Cisza w pamięci
Pierwsze objawy łatwo przeoczyć, a konsekwencje są poważne. Demencja to jedna z największych epidemii XXI wieku. W Polsce nadal wykrywana jest zbyt późno.

Kiedy w 1906 r. niemiecki neurolog i psychiatra Alois Alzheimer po raz pierwszy przedstawił przypadek „choroby zapominania”, nikt nie przypuszczał, że stanie się ona jednym z największych wyzwań XXI wieku. Jego pacjentka Auguste Deter miała postępujące zaburzenia funkcji poznawczych, m.in. doświadczała zaników pamięci, dezorientacji i urojeń.
Lekarz po śmierci kobiety przeprowadził sekcję jej mózgu i odkrył w nim nagromadzenie płytek amyloidowych i splątki neurofibrylarne. Jednak to odkrycie przez dekady nie wzbudzało dużego poruszenia w świecie medycznym, a chorobę Alzheimera jako oficjalną nazwę przyjęto dopiero na kongresie lekarzy w Lozannie w 1967 r.
– W zasadzie szerokie zainteresowanie tym tematem rozpoczęło się w 1994 r. od listu otwartego Ronalda Reagana skierowanego do narodu amerykańskiego, w którym poinformował, że ma chorobę Alzheimera – zauważa prof. Andrzej Potemkowski, neurolog kierujący Zakładem Psychologii Klinicznej i Psychoprofilaktyki na Uniwersytecie Szczecińskim.
Najgorsze dopiero przed nami
Obecnie, według szacunków Światowej Organizacji Zdrowia, na demencję (inaczej otępienie, a według klasyfikacji ICD-11 zaburzenia neuropoznawcze), w tym chorobę Alzheimera, choruje co najmniej 57 mln ludzi na świecie, a w 2050 r. będzie ich nawet 139 mln. To siódma najczęstsza przyczyna zgonów i jeden z głównych powodów niepełnosprawności i niesamodzielności wśród osób starszych.
– Otępienie jest zespołem objawów charakteryzujących się zaburzeniem procesów poznawczych: pamięci, mowy, rozpoznawania i precyzji ruchów. Wraz z postępem choroby dochodzi także do zaburzeń pozapoznawczych. Problemem staje się aktywność dnia codziennego, początkowo ta bardziej złożona, a w zaawansowanych stadiach nawet ta najprostsza, jak ubieranie czy jedzenie – wyjaśnia prof. Potemkowski.
Już teraz podkreśla się, że jest to jedno z największych wyzwań zdrowotnych na świecie. Najczęstszą przyczyną zaburzeń neuropozanwczych jest choroba Alzheimera (50-70 proc. wszystkich przypadków). Żyły z nią między innymi Żelazna Dama Wielkiej Brytanii, Margaret Thatcher, i ikona Hollywood Rita Hayworth. Mamy też inne formy otępienia, m.in. naczyniopochodne (związane np. ze zmianami poudarowymi), a także otępienie z ciałami Lewy’ego (u aktora Robina Williamsa pośmiertnie zdiagnozowano właśnie tę przyczynę demencji) oraz czołowo-skroniowe, z którym zmaga się znany amerykański aktor Bruce Willis.
To te najczęstsze, ale oczywiście niejedyne. Może też dojść do otępienia o etiologii mieszanej (choroba Alzheimera często współwystępuje z otępieniem naczyniopochodnym). Z najnowszej edycji raportu Alzheimer Europe dowiadujemy się, że tylko w krajach należących do Unii Europejskiej z zaburzeniami otępiennymi żyje ponad 9 mln osób (dane za 2025 r.).
Autorzy opracowania szacują, że do 2050 r. ta liczba zwiększy się o 58 proc. i wyniesie około 14,3 mln. W Unii Europejskiej wskaźnik rozpowszechnienia demencji w populacji ogółem waha się od 1,19 proc. (Cypr) do 2,43 proc. (Włochy). Ryzyko zachorowania rośnie wraz z wiekiem. Widać to w danych epidemiologicznych uwzględniających strukturę wiekową chorych.
