31 marca 2026

Zaostrza się spór o delegatury WIL

Wzajemne oskarżenia, w tym zarzuty o niegospodarność, a także wojna na listy i oświadczenia członków samorządu – tak wygląda konflikt wokół zlikwidowanych delegatur Wielkopolskiej Izby Lekarskiej w Kaliszu i Lesznie.

Foto: facebook.com/WielkopolskaIzbaLekarska

Działacze ze zlikwidowanych 28 lutego 2026 roku delegatur Wielkopolskiej Izby Lekarskiej nie kryją oburzenia decyzją Sprawozdawczo-Wyborczego Okręgowego Zjazdu Lekarzy. Ich zdaniem nie było żadnych przesłanek do podjęcia tak radykalnych działań. Podczas niedawnej wizyty delegacji z Kalisza i Leszna w Naczelnej Izbie Lekarskiej lekarze skarżyli się, że nie mogą nawet zaprezentować swoich argumentów na stronie WIL. Ich list otwarty (podpisany przez dziesięciu delegatów i członków WIL z rejonów Kalisza i Leszna) publikujemy poniżej.


List otwarty Delegatów i Członków Wielkopolskiej Izby Lekarskiej w odpowiedzi na stanowisko Prezesa ORL WIL z dnia 4 marca 2026 r.

[Stanowisko Prezesa ORL WIL można przeczytać na stronie izby – przyp. red.]

Szanowne Koleżanki, Szanowni Koledzy Lekarze i Lekarze Dentyści,

Ze zdumieniem, ale i z głębokim niesmakiem przyjęliśmy stanowisko Prezesa Okręgowej Rady Lekarskiej WIL z dnia 4 marca 2026 r., które zostało między innymi opublikowane na ogólnodostępnej stronie internetowej Izby. Fundamentalny spór o przestrzeganie prawa, demokrację wewnątrzkorporacyjną oraz poszanowanie praw lekarzy sprowadzono w nim do rzekomego żalu po utracie „stanowisk funkcyjnych” oraz okraszono zawoalowanymi insynuacjami o niegospodarność.

Jako środowisko mamy prawo wymagać od osoby piastującej najwyższą funkcję w naszej Izbie postawy godnej zawodu lekarza – opartej na prawdzie, rzetelności, etyce i elementarnym szacunku do współpracowników. Niestety, oświadczenie Prezesa WIL stanowi bolesne zaprzeczenie tych wartości. Wobec szerzenia jawnej dezinformacji, zmuszeni jesteśmy odpowiedzieć językiem twardych faktów.

Finansowa hipokryzja, prawny paradoks i żądanie audytu

Szczególne oburzenie budzą próby usprawiedliwienia likwidacji delegatur rzekomą nieefektywnością oraz zawoalowane sugestie o nieprawidłowościach. Przypominamy elementarne zasady: przewodniczący delegatur nie mają prawa samodzielnego podejmowania decyzji finansowych. To Poznań na początku każdego roku przyznaje maksymalne pule na wydatki, to Poznań zatwierdza koszty i to Poznań fizycznie realizuje wszystkie przelewy! Delegatury nigdy nie przekraczały przyznanych im budżetów, a często wręcz zwracały niewykorzystane środki (przykładowo, w 2025 r. prężnie działająca delegatura w Kaliszu wydała ok. 98% przyznanej jej, i tak skromnej, puli). Co więcej, Poznań co roku zatwierdzał sprawozdania finansowe delegatur (z którymi można zapoznać się na stronie Wielkopolskiej Izby Lekarskiej) i nigdy, przez całą kadencję, nie wniósł do nich absolutnie żadnych zastrzeżeń ani uwag.

Co więcej, w państwie prawa istnieją odpowiednie instytucje i organy ścigania powołane do badania przypadków defraudacji czy niegospodarności. Warto w tym miejscu zwrócić uwagę na pewien interesujący paradoks prawny. Jeśli władze w Poznaniu rzeczywiście od dłuższego czasu dysponowały sygnałami o rzekomych nieprawidłowościach i celowo nie powiadomiły o nich wcześniej odpowiednich organów, to same mogły narazić się na odpowiedzialność prawną z tytułu niedopełnienia obowiązków i zatajenia tych faktów. Trudno o bardziej dobitny dowód na to, że dzisiejsze oskarżenia są całkowicie wyssane z palca. Zmusza to jednak do gorzkiej refleksji: czy te wyimaginowane „nieprawidłowości” nie zostały sztucznie wykreowane i zachowane na odpowiedni moment wyłącznie po to, by posłużyć jako wygodny pretekst do uzasadnienia z góry zaplanowanej likwidacji naszych jednostek?

