Dieta i sport są ważne w leczeniu raka
Czy o rokowaniu pacjenta onkologicznego decyduje wyłącznie terapia? Coraz więcej badań pokazuje, że równie ważne są dieta i aktywność fizyczna. Odpowiednie postępowanie pozaterapeutyczne może wydłużyć życie i zmniejszyć ryzyko nawrotu choroby. Lekarze powinni mówić o tym równie stanowczo, jak o farmakoterapii.

Wyjątkowo sugestywne są badania opublikowane na łamach pisma „Cancer” Amerykańskiego Towarzystwa Onkologicznego (ACS). Wynika z nich, że aktywność fizyczna wydłuża życie chorych na raka jelita grubego. U części pacjentów może sprawić, że będą żyć tak długo jak osoby zdrowe.
Nowotwory dla coraz większej grupy chorych stają się chorobami przewlekłymi – w czym ogromna zasługa nowych terapii. Nie można jednak zapominać, że zmiana stylu życia, przede wszystkim modyfikacja diety i regularna aktywność fizyczna, mogą wydłużyć przeżycie w stopniu porównywalnym z niektórymi nowoczesnymi lekami. Coraz częściej podkreślają to eksperci.
– Z naszych badań wynika, że po wykryciu raka jelita grubego pacjenci aktywni fizycznie mogą żyć tak samo długo, a czasami nawet dłużej niż osoby z populacji ogólnej, które nie chorowały na raka – zapewnia prof. Justin Brown z Louisiana State University, dyrektor Cancer Metabolism Program.
Specjalista zaznacza, że wyniki te odnoszą się zarówno do pacjentów w trakcie leczenia, jak i będących w okresie remisji.
Wskazuje na to analiza prawie 3 tys. chorych z rakiem jelita grubego, którzy ćwiczyli zarówno podczas chemioterapii, jak i po jej zakończeniu. Obserwacje trwały sześć lat. Wykazały, że regularny wysiłek fizyczny wydłuża życie i zmniejsza ryzyko nawrotu choroby.
Ćwicz, by dłużej żyć
Prof. Keith Diaz z Columbia University, który nie uczestniczył w badaniu, w wypowiedzi dla CNN wyjaśniał możliwe mechanizmy tego zjawiska. Jego zdaniem aktywność fizyczna poprawia funkcjonowanie układu krążenia, wspiera zdrowie psychiczne oraz korzystnie wpływa na stan jelit – a każdy z tych czynników ma znaczenie dla długości życia. Ćwiczenia zmniejszają także stan zapalny i poziom insuliny, co może hamować rozwój nowotworu.
Jak dużo trzeba ćwiczyć? Według prof. Browna każdy regularny, nawet niewielki, wysiłek fizyczny może przynieść korzyść. Analizowane dane wskazują, że dobre efekty daje aktywność trwająca 5–6 godzin tygodniowo, np. szybkie spacery.
Potwierdzają to badania specjalistów z Newcastle University opublikowane w „International Journal of Cancer”. Wynika z nich, że regularna aktywność fizyczna zmniejsza ryzyko zachorowania na raka jelita grubego o 20 proc. Nie muszą to być intensywne treningi na siłowni – wystarczą codzienne szybkie spacery, jazda na rowerze, taniec, a nawet prace w ogrodzie.
Działanie przeciwzapalne
Systematyczne i długotrwałe ćwiczenia redukują tkankę tłuszczową, co ma duże znaczenie u osób zdrowych. U pacjentów onkologicznych problemem bywa jednak niedożywienie. Mimo to w pływ aktywności fizycznej pozostaje istotny, ponieważ mięśnie podczas wysiłku wydzielają związki o działaniu przeciwnowotworowym i przeciwzapalnym.
Przykładem są badania opublikowane w „Breast Cancer Research and Treatment”, obejmujące 32 kobiety wcześniej leczone z powodu raka piersi. Część z nich wykonała 30-minutowy trening siłowy, a pozostałe – równie długi intensywny trening interwałowy. Oba rodzaje ćwiczeń pobudzały wydzielanie przeciwnowotworowych miokin.
Poziom dekoryny, IL-6 oraz SPARC wzrastał bezpośrednio po treningu o 9–47 proc. IL-6 utrzymywała się na podwyższonym poziomie jeszcze 30 minut po zakończeniu ćwiczeń (zwłaszcza po treningu interwałowym), a poziom onkostatyny M wzrastał po 30 minutach w grupie wykonującej trening siłowy.
Jak podkreśla główny autor badania, prof. Francesco Bettariga z Edith Cowan University w Australii, ćwiczenia są tak ważne, że powinny stać się elementem standardowej opieki nad pacjentami onkologicznymi. Tym bardziej że przewlekły stan zapalny sprzyja nawrotom choroby i zwiększa ryzyko zgonu.
Zmiana mikrobioty
Aktywność fizyczna może wspierać walkę z nowotworem także poprzez wpływ na mikrobiom jelitowy. Wskazują na to eksperymenty na myszach, u których specjaliści z Uniwersytetu w Pittsburghu w Pensylwanii wywołali agresywną postać czerniaka. Zwierzęta ćwiczące przez cztery tygodnie miały mniejsze guzy i lepsze wskaźniki przeżycia. Takiego efektu nie obserwowano u gryzoni nieaktywnych ani u tych, którym podawano antybiotyki lub utrzymywano je w warunkach wolnych od zarazków.
Ustalono, że działanie przeciwnowotworowe mogą wykazywać mrówczany. Badania powtórzono w grupie ochotników – 19 osób z zaawansowanym czerniakiem. Pacjenci z wyższym poziomem tej substancji mieli dłuższe przeżycie bez progresji choroby.
