NFZ obniża finansowanie nadwykonań. Od kwietnia niższe stawki za badania diagnostyczne
Narodowy Fundusz Zdrowia opublikował zarządzenie wprowadzające stawki degresywne dla części badań diagnostycznych. Od drugiego kwartału 2026 r. świadczeniodawcy otrzymają niższe wynagrodzenie za badania wykonane ponad limit określony w umowie z Funduszem.

Za gastroskopię i kolonoskopię NFZ pokryje 60 proc. wartości świadczenia, a za rezonans magnetyczny i tomografię komputerową 50 proc. Dotychczas nadwykonania w tych zakresach były finansowane w 100 proc., jako świadczenia nielimitowane. Według szacunków Funduszu nowe zasady mają przynieść w 2026 r. ok. 625 mln zł oszczędności. Niższe stawki nie będą stosowane wobec: dzieci i młodzieży do 18. roku życia, pacjentów onkologicznych posiadających kartę DiLO, osób objętych programem profilaktyki raka jelita grubego.
Konsultacje: liczne zastrzeżenia i częściowe korekty
Do projektu zarządzenia zgłoszono uwagi od ponad 240 podmiotów. Najczęściej podnoszono ryzyko ograniczenia dostępności badań i wydłużenia kolejek, zbyt niski poziom finansowania nadwykonań, obawy o płynność finansową pracowni, zwłaszcza mniejszych i lokalnych, zbyt niskie wartości kontraktów.
W odpowiedzi NFZ przesunął termin wejścia w życie nowych zasad na 1 kwietnia 2026 r. (pierwotnie miały obowiązywać od początku roku) oraz podwyższył współczynniki degresji: z proponowanych 0,4 do 0,5 dla badań TK i MR oraz 0,6 dla badań endoskopowych.
Wyniki kontroli: nadużycia w diagnostyce obrazowej
Fundusz uzasadnia zmiany m.in. wynikami kontroli, które wykazały nieprawidłowości w rozliczaniu badań obrazowych. W części placówek pacjentom wymagającym diagnostyki kilku odcinków kręgosłupa wykonywano badania wielokrotnie, w krótkich odstępach czasu, żądając odrębnych skierowań.
Jak podkreśla NFZ w takich przypadkach badanie powinno być wykonane jednorazowo, na podstawie jednego skierowania, obejmując wszystkie wskazane obszary. Nieprawidłowości stwierdzono w ponad 8,2 tys. spośród 12 tys. skontrolowanych badań MR, co przełożyło się na zawyżenie kosztów o ponad 1 mln zł i konieczność wielokrotnych wizyt pacjentów. Kontrolerzy ustalili również, że to pracownie zabiegały o rozdzielanie skierowań.
Obawy o bezpieczeństwo pacjentów
Przedstawiciele szpitali oraz organizacji pacjenckich ostrzegają, że wprowadzenie stawek degresywnych w praktyce oznacza powrót limitów w diagnostyce, która dotąd była nielimitowana. Ich zdaniem placówki, obawiając się narastania zadłużenia, mogą ograniczać liczbę badań wykonywanych ponad wartość kontraktu. To z kolei może przełożyć się na dłuższe kolejki i gorszą dostępność świadczeń również dla pacjentów onkologicznych, mimo formalnego wyłączenia ich z nowych zasad.
Jakub Kosikowski: alarm kilkunastu placówek
Zdaniem rzecznika NIL Jakuba Kosikowskiego już kilkanaście przychodni, poradni oraz pracowni endoskopowych i obrazowych alarmuje, że ich kontrakty z NFZ są na wyczerpaniu. Część placówek już straciła finansowanie, innych dotknie to w najbliższych tygodniach, dlatego od kwietnia zaczną ograniczać liczbę przyjmowanych pacjentów.
W Szpitalu im. Ojca Rafała w Proszowicach dyrektor Zbigniew Torbus w rozmowach m.in. z Polsat News i portalem Termedia nie pozostawia złudzeń: kolejki do specjalistów i badań diagnostycznych mogą wydłużyć się nawet o około 70 proc. Jak wylicza, czas oczekiwania na gastroskopię w trybie stabilnym wzrośnie z 99 do 152 dni.
W Wojewódzkim Szpitalu im. św. Łukasza w Tarnowie dyrektor Anna Czech alarmowała na antenie radia RDN, że przy obecnych limitach finansowych placówka będzie mogła zabezpieczyć przede wszystkim przypadki ostre, przywożone przez ZRM. Pacjenci planowi będą przesuwani na coraz bardziej odległe, w praktyce często nierealne terminy.
W Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym nr 4 w Lublinie dyrektor Michał Szabelski zwraca uwagę, że nowe regulacje, w połączeniu z obniżeniem wyceny punktowej na początku roku, zmuszają placówkę do wykonywania części badań diagnostycznych poniżej realnego kosztu ich przeprowadzenia.
Wojewódzki Szpital Specjalistyczny im. Stefana Kardynała Wyszyńskiego w Lublinie oraz COZL (Centrum Onkologii Ziemi Lubelskiej im. Św. Jana z Dukli) podkreślają, że proponowane przez NFZ rozwiązania nie stabilizują systemu, lecz generują dodatkowe koszty w dłuższej perspektywie. Jak argumentują, ograniczenia finansowe bezpośrednio uderzą w bezpieczeństwo pacjentów, którzy otrzymają diagnozę zbyt późno.
Polska Federacja Szpitali również stanowczo sprzeciwiła się obniżkom, wskazując w mediach branżowych, że zamiast sztywnego cięcia finansowania potrzebne są jakościowe zmiany w kwalifikacji do badań. Z kolei w Toruniu i Włocławku zapowiedziano wstrzymanie zapisów na endoskopię na 2026 r., jeśli wejdą w życie limity. Duże podmioty radiologiczne ostrzegają lekarzy dyżurnych przed spadkiem liczby badań planowych i wzrostem liczby badań „cito”. W Myszkowie i Krasnymstawie ograniczono przyjęcia w okulistyce, w woj. lubelskim – w neurologii. W Gryfinie, Opatowie, Zabrzu i na warszawskim Bemowie kontrakty na endoskopię zostały już wyczerpane. W jednej z lubelskich pracowni rezonansu magnetycznego dotychczasowy tryb pracy (8–22 w dni powszednie i 8–20 w weekendy) od maja zostanie zredukowany do zaledwie trzech godzin dziennie, bez pracy weekendowej.