Jak pokazuje raport, obecnie z otępieniem żyje ok. 345 tys. mieszkańców UE w wieku 65–69, ale już 2 mln w przedziale wiekowym 85–89 lat. Według szacunków Alzheimer Europe w Polsce z demencją żyje ponad 618 tys. osób (z czego prawie 427 tys. to kobiety), co stanowi 1,62 proc. populacji ogółem. W 2050 r. liczba chorych w naszym kraju przekroczy milion.
– Pozytywna informacja jest taka, że znaczna część czynników wpływających na zachorowalność jest modyfikowalna, wśród nich otyłość, cukrzyca, nadciśnienie, brak aktywności fizycznej, depresja, palenie papierosów i niski poziom wykształcenia. Wyniki różnych badań naukowych sugerują, że w krajach, gdzie populacje stosują się do profilaktyki, ryzyko zachorowania maleje – podkreśla Andrzej Potemkowski. Problem mimo to będzie narastać, bo społeczeństwa w szybkim tempie się starzeją. To jest koszt tego, że żyjemy coraz dłużej.
To problem wielu państw, w tym Polski. Z danych GUS wynika, że w naszym kraju jeszcze w 2000 r. przeciętne trwanie życia mężczyzn wynosiło niecałe 70 lat, a kobiet 78 lat. Obecnie średnia życia Polaków to niemal 75 lat, a Polek ponad 82 lata. W 2024 r. mieliśmy aż 7,7 mln osób w wieku 65 lat, co stanowiło 20,6 proc. ogółu populacji.
Ten trend będzie się pogłębiał. Według prognozy eksperymentalnej GUS w 2060 r. liczba ludności Polski może obniżyć się do 28,4 mln, z czego 11–12 mln ludzi będzie w wieku poprodukcyjnym. Prognozuje się szczególnie znaczny przyrost liczby osób najstarszych (w grupie 90+).
Przegrywamy wyścig z czasem
Dane demograficzne nie pozostawiają złudzeń: osób z zespołami otępiennymi będzie przybywać. Aby sprostać temu wyzwaniu, potrzebujemy systemu, który zapewni wczesne rozpoznanie i skuteczne leczenie, a także wesprze rodzinę w opiece nad chorym.
– Niestety pomoc jest rozproszona i brakuje szybkiego dostępu do świadczeń. Nie mamy wystandaryzowanej ścieżki diagnostycznej do rozpoznawania zaburzeń neuropoznawczych, przez co pacjenci są diagnozowani za późno – mówi dr hab. n. med. Agnieszka Gorzkowska, neurolog Oddziału Neurologii z Pododdziałem Udarowym w Górnośląskim Centrum Medycznym Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach i przewodnicząca Sekcji Alzheimerowskiej Polskiego Towarzystwa Neurologicznego.
Ten stan dobrze obrazują dane Narodowego Funduszu Zdrowia: chorobowość rejestrowana choroby Alzheimera i chorób pokrewnych wyniosła w Polsce w 2024 r. 382,6 tys. osób. To zdecydowanie mniejsze liczby niż szacunki dotyczące występowania demencji w naszej populacji.
Dlaczego tak się dzieje? Przewodnicząca Sekcji Alzheimerowskiej PTN wskazuje na dwa newralgiczne momenty – za długi czas od pojawienia się pierwszych objawów do ich identyfikacji w ramach podstawowej opieki zdrowotnej oraz długotrwały proces diagnostyczny w opiece specjalistycznej, niezbędny do potwierdzenia rozpoznania i określenia rodzaju otępienia.
Czy będzie lepiej?
– Zdarza się, że lekarze rodzinni uspokajają pacjentów i ich rodziny mówiąc, że nic złego się nie dzieje, a w rzeczywistości choroba się rozwija, tylko jest w początkowej fazie. Ważne, by tego momentu nie przeoczyć, bo uspokojony chory i jego opiekuni tracą czujność. Często przychodzą na następną wizytę dopiero, gdy pacjent ma otępienie umiarkowane do znacznego – mówi Edyta Ekwińska, wiceprezes związku organizacji Alzheimer Polska.
