyczącej likwidacji delegatury, ale również unieważnienia zjazdu okręgowego i powtórzenia wyborów. W naszej ocenie podczas OZL doszło co najmniej do dziesięciu różnych naruszeń regulaminu wyborów oraz obowiązującego prawa – mówi Lidia Dymalska-Kubasik.
Pikieta pod delegaturą
We wtorek 10 marca w godzinach popołudniowych odbyła się pikieta pod zamkniętą od kilku dni delegaturą WIL w Lesznie. W manifestacji wzięli udział nie tylko członkowie samorządu lekarskiego, ale również przedstawiciele innych zawodów medycznych. Protestowano m.in. pod hasłem sprzeciwu wobec traktowania ich jak „lekarzy drugiej kategorii”.
„Chcemy nadal organizować akcje edukacyjne, wydarzenia kulturalne w naszym regionie. Nasi medycy seniorzy nie chcą być skazani na izolację administracyjną i społeczną we własnym środowisku. (…) Sprzeciwiajmy się marginalizacji znaczenia naszego regionu. Nie jesteśmy sypialnią ani przedmieściem Poznania. Mamy własną społeczność, własne zaplecze medyczne. Wszyscy płacimy takie same składki jak koledzy z innych regionów i chcemy równego dostępu do wszystkich aspektów działalności Wielkopolskiej Izby Lekarskiej – tak było od początku jej istnienia” – podkreśla Agata Stodolska-Nowak, lekarka z Leszna, delegatka na zjazd okręgowy, w jednym z wpisów na Facebooku.
Echa medialne
– Wiele osób jest zaskoczonych przebiegiem zjazdu okręgowego w Poznaniu i podjęciem uchwały o likwidacji delegatury. Nie wiemy kto złożył ten wniosek, czy i jak zaakceptował uchwałę dział prawny zjazdu, nie podano uzasadnienia, natomiast złożono i przegłosowano wniosek formalny o procedowanie bez dyskusji. Początkowo nie chcieliśmy tego nagłaśniać w trosce o wizerunek samorządu lekarskiego, ale niestety nie mamy wyjścia – mówi Lidia Dymalska-Kubasik. I dodaje, że najbardziej boli ją fakt, że zrobili to lekarze – lekarzom.
O sprawie poinformowały m.in. media regionalne:
- Radio Poznań: „Jak przekazała delegatka na okręgowy zjazd lekarzy, Agata Stodolska-Nowak z Leszna, wniosek nad likwidacją delegatur został złożony niespodziewanie i głosowany był w godzinach nocnych. Jak dodaje, na tym samym zjeździe komisja rewizyjna wskazała, że wszystkie delegatury rozliczyły się prawidłowo”;
- Radio Eska: „Organizatorzy protestu podkreślają, że nie zgadzają się na odgórne narzucanie zmian, które uderzają w sprawnie działające od lat struktury. Przez 25 lat region miał prawo do samodzielnego zarządzania budżetem oraz organizowania własnych szkoleń i wydarzeń kulturalnych. Teraz te przywileje stoją pod znakiem zapytania”.
Oświadczenie szefa izby
„Gazeta Lekarska” skontaktowała się z prezesem Mateuszem Szulcą i Zespołem Komunikacji Medialnej WIL prosząc o komentarz do sprawy. W przesłanym oświadczeniu czytamy, że decyzja OZL była oparta nie na jednostkowych sygnałach, lecz zgłoszeniach wskazujących na potrzebę uporządkowania spraw finansowych i organizacyjnych, a leszczyńska delegatura nie realizowała działań związanych z kształceniem podyplomowym, koncentrując się głównie na integracji.
„Choć integracja środowiska lekarskiego jest ważna, tego typu inicjatywy mogą z powodzeniem prowadzić Koła Lekarzy, które WIL będzie nadal wspierać zarówno finansowo, organizacyjnie, jak i merytorycznie” – wskazał szef izby w oświadczeniu, którego pełną treść publikujemy tutaj.
Prezes Mateusz Szulca przekazał, że do Leszna został skierowany pracownik odpowiedzialny za zabezpieczenie mienia i dokumentacji, który pracuje w WIL na podstawie umowy cywilno-prawnej od VIII kadencji wraz z drugim pracownikiem, który w izbie odpowiada za sprawy związane nieruchomościami i ruchomościami oraz bezpieczeństwem obiektów. Zadania te wynikały z zakresu obowiązków i – jak czytamy w oświadczeniu – „wielokrotnie w okresie ostatnich lat wykonywały zadania służbowe na terenie Delegatur WIL i były znane zarówno pracownikom, jak i byłemu kierownictwu Delegatury”.
Z kolei odnosząc się do informacji medialnych o „zarekwirowaniu” urządzeń elektronicznych, Mateusz Szulca przekazał, że dane wrażliwe członków izby są przechowywane na zabezpieczonych serwerach w siedzibie WIL zgodnie z obowiązującymi procedurami. „WIL podejmie czynności weryfikacyjne, czy rzeczywiście pracownicy Delegatury lub jej zarząd przetwarzali dane osobowe lekarzy na zabezpieczonych urządzeniach bez podstawy prawnej” – podkreślił w oświadczeniu. Prezes zapewnił też, że jego celem jest łącznie, a nie dzielenie.
Do dalej?
Już w najbliższy piątek przedstawiciele delegatury leszczyńskiej pojawią się w Warszawie w siedzibie Naczelnej Izby Lekarskiej, aby porozmawiać na temat ostatnich wydarzeń w Wielkopolsce.