26 marca 2026

NFZ tnie limity na badania. Lekarze alarmują: ucierpią pacjenci 

Nadwykonania i limity NFZ były tematem śniadania prasowego „Medycyna oszczędnościowa – rachunek za zdrowie”, które 26 marca odbyło się w siedzibie NIL. Przedstawiciele samorządu lekarskiego omówili konsekwencje wprowadzenia przez rząd oszczędności w ambulatoryjnej opiece specjalistycznej. 

Fot. Gazeta Lekarska

NFZ planuje finansować nadwykonania, czyli wizyty w poradniach specjalistycznych przekraczające limit określony w umowie z podmiotem leczniczym, jedynie w 40 proc. Na początku marca Fundusz zapowiedział podobne rozwiązania w odniesieniu do ambulatoryjnej diagnostyki specjalistycznej (ASDK), obejmującej m.in. gastroskopię, kolonoskopię, tomografię komputerową i rezonans magnetyczny. Według zapowiedzi częściowe limity w diagnostyce mają przynieść około 800 mln zł oszczędności, a ograniczenia w finansowaniu AOS mogą wygenerować jeszcze większe kwoty.

Jeszcze dłuższe kolejki

Naczelna Rada Lekarska ostrzega, że obniżenie wyceny świadczeń ponadlimitowych doprowadzi do dalszego wydłużenia kolejek na badania. Najdotkliwiej odczują to pacjenci, u których opóźnienie diagnostyki może być groźne dla ich życia, jak w przypadku chorób nowotworowych.

Kolejki już dziś są codziennością polskiej ochrony zdrowia. W ostatnich latach udało się je skrócić m.in. dzięki zniesieniu limitów i zwiększeniu finansowania, jednak złe decyzje NFZ mogą odwrócić ten trend. Już teraz w wielu pracowniach kontrakty są bardzo niskie, a z części ośrodków, zwłaszcza endoskopowych, napływają sygnały, że pacjenci zapisani na kwiecień br. otrzymują propozycje terminów przyjęć dopiero na 2027 rok. W niektórych miejscach limity mogą wyczerpać się w ciągu najbliższych tygodni.

Podczas spotkania przedstawiciele Naczelnej Rady Lekarskiej – wiceprezesi Klaudiusz Komor i Paweł Barucha, przewodniczący Komisji ds. Szpitalnictwa NIL Marcin Karolewski, oraz rzecznik NIL Jakub Kosikowski – omówili problem z perspektywy swoich specjalizacji, wyjaśniając również, czym w rzeczywistości są nadwykonania.

Kardiologia: szybka diagnostyka to podstawa

– W medycynie samo pojęcie „wykonania usługi” nie powinno właściwie funkcjonować. W naszej pracy nie chodzi o realizowanie usług, lecz o udzielanie świadczeń wtedy, kiedy są one rzeczywiście potrzebne.. Leczymy pacjenta w momencie, w którym wymaga tego jego stan zdrowia. Trudno sobie wyobrazić, by ktoś się decydował na kolonoskopię czy gastroskopię dla przyjemności: to badania wykonywane z konkretnych wskazań, a nie na życzenie – podkreślał wiceprezes NRL Klaudiusz Komor.

Odnosząc się do kardiologii, dodał: – Z perspektywy kardiologii doskonale wiecie, że choroby sercowo- naczyniowe pozostają najczęstszą przyczyną zgonów. Szacuje się, że niemal 50 proc. wszystkich zgonów, nie tylko w Polsce, ale we wszystkich krajach wysoko rozwiniętych, wynika z przyczyn kardiologicznych. Często powtarzamy, że każdy z nas umarłby na serce, chyba że wcześniej spotkałaby go inna choroba.

Klaudiusz Komor mówił również, że diagnostyka kardiologiczna powinna opierać się na szybkim wykrywaniu zagrożeń i wczesnym reagowaniu – Wprowadzenie limitów oznacza, że w kardiologii cofniemy się o dwa kroki, bo terminy wizyt i badań ponownie się wydłużą, a w tej dziedzinie czas ma kluczowe znaczenie. 