Dodaje jednocześnie, że często sami chorzy i ich bliscy długo nie zauważają problemu, przez co idą do lekarza zbyt późno. – To ciągle jest temat tabu. Boimy się tej choroby, więc wolimy jej nie widzieć. Demencję kojarzymy ze stanem, gdy osoba nie może wstać z łóżka i nikogo wokół nie rozpoznaje. Trzeba edukować społeczeństwo, że już przy pierwszych kłopotach z funkcjami poznawczymi należy udać się do lekarza – apeluje wiceszefowa Alzheimer Polska.
Co ważne, zaburzenia otępienne nie są naturalnym procesem starzenia się. – Za ten stan odpowiadają konkretne zmiany w ośrodkowym układzie nerwowym. Mnóstwo ludzi dożywa sędziwego wieku i nie ma tego problemu. Oczywiście, w miarę upływu lat sprawność poznawcza pogarsza się, ale nie tyle, żeby nie można było samodzielnie funkcjonować. Otępienie nam tę zdolność odbiera – wyjaśnia prof. Tomasz Gabryelewicz, psychiatra, prezes Polskiego Towarzystwa Alzheimerowskiego i kierownik ośrodka alzheimerowskiego funkcjonującego w Państwowym Instytucie Medycznym MSWiA w Warszawie.
W połowie ubiegłego roku lekarze rodzinni zostali wyposażeni w narzędzie, które ma ułatwiać proces „wyłapywania” pacjentów z podejrzeniem demencji. W ramach programu „Moje Zdrowie” osoby powyżej 60. roku życia mają oceniane funkcje poznawcze. – Jeśli w ankiecie zostanie stwierdzone ryzyko występowania zaburzeń poznawczych, to wykonujemy test mini-Cog. W zależności od jego wyniku decydujemy, czy kierować pacjenta na dalszą diagnostykę. Równolegle powinniśmy sprawdzić, czy zgłaszane problemy nie są wynikiem odwracalnych przyczyn – mówi prof. Sławomir Chlabicz, kierownik Zakładu Medycyny Rodzinnej Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku.
Jak tłumaczy, tego rodzaju objawy mogą być spowodowane zaburzeniami metabolicznymi, m.in. niedoczynnością tarczycy i cukrzycą, a także niedoborem witaminy B12, depresją, zakażeniami (np. kiła, HIV) czy chorobami autoimmunologicznymi. Ich występowanie nie wyklucza demencji, ale jeśli są, trzeba się nimi zająć i zobaczyć, czy po ich zaopiekowaniu jest poprawa.
– Niestety w programie „Moje zdrowie” starsi pacjenci aż tak chętnie nie uczestniczą. Myślę jednak, że już samo wprowadzenie mini-COG do POZ uczuliło lekarzy na ten problem. Bądźmy uważni na każdego, kto zgłasza zaburzenia poznawcze lub jeśli sami podczas rozmowy je zauważymy, albo jeżeli sygnalizuje to rodzina chorego. Zresztą, ta czujność powinna być w każdym z nas, bez względu na specjalizację. Wczesna diagnoza daje większą szansę na realne spowolnienie rozwoju choroby – zwraca uwagę prof. Chlabicz.
Młodsi też chorują
Warto zachować czujność w stosunku do młodszych pacjentów, ponieważ mimo że głównym czynnikiem ryzyka zaburzeń neuropoznawczych jest wiek, problem może pojawić się wcześniej.
– Demencja w młodym wieku (ang. young-onset dementia, YOD) dotyczy osób przed ukończeniem 65. roku życia i charakteryzuje się tym, że postępuje szybciej i bardziej agresywnie. W 2025 r. w prestiżowym czasopiśmie „Translational Psychiatry”, wydawanym przez Nature Portfolio, opublikowano artykuł dotyczący globalnego obciążenia demencją o początku w młodym wieku, oparty na wieloletniej analizie danych. Wykazano w nim, że największy wzrost liczby przypadków dotyczył osób w wieku 55–59 lat oraz 60–64 lata – wyjaśnia dr n. med. Urszula Skrobas z Kliniki Neurologii Dorosłych Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego. Dodaje, że u osób młodszych występuje większa heterogenność przyczyn.
