Niechętnie dzielimy się danymi dotyczącymi zdrowia

U podstaw koncepcji medycyny personalizowanej leży rzetelne, transparentne gromadzenie i przetwarzanie wysokiej jakości danych. Tymczasem, jak wynika z najnowszej odsłony Raportu FutureProofing Healthcare: Indeks Medycyny Personalizowanej 2020, Polska zajęła jedne z najniższych miejsc w zakresie dostępu do danych medycznych, infrastruktury zarządzania danymi czy gotowości społeczeństwa do dzielenia się informacjami o stanie zdrowia.

Foto: pixabay.com

W tegorocznym Indeksie Medycyny Personalizowanej 2020 Polska zajęła 26. miejsce na 34. analizowane kraje.

Na niski wynik naszego państwa wpływ mają m.in. noty w miernikach oceniających wykorzystanie i dostęp do danych medycznych:

  • „Gotowość społeczeństwa do dzielenia się danymi” – 31. miejsce,
  • „Dostęp pacjentów do danych medycznych” – 28. miejsce,
  • „Infrastruktura zarządzania danymi” – 25. miejsce,
  • „Międzynarodowa wymiana danych” – 24. miejsce.

Z badań branych pod uwagę przy opracowaniu Raportu wynika, że ponad 40% Polaków nie jest skłonnych do udostępniania swoich danych osobowych w żadnym celu. Jedynie 30% zgodziłoby się udostępnić dane medyczne w celu poprawy opieki medycznej. Z kolei raport przygotowany przez Światową Organizację Zdrowia (WHO) pokazuje znikomy dostęp, jaki mają Polacy do swoich danych medycznych, możliwości ich usuwania czy korekty.

– Polacy nie są skłonni dzielić się danymi – nie chodzi tu jedynie o dane medyczne, ale także informacje zbierane na potrzeby np. instytucji finansowych. Znamy wartość swoich danych i niechętnie się z nimi rozstajemy. Powinniśmy więc pokazać pacjentom, że zbieranie danych czy ich udostępnianie po postu się opłaca. Chorzy muszą wiedzieć dokładnie, czemu służą przekazywane przez nich informacje i jakie oni sami mogą mieć z tego korzyści, np. dostęp do personalizowanych terapii czy wpływanie na rozwój medycyny. Musimy zastanowić się też w jakim celu chcemy zbierać dane i wyraźnie zakomunikować transparentność tych działań pacjentom – mówi dr Małgorzata Gałązka-Sobotka, Dyrektor Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia na Uczelni Łazarskiego.

Jak wynika z Indeksu Zrównoważonego Rozwoju Systemów Ochrony Zdrowia 2019, Polska zajmuje ostatnie, 30. miejsce w zakresie liczby praktykujących lekarzy na 100 tys. mieszkańców. Eksperci podkreślają, że problemem nie jest jedynie brak specjalistów, ale również personelu pomocniczego, który mógłby odciążyć ich w codziennej pracy, np. w zakresie wprowadzania danych pacjentów. W polskich szpitalach brakuje personelu niemedycznego, w tym także informatyków czy menadżerów. W związku z tym, Polski Panel Ekspertów Indeksu Medycyny Personalizowanej 2020, jako jedną z rekomendacji postuluje wprowadzenie pomocniczych kadr medycznych odciążających personel medyczny z prac administracyjnych, w tym wprowadzenie zawodu kodera medycznego (do 2023 r.).

Zawód kodera medycznego jest stosunkowo nowy. Zadanie takiej osoby jest gromadzenie informacji medycznej, pozwalającej na zgodne z przepisami oraz zasadami sztuki medycznej uzyskiwanie płatności za udzielane świadczenia opieki zdrowotnej. Oprócz nowych specjalizacji, eksperci zwracają uwagę na wykorzystanie zawodów, które już funkcjonują. – Opiekun medyczny może pracować jako asystent pielęgniarki lub lekarza, farmaceuta jako farmaceuta kliniczny, który wspiera lekarza wskazując na interakcje leków. Mamy również wielu absolwentów zdrowia publicznego, którzy z powodzeniem mogą pracować jako analitycy czy menadżerowie oddziałowi. Musimy jedynie podjąć decyzję, że te zawody są nam rzeczywiście potrzebne – dodaje prof. Ryszard Gellert, dyrektor Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego.

Bez informatyzacji ochrony zdrowia nie możemy jednak mówić o właściwym gromadzeniu danych, a następnie ich przetwarzaniu, nawet przy wykorzystaniu pomocniczych kard medycznych. Analizując pozycję Polski w miernikach dotyczących wymiany danych należy zwrócić uwagę na to, że nasz kraj dość wcześnie rozpoczął pracę nad informatyzacją ochrony zdrowia, jednak nie radził sobie w tym obszarze – dopiero od około trzech lat nadrabia zaległości. Wiele rozwiązań zostało wprowadzonych niedawno. Kolejną rekomendacją Polskiego Panelu Ekspertów jest więc zakończenie procesu informatyzacji systemu ochrony zdrowia oraz gromadzenie i analiza danych medycznych na potrzeby efektywności zdrowotnej (do 2022 r.).

– Duże obciążenie lekarzy koniecznością sprawozdawania ogromnej ilości informacji przekłada się na niską jakość danych. Niezbędne jest więc wprowadzanie informatycznych rozwiązań, pozwalających  analizować zgromadzone informacje w określonym celu. Do poprawy tej sytuacji niezbędne są odpowiednie rozwiązania legislacyjne oraz dalszy rozwój informatyzacji ochrony zdrowia, oparty na strategii współpracy dostawców oprogramowania informatycznego, tak, aby lekarz nie musiał wielokrotnie uzupełniać tych samych danych – podsumowuje dr Beata Jagielska, prezes Polskiej Koalicji Medycyny Personalizowanej.

Powiązane aktualności

Skomentuj

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.