3 lutego 2026

Piotr Kościelniak: Tajne łamane przez poufne

Kiedy kolejny raz pojawia się temat stanu przygotowań systemu ochrony zdrowia na zdarzenia wielkoskalowe, siłą rzeczy myślimy o konflikcie zbrojnym – „godzinie W”.

Fot. Waldemar Kompała/Fotorzepa

Bardzo łatwo wtedy narazić się na zarzut straszenia obywateli inwazją barbarzyńców ze wschodu i wyniszczającą wojną. Ale pomyślmy o tym w nieco inny sposób. Te same – lub bardzo zbliżone zasoby – zostałyby uruchomione w sytuacji potężnej katastrofy naturalnej lub komunikacyjnej. A takie mogą się zdarzyć i w Polsce.

Popatrzmy – w ostatnim roku regularnie dochodziło do tajemniczych pożarów magazynów i obiektów handlowych. W połowie listopada ubiegłego roku o mało nie doszło do wykolejenia pociągu na linii Warszawa–Dorohusk. Maszynista zauważył ubytek torów – gdyby nie on, wykoleiłby się pociąg, którym podróżowało prawie 500 osób.

W styczniu tego roku wykoleił się pociąg Polregio z 20 osobami. I dla reakcji systemu ochrony zdrowia zupełnie nieistotne jest to, czy to sabotaż, element wojny hybrydowej, czy „zwykły” wypadek – działanie w celu ratowania życia i zdrowia ludzi byłoby takie samo.

A co, gdyby w Polsce wydarzyło się to, co w Hiszpanii, gdzie w ciągu czterech dni doszło do wypadków sześciu pociągów? W jednej katastrofie zginęło co najmniej 41 osób, a rannych zostało ponad 150. Nie można nie zapytać, jak poradziłby sobie z taką katastrofą kraj, w którym porody przyjmuje się na SOR-ach. Dzięki Bogu nie musieliśmy testować systemu w takich okolicznościach. Przyjmujemy, że wszystko zadziała. Ale…

Obserwacja niesprawności działania innych służb w takich sprawach nakazuje pewną ostrożność. Pamiętamy wszak o nieporadności przy nalocie dronów znad Białorusi i o poszukiwaniach balonów, które część mediów z uporem nazywa przemytniczymi. Wiemy też, że choć kolejowych dywersantów udało się zidentyfikować, samemu aktowi dywersji nie zapobiegliśmy. Oby reakcja na zdarzenia wielkoskalowe (czy „godzinę W”) była skuteczniejsza.

Podejmując się pisania tematu numeru tego wydania „Gazety Lekarskiej”, wiedzieliśmy też dobrze, że wiele informacji dotyczących gotowości wojskowej służby zdrowia i jej współpracy z częścią cywilną w razie nagłych zdarzeń będzie dla nas niedostępnych – są to informacje tajne. Ale mamy też nadzieję, iż „ściśle tajne” nie służy do przykrycia tego, że nasza gotowość jest dziś iluzoryczna.

Piotr Kościelniak