– Kluczowym sygnałem alarmowym jest zmiana w porównaniu z poprzednim funkcjonowaniem danej osoby. To grupa osób czynnych zawodowo, dlatego najczęściej pojawiają się trudności z wypełnianiem obowiązków: z podejmowaniem decyzji, planowaniem czy liczeniem. Czerwona lampka zapala się, gdy polonistce brakuje słów, ekonomista ma problemy z liczeniem, architekt ma kłopoty z funkcjami wykonawczymi i wzrokowo-przestrzennymi oraz z przerysowaniem rysunku – mówi dr Urszula Skrobas.
Pierwsze objawy trudno wychwycić, bo często tłumaczy się je na przykład przewlekłym stresem, zmęczeniem, menopauzą, depresją. – Bardzo ważna podczas wizyty jest obecność osoby towarzyszącej, która dobrze zna pacjenta i jest w stanie uzupełnić wywiad chorobowy – podkreśla neurolożka z Kliniki Neurologii Dorosłych GUMed. Uczula też, aby wiek pacjenta nie usypiał czujności lekarza.
– Realizuję projekt pilotażowy, w którym identyfikuję potrzeby osób żyjących z demencją w młodym wieku w Polsce. Mam już wstępne wyniki. W trakcie prowadzonych przeze mnie grup fokusowych partnerzy osób chorych dzielili się spostrzeżeniami, że słyszeli od personelu medycznego: „za młody na demencję” – zwraca uwagę dr Skrobas.
Gdzie ta ścieżka
Osoby z podejrzeniem otępienia muszą zostać poddane diagnostyce różnicowej, która jest niezbędna do ustalenia właściwego leczenia. – Niestety nie ma w systemie jasno określonej ścieżki, która zapewniłaby im szybką diagnozę. Obecnie pacjenci często krążą pomiędzy specjalistami, procedury się przeciągają i nikt tego nie koordynuje. To jest szczególnie trudne dla osoby, która ma zaburzenia poznawcze – zauważa prof. Chlabicz.
– Polskie Towarzystwo Neurologiczne od lat postuluje wprowadzenie kompleksowej, wystandaryzowanej ścieżki diagnostycznej, która usprawni pokierowanie pacjentów z zaburzeniami poznawczymi do odpowiednich ośrodków oraz umożliwi im szybkie uzyskanie właściwej pomocy. Ma to szczególne znaczenie w przypadku chorych, u których zaburzenia mogą cechować się dużą dynamiką w krótkim czasie – tłumaczy dr hab. Agnieszka Gorzkowska.
– W procesie diagnostyki różnicowej rekomendujemy kierowanie pacjentów do poradni neurologicznych, gdzie możliwa jest właściwa ocena kliniczna oraz zaplanowanie dalszej diagnostyki. Choć część badań, takich jak badania płynu mózgowo-rdzeniowego, wykonywana jest w warunkach oddziału szpitalnego, to neurolog w poradni odgrywa kluczową rolę w kwalifikacji pacjenta do tych procedur oraz w interpretacji wyników. Jako środowisko neurologiczne wskazujemy na konieczność poszerzenia dostępu do badań diagnostycznych właśnie na poziomie poradni specjalistycznych – dodaje przewodnicząca Sekcji Alzheimerowskiej PTN.
Podkreśla, że konieczne jest także podnoszenie kompetencji w zakresie diagnostyki otępień oraz wprowadzanie dodatkowych procedur, które usprawniłyby rozpoznanie. – Stałym elementem diagnostyki powinien być dostęp w ramach poradni neurologicznej do konsultacji psychologicznych, umożliwiających przeprowadzenie pogłębionej oceny funkcji poznawczych oraz wsparcie pacjenta i opiekuna. Trwają rozmowy z Ministerstwem Zdrowia dotyczące wprowadzenia takiego rozwiązania – mówi neurolożka.