Na rokowanie istotnie wpływa również sposób żywienia. Pacjenci onkologiczni często wymagają większej podaży energii i białka niż osoby zdrowe, a jednocześnie zmagają się z utratą apetytu i niedożywieniem. To pogarsza stan ogólny, negatywnie wpływa na tolerancję leczenia i rokowanie. Dodatkowym obciążeniem są działania niepożądane terapii – nudności, wymioty, biegunki, zaburzenia smaku czy owrzodzenia jamy ustnej.
Dlatego tak ważne jest wdrożenie odpowiedniej strategii żywieniowej jeszcze przed rozpoczęciem leczenia, o ile jest to możliwe. Postępowanie wprowadzone kilka tygodni przed operacją pozwala ograniczyć ryzyko niedożywienia i niedoborów białka oraz innych składników odżywczych.
Wiesz, co jesz
Rozległa operacja to dla organizmu wysiłek porównywalny nawet z przebiegnięciem maratonu. Nikt nie wyobraża sobie pokonania 42 km bez przygotowania i odpowiedniego odżywienia. Szacuje się, że niedożywionych może być od 30 do nawet 85 proc. pacjentów onkologicznych, a co piąty z nich umiera nie z powodu samego nowotworu, lecz wskutek powikłań związanych z niedożywieniem. Dotyczy to szczególnie chorych z nowotworami górnego odcinka przewodu pokarmowego oraz głowy i szyi.
Rokowanie może pogarszać również nieprawidłowa dieta. Przykładem jest stosowana bez nadzoru dieta ketogeniczna, przed którą ostrzega dietetyczka kliniczna Śląskiego Uniwersytetu Medycznego, prof. Agnieszka Białek-Dratwa.
– Nie ma dowodów na to, że nowotwory „żywią się” glukozą, a wyeliminowanie węglowodanów zatrzyma chorobę. Wręcz przeciwnie – pacjent potrzebuje węglowodanów i błonnika, który wspiera mikrobiotę jelitową – podkreśla w wypowiedzi dla PAP. Specjalistka odradza stosowanie diet niepopartych badaniami naukowymi oraz tzw. kuracji naturalnych, takich jak nalewki z muchomorów, które promowane są w mediach społecznościowych.
Przetworzona żywność
Coraz więcej wskazuje na to, że pacjenci onkologiczni powinni unikać żywności wysokoprzetworzonej (UPF), która zaczyna dominować w codziennej diecie. Wśród ekspertów trwa dyskusja o jej wpływie na zdrowie osób zdrowych, jednak 43 specjalistów ds. żywności z całego świata, powołując się na liczne badania, przekonuje, że żywność ultraprzetworzona może przyczyniać się do otyłości i przedwczesnych zgonów.
Może być ona szczególnie niekorzystna dla pacjentów onkologicznych. Sugerują to badania opublikowane w „Cancer Epidemiology, Biomarkers & Prevention”. Ich główna autorka, prof. Marialaura Bonaccio z ośrodka epidemiologii i prewencji Neuromed IRCCS w Pozzilli we Włoszech, podkreśla, że nadmierne spożycie tej żywności może pogarszać rokowanie. – Substancje wykorzystywane w przemysłowym przetwarzaniu żywności mogą zakłócać procesy metaboliczne, zaburzać mikrobiotę jelitową i sprzyjać stanom zapalnym – ostrzega badaczka.
Analiza objęła 24 325 osób obserwowanych od marca 2005 r. do grudnia 2022 r. W tej grupie było 802 pacjentów (476 kobiet i 326 mężczyzn), którzy wcześniej przeszli chorobę nowotworową i wypełnili kwestionariusz spożycia żywności EPIC. W ciągu niemal 15 lat odnotowano wśród nich 281 zgonów z powodu nowotworu.
Osoby spożywające największe ilości żywności ultraprzetworzonej (w stosunku do masy ciała) częściej umierały – wykazywały o 57 proc. wyższy wskaźnik zgonów z powodu nowotworu i o 48 proc. z jakiejkolwiek przyczyny.
– Związek między żywnością ultraprzetworzoną a zgonem z jakiejkolwiek przyczyny utrzymywał się nawet po uwzględnieniu ogólnej jakości diety, co sugeruje, że znaczenie ma nie tylko zawartość składników odżywczych, lecz sam stopień i charakter przemysłowego przetwarzania – zaznacza prof. Bonaccio.
Zdradliwe konserwanty
Znaczenie dodatków do żywności (konserwantów) potwierdzają dwa badania opublikowane w „British Medical Journal” oraz „Nature Communications”. Przeprowadzono je we Francji, analizując 17 substancji dodawanych do żywności. Oceniano, czy u osób zdrowych zwiększają ryzyko rozwoju nowotworu.
Jak informuje główna autorka badań, prof. Mathilde Touvier z Narodowego Instytutu Zdrowia i Badań Medycznych w Paryżu, związek taki stwierdzono w przypadku sześciu substancji: azotanu sodu (NaNO3), azotanu potasu (KNO3), sorbinianów, pirosiarczynu (disiarczynu) potasu, acetatów oraz kwasu octowego.
Wzrost ryzyka nowotworowego zaobserwowano także w przypadku dwóch antyoksydantów, m.in. izoaskorbinianu sodu (E316), znanego jako erytrobinian sodu. Wykazano, że erytrobinian sodu zwiększa ryzyko raka piersi o 21 proc. oraz innych nowotworów o 12 proc.
Zbigniew Wojtasiński
Źródło: „Gazeta Lekarska” nr 3/2026