Stomatologia: niedofinansowanie i jego skutki

Wiceprezes NRL Paweł Barucha zwracał uwagę, że wiele chorób, w tym nowotworowych, zaczyna się od problemów widocznych w jamie ustnej, co bywa pomijane przez decydentów. – Kardiologia cofnie się o dwa kroki. W stomatologii, szczególnie tej publicznej, ten proces trwa już od dawna: system jest w wyraźnym regresie. Trzeba jednak podkreślić jedną rzecz: 94 proc. gabinetów stomatologicznych w Polsce to gabinety prywatne, ale realizują również świadczenia, które przysługują pacjentom w ramach publicznej opieki zdrowotnej, gwarantowanej przez konstytucję. Prywatna forma organizacyjna nie zmienia faktu, że pełnią one ważną funkcję w systemie ochrony zdrowia.

Rzecznik prasowy NIL i onkolog Jakub Kosikowski wskazywał, że w onkologii sytuacja jest równie poważna: – Mamy pacjentów, którzy wymagają natychmiastowej, pilnej opieki onkologicznej, ale zanim rozpoczną leczenie, muszą mieć wyleczone zęby. W przeciwnym razie ryzyko niepowodzenia terapii znacząco rośnie. Brak sprawnie działającej publicznej opieki stomatologicznej sprawia, że ci pacjenci często odbijają się od ściany: nie dlatego, że nie chcą się leczyć, ale dlatego, że system nie zapewnia im podstawowego przygotowania do terapii.

Paweł Barucha wyjaśniał, że publiczna stomatologia jest skrajnie niedofinansowana: – Obecnie trafia do niej około 2,4 proc. środków z NFZ, podczas gdy z wyliczeń wynika, że aby system mógł funkcjonować na minimalnie stabilnym poziomie, potrzeba co najmniej 4 proc. Tylko raz w historii osiągnięto taki poziom finansowania – i wtedy stomatologia rzeczywiście działała dobrze. Dziś jesteśmy na równi pochyłej i niestety wciąż zjeżdżamy w dół.

Chaotyczne działania NFZ

Paweł Barucha dodał również, że ostatnie działania NFZ pogłębiają chaos: – Na stronie pojawiła się informacja, nawet nie formalne zarządzenie, która nagle zmienia zasady obowiązujące od czterech lat. To wprowadza ogromną niepewność i destabilizuje pracę gabinetów, które próbują realizować świadczenia zgodnie z prawem i w interesie pacjentów. 

Z kolei Jakub Kosikowski przypominał, że pacjent rozpoczynający chemioterapię lub radioterapię w obrębie głowy i szyi musi mieć wcześniej wyleczoną jamę ustną, ale wizyta stomatologiczna nie jest elementem ścieżki DILO, co zmusza pacjentów do dramatycznych wyborów: prywatne leczenie stomatologiczne albo ryzyko groźnych powikłań, w tym sepsy. 

Geriatria: niepotrzebne hospitalizacje i ich konsekwencje

Marcin Karolewski, geriatra, zwracał uwagę na konsekwencje kierowania starszych pacjentów do szpitala wyłącznie po to, by wykonać badania możliwe do przeprowadzenia ambulatoryjnie. Hospitalizacja jest droższa i wiąże się z większym ryzykiem zdrowotnym. Podkreślał, że oddziały chorób wewnętrznych w mniejszych miastach pełnią funkcję klinik, stanowiąc kluczowe zaplecze diagnostyczne dla POZ.

– Od lat to szpitale przyspieszają diagnostykę, której nie da się wykonać w AOS, mimo że od dawna mówi się o konieczności odwrócenia piramidy świadczeń i przeniesienia badań do tańszych i bezpieczniejszych form ambulatoryjnych. Tymczasem wracamy do sytuacji, w której rezonans, tomografię czy endoskopię szybciej wykonuje się w szpitalu niż w AOS – tłumaczył.

Dr Karolewski zaznaczał, że wciąż otrzymuje liczne skierowania z adnotacjami typu „podejrzenie nowotworu” czy „stan wymagający pilnej hospitalizacji”, choć wiele z tych badań można byłoby wykonać ambulatoryjnie. Dodawał również, że jesteśmy zakładnikami systemu, w którym szpitalami rządzi rachunek ekonomiczny.