Wskazuje także na potrzebę zwiększenia dostępności badań genetycznych, które odgrywają szczególnie ważną rolę w diagnostyce młodszych pacjentów. – Neurolodzy są najbardziej predysponowani do przeprowadzenia diagnostyki różnicowej, co wiąże się m.in. z biologizacją diagnozy choroby Alzheimera. Mamy markery chemiczne tej patologii, które oznaczamy w płynie mózgowo-rdzeniowym i w osoczu krwi, a także markery neuroobrazowe pozwalające ujawnić depozyty beta-amyloidu w mózgu, które umożliwiają bardzo precyzyjną diagnozę. Diagnostyka różnicowa polega również m.in. na ocenie czynników naczyniopochodnych, w czym pomaga badanie rezonansem magnetycznym mózgu – tłumaczy prof. Tomasz Gabryelewicz.
– Niestety obecnie w wielu regionach kraju nie sposób znaleźć specjalisty, który zna się dobrze na diagnostyce różnicowej chorób otępiennych. W ośrodku działającym w PIM MSWiA w Warszawie, którym kieruję, mamy pacjentów z całej Polski – zaznacza prezes Polskiego Towarzystwa Alzheimerowskiego.
Jaka powinna być rola psychiatry w procesie diagnostyki i leczenia demencji? – Mamy w kraju wielu psychiatrów, którzy specjalizują się w diagnostyce różnicowej otępień, i warto dodać, że rola psychiatry rośnie w miarę rozwoju choroby, gdy zaburzeniom funkcji poznawczych zaczynają towarzyszyć zaburzenia zachowania, nastroju czy psychotyczne. Te objawy z czasem narastają, a w pewnym momencie wysuwają się na pierwszy plan. Idealny model opieki to podejście interdyscyplinarne, z dostępem do neurologa, psychologa/neuropsychologa, psychiatry i geriatry – uważa prof. Gabryelewicz.
Eksperci zajmujący się na co dzień pacjentami z demencją zwracają też uwagę na konieczność stworzenia systemowej sieci ośrodków kompleksowej diagnostyki i leczenia chorób otępiennych. – Nie chodzi o kierowanie do nich wszystkich chorych, ale zapewnienie wsparcia w bardziej złożonych przypadkach, takich jak szybko postępujące otępienie, trudności w ustaleniu rozpoznania mimo przeprowadzonej diagnostyki, występowanie powikłań w trakcie leczenia czy potrzeba wykonania procedur wysokospecjalistycznych, w tym wdrażania nowoczesnych, ściśle kwalifikowanych terapii i leczenia wybranych potencjalnie odwracalnych przyczyn otępienia – tłumaczy dr hab. Agnieszka Gorzkowska.
Obecnie w Polsce funkcjonują pojedyncze poradnie chorób otępiennych wyspecjalizowane w kompleksowej diagnostyce i leczeniu otępienia, między innymi w Warszawie, Ścinawie, Szczecinie, Łodzi, Bydgoszczy, Katowicach i Wrocławiu, ale brakuje systemowych rozwiązań ułatwiających ich powstawanie i funkcjonowanie w rzeczywistości rysowanej przez procedury finansowane przez NFZ. – Myślę, że poprawa taryfikacji diagnostyki otępień w trybie ambulatoryjnym znacząco poprawiłaby tę sytuację – uważa prof. Tomasz Gabryelewicz.
Cel: utrzymać samodzielność
– Walczymy o to, aby pacjent jak najdłużej zachował samodzielność. Im wcześniej rozpoznamy chorobę otępienną i wdrożymy właściwe leczenie, tym większe są na to szanse. Choć medycyna nadal nie dysponuje metodami pozwalającymi na wyleczenie demencji, dostępne są terapie łagodzące objawy i spowalniające postęp choroby, co przekłada się na wydłużenie czasu do osiągania jej kolejnych etapów – podkreśla dr hab. Agnieszka Gorzkowska.
Poza farmakoterapią na przebieg procesów otępiennych istotnie mogą wpływać oddziaływania niefarmakologiczne, jednak ich dostępność pozostaje ograniczona. – Jako lekarz mogę przeprowadzić krótką edukację i zaproponować zestaw ćwiczeń do pracy własnej pacjenta z opiekunem, ale optymalne efekty uzyskuje się przy regularnej terapii prowadzonej przez specjalistów. Obejmuje ona nie tylko stymulację poznawczą, ale też rehabilitację ruchową, co wspiera ogólną aktywność mózgu. Niestety ten obszar opieki wciąż nie jest w wystarczającym stopniu zabezpieczony – zwraca uwagę przewodnicząca Sekcji Alzheimerowskiej PTN.