Środowisko musi również poznać twarde liczby. Na początku poprzedniej (VIII) kadencji w kasie Izby znajdowało się ok. 2 mln zł (przy składce 60 zł). Kadencja ta zakończyła się z wynikiem ok. 6 mln zł w kasie Izby, a w jej trakcie Izba zakupiła na własność i wyremontowała siedzibę delegatury m.in. w Lesznie (do aktów notarialnych stawali przedstawiciele Poznania). Tymczasem po mijającej (IX) kadencji, przy składce podniesionej do 120 zł, w kasie znajduje się zaledwie ok. 5 mln zł. Oznacza to, że obecna kadencja wygenerowała de facto stratę w wysokości około 1 miliona złotych!

Dodatkowo warte wskazania jest, że delegatury z trudem uzyskiwały środki na dofinansowanie np. na wynagrodzenia dla wykładowców na organizowane przez nas szkolenia lokalne.

W związku z rzucaniem bezpodstawnych i krzywdzących oskarżeń, kategorycznie żądamy przeprowadzenia niezależnego audytu finansowego Wielkopolskiej Izby Lekarskiej przez zewnętrzną firmę audytorską. Audyt ten ma na celu oczyszczenie dobrych imion lekarzy pełniących funkcje w delegaturach oraz pokazanie całemu środowisku, gdzie faktycznie przez ostatnie lata „przepalane” były pieniądze wielkopolskich lekarzy.

Obalenie mitu „braku zaangażowania” i „walki o stołki”

Prezes zarzuca nam brak aktywności i twierdzi, że walczymy o stanowiska. To teza absurdalna, jeśli zderzy się ją z faktami. Większość z nas nie pełniła i nie pełni żadnych płatnych funkcji. Wykonywaliśmy swoje obowiązki czysto społecznie, nie pobierając z tego tytułu żadnych bonusów finansowych. Przez ostatnie 20 lat funkcjonowania Izby wielu z nas było wybieranych na delegatów wielokrotnie – to dowód ogromnego, wieloletniego zaufania, jakim obdarzają nas lokalni lekarze.

Na tym samym Zjeździe, na którym zlikwidowano delegatury, wręczano niektórym z działaczy tych delegatur odznaczenia „Zasłużony dla Wielkopolskiej Izby Lekarskiej”. Jak można z jednej strony odznaczać lekarzy z Kalisza i Leszna za wybitne zasługi, a kilka godzin później zwalniać ich pod pretekstem „nieefektywności” i „niegospodarności”?

Prawda o tzw. „niskiej frekwencji” jest jeszcze bardziej mroczna. Poznań, jako jedynemu rejonowi, wyznaczył wybory w Kaliszu w okresie wakacyjnym, a w dla lekarzy dentystów w okolicach długiego weekendu 15 sierpnia! Było to celowe działanie wymierzone w obniżenie frekwencji. A mimo to, u stomatologów zabrakło zaledwie kilku głosów do uzyskania pełnego kworum. Kiedy po wakacjach aktywnie domagaliśmy się – popartymi dziesiątkami podpisów wnioskami – obligatoryjnych wyborów uzupełniających, Okręgowa Komisja Wyborcza w Poznaniu (działając przez nieistniejący twór zwany „Prezydium OKW”) odrzucała je z kuriozalnych powodów formalnych. Ten wykreowany przez Poznań wakat posłużył następnie jako cyniczny pretekst do likwidacji naszych struktur.

Fałszywa decentralizacja – skok na władzę i ostrzeżenie dla innych

Prezes w swoim piśmie mydli oczy rzekomą poprawą struktury. Prawda jest taka, że likwidacja delegatur to ostateczna, brutalna centralizacja. Lekarzom w regionach odebrano ich reprezentację. Obiecywane w zamian „koła terenowe” nie mają żadnej osobowości prawnej ani decyzyjności. Cała władza skupia się teraz w Poznaniu. Co więcej, Poznań przejmie całkowitą i wyłączną kontrolę nad budżetem. Środki te, które w delegaturach wydawano na to, do czego Izby zostały powołane – szkolenia, spotkania integracyjne czy wsparcie dla lekarzy seniorów – będą teraz do swobodnej dyspozycji władz w Poznaniu.

W tym miejscu musimy zadać pytanie: kto będzie następny? Skoro w celu zlikwidowania delegatur w Kaliszu i Lesznie bez wahania wykreowano całkowicie bezpodstawne zarzuty finansowe i proceduralne, a pismo Prezesa ma tak bezkompromisowy i apodyktyczny wydźwięk, to rodzi się w pełni uzasadnione podejrzenie, że jesteśmy jedynie poligonem doświadczalnym. Istnieje realne zagrożenie, że w imię dalszej rzekomej „optymalizacji kosztów”, wkrótce zlikwidowane zostaną kolejne prężnie działające delegatury w Wielkopolsce.

Rażące bezprawie, cenzura i siłowe przejmowanie dokumentacji

Nasz sprzeciw dotyczy dramatycznego uderzenia w godność delegatów, ale przede wszystkim – rażącego łamania prawa. W tym miejscu musimy z całą mocą i stanowczością podkreślić następujący fakt: Okręgowy Zjazd Lekarzy w ogóle nie miał prawa zlikwidować delegatur! Zgodnie z obowiązującymi przepisami wewnątrzkorporacyjnymi, wyłączną kompetencję do tworzenia i znoszenia delegatur posiada Okręgowa Rada Lekarska (której to uprawnienie przekazał zresztą jeden z wcześniejszych Zjazdów). Poddając pod głosowanie ten akt, Zjazd dokonał bezprawnej uzurpacji kompetencji, działając wprost i rażąco niezgodnie z prawem.

Powoływanie się dziś na tę uchwałę jest sankcjonowaniem bezprawia. Sam projekt procedowano „w ciemno” (bez dostarczenia delegatom tekstów). Debatę merytoryczną ucięto wnioskiem formalnym, a delegatom próbującym zabrać głos, łamiąc regulamin, arbitralnie wyłączano mikrofony.

Prawdziwe oblicze obiecanej „poprawy obsługi” doskonale obrazują wydarzenia z Leszna. Delegatura została tam fizycznie zamknięta, a znajdująca się w niej dokumentacja została zabrana przez osobę, która nie wylegitymowała się żadnym formalnym umocowaniem! Nie sporządzono absolutnie żadnych protokołów zdawczo-odbiorczych ani nie wydano pokwitowań za przejęte dokumenty. Takie standardy, przypominające najgorsze praktyki siłowe (praktyki minionej epoki), są absolutnie niedopuszczalne w instytucji zaufania publicznego, jaką jest samorząd lekarski.

Żądania i Konkluzja

Ponieważ merytoryczny dialog na Zjeździe został nam fizycznie uniemożliwiony, podjęliśmy kroki prawne. Zostały już złożone oficjalne Protesty Wyborcze do Naczelnego Sądu Lekarskiego w Warszawie, domagające się unieważnienia Zjazdu i wszystkich dokonanych na nim wyborów.

Wobec publicznego naruszenia naszych dóbr osobistych i rozsiewania krzywdzących insynuacji o rzekomą walkę o „stołki” i nieprawidłowości – co poprzez publikację na ogólnodostępnej stronie www WIL stanowi absolutnie niedopuszczalne, publiczne „pranie brudów”, z którym zapoznać się mogą nasi pacjenci, a które uderza w dobre imię wszystkich lekarzy – kategorycznie żądamy od Prezesa ORL WIL oficjalnych przeprosin. Oczekujemy, że zostaną one opublikowane w ten sam sposób i rozesłane do wszystkich członków Izby dokładnie tą samą drogą, co pismo z 4 marca 2026 r. Jednocześnie, jako że rozpowszechniane oszczerstwa stanowią wyłączną, osobistą odpowiedzialność ich autora, żądamy, aby koszty tej wysyłki (jak także związane z wysłanym listem, na który niniejszy stanowi odpowiedź) Prezes pokrył w całości z własnej kieszeni. Nie ma naszej zgody na to, by ze składek ogółu lekarzy finansowano polityczne potyczki i kolportaż pomówień.

Dnia, 09 marca 2026 r.

W imieniu grupy Delegatów i Członków WIL z rejonów Kalisza i Leszna.


Portal gazetalekarska.pl skontaktował się z Wielkopolska Izbą Lekarską w celu uzyskania odpowiedzi na pojawiające się w powyższym liście zarzuty. Zostanie ona opublikowana, gdy tylko ją otrzymamy.

Jednocześnie warto wskazać, że na stronie WIL powyższy list delegatów i członków dotyczący likwidacji delegatur został opublikowany z komentarzami stanowiącymi „odpowiedzi” na zawarte w nim stwierdzenia. Ten dokument można przeczytać na stronie WIL.