– Brakuje miejsc, gdzie pacjenci mogliby w godnych warunkach chorować. Brakuje form opieki krótkoterminowej, oddziałów dziennych z ofertą terapeutyczną, najczęściej opiekunowie nie mają żadnego wsparcia instytucjonalnego – wylicza z kolei prof. Gabryelewicz.
Pierwsze jaskółki: strategia i infolinia
W grudniu 2025 r. rząd przyjął długo wyczekiwany Krajowy Program Działań wobec Chorób Otępiennych. Strategia została opracowana na lata 2025–2030. Głównym jej celem jest wzrost liczby osób, u których przeprowadzono testy oceniające funkcje poznawcze w POZ, a także zwiększenie dostępu do wsparcia dla opiekunów osób z chorobami otępiennymi.
– Dotychczas byliśmy jednym z sześciu krajów w Europie, który takiej strategii nie miał. To pierwszy krok w usystematyzowaniu systemu pomocowego, który już w jakimś zakresie funkcjonuje, i budowaniu nowych struktur organizacyjnych w ramach opieki środowiskowej, krótkoterminowej i opieki wytchnieniowej – ocenia Edyta Ekwińska.
W ramach programu zaplanowano szereg działań obejmujących m.in. zwiększanie świadomości społecznej w zakresie higieny mózgu i czynników ryzyka, poprawę dostępu do sprawnej diagnostyki, zapewnienie wsparcia i opieki po postawieniu diagnozy zarówno dla chorego, jak i opiekuna.
Między innymi ma dojść do ustalenia oraz rewizji zaleceń postępowania diagnostycznego i terapeutycznego na różnych poziomach opieki, co ma być sfinalizowane obwieszczeniem ministra zdrowia zawierającym zalecenia postępowania. Mają się też odbyć szkolenia dla pracowników medycznych na temat chorób otępiennych i pilotaż dziennych centrów wsparcia pamięci.
Zaplanowano też szkolenia dla opiekunów osób z chorobami otępiennymi i opracowanie rozwiązań sprzyjających zwiększeniu dostępu do opieki wytchnieniowej. Realizacja działań ujętych w programie ma kosztować w sumie ponad 756 mln zł. Pozostaje mieć nadzieję, że strategia nie pozostanie „na papierze”, a jej cele będą faktycznie wdrażane.
Od 1 października 2025 r. działa ogólnopolska bezpłatna infolinia „Helpline” dla osób żyjących z chorobą Alzheimera lub innymi zaburzeniami otępiennymi oraz ich rodzin lub opiekunów, a także pracowników podmiotów leczniczych i podmiotów pomocy społecznej. Dzwoniąc pod numer 800 201 801, można się dowiedzieć o dostępnych formach wsparcia w danym regionie dla chorych, porozmawiać z psychologiem, terapeutą zajęciowym i prawnikiem. Infolinię uruchomił Rzecznik Praw Pacjenta w partnerstwie z Alzheimer Polska.
– Odbieramy bardzo pozytywne opinie na temat tej inicjatywy. Faktycznie ułatwia korzystanie z dostępnych form pomocy, które są niestety bardzo rozproszone. Apeluję: jeśli w okolicy mamy taką możliwość, to korzystajmy z tej pomocy jak najwcześniej. Na przykład dom dziennego pobytu jest świetnym rozwiązaniem nawet dla pacjenta zaraz po diagnozie, a nie dopiero gdy chory nie pisze, nie mówi, a choroba postępuje od 15 lat. Często opiekunowie myślą, że nie trzeba było korzystać z takiej pomocy wcześniej, bo przecież mama jeszcze sobie radziła. Tylko że gdyby wcześniej uczęszczała na terapię, dziś radziłaby sobie lepiej – podkreśla Edyta Ekwińska.
Lidia Sulikowska
Źródło: „Gazeta Lekarska” nr